Twoja wyszukiwarka

ZBIGNIEW SZAFRAŃSKI
ROK OBFITOŚCI
Wiedza i Życie nr 1/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1996

Niektóre odkrycia w archeologii są na miarę stulecia. Takie właśnie zdarzyło sięw ubiegłym roku. Ale rok ten był też bogatyw wiele innych ważnych wydarzeń.

Zacznijmy od Egiptu. Drugiego lutego o godzinie 10 profesor Kent Weeks z Uniwersytetu Amerykańskiego w Kairze odkrył nie znane przejście do 58 kaplic grobowych wykutych w skałach Doliny Królów w Tebach Zachodnich.1 Badacz sądzi, że w grobowcu są pochowani synowie Ramzesa II, i wydarzenie to uważa się za "egiptologiczne odkrycie stulecia".

Przypomnijmy, że egiptolodzy podejmowali próby określenia liczby dzieci tego władcy. William Matthew Flinders Petrie, archeolog angielski, doliczył się 79 synów i 59 córek, Henri Gauthier, egiptolog francuski - 63 córek i 51 synów, zaś kilkanaście lat temu William MacQuitty, badacz brytyjski, wymienił imiona 67 córek i aż 111 synów.

Aleksandria, miasto założone przez Aleksandra Wielkiego. Widoczny na zdjęciu fort Kait Beja (XV w.) stoi na fundamentach słynnej latarni morskiej, jednego z siedmiu cudów świata

Ostatnio Kent Weeks podał kilka nowych faktów, które uzupełniają wcześniejsze informacje. Uważa, że Ramzes II był ojcem 52 synów. Być może, mumie wielu z nich kryją komory grobowe znajdujące się poniżej odkrytych w lutym kaplic. Już teraz jest pewne, że w grobowcu istnieje jeszcze jedno "piętro", na co wcześniej wskazywały ślady pęknieć i zagłębień w posadzce. Na końcach poprzecznego korytarza - po jego obu stronach odkryto część kaplic - znajdują się bowiem schody, których stopnie wiodą bez wątpienia do położonego niżej poziomu komór grobowych. Takich komór powinno być przynajmniej tyle samo, ile jest kaplic. W grobowcach dostojników tego okresu komora grobowa - kryjąca mumię zmarłego - znajdowała się zazwyczaj poniżej kaplicy grobowej. Grobowiec liczyłby więc ponad sto pomieszczeń i byłby największym, jaki wykuto w skałach Doliny Królów.

Swego rodzaju przedsionek do tego grobu - salę o 16 filarach - odkrył w 1820 roku angielski archeolog James Burton. Tę część grobu odwiedziło jeszcze kilku badaczy w XIX wieku. Żaden z nich, ani nikt w ciągu ostatnich 3 tys. lat, nie wszedł do żadnej z 58 kaplic. Kent Weeks był więc pierwszym, który oglądał bałagan pozostawiony przez starożytnych rabusiów. Na kamiennej posadzce, w rumowisku skalnym, znalazł potłuczone naczynia, fragmenty biżuterii, sarkofagów i mumii oraz zapisanych hieroglifami ostrakonów. Te przedmioty mogły pochodzić z komór grobowych, a zatem jest to jeszcze jeden dowód na ich istnienie.

Rok 1996 będzie poświęcony zabezpieczaniu kamiennych filarów, nadwątlonych trzęsieniami ziemi, działaniem wody i wietrzeniem skał. Trzeba uprzątnąć gruzowiska obu części grobu, tworzyć dokumentację, opisać znaleziska i co najważniejsze - napisać grubą książkę o tym grobie i o samym odkryciu. Pracy jest więc mnóstwo i z pewnością pochłonie ona najbliższą dekadę życia uczonego.

Wydarzeniem roku była także emocjonująca dyskusja (nie "odkrycie") na temat miejsca pochówku Aleksandra Wielkiego, króla Macedonii, który zmarł w Babilonie w 323 roku przed Chr. Znacznie później Kwintus Kurcjusz Rufus pisał: "Ciało Aleksandra Ptolemeusz, który panował w Egipcie, przewiózł [...] do Aleksandrii..." (tłum. pod red. L. Winniczuk). Grób wielkiego króla nigdy nie został odnaleziony. Archeolodzy już od ponad wieku poszukują go w Aleksandrii.

Festyn w Biskupinie. Rozbita dymarka po wytopie żelaza z rudy darniowej. Uczestnicy eksperymentu wybierają wytopiony metal

Pod koniec stycznia ubiegłego roku grecka badaczka, Liana Souvaltzi podczas specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej ogłosiła światu, że wreszcie odkryła grób Aleksandra Macedońskiego.

Od sześciu lat pani Souvaltzi ze swym mężem Manosem prowadzą wykopaliska w Oazie Siwa w północno-zachodniej części Egiptu. W Oazie znajduje się świątynia egipskiego boga Amona, przez Greków utożsamianego z Zeusem. W 332 roku, gdy Aleksander przybył do świątyni, głosem wyroczni Amona-Zeusa został uznany za syna boga.

Aleksander chciał panować nad Nilem, ale w jego żyłach nie płynęła krew władców tej ziemi. Poprzez swego rodzaju adopcję, jaka dokonała się w wyroczni, stał się synem Amona. Aleksander przybywał do Egiptu jako pogromca Persów, którzy byli okupantami kraju. Pojawił się zatem jako Aleksander wyzwoliciel, ale tylko jako Aleksander syn boga egipskiego miał w oczach Egipcjan prawo do zasiadania na tronie faraonów.

Po śmierci wielkiego władcy, przy podziale imperium, Ptolemeuszowi - jednemu z generałów Aleksandra - przypadł Egipt jako kraj przyszłego panowania. W żyłach Ptolemeusza także nie było ani kropli krwi władców Egiptu. Generał sprowadził zatem ciało wodza do Aleksandrii. Rozpoczął rządy w cieniu grobowca syna Amona, który jakoby jeszcze za życia uczynił go swym spadkobiercą.

Liana Souvaltzi twierdzi, że grób Aleksandra znajduje się w Al-Maraqi odległym o około 15 km od Oazy. Odkryła także grecki tekst, który świadczy - jej zdaniem - o tym, że właśnie tam król został pochowany. Badaczka uważa, że Aleksander zawsze chciał wrócić do domu swego ojca Amona-Zeusa.

Reakcja świata naukowego jest powściągliwa i sceptycznie ostrożna. Ci, którzy widzieli budowlę w Al-Maraqi, są zdania, że nie ma tam żadnego grobu; jest jedynie niewielka, rzymska świątynia, która powstała sześć wieków po śmierci Aleksandra. Inni zaś, którzy czytali grecką inskrypcję, uważają, że nie musi ona dotyczyć Aleksandra - król nie jest tam wymieniany z imienia. Inskrypcja mówi o organizowaniu środków na odnowienie pewnego grobu.

Przez cały miniony rok pani Souvaltzi wytaczała jednak kolejne argumenty. Mówiła, między innymi, że pod świątynią jest zasypany szyb (nikt go jeszcze nie widział), który wiedzie do grobu władcy. Dziennikarze zapraszani byli na konferencje prasowe do Oazy Siwa, do Kairu, do Aten. Gazety na całym świecie donosiły o nowych szczegółach odkrycia, cytowały sceptyczne opinie specjalistów. Mnożyły się oświadczenia poważnych instytucji rządowych. "Nic nie wskazuje na to, że grób Aleksandra Wielkiego został odkryty" - stwierdził Thanos Mikroutsikos, grecki minister kultury, po wizycie delegacji rządowej w Oazie. Egipska Najwyższa Rada Starożytności wypowiadała się raczej powściągliwie, ograniczając się właściwie do relacji przebiegu dyskusji.

A dyskusja przeciągnie się pewnie na ten rok, przede wszystkim dlatego, że prace w Al-Maraqi będą kontynuowane. Liana Souvaltzi zaprosiła już wielu naukowców, by odwiedzili Oazę.

Absolwent archeologii śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego, dr Zbigniew Fiema, kierując wykopaliskami Amerykańskiego Centrum Badań Orientalnych (ACOR) w Petrze, dokonał niezwykłego odkrycia. W bizantyńskim kościele, w pomieszczeniu bez okien, znalazł pozostałości archiwum - ponad sto zapisanych po grecku zwojów papirusowych. Fakt ten miał wprawdzie miejsce w grudniu 1993 roku, lecz rezultaty tego odkrycia były wydarzeniem XXI Międzynarodowego Kongresu Papirologów, który odbył się w sierpniu 1995 roku w Berlinie.

Leżąca dzisiaj w południowej Jordanii Petra była stolicą biblijnego kraju Edomitów, znanego później jako Idumea (stąd wywodziła się rodzina króla Heroda). Po śmierci Aleksandra Macedońskiego stała się stolicą Nabatejczyków, jednego z plemion arabskich. Pośredniczyła w handlu z prawie całym ówczesnym światem - między Chinami i Indiami a Rzymem oraz między Mezopotamią a Egiptem. W 106 roku została zdobyta przez cesarza Trajana. Odczytywane przez amerykańskich badaczy nowo odkryte dokumenty dopisują nie znany rozdział historii Petry.

Rezultaty dotychczasowych badań przedstawił podczas kongresu w Berlinie dr Ludwig Koenen z ACOR. Dowiadujemy się zatem, że znane w tym regionie trzęsienie ziemi w roku 551 nie miało wpływu na zniszczenie kościoła, poznajemy imiona zwiedzających Petrę dostojników. W kościele przechowały się dokumenty transakcji handlowych, kopie testamentów, rejestry posiadłości ziemskich. Papirusy dostarczają wielu bardzo ważnych informacji o administracji Petry oraz o rodzajach ziemi, obszarze i sposobach jej uprawy. Pomyślność tej części świata antycznego, leżącego na skraju pustyni, w swoisty sposób zależała bowiem od ilości padających w ciągu roku deszczy.

Dzięki papirusom dowiedzieliśmy się, że Petra - nazywana w owym czasie od imienia cesarza Hadriane - była stolicą rzymskiej prowincji Salutaris Palestina Tertia.

Dotychczas Petra znana była przede wszystkim ze swych świątyń i grobowców kutych w skale. Teraz tę "królową pustyni" ozdobiły słynne już w świecie papirusy.

Wystawa w Poznaniu. Widoczny drewniany sarkofag damy dworu, czcigodnej Senebi. Po lewej stronie tzw. domek dusz - model domu egipskiego. Po prawej - drewniany model grupy służących, którzy będą towarzyszyć zmarłej na "drugim świecie". Okres Średniego Państwa (1 połowa II tys. przed Chr.); zbiory Muzeum Egipskiego w Berlinie

W ubiegłym roku również Polska była miejscem dwóch godnych odnotowania wydarzeń archeologicznych.

Pierwsze z nich dotyczy starożytnego grodu Biskupina. Takiego "najazdu ludów", jaki nastąpił pod koniec września, ów gród nie przeżywał od ponad 2 tys. lat. Okoliczne pola zamienione zostały w parkingi, usiane kolorowymi samochodami z całej prawie Polski i spoza jej granic. Przez osiem dni trwania festynu2 - zorganizowanego pod hasłem: "Człowiek i środowisko w przeszłości"- do Biskupina przybyło ponad 50 tys. zwiedzających.

Przez bramę skansenu wchodziło się w dawny świat i wędrowało przez wieki, spotykając Wikingów, Celtów, Germanów i Słowian. Przybysze z XX wieku bez szwanku wyszli z groźnego najazdu Scytów i z zapartym tchem obserwowali potyczki oraz turnieje rycerskie, bowiem celne uderzenie ostrzem miecza lub topora, bez względu na epokę, może mieć ten sam, tragiczny skutek.

Z drobiazgową, naukową dokładnością odtworzone stroje, ozdoby, narzędzia i broń wprowadzały w klimat przeszłych wieków. W licznych warsztatach i pracowniach rzemieślnicy - często z tytułami naukowymi - tkali, wyplatali, lepili naczynia, topili i kuli metale, stosując starożytne metody i sposoby wytwarzania. Wyroby ich rąk można było nabyć za "płacidła" - walutę owego świata.

Widzowie asystowali przy wytopie żelaza z rudy darniowej, mogli odwiedzić chatkę wiedźmy i poznać przepis magicznego wywaru ziołowego, posmakować dziegciu, miodu i piwa. Na zwiedzających czekało również mnóstwo informacji o minionych czasach.

Organizatorami tego fascynującego festynu było Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie ze swym Oddziałem w Biskupinie oraz Instytut Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Przygotowaniom towarzyszyła życzliwość wielu osób. Współpraca z miejscowymi instytucjami i urzędami owocowała doskonałą organizacją.

Żal jedynie, że pan Walenty Szwajcer, który ponad 60 lat temu odkrył pierwsze wystające z wody dębowe pale grodu, nie dożył tych dni wielkiego święta Biskupina.

Również w Wielkopolsce, w Pałacu Górków w Poznaniu, otwarto wspaniałą wystawę zatytułowaną "Bogowie, groby i mumie: droga do wieczności w starożytnym Egipcie". Zabytki przyjechały do Poznania dzięki uprzejmości prof. Dietricha Wildunga, dyrektora Muzeum Egipskiego i Zbiorów Papirusów w Berlinie, oraz staraniom prof. Lecha Krzyżaniaka, dyrektora Muzeum Archeologicznego w Poznaniu. Jest to największa wystawa berlińskiego Muzeum, jaka kiedykolwiek opuściła granice Niemiec.

Ilustracją wierzeń starożytnych Egipcjan, dotyczących życia pozagrobowego, są zabytki dużej klasy artystycznej oraz o ogromnym znaczeniu naukowym i poznawczym. Na temat wielu z nich nigdy nie było publikacji naukowej, wiele z nich nigdy nie było eksponowanych. Szczególnie interesujące są rzeźby, papirusy, mumie oraz sarkofagi. W czasie otwarcia wystawy z ust jednego z naukowców niemieckich padły znamienne słowa o tym, że te dokumenty wierzeń mieszkańców znad Nilu, pochodzące ze zbiorów niemieckich muzeów "powinny być udostępnione Wielkopolanom, bowiem swego czasu ich dziadowie płacili podatki także na to, aby takie kolekcje mogły powstawać".

Tę wyjątkową w historii polskiego wystawiennictwa archeologicznego ekspozycję będzie można podziwiać do końca marca. Być może jednak tysiące zwiedzających, którzy codziennie patrzą w twarz pośmiertnej maski dziewczynki o imieniu Ta-Szerit-en-Hor, towarzyszą złotnikowi Sa-mut w jego modlitwie do boga słońca Re albo śledzą losy Nai-nai w jej wędrówce po świecie podziemnym, przedstawionej w papirusie Księgi umarłych, sprawią, że wystawa pozostanie w Poznaniu jeszcze trochę dłużej.

Obydwa wydarzenia, które miały miejsce w Polsce, świadczą o tym, jak wielkim zainteresowaniem cieszy się w naszym społeczeństwie wiedza o dawnych czasach.

1 Artykuł o odkryciu grobowca opublikowaliśmy w "Wiedzy i Życiu" nr 8/95.

2 Zapowiedź festynu w Biskupinie ukazała się również w numerze 8/95.