Twoja wyszukiwarka

EWA KOŁODZIEJAK-NIECKUŁA
KŁOPOTLIWE AEROZOLE
Wiedza i Życie nr 2/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/1996

W numerze "WiŻ" z sierpnia ub.r. ukazał się sygnał "Nie ma tego złego..." Nie zgadzam się z zawartą tam opinią jakoby emisja SO2 przyczyniała się do oziębiania klimatu.

Jest oczywiste, że obszary, nad którymi rozciąga się warstwa SO2, mającego "zbawienny wpływ" (powtarzam za autorką), są nieco chłodniejsze od innych. W tekście podawane są nawet wartości mające uwiarygodnić tę hipotezę. Mam wątpliwości czy jej autorzy zwrócili uwagę na warstwę gazów szklarniowych coraz szczelniej okrywającą Ziemię (przede wszystkim CO2 pochodzący m.in. z drzewostanów zniszczonych przez kwaśne opady tworzone przez SO2!), których mechanizm działania znany jest od stu lat. Jak sądzę promieniowanie odbite od znajdujących się w atmosferze drobin siarkowych nie różni się od odbijanego od powierzchni Ziemi, co pozostawia pod znakiem zapytania "zbawienny wpływ SO2".

Poza tym kwaśne deszcze powodują ogromne, nawet kilkusetkrotne przyspieszenie procesu korozji. Uzupełnianie "ubytków" powoduje, jak zresztą każdy przejaw działalności człowieka, gigantyczną emisję gazów szklarniowych. Efektem jest dalsze ocieplanie klimatu, a więc sukcesywne zwiększanie szybkości utleniania itp. Byłbym zobowiązany za w miarę wyczerpującą odpowiedź.

Szymon Rawka
Bydgoszcz

Emisja siarki prowadzi do powstawania kwaśnego deszczu, a także ogranicza efekt szklarniowy. Chłodzący wpływ aerozoli siarczanowych nie jest hipotezą, ale faktem. Niedawno "New Scientist" donosił o efektach pracy grupy naukowców z US National Center for Atmosferic Research. Przypuszczają oni, że wpływ aerozoli siarczanowych, wskutek cyrkulacji atmosfery, ma daleko większy zasięg niż poprzednio sądzono. Nie tylko tworzy się dzięki nim więcej chmur i przez to zmniejsza się ilość ciepła docierająca do powierzchni Ziemi, ale także pośrednio, powodując zmiany w równowadze cieplnej dolnych warstw atmosfery, aerozole te przyczyniają się do powstawania zimnych wiatrów nad Ameryką Północną i północnymi obszarami Oceanu Spokojnego. Amerykanie przypuszczają, że właśnie to zjawisko jest przyczyną obserwowanego ostatnio ochładzania się północnego Atlantyku.

Komisja ekspertów przy Environmental Protection Agency szacuje, że dzięki ograniczaniu globalnego ocieplenia przez aerozole siarczanowe poziom wszechoceanu podniesie się do roku 2100 o 34 cm, a nie jak sądzono w 1983 roku o 175 cm.

Chyba zgodzi się Pan ze mną, że "jest to zbawienny wpływ SO2".