Twoja wyszukiwarka

JERZY CIECHANOWICZ
HIPPOKRATES I POCZĄTKI MEDYCYNY NAUKOWEJ
Wiedza i Życie nr 2/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/1996

Nazywa się go ojcem medycyny. Prawdopodobnie to on jest autorem Przysięgi, która dała początek etyce lekarskiej. Z całą pewnością stworzył podwaliny medycyny naukowej i stał się najsłynniejszym lekarzem starożytności.

Przysięga Hippokratesa

Hippokrates1, zwany ojcem medycyny, urodził się na greckiej wyspie Kos, położonej na Morzu Egejskim, u zachodnich wybrzeży Azji Mniejszej. Kojczycy słusznie twierdzić więc mogą, że to na ich wyspie rozpoczyna się historia medycyny jako nauki - w odróżnieniu od jej religijnej odmiany, opartej na przesądach i wierze w uzdrawiającą moc bóstwa. Początkowo zresztą trudno je było odróżnić i nawet później, gdy lekarze uprawiali już swój zawód odwołując się do wiedzy, a nie do religii, medycyna świątynna związana z kultem Asklepiosa rozkwitała równolegle - czego najlepszym przykładem jest właśnie wyspa Kos. Można tam do dziś oglądać monumentalne pozostałości sanktuarium tego boga.

O Hippokratesie, mimo jego sławy, wiemy niewiele. Głównym źródłem wiedzy o nim jest żywot spisany przez Soranosa z Kos ponad pięćset lat po śmierci ojca medycyny. Nic więc dziwnego, że przez ten czas przetrwało niewiele pewnych wiadomości, a powstałą próżnię tradycja wypełniła opowieściami, które dziś nie zasługują na wiarę.

Hippokrates urodził się około 460 roku p.n.e., zmarł około 370 roku. Ojcem jego był Herakleidas, który wywodził swój ród od Heraklesa, licząc 12 pokoleń wstecz. Po kądzieli zaliczał się do rodu Asklepiadów, jego matka Fajnarete miała być bowiem w dziewiętnastym pokoleniu potomkiem Asklepiosa, który - co warto zauważyć - jeszcze przez Homera nie jest uważany za boga. Początkowo był Hippokrates uczniem swego ojca, potem niejakiego Herodikosa. Szczyt jego aktywności przypada na początek wojny peloponeskiej (431-404 p.n.e.). Zyskał sobie tak wielki podziw w całej Grecji, że wezwał go do siebie Perdikkas, król macedoński, by dowiedzieć się, czy choroba, na którą zapadł, jest śmiertelna. Podobno Hippokrates zdołał wyleczyć króla.

Został też zaproszony przez mieszkańców Abder z powodu panującej w ich mieście zarazy. Wtedy to właśnie, jak chce tradycja, spotkał się z filozofem Demokrytem. Zaraza owa rozszerzała się na kolejne krainy greckie i musiała z czasem - według Hippokratesa - dotrzeć także do Aten. Tam się więc udał, aby z nią walczyć. Jego zasługi zostały przez Ateńczyków wynagrodzone złotym wieńcem, przyznaniem praw przysługujących obywatelom ateńskim, wtajemniczeniem w misteria eleuzyjskie, a także przywilejem spożywania posiłków na koszt państwa w ateńskim prytanejonie - siedzibie wysokich urzędników ateńskich - dla niego i jego potomków. Od ludu Kos otrzymał też zaszczyty za uratowanie rodzinnej wyspy, zagrożonej wojną z Ateńczykami. Nie skorzystał natomiast z zaproszenia króla perskiego Artakserksesa, który chciał go sprowadzić z powodu panującej w Persji epidemii. Platon wspomina Hippokratesa dwukrotnie w swoich dialogach, w Fajdrosie i Protagorasie, i możemy być pewni, że Sokrates (a może i młody Platon) zetknął się z nim w Atenach.

Hippokrates zmarł w Larissie w Tessalii (Grecja). Przekazy o jego wieku w chwili śmierci różnią się: niektóre źródła podają 104, a inne nawet 109 lat, co wydaje się informacją zupełnie fantastyczną. Pochowany został w połowie drogi między Larissą a Gyrton (dziś Tirnawos). Jego grób pokazywano przyjezdnym jeszcze w czasach Cesarstwa Rzymskiego - za życia biografa.

Hippokrates był pierwszym lekarzem z Kos, który zyskał szeroką sławę. Wcześniej za najsłynniejsze uchodziły szkoły lekarskie w Krotonie i w Kyrene. Choć z powodu szczupłości zachowanych informacji szczegółowe ustalenie zasług Hippokratesa jest niemożliwe, to na podstawie zachowanych o nim opinii i późniejszego dorobku szkoły można uznać go za twórcę naukowej medycyny. Dzięki niemu praktyka medyczna oparta została na racjonalnych podstawach i mogła rozwijać się niezależnie od medycyny świątynnej.

Wielkość Hippokratesa jest uwieńczeniem długiej tradycji wiedzy medycznej, o której wiemy tyle, że przechowywana była jedynie w obrębie rodu uważającego się za potomków boga Asklepiosa - Asklepiadów. Sam Hippokrates należał do owego rodu, który był jednocześnie rodzajem cechu medyków. Jego dziadek i ojciec byli lekarzami. Hippokrates był pierwszym - o którym wiemy - nauczającym tej sztuki za pieniądze. Być może to on właśnie umożliwił dostęp do szkoły osobom spoza klanu. Od tej pory o zostaniu lekarzem decydować mogły zdolności, a nie - jak dotychczas - tylko pochodzenie.

Świadectwem cechowości tego zawodu jest zachowana Przysięga, składana przez lekarzy (lub rozpoczynających naukę), sięgająca zapewne korzeniami czasów poprzedzających otwarcie szkoły przed osobami spoza rodu Asklepiadów. Ten niewielki dokument sprawia historykom medycyny wiele kłopotów. Nie jest pewny ani czas jego powstania, ani kto i kiedy składał ową przysięgę. Nie wiadomo, czy tekst nie zawiera jakichś zniekształceń lub późniejszych dodatków. Nie wiadomo też, czy przysięga była nieodzowna dla rozpoczynającego karierę lekarską i jak szeroko ją stosowano, czy może jest to jedynie swojego rodzaju postulat. Mimo tych trudności Przysięga stanowi bezcenne świadectwo zasad etyki lekarskiej, która pojawiła się wraz z początkami medycyny naukowej.

Corpus Hippocrateum - zbiór pism przypisywanych Hippokratesowi, częścią którego jest wspomniana Przysięga - należy do najwcześniejszych zachowanych świadectw greckiej medycyny. Choć nosi on imię Hippokratesa, nie da się stwierdzić z całą pewnością, czy i które z zawartych w nim 53 pism są dziełem ojca medycyny. Niektóre mogły być napisane przez niego samego lub jego uczniów. O wielu można natomiast powiedzieć, że z całą pewnością nie wyszły spod ręki Hippokratesa, a co więcej - należą do szkół medycznych rywalizujących z Kos (jak knidyjska, sycylijska czy ateńska). Zbiór zawiera pisma datowane dziś na drugą połowę V i początek IV wieku p.n.e. i został prawdopodobnie ułożony przez filologów z aleksandryjskiej Biblioteki. Ponieważ składające się nań dziełka są bardzo różne i można najwyżej powiedzieć, iż poza jońskim dialektem łączy je jedynie to, że wszystkie są związane z medycyną, prawdopodobna wydaje się hipoteza, że Corpus stanowić może przynajmniej w części zawartość biblioteki szkoły lekarskiej z Kos. Charakterystyczne jest jednak, że mimo swej różnorodności cały zbiór wolny jest od przesądów i panuje w nim duch ściśle naukowy.

Traktaty reprezentujące szkołę kojską pozwalają na uchwycenie ogólnych zasad tego, co można by nazwać "medycyną hippokratejską". Stawiała sobie ona za cel uwolnienie wiedzy medycznej zarówno od religijnych przesądów, jak od apriorycznych filozoficznych hipotez i skupienie się na zdobywaniu jej poprzez sumienną obserwację i doświadczenie. Grecka skłonność do filozoficznych spekulacji spowodowała bowiem u niektórych autorów chęć nie tyle posunięcia naprzód praktyki lekarskiej, ile wzięcia medycyny pod kontrolę filozoficznych dogmatów. Choć jednak można bezkarnie tworzyć mylną teorię o budowie Wszechświata, nie można tego czynić w odniesieniu do zasad funkcjonowania organizmu. Tu bowiem słuszność teorii zderzyć się musi z ostatecznym kryterium prawdy, jakim jest zdrowie, a nawet życie pacjenta. Musi ono pozostać dla lekarza najwyższą wartością i nie może być złożone na ołtarzu nawet najpiękniejszej teorii.

Jednak bardziej niebezpieczne, bo szerzej rozpowszechnione, były zwykłe przesądy, z którymi stykał się lekarz w codziennej praktyce. Autor zamieszczonej w Corpus rozprawy o epilepsji, zwanej świętą chorobą, dowodzi na przykład, że nie ma w niej nic świętego, jedynie ignorancja i objawy niepodobne do towarzyszących innym chorobom każą ludziom widzieć w niej coś szczególnego. Autor pisma O powietrzach, wodach i okolicach wskazuje z kolei na - tak dziś dla nas oczywisty - związek stanu zdrowia ze środowiskiem i trybem życia pacjenta, zauważając nawet wpływ warunków społecznych na rozwój organizmu.

Choroba - twierdzili hippokratejczycy - jest procesem biologicznym wynikłym z zaburzenia naturalnej równowagi organizmu, ten zaś z natury dąży do odzyskania równowagi, a wspomaganie tej dążności jest główną powinnością lekarza. Bogowie nie mają tu więc nic do roboty.

Jest rzeczą godną uwagi, że już w Iliadzie Homera, ułożonej przynajmniej trzy wieki przed Hippokratesem, medycyna magiczna nie odgrywa żadnej roli, co stanowi ważny przykład greckiego racjonalizmu w tym jeszcze przedfilozoficznym okresie.

Ponad pół wieku temu, kiedy uczeni nie krępowali się formułować zdań patetycznych, polski komentator "Hippokratesowego" dziełka O sztuce (rozumie się: lekarskiej) napisał, że Corpus Hippocrateum jest wspaniałym pomnikiem starożytnej medycyny greckiej, wzbudzającej - na równi z grecką filozofią, literaturą piękną i sztuką - podziw dla geniuszu greckiego2. Bardziej powściągliwy angielski tłumacz zbioru, W. H. S. Jones3, napisał o zawartych w nim traktatach: "Nie są one już użytecznymi podręcznikami, ale my wszyscy, lekarze czy laicy, możemy wyciągnąć lekcję z oddania prawdzie, którym odznaczała się szkoła z Kos, i z błędów popełnionych przez teoretyków szukających ułatwionej wiedzy bez trudu cierpliwej obserwacji i starannego eksperymentu".

Sanktuarium Asklepiosa na wyspie Kos było ośrodkiem medycyny świątynnej

Prócz opisanego nurtu medycyny naukowej równolegle rozwijał się w Grecji nurt drugi - medycyny świątynnej, opartej na wierze pacjenta w boską moc cudownego uzdrawiania w sanktuariach. Dziś wiemy, że sama głęboka wiara pacjenta w skuteczność kuracji może być dobrym lekarstwem. Możemy więc podobne zabiegi traktować przynajmniej w części jako antyczny odpowiednik współczesnej psychoterapii. Istniała ponadto duża grupa pacjentów, którym ówczesna medycyna nie mogła udzielić skutecznej pomocy, i którzy mogli pokładać nadzieję już tylko w mocy Asklepiosa. Tu medycyna naukowa świadomie ustępowała miejsca świątynnej, uznając rozsądnie swe ograniczenia. Autor wspomnianego dziełka O sztuce w ten sposób określa to, co sam za sztukę lekarską uważa: zupełne uwolnienie chorych od cierpień, złagodzenie ostrości bólów, a wreszcie "całkowiecie przez chorobę owładniętych poniechanie, płynące ze świadomości, że do leczenia ich sztuka ta nie jest zdolna".

Trzeźwo myślący Grecy uważali jednak medycynę świątynną za sztuczki dla naiwnych i wystarczy przeczytać opis takiej kuracji w komedii Plutos Arystofanesa, by przekonać się, że sceptyczny Ateńczyk nie miał za grosz szacunku nie tylko dla kapłanów Asklepiosa, ale nawet dla samego boga-
-uzdrowiciela.

O poczuciu dumy zawodowej tych, którzy uważali się za prawdziwych lekarzy, świadczą słowa autora Przykazania: "Sztuka lekarska jest najdostojniejszą ze wszystkich, lecz wskutek nieuctwa uprawiających ją, jak również wskutek powierzchownych zapatrywań ogółu, pozostała w tyle za wszystkimi innymi. Przyczyna tego jej upośledzenia jest, według mego zdania, następująca: nie istnieje w państwach żadna kara za nadużywanie sztuki lekarskiej, prócz niesławy, ta zaś nie rani tych, których dotknie. Podobni są oni bowiem do statystów występujących w tragediach: jak ci mają postać, szaty i oblicze aktora, lecz nie są aktorami, tak wielu jest lekarzy z imienia, lecz w istocie rzeczy - nader niewielu."4

Corpus zawiera również Aforyzmy, będące zbiorem krótkich obserwacji, podanych w formie łatwej do zapamiętania. Są wśród nich spostrzeżenia cenne i mniej doniosłe ("Kto cierpi na czkawkę, uwolni się od niej, kiedy zacznie kichać".). Jeden z nich natomiast - pierwszy w zbiorze - stał się bardzo znany. Wierzymy chętnie, że zawiera on myśl samego Hippokratesa: "Życie krótkie, sztuka długa, sposobność przemijająca, doświadczenie złudne, wyrokowanie trudne."5 Mimo wszystko - jak przykazuje Hippokrates - lekarz powinien wytrwale wypełniać swoje obowiązki.

W epoce Cesarstwa Rzymskiego rozwinęły się nowe szkoły medyczne - w Smyrnie, Efezie i w Pergamonie - i wyspa Kos przestała być głównym ośrodkiem kształcącym lekarzy dla miast greckich. Pozostała jednak na zawsze kolebką naukowej medycyny, a imię jej twórcy, Hippokratesa, jednym z najważniejszych w dziejach naszej cywilizacji.

PRZYSIĘGA HIPPOKRATESA

Przysięgam na Apollona, lekarza, na Asklepiosa, Hygieję i Panakeję oraz wszystkich bogów i boginie, biorąc ich za świadków, że wedle mej możności i zdolności będę dochowywał tej przysięgi i tego zobowiązania.

Mistrza mego w tej sztuce będę szanował na równi z rodzicami, będę się dzielił z nim swym mieniem i na żądanie zaspokajał jego potrzeby; synów jego będę uważał za swych braci i będę uczył ich swej sztuki, gdyby zapragnęli się w niej kształcić, bez wynagrodzenia i żadnego zobowiązania z ich strony; prawideł, wykładów i całej pozostałej nauki będę udzielał swym synom, synom swego mistrza oraz uczniom, wpisanym i związanym prawem lekarskim, poza tym nikomu innemu.

Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i zdolności ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy. Nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją.

Nie będę stanowczo wykonywał wycięcia chorym na kamień, pozostawiając to ludziom zawodowo stosującym ten zabieg. Do jakiegokolwiek wejdę domu, wejdę doń dla pożytku chorych, wolny od wszelkiej chęci krzywdzenia i szkodzenia, jako też wolny od pożądań zmysłowych, tak względem niewiast jak mężczyzn, względem wolnych i niewolników.

Cokolwiek bym podczas leczenia czy poza nim w życiu ludzkim ujrzał czy usłyszał, czego nie należy rozgłaszać, będę milczał, zachowując to w tajemnicy.

Jeżeli dochowam tej przysięgi i nie złamię jej, obym osiągnął pomyślność w życiu i pełnieniu swej sztuki, ciesząc się uznaniem ludzi po wszystkie czasy; w razie jej przekroczenia i złamania niech mnie los przeciwny dotknie.

Przekład: Gabriela Pianko

Do początku artykułu...

1Używana często forma tego imienia "Hipokrates" (przez jedno "p") jest mniej poprawna, imię to bowiem brzmi po grecku właśnie Hippokrates, ponieważ wywodzi się od słowa hippos (koń) i powinno być pisane przez dwa "p". Wersja "Hipokrates" nie tylko stanowi zniekształcenie oryginalnego brzmienia imienia, lecz także powoduje zabawną zmianę jego znaczenia: podczas gdy Hippokrates znaczy po grecku "Koniowładny", wersję "Hipokrates" należałoby rozumieć jako "Podwładny". Forma "Hipokrates" rozpowszechniła się szczególnie po ostatniej wojnie. W ostatnich dziesięcioleciach w publikacjach naukowych powraca zwyczaj używania poprawniejszej formy (por. K. Kumaniecki, Historia kultury starożytnej Grecji i Rzymu. PWN, Warszawa 1964; A. Świderkówna, Hellenika. Wizerunek epoki od Aleksandra do Augusta. PIW. Warszawa 1974.

2 Hippokratesa O sztuce lekarskiej. Przeł. W. Klinger, wstęp A. Wrzosek, Poznań 1937.

3 Hippocrates and the Fragments of Heracleitus. Edited by W.H.S. Jones and E.T. Withington, Loeb Classical Library, London 1967 (cytowany fragment przeł. J. Ciechanowicz).

4 Przekład: Gabriela Pianko. [W]: W. Szejnach, Przysięga i Przykazanie Hipokratesowe. Warszawa 1931.

5 Hippokratesa Aforyzmy i Rokowania oraz Przysięga. Przeł. H. Łuczkiewicz, Warszawa 1864.