Twoja wyszukiwarka

JUSTYNA OLKO
WIELKA PRZYGODA INTELEKTUALNA XX WIEKU
Wiedza i Życie nr 3/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 3/1996

Jeszcze cztery dekady temu wielu badaczy podzielało pogląd, że pismoMajów pozostanie na zawsze zagadką. Wszelkie próby jego odczytania, którepodejmowano w XIX wieku, okazały się zupełnie bezowocne, zaś stosowanemetody jałowe.

Tajemnice pism przodków

Podstawowym warunkiem podjęcia próby odszyfrowania pisma jest niewątpliwiedostateczna liczba odpowiednio długich tekstów, jak również znajomość kontekstukulturowego zapisanych informacji. Musi też być znany język (co najmniejrodzina językowa) lub istnieć możliwość jego rekonstrukcji. Nie powinnoto stanowić przeszkody w badaniach nad pismem Majów. Od czasów ekspedycjiAmerykanina Johna L. Stephensa i Anglika Fredericka Catherwooda na terenyAmeryki Środkowej (Chiapas, Jukatan; 1839-1842) zaczęto publikować sporządzoneprzez Catherwooda wysokiej jakości kopie rytych lub rzeźbionych inskrypcjize starożytnych ruin takich miast, jak Copán, Palenque czy Uxmal - pozostałościkultury Majów. Znakomitego materiału dostarczyło również odkrycie trzechoryginalnych kodeksów Majów1. Co więcej, do niedawna większośćbadaczy nie przywiązywała zbytniej wagi do języka, w którym mogły być napisaneteksty. Tymczasem współcześni Indianie Maya posługują się około trzydziestomajęzykami wywodzącymi się z tych, którymi mówiono przed hiszpańską konkwistą.Dzięki badaniom lingwistycznym wiadomo, że szczególne znaczenie miały dwajęzyki, którymi posługiwali się twórcy dawnych inskrypcji: cholan orazyucatecan; oba te języki zostały zrekonstruowane.

Ryc.1

W roku 1862 odkryto, a w 1864 opublikowano Relację o sprawach Jukatanunapisaną przez biskupa Diego de Landę, który przebywał na terenach Majówod 1547 roku. Zasłynął jako fanatyczny prześladowca lokalnych kultów, tępiączaś wszelkie objawy bałwochwalstwa, spalił wszystkie dostępne mu kodeksy.Kiedy w związku z popełnionymi nadużyciami został odwołany do Hiszpanii,napisał wspomnianą Relację... - do dziś bezcenne źródło poznania kulturyMajów. W swym dziele zamieścił między innymi pewne informacje o piśmie Majów, w tym słynny "alfabet" (ryc.1).

Niektórzy badacze, a zwłaszcza odkrywca dzieła de Landy - Francuz CharlesÉtienne Brasseur de Bourbourg, próbowali podstawiać w tekstach kodeksówprzypisane poszczególnym znakom wartości alfabetyczne, lecz to prowadziłodo zupełnie absurdalnych rezultatów. Nie zwrócono uwagi, że w "alfabecie"pojawiają się znaki zgoła niealfabetyczne cu, ku czy ca2, cowięcej, że istnieją dwie wersje tego samego znaku, na przykład dwie literyl czy u. Dosłowne traktowanie "alfabetu" de Landy doprowadziło dotego, że podejście fonetyczne do pisma Majów zostało uznane za błędne iw rezultacie zarzucone. Środowisko naukowe zdominowały poglądy badaczy,a wśród nich znanego angielskiego majanisty Johna Erica Thompsona, którzyuważali, że hieroglify Majów były w wielkiej części konwencjonalnymi symbolami,stworzonymi na zasadzie ideograficznej, używanymi wyłącznie do zapisywaniadanych astronomicznych i przesyconych symboliką treści religijno-mistycznych.

GŁOS ZZA "ŻELAZNEJ KURTYNY"

Kto wie, jaki byłby dziś stan naszej wiedzy o piśmie Majów, gdyby w maju1945 roku, podczas zdobywania Berlina przez Armię Czerwoną, dwudziestotrzyletniRosjanin Jurij Walentinowicz Knorozow nie uratował pewnej książki z płonącejBiblioteki Narodowej. Była nią jednotomowa edycja - opublikowana w 1933roku przez uczonych gwatemalskich Antonia i Carlosa Villacortów - trzechKodeksów Majów (Drezdeńskiego, Madryckiego i Paryskiego). Skłoniło to młodegopracownika Uniwersytetu Moskiewskiego, interesującego się egiptologią orazpismami Chin, Indii i Japonii, do zajęcia się również systemem pisma Majów.

Ryc. 2

W październiku 1952 roku w "Sowietskoj Etnografiji" ukazał się artykułStarożytne pismo Centralnej Ameryki, zapowiadający przełomowe odkryciaKnorozowa. Szczególnie ważnym punktem w wywodzie młodego uczonego byłookreślenie istoty hieroglificznych systemów pisma. Składają się one z ideogramów(znaków graficznych wyrazu oddających pojęcie, a nie poszczególne dźwięki;dziś określanych też jako logogramy lub logografy), ze znaków fonetycznych,a często także z determinatywów (przyporządkowujących dany znak jakiejśklasie pojęć, np. nazwom miast, państw itp.). Do systemów hieroglificznychKnorozow zaliczył pismo egipskie, mezopotamskie, chińskie oraz pismo Majów.Zgodził się z poglądem, reprezentowanym już wcześniej przez innych uczonych,że znaki podane de Landzie przez indiańskich informatorów odpowiadały fonetycznieliterom alfabetu hiszpańskiego, tak jak je wówczas wymawiano (czyli l jakoel, s jako es). Knorozow podkreślił jednak, że znaki "alfabetu" mogąmieć również inne wartości i nie wyczerpują wszystkich znaków fonetycznychspośród hieroglifów Majów. Co za tym idzie, większość z nich to nie pojedynczegłoski, lecz sylaby; z wyjątkiem znaków wyrażających samogłoski, każdyz nich reprezentuje zestawienie samogłoski i spółgłoski. Rosyjski uczonydoszedł również do wniosku, że hieroglify mogą czasem oddawać głoski, kiedyindziej zaś morfemy, czyli najmniejsze znaczeniowo cząstki wyrazu. Opierającsię na tych przesłankach oraz na tekstach kodeksów i towarzyszących imrysunkach, Knorozow zaczął odszyfrowywać pismo Majów, stosując metody zaskakującoproste i logiczne. Zaczął od tego, iż w znaku, odczytanym w 1875 roku przezfrancuskiego orientalistę Leona de Rosny'ego, określającym zachód (czikinw języku Majów) wyodrębnił znak fonetyczny czi (przypominający gotową dopochwycenia czegoś dłoń), który w połączeniu z ideogramem oznaczającymsłońce (kin) może być odczytany jako czikin (ryc. 2).

Ryc. 3

Knorozow zauważył też, że czi, wraz ze znakiem przypominającym podane przezDiego de Landę ku, pojawia się nad rysunkiem sępa, co pozwoliło odczytaćto zestawienie jako kucz, czyli sęp w języku Majów (w zapisie: ku-czi;ryc. 3). Jak widać, w wyrazie kucz ostatnia samogłoska, w zestawieniu spółgłoskaplus samogłoska plus spółgłoska plus samogłoska, pozostaje niema. Jestto zjawisko dosyć częste. Rosjanin sformułował też tzw. zasadę synharmonii:przy zapisywaniu słów wielosylabowych za pomocą znaków typu: spółgłoskaplus samogłoska, występująca w ostatniej sylabie samogłoska jest zazwyczaj,choć nie zawsze, identyczna z pierwszą, nawet jeśli ostatnia nie jest wymawiana;dobrym przykładem jest pisownia wyrazu icatz, czyli pakunek (ryc. 4). Toodkrycie przyczyniło się do odczytania następnych słów, takich jak cucz(ciężar), buluc (jedenaście; ryc. 5) czy tzul (pies; ryc. 6).

Ryc. 4

Osiągnięcia Knorozowa nie zostały jednak uznane przez znakomitą większośćbadaczy Majów, co więcej, wywołały gwałtowne ataki ze strony wspomnianegojuż Thompsona. Mimo nieprzychylnych opinii, rosyjski uczony przybył w roku1956 na Międzynarodową Konferencję Amerykanistów do Kopenhagi, gdzie spotkałsię z młodym Amerykaninem Davidem Kelleyem zainteresowanym pismem Majów.Stał się on szybko zwolennikiem poglądów Rosjanina. W roku 1962 w "Estudiosde Cultura Maya" ukazała się praca Kelleya Fonetyka w piśmie Majów,która zawierała nie tylko przemyślaną obronę koncepcji Knorozowa, ale idoniosłe osiągnięcie, jakim było odczytanie imienia wodza plemienia Itzá,zapisanego zgodnie z regułami opracowanymi przez rosyjskiego uczonego.Imię to brzmiało Kakupacal (w zapisie: ka-ku-pa-ca-la; ryc. 7) i było wspomnianew kronikach spisanych po hiszpańskiej konkwiście.

ROZSZYFROWANE GLIFY

Z tym odkryciem nie mogli pogodzić się uczeni, którzy twierdzili, że inskrypcjeMajów są poświęcone w całości informacjom astronomicznym i mitologicznymczy też rytualnym formułom. Ideogramy, święte znaki-symbole, nie mogłyprzecież - w ich przekonaniu - traktować o przyziemnych wydarzeniach związanychz dziejami rządzących dynastii: o obejmowaniu władzy czy prowadzeniu wojen.

Ryc. 5

Być może długo trwałyby spory, gdyby nie nowe, zaskakujące odkrycia dowodzące,że inskrypcje Majów dotyczyły również historii. W roku 1958 niemiecki uczonyHeinrich Berlin rozszyfrował tzw. glify-emblematy, związane z określonymimiastami, między innymi z takimi centrami okresu klasycznego3w historii Majów, jak Copán, Tikal, Yaxchilán, Piedras Negras czy Palenque.Wszystkie glify (inaczej hieroglify; w przypadku pisma Majów oznaczajązarówno logogramy, znaki fonetyczne, jak i ich kombinacje) zawierały identyczneprzedrostki i przyrostki, stąd możliwe było ich wyodrębnienie. Berlin uważał,że glify te są nazwami miast albo rządzących w nich dynastii, a co za tymidzie, że inskrypcje, na których znajdują się owe znaki, zawierają z pewnościądane historyczne.

Ryc. 6

Odkrycie niemieckiego uczonego właściwie tylko sugerowało historyczny charakterzapisów Majów, natomiast rezultaty badań Tatiany Proskouriakoff, amerykańskiejbadaczki rosyjskiego pochodzenia, które opublikowała w "American Antiquity"w 1960 roku i w "Estudios de Cultura Maya" w latach 1963 i 1964, niepozostawiają co do tego najmniejszych wątpliwości. Proskouriakoff przeanalizowałazapisy widoczne na trzydziestu pięciu stelach w Piedras Negras (zawierającedaty w Długim Rachunku, czyli systemie rachuby czasu, którego zasady funkcjonowaniaodkryto już w 1887 roku) i zauważyła, że ich ustawienie nie było przypadkowe.Stele można było podzielić na siedem grup, zaś daty na każdej z nich wyznaczałyokres zbliżony do przeciętnej wówczas długości ludzkiego życia. Nasuwałoto hipotezę, że poszczególne grupy zawierają zapisy dotyczące panowaniakonkretnych władców. Jak się okazało, hipoteza ta była słuszna. Każda stelazaczynająca serię zawierała bowiem, oprócz umieszczonej w niszy postaciludzkiej, dwie daty, z których jedna wyznaczała narodziny władcy, druga- wstąpienie na tron. Proskouriakoff nie tylko wyodrębniła, spośród innych,glify oznaczające przypuszczalne daty narodzin, wstąpienia na tron, pojmaniajeńców, małżeństwa czy śmierci, lecz również zrekonstruowała historię dynastiirządzącej miastem Yaxchilán w VIII wieku naszej ery.

Ryc. 7

Rzut oka na słynne wśród badaczy kultury Majów nadproże numer 8 w Yaxchilán(ryc. 8) pozwala zrozumieć metodę, jaką posługiwała się badaczka. Scenaprzedstawia pojmanie jeńców, z których jeden, umieszczony po prawej stronie,ma na udzie charakterystyczny glif przedstawiający "czaszkę otoczoną koralikami".Można sądzić, że glif ten określa imię własne, które pojawia się równieżw tekście powyżej, po lewej stronie. Tam dwa pierwsze glify odpowiadajądacie 7 imix 14 tzec (9 maja 755 roku). Biorąc pod uwagę reguły współczesnejskładni języków maya, Proskouriakoff wysunęła hipotezę, że trzeci glifjest formą czasownika pojmać (gdyż byłoby to zgodne z przedstawieniem).Glif odpowiadający czasownikowi czuc (pojmać) w czasie przeszłym, czyliczucah, został już wcześniej odczytany przez Knorozowa, rozszyfrowanietego glifu nie mogło więc nastręczać żadnych wątpliwości. Ostatni glifw prawym rogu to emblemat miasta Yaxchilán. Poprzedzający go znak jestzestawieniem głowy jaguara i ptaka. Jako że pojawia się on często w tekstachod około 750 do 770 roku, Proskouriakoff uznała, że musi odpowiadać imieniuwładcy, którego nazwała "Ptakiem-Jaguarem". Pierwszy znak w prawymgórnym rogu został później odczytany przez amerykańskich lingwistów JamesaFoxa i Johna Justesona jako u bac (jego jeniec). Cały tekst można więcsparafrazować następująco (pomijając specyficzną składnię języków Majów,mającą postać: orzeczenie - dopełnienie - podmiot): Dnia dziewiątego maja755 roku "Ptak-Jaguar" z rodu miasta Yaxchilán pojmał swego jeńca"Czaszkę z Koralikami" [imię umowne]. Glify w środku przedstawieniaodnoszą się do towarzysza "Ptaka-Jaguara", Kan-Toca, który pojmałdrugiego jeńca.

DZIEJE WŁADCÓW

Duże znaczenie dla dalszych prac nad rozszyfrowaniem pisma Majów miałykonferencje w znanym ze starożytnych zabytków mieście Palenque, z którychpierwsza, tzw. Primera Mesa Redonda, odbyła się w grudniu 1973 roku. Uczestniczyłw niej Amerykanin Floyd Lounsbury, który wkrótce odczytał tytuł królewskimakina (Wielkie Słońce - ryc. 9), co ułatwiło odszukanie większości imionwładców w inskrypcjach z Palenque. Zarówno ten uczony, jak i inni badacze(Linda Schele, Peter Mathews) odtworzyli historię tego miasta od początkuVII wieku aż do jego upadku i zrekonstruowali dzieje sześciu kolejnychwładców, w tym słynnego Pacala. To właśnie dla niego została wybudowanawspaniała, dziewięciostopniowa Świątynia Inskrypcji, która okazała się"oprawą" grobu królewskiego, umieszczonego w specjalnej komorze upodstawy piramidy.

Ryc. 8

Odczytywanie inskrypcji przestało być tylko wyszukiwaniem i odszyfrowywaniempojedynczych, wyrwanych z kontekstu słów. Teksty były zapisywane w konkretnychjęzykach (yucatecan i cholan), miały więc ich składnię. Jeśli czasownikczy przymiotnik pozostawał nie odczytany, wiadomo było, gdzie powiniensię znajdować. Z inskrypcji zachowanych w Palenque grupa badaczy odtworzyłahistorię miasta, wychodząc z założenia, że orzeczenie jest poprzedzonedatą, po nim następuje podmiot - najczęściej imię królewskie z wielomatytułami. Jak się okazało, pismo Majów rzeczywiście oddawało wszystkieaspekty języka, łącznie z poprawnymi formami gramatycznymi. W 1980 rokuamerykańska badaczka Linda Schele ustaliła znaczenie specyficznych glifówodnoszących się do wydarzeń dynastycznych - na przykład czum, czyli byćosadzonym [na tronie] - i pokazała, jak za pomocą sylab pisano gramatycznekońcówki określonych czasowników. Po tym, jak Floyd Lounsbury ustalił wartościfonetyczne glifów ua i ni, Linda Schele mogła ostatecznie odczytać zestawienieczuman (w zapisie: czum-ua-ni), czyli on został osadzony [na tronie] (ryc.10) w poprawnym pod względem gramatycznym języku cholan.

Ryc. 9

Dziś nie ma już żadnych wątpliwości, że pismo Majów, podobnie jak wczesnesystemy pisma (sumeryjskie, egipskie czy chińskie), ma charakter logograficzny- oprócz znaków fonetycznych występują w nim logogramy o funkcji znaczeniowej,będące morfemami lub całymi słowami. Zawiera ponad osiemset glifów, w tymjednak znaczną część archaicznych logogramów (głównie pojawiających sięjednorazowo imion królewskich), w ciągłym użyciu pozostawało więc okołodwustu do trzystu znaków. Ponad sto czterdzieści znaków spośród znanychośmiuset to znaki fonetyczne, najczęściej typu spółgłoska plus samogłoskaoraz samogłoski.

Ryc. 10

Podobnie, jak na przykład w piśmie egipskim, mamy tu do czynienia ze zjawiskiempoliwalencji. Nosi ono nazwę polifonii, gdy dany znak ma więcej niż jednąwartość, na przykład glif, który może być zarówno nazwą dnia (cauac), jakoznaczać rok 365-dniowy (haab) lub też okres 360-dniowy (tun), a nawetwystępować jako sylaba cu (ryc. 11). Aby umożliwić jednoznaczne odczytanietego glifu, skryba dołączał do niego znak fonetyczny, przykładowo n (wzapisie: ni), kończący wyraz tun. Ogromną rolę odgrywał również drugi rodzajpoliwalencji - homofonia, wszechobecna zwłaszcza wśród znaków fonetycznych,gdzie jeden dźwięk może być wyrażany przez kilka różnych glifów, na przykładznanych jest obecnie dziewięć znaków odpowiadających u.

Ryc. 11

Ten rodzaj pisma, nieco skomplikowany dla ludzi przyzwyczajonych do systemualfabetycznego, umożliwiał jedyne w swoim rodzaju podejście do pisanegotekstu: kombinacje znaków sylabicznych pozwalały zapisać wszystko w sposóbfonetyczny, jednakże pisarze bawili się tekstem, przechodząc od znakówwyłącznie logograficznych, wyrażających pojęcie, do zapisu czysto fonetycznego.Świetnym przykładem są różne wersje pisowni wyrazu balam (jaguar), którymógł być wyrażony przez logogram, logogram z uzupełnieniem fonetycznymlub tylko fonetycznie (ryc. 12).

Ryc. 12

Choć znane są reguły rządzące pismem Majów, nie znaczy to, że proces jegoodcyfrowywania został zakończony. Dzisiaj można odczytać około 85% wszystkichtekstów, niemniej nadal pozostaje kwestą dyskusyjną, do jakiego stopniapismo ma charakter fonetyczny. Dodatkową trudność sprawia znaczna dowolnośćzapisu poszczególnych znaków, ich różne wersje, co często uniemożliwiapoprawną identyfikację. Te same znaki wyglądają inaczej na kamiennych inskrypcjach,inaczej w kodeksach, z których korzystał Knorozow.

DAR BOSKI DLA LUDZI

Co zostawili po sobie Majowie oprócz opisu swych dziejów i danych astronomiczno-kalendarzowych?Informują nas na przykład o tym, który władca posiadał ilu jeńców, do kogonależały ozdoby uszu czy nacinana ozdobnie kość. Co więcej, jak dowiodłybadania w Copán, niektórym obiektom nadawali imiona własne: stelom przysługiwałanazwa te tun (kamienne drzewo), zaś w tekstach poświęconych ich wzniesieniumożna przeczytać, że zostały posadzone. Szczególne znaczenie miały napisyzdobiące ceramikę, które informowały nie tylko o przeznaczeniu naczyniai jego właścicielu, lecz i o twórcy. Analizując układy glifów na ceramice,amerykański majanista David Stuart odkrył, że jej twórcy sygnowali swedzieła niczym artyści europejscy czasów renesansu. Co więcej, jak wynikaz inskrypcji odkrytej na wazie z Naranjo, skryba (malujący naczynie i opisującyje), któremu przysługiwał tytuł idzat (uczony artysta), podał nawet swągenealogię. Był mianowicie synem samego króla Naranjo.

Zgodnie z wierzeniami Majów, pismo było wynalazkiem boga Itzamna, jednaknic nie wskazuje na to, by "dar boski" pozostawał świętą tajemnicąkapłanów, jak do niedawna uważało wielu uczonych. Pismem posługiwała sięraczej rządząca elita, artyści zaś nie wahali się używać go do zaznaczaniai upamiętniania własnej indywidualności.

1 Zachowane kodeksy Majów to bogato ilustrowanemanuskrypty (wykonane na papierze z kory), zawierające dane mitologiczne,rytualne i astronomiczne. Pochodzą z okresu postklasycznego: Kodeks Drezdeński(w 1739 roku zakupiony z prywatnej kolekcji dla Królewskiej Bibliotekiw Dreźnie), Kodeks Madrycki (jedna jego część została odkryta w 1866 roku,drugą odnaleziono w 1875 roku; obecnie cały kodeks znajduje się w Museode America w Madrycie) i Kodeks Paryski (odkryty w 1859 roku w ZbiorachBiblioteki Narodowej w Paryżu). Czwarty kodeks, tzw. Grolier, należał doprywatnego kolekcjonera w Meksyku, zaś zidentyfikowany jako oryginalny(co potwierdziły badania radiowęglowe, datujące go na ok. 1230 r. n.e.),w 1971 roku został wystawiony w Klubie Groliera w Nowym Jorku.

2 W języku Majów istnieją spółgłoski wymawiane przezzamknięcie i otworzenie głośni, czyli szpary między brzegami wiązadeł głosowych;są one wymawiane silniej, niejako "ze ściśniętym gardłem", i dlategozachowuję dla nich odrębną pisownię; dźwięk oznaczony przez k należy właśniedo silniejszych niż dźwięk oznaczony przez c, choć oba w języku polskimmożna czytać podobnie, jak k.

3 Cywilizacja Majów rozwijała się między innymina terenach Jukatanu, Gwatemali i Belize, począwszy od ok. 1800 roku p.n.e.Od tej daty do ok. 250 roku n.e. w historii Majów trwa okres preklasyczny.Rozkwit licznych miast, rządzonych przez lokalne, rywalizujące ze sobądynastie, nastąpił w okresie klasycznym (ok. 250-ok. 925). Okres postklasyczny(ok. 925-
-ok. 1530), w którego pierwszej fazie na terenach Majów obecne były silnewpływy meksykańskiego imperium tolteckiego, kończy się hiszpańską konkwistą.

Ilustracje wg: Papers of the Peabody Museum of American Archaeology andEthnology. Harvard University, vol. XVIII. Landa's "Relación de las Cosasde Yucatán." A Translation, A. Tozzer, Cambridge, Massachusetts, 1941.Michael D. Coe, The Maya. Wyd. I. 1966, wyd. ostatnie London 1993. MichaelD. Coe, Breaking the Maya Code. London 1992. Tatiana Proskouriakoff, HistorialData in the Inscriptions of Yaxchilán. W: "Estudios de Cultura Maya",1963.

TAJEMNICE PISM PRZODKÓW

Siedemdziesiąt lat temu w "Wiedzy i Życiu" ukazał się artykuł Amelii Hertzówny Powstanie alfabetu fenickiego w świetle najnowszych badań. W jubileuszowym numerze wracamy do zagadnień związanych ze starożytnymi pismami artykułem Wielka przygoda intelektualna XX wieku. Spóbujmy zatem podsumować osiągnięcia filologów w odszyfrowywaniu dawnych pism w ciągu minionych siedemdziesięciu lat.

W wieku XIX zostały poznane dwa najbardziej rozpowszechnione w starożytności systemy: egipskie pismo hieroglificzne, dzięki J. F. Champollionowi, oraz mezopotamskie pismo klinowe, które odczytał H. C. Rawlinson wraz z innymi badaczami. W obu przypadkach dokonano odszyfrowania, mając do dyspozycji teksty wielojęzyczne, z których przynajmniej jeden język był znany: w wypadku hieroglifów - grecki, klinów - perski.

Przed siedemdziesięciu laty, gdy pani Hertzówna przygotowywała swój artykuł, pismo Majów nadal było nie odczytane. Dla uczonych tajemnicą pozostawało też wiele innych pism, a wśród nich odkryte na pieczęciach i płytkach miedzianych z Harappy i z Mohendżo Daro, starożytnych miast z doliny Indusu, pismo wczesnoindyjskie, czy pisma kreteńskie. Niektóre z nich nie zostały odszyfrowane do dzisiaj.

Do pism, które odczytano w XX wieku, należą między innymi hieroglify luwijskie (lub hetyckie), używane pod koniec II i na początku I tysiąclecia przed Chr. na terenie dzisiejszej Turcji i północnej Syrii, oraz egejskie pismo linearne B, którym posługiwali się mieszkańcy basenu Morza Egejskiego i Grecji w okresie nieco wcześniejszym, bo w II tysiącleciu przed narodzeniem Chrystusa.

Do odczytania pisma linearnego B wykorzystano wojenne doświadczenia w łamaniu szyfrów przeciwnika. Najprostszą metodą okazało się wyodrębnienie w ciągu znaków grup, które różniły się między sobą jednym lub dwoma znakami stojącymi na końcu grupy. W takich przypadkach istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z tym samym wyrazem występującym w różnych formach gramatycznych (różne przypadki lub czasy). Stąd tylko krok do zidentyfikowania brzmienia tych końcówek i odczytania wartości zapisujących je znaków. Żeby tego dokonać, trzeba jednak najpierw zaklasyfikować język badanych inskrypcji do odpowiedniej grupy języków. Brytyjski architekt Michael Ventris pierwszy znalazł wyjście z tego błędnego koła. Uznał, że język inskrypcji linearnych B jest dialektem języka greckiego. W opublikowanym w 1953 roku artykule Świadectwa dialektu greckiego w archiwach mykeńskich (którego współautorem był filolog John Chadwick) nie stawiał jeszcze kropki nad i, ale odszyfrowanie pisma linearnego B było już właściwie faktem dokonanym.

Znacznie dłużej trwały prace nad hieroglifami luwijskimi. Obecnie uważa się, że służyły one przede wszystkim do zapisu języka luwijskiego. Był on blisko spokrewniony z hetyckim (oba języki należą do rodziny indoeuropejskiej), ale różnił się nieco słownictwem i gramatyką. Na szczęście teksty w języku luwijskim były zapisywane również w piśmie klinowym. Dzięki temu udało się poznać luwijski na tyle, aby zrozumieć teksty pisane znakami hieroglificznymi. Trudno jest wskazać jednego uczonego, któremu można by przypisać zasługę odczytania tego pisma. Jeśli trzeba dokonać takiego wyboru, to należy wspomnieć angielskiego hetytologa, Johna D. Hawkinsa (obecnie najwyższy autorytet w dziedzinie inskrypcji hieroglificznych). Przełomowym momentem był rok 1975, kiedy to opublikował on artykuł zatytułowany Negacja w hieroglificznym luwijskim.

Wydaje się, że niezrozumiałe do dziś pisma, jak choćby egejskie pismo linearne A, pismo doliny Indusu czy sylabiczne pisma Palestyny, pozostaną nie odczytane. Uczeni mogą obecnie korzystać w swej pracy z pomocy, jaką dają im odpowiednie programy komputerowe. Ale nawet one są bezsilne. Mamy niewiele materiału, który można by poddać analizie - teksty w tych pismach rzadko kiedy przekraczają liczbę stu słów. Szczupłość materiału nie pozwala również na weryfikację ewentualnych propozycji odczytania danego pisma. A dopiero potwierdzenie zaproponowanych zasad czytania inskrypcji na tekstach nie znanych badaczowi jest miarą jego sukcesu lub porażki.
Do początku artykułu..

JUSTYNA OLKO jest studentką Międzywydziałowych Indywidualnych StudiówHumanistycznych na Uniwersytecie Warszawskim; studiuje w ramach indywidualnegoprogramu archeologię i historię sztuki.

Mgr RAFAŁ KOLIŃSKI, absolwent archeologii i filologii orientalnej, jest słuchaczem Studium Doktoranckiego przy Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykule:
Co dziś wiemy o Majach