Twoja wyszukiwarka

BARBARA PRATZER
JAK W OBCEJ SKÓRZE
Wiedza i Życie nr 4/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/1996

Do lata bliżej już niż dalej, więc problem, jak korzystać z dobrodziejstw słońca, nie narażając się na raka skóry, znów jest aktualny. Jak wynika z badań Edwarda De Fabo, dermatologa z Uniwersytetu George'a Washingtona, nie będzie to łatwe. Badając myszy, stwierdził on, że znajdujący się w warstwie rogowej skóry kwas urokainowy, pochłaniając promieniowanie UVB, przekształca się z formy trans w formę cis i w tej samej chwili staje się aktywny immunologicznie, co osłabia działanie układu odpornościowego.

Po co zatem natura wymyśliła mechanizm, który osłabia siły obronne organizmu? Pewnie zmartwi to entuzjastów wygrzewania się na słońcu, ale opalona skóra traktowana jest przez układ odpornościowy jako coś obcego, więc po rozpoznaniu "wroga" rozpoczyna on atak. I gdyby go w porę nie powstrzymać mogłoby się to wszystko naprawdę dla nas źle skończyć.

Na szczęście kwas urokainowy sprawia, że do tego nie dochodzi. Możemy jednak zapłacić za to nie małą cenę. Załóżmy, że przesadziliśmy z opalaniem, skóra dostała zdecydowanie za dużo promieni UVB i jedna z jej zdrowych komórek zamienia się w rakową. Gdyby układ obronny działał normalnie, pewnie dałby sobie z nią radę, ale osłabiony - za sprawą kwasu urokainowego - przestaje panować nad sytuacją. Dochodzi wówczas do rozwoju nowotworu.

Na razie z badań De Fabo wypływają dla nas dwa bardzo istotne wnioski. Po pierwsze - w kosmetykach, których zamierzamy używać na słońcu pod żadnym pozorem nie powinien znajdować się kwas urokainowy. Po drugie - wrażliwość na promienie słoneczne może być zależna od naszej diety, ponieważ jeden z aminokwasów, histydyna, jest prekursorem kwasu urokainowego. Na razie są to jednak tylko spekulacje teoretyczne.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(04/97) POWSTRZYMAĆ RAKA SKÓRY
(08/97) SŁONECZNE ZŁEGO POCZĄTKI