Twoja wyszukiwarka

BARBARA PRATZER
WITAMINA A-BRAĆ CZY NIE?
Wiedza i Życie nr 4/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/1996

Już dawno zauważono, że nadmiar witaminy A w pożywieniu ciężarnych myszy, szczurów i innych zwierząt powoduje uszkodzenia płodów. Stwierdzono także przypadki wad wrodzonych u dzieci spowodowane używaniem przez ich matki w czasie ciąży leku przeciwtrądzikowego, który zawiera syntetyczne pochodne witaminy A (nie stosowane w preparatach witaminowych).

Mimo braku bezpośrednich dowodów na teratogenne działanie witaminy A u ludzi, w roku 1987 amerykańskie Centers for Disease Control (Ośrodek Zwalczania Chorób) zaleciło ciężarnym kobietom jej ograniczenie do poziomu 10 tys. m.j. (międzynarodowych jednostek). Postulowało także, by zażywać raczej prowitaminę A, czyli beta-karoten, ponieważ wszystkie przeprowadzone dotychczas badania wykazały, że jest ona całkowicie bezpieczna.

Od tego czasu zrealizowano dwa duże programy badawcze, z których wynika, że ewentualne niebezpieczeństwo pojawia się dopiero przy dużo wyższych dawkach niż obecnie zalecane. Nikt jednak ich dokładnie nie określił. Ostatnio sprawa teratogennego działania witaminy A powróciła po raz kolejny. Dr Kenneth J. Rathman z Boston University School of Medicine wraz ze swym zespołem stwierdził, że jedno dziecko na 57 urodzonych przez matki przyjmujace więcej niż 10 tys. m.j. witaminy A (średnio ponad 20 tys. m.j.), ma wady wrodzone. Niestety, znów nie zostało sprecyzowane, jakie konkretnie dawki są niebezpieczne. Jest to sprawa niezwykle ważna, ponieważ powtarzające się doniesienia na ten temat mogą zniechęcić kobiety w ciąży do przyjmowania jakichkolwiek preparatów witaminowych. Tymczasem z badań jasno wynika, że przyszłe matki, zażywając witaminy, generalnie chronią dzieci przed wadami, w tym bardzo ciężkimi, jak rozszczep kręgosłupa czy bezmózgowie.

"The New England Journal
of Medicine", 21/1995