Twoja wyszukiwarka

PIOTR DASZKIEWICZ
ZEGAR ROŚLINNY
Wiedza i Życie nr 5/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 5/1996

Śniedek baldaszkowaty

Nagietek lekarski

Lilia wodna

Cykoria podróżnik

Regularność zjawisk w przyrodzie od dawna zadziwiała przyrodników. W wieku osiemnastym zapanowała moda na kalendarze florystyczno-faunistyczne. Sporządzano je niemal w całej Europie. Kwitnienie określonych gatunków roślin lub pojawienie się owadów miało określać dokładną datę. Nierzadko opracowywaniu takich kalendarzy patronowały towarzystwa naukowe i agronomiczne, które uznawały ich przydatność dla rolników. Autorem jednego z najbardziej znanych kalendarzy był, związany z Rzeczpospolitą, francuski przyrodnik, profesor Uniwersytetu Wileńskiego, Jean Emmanuel Gilibert. Choć pomysł roślinnego zegara przypisuje się powszechnie Linneuszowi, warto tu zacytować Pliniusza Starszego - Przyroda zdaje się wołać do człowieka: dlaczego patrzysz w niebo? Dałam ci przecież rośliny, które wskazują godziny.

Linneusz wykorzystał zjawisko otwierania się kwiatów. Stworzył zegar, dobierając gatunki rozkwitające w różnych porach dnia. Zadanie nie było łatwe. Musiał użyć roślin o różnym pochodzeniu geograficznym i odmiennych wymaganiach ekologicznych. Ponadto Linneusz realizował swój projekt w Uppsali, gdzie hodowanie niektórych gatunków, na przykład pałczaka peruwiańskiego (Cereus peruvianus) wymagało specjalnych zabiegów. Jego zegar składał się z jedenastu gatunków. Rozpoczynał go powój (Convolvulus sepium) otwierający kwiaty o trzeciej rano, a kończył o dwudziestej drugiej wilec purpurowy (Ipomea purpurea). Linneusz wykorzystał także popularną w regionie śródziemnomorskim jarzynę, salsefię (Tragopogon porrifolius), która wyznaczała czwartą rano. O godzinie piątej otwierała kwiaty cykoria podróżnik (Cichorium intybus), lilia wodna (Nymphaea alba) o siódmej, a kurzyślep polny (Anagalis arvensis) o ósmej. Nagietek (Calendula officinalis) wskazywał dziewiątą, a śniedek baldaszkowaty (Ornithogalum umbellatum) jedenastą. W kilku językach europejskich roślina ta, jak widać nie bez racji, jest nazywana damą jedenastej godziny. Kwiaty cebuli morskiej (Urginea maritima) otwierały się o czternastej, lepnicy (Silene noctiflora) o siedemnastej, zaś pałczaka peruwiańskiego o dwudziestej. Zegar Linneusza nie był jedyną próbą stworzenia roślinnego chronometru. W osiemnastym wieku R. Meeuse zaobserwował, że kwiaty także pachną z zadziwiającą regularnością. Był autorem i wykonawcą pomysłu ułożenia aromatycznego zegara. Jeden z ostatnich botanicznych chronometrów, utworzony przez Kernera von Marylanda składał się wyłącznie z różnych gatunków traw. Adresowany do wąskiego kręgu specjalistów wymagał nie tylko doskonałej znajomości tej trudnej do oznaczenia rodziny roślin, ale także silnej lupy. Był raczej próbą demonstracji zjawiska niż urządzeniem do pomiaru czasu.

Rozwój mechaniki i fizycznych technik pomiaru czasu oraz stosunkowo wysoki koszt roślinnych zegarów sprawiły, że pomysł Linneusza nie został szerzej zastosowany. Jego chronometr pozostał obrazem kunsztu sztuki ogrodniczej.

Fot. Agnieszka i Włodek Bilińscy