Twoja wyszukiwarka

ZBIGNIEW P. ZAGÓRSKI
BOMBA PROPAGANDOWA?
Wiedza i Życie nr 6/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/1996

Dyskusje na temat francuskich podziemnych wybuchów jądrowych w polinezji rzadko dotyczyły aspektów merytorycznych i technicznych. Wiele było emocji oraz świadomej bądź nieświadomej dezinformacji. A wszystko po to, by wzbudzić niechęć opinii publicznej do Francuzów. A oto przykład z cieszącego się dużym prestiżem w świecie amerykańskim tygodnika "Time".

Ilustracja przedstawia rysunek z tego czasopisma, na który naniosłem skalę odpowiadającą oryginalnemu opisowi. Jak wiadomo szyb, na dnie którego umieszczono próbny ładunek jądrowy, miał głębokość 800m. Łatwo dostrzec, że pokazana na rysunku przestrzeń powstała po wybuchu ma średnicę 350 - 450m. Zatem objętość jamy wynosi co najmniej 50 mln m3. Oznacza to, że przyjmując minimalny ciężar właściwy bazaltu wulkanicznego na 3t/m(, 150 mln t skały zdematerializawało się, w co trudno uwierzyć, albo przemieściło się rozdymając atol ponad jego możliwości utrzymania się w pierwotnej postaci. Nic oczywiście takiego nie nastąpiło. Mało tego, wybuchy takie były dokonywane już wielokrotnie, toteż gdyby fantazja redaktora naczelnego "Time'a" miała jakieś uzasadnienie, to atol na rysunku przestał by istnieć. Fantazją są też pokazywane na rysunku pęknięcia bazaltu sięgające 200m . Jaka jest więc prawda? Nie wdając się w fizykę i chemię wybuchów podziemnych, wystarcczy powiedzieć, że wyzwolenie na głębokości 800m energii cieplnej powoduje w bazalcie jego lokalne stopienie, po czym - w miarę rozpraszania się ciepła - zestalenie w szkliwo. Bazalt jest skałą dobrze odgazowaną, a przemiany chemiczne wywołane temperaturą i promieniowaniem w minimalnym stopniu prowadzą do powstania gazów, które mogłyby wytworzyć gigantyczny bąbel wymyślony przez grafika. Inaczej wygłądałby wybuch w skale, której głównym składnikiem jest węgłan wapnia. Wtedy mogłaby powstać duża jama, a krucha skała wapienna na pewno by popękała. Wybuch podziemny pod atolem z jądrem bazaltowym powoduje powstanie jamy o stukrotnie mniejszej średnicy, a więc w skali rysunku byłaby ona zaledwie widoczną kropką. Nie ma też, bo być nie może, pokazanych w "Time'ie" pęknięć, a co za tym idzie przecieków produktów rozszczepienia do morza. Nawiasem mówiąc, nasz Bałtyk wykazuje większą promieniotwórczość niż wody atolu Mururoa.