Twoja wyszukiwarka

MAŁGORZATA PAWLICKA-YAMAZAKI
NARODZINY W TERMINIE
Wiedza i Życie nr 6/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/1996

Prawdopodobieństwo szczęśliwego przetrwania jest dla wcześniaków 120-krotnie niższe niż dla dzieci urodzonych w terminie. Ciągle nie wiadomo, co jest przyczyną wcześniejszego rozwiązania - dotychczasowe badania dowodzą, że mają w tym swój udział m.in. takie czynniki, jak palenie papierosów przez przyszłe matki oraz ich przynależność etniczna.

Pod koniec zeszłego roku amerykańskie pismo medyczne "New England Journal of Medicine" opublikowało wyniki badań specjalistów z University of Pittsburgh dowodzące istnienia związku między porodami przedwczesnymi a infekcjami dróg rodnych przyszłych matek. Stwierdzono, że u kobiet z zapaleniem pochwy ryzyko porodu przedwczesnego jest o 40% wyższe niż u zdrowych. Wnioskiem płynącym z tych, najszerszych jak dotąd badań, którymi objęto ponad 13 tys. kobiet w ciąży, jest zalecenie, by wszystkie kobiety ciężarne były poddawane badaniom czystości pochwy oraz leczone w razie wykrycia stanów zapalnych.

Zdaniem autorów pracy opublikowanej w piśmie "Obstetrics & Gynecology" badania takie należałoby prowadzić u wszystkich kobiet w wieku rozrodczym jeszcze przed zapłodnieniem i leczyć wszelkie stany zapalne dróg rodnych. Badacze z Brigham and Women's Hospital w Bostonie stwierdzili ponadto, że jeszcze groźniejsze w skutkach są infekcje macicy. A ponieważ bakteria ją produkująca (Ureaplasma) przenosi się drogą płciową, badaniom i, w razie potrzeby, leczeniu powinni być poddawani oboje przyszli rodzice jeszcze przed decyzją o posiadaniu dziecka.

Nie jest przesądzone, czy istotnie zakażenia bakteryjne są przyczyną przedwczesnego porodu, czy też tylko zjawiskami współwystępującymi. Krytycy twierdzą, że za wcześnie na wnioski o istnieniu tu związków przyczynowych. Natomiast przyczyna może mieć zupełnie inny charakter, na przykład wynikać z wrodzonych wad mózgowia płodu i nie mieć nic wspólnego z infekcjami. Nie jest też jasne, w jaki sposób infekcje nakładają się na takie czynniki ryzyka, jak na przykład palenie papierosów.

Poznanie wszystkich przyczyn oraz ich wzajemnych powiązań jest bardzo trudne i zapewne nigdy nie uda się skutecznie przeciwdziałać wszystkim przedwczesnym porodom. Tym cenniejsze byłoby więc poznanie czynników zapowiadających zbliżające się rozwiązanie. O jednym z nich - skoku poziomu jednego z hormonów (kortykoliberyny) - pisaliśmy w "WiŻ" nr 9/1995. Inne doniesienie na ten temat opublikowało pismo "Science News" w październiku ub.r. Naukowcy z New York University Medical Center stwierdzili, że dobrym wskaźnikiem zbliżającego się porodu może być stężenie białka zwanego płodową fibronektyną w płynie pobranym z pochwy lub szyjki macicy. Badając przez sześć lat tysiące kobiet, uzyskano dane wskazujące na charakterystyczne zmiany w poziomie tego białka w różnych stadiach ciąży.

Płodowa fibronektyna pełni funkcję spoiwa wiążącego matczyną część łożyska z jej częścią płodową. Tuż przed porodem przybiera postać śluzu ułatwiającego na zasadzie mechanizmu ślizgowego oddzielenie obu tych warstw tkanek. Przechodząc w stan półpłynny, rozpuszcza się w płynach dróg rodnych, gdzie może być wykrywana podczas badań diagnostycznych. Test, opracowany na tej podstawie, został zaaprobowany przez Food and Drug Administration (amerykańską agencję rządową dopuszczającą na rynek leki i artykuły spożywcze) do wykorzystania w szpitalach. Nie jest on co prawda absolutnie niezawodny - stwierdzenie obecności płodowej fibronektyny oznacza 30-50% zagrożenia przedwczesnym porodem.

Cenniejszy diagnostycznie jest jednak wynik negatywny - brak tego białka jest niemal równoznaczny z tym, że kobieta nie będzie rodzić przez najbliższe 2-3 tygodnie. Informacja taka pozwala zaniechać intensywnych metod mających na celu powstrzymanie akcji porodowej - jak dotąd wszelkie skurcze macicy, pojawiające się między 24 a 34 tygodniem ciąży uważa się za zagrożenie przedwczesnym porodem i wszystkie kobiety w takiej sytuacji poddawane są często niepotrzebnym zabiegom. Nawet tak niedoskonałe narzędzie jest więc cenne, dopóki brak metod dających pewniejszy wynik.