Twoja wyszukiwarka

ANTONI GAJEWSKI
JAK DŁUGO ZYJĄ SPORTOWCY
Wiedza i Życie nr 7/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/1996

Gdyby przeprowadzić na ten temat sondaż opinii publicznej, prawdopodobnie większość Polaków, podobnie jak przedstawicieleinnych narodów, odpowiedziałoby,że krócej niż reszta populacji. Utwierdzająw tym przekonaniu choćby nagłaśnianeprzez media przypadki nagłej śmierci sportowych sław.

Pogląd, że uczestnictwo w sporcie skraca życie, wyrażają zresztą nie tylko przeciętni ludzie, podziela go również świat lekarski.

W zbiorze pięćdziesięciu trzech pism medycznych, znanym pod nazwą Corpus Hippocrateum, ojciec medycyny Hipokrates (460-370 p.n.e.) wielokrotnie nawiązywał do sportowców i stanu ich wytrenowania, za każdym razem wyrażając wątpliwość, czy warto doprowadzać organizm do granic ostatecznych. I tak w XXXIV piśmie poświęconym odżywianiu znajdujemy opinię, że stan wytrenowania sportowca jest nienaturalny, w innej części tego zbioru zaś stwierdzenie, że naturalny stan zdrowia jest najkorzystniejszy.

Bardziej jednoznacznie wypowiedział się jeden ze znamienitszych lekarzy starożytności Galen (Claudius Galenus, 129-199 n.e.), który w traktacie pt. Napomnienia dla młodych mężczyzn zalecał raczej studiowanie sztuk pięknych niż uprawianie sportu. Wyraził też opinię, iż w okresie aktywnego życia sportowego zdrowie zawodnika jest zagrożone, a po zakończeniu kariery zagrożenia te pogłębiają się, toteż niektórzy zawodnicy umierają wkrótce potem, inni żyją jeszcze przez krótki czas, ale żaden nie dożywa późnego wieku. W innym miejscu stwierdził ponadto: Sportowcy prowadzą tryb życia niezgodny z zasadami higieny, uważam przeto, że taki tryb życia sprzyja chorobom, a nie zdrowiu. Opinie Galena o zdrowiu sportowców ukształtowały się prawdopodobnie w latach, gdy był on lekarzem gladiatorów w Pergamonie. Podobnie jak inne poglądy Galena, ten również przetrwał w medycynie przez całe średniowiecze, a nawet do czasów znacznie późniejszych.

Jeszcze w drugiej połowie XIX w., uczestnik pierwszych regat wioślarskich na Tamizie w roku 1829 między załogami Oxfordu i Cambridge, pastor i późniejszy biskup w St. Andrewes, Charles Wordsworth wspominał: Mówiono nam, że żaden mężczyzna uczestniczący w wyścigu wioślarskim nie dożyje 30 lat.

Leon Stukelj ze Słowenii urodzony w 1898 roku, najstarszy żyjący medalista olimpijski (gimnastyka przyrządowa)

Tego typu poglądy nie były pozbawione poparcia ze strony lekarzy. W październiku 1869 roku Frederick C. Skey, chirurg, konsultant szpitala St. Bartholomew's w Londynie, były prezydent Królewskiego Stowarzyszenia Chirurgów, skierował do znanego angielskiego dziennika "Times" list, w którym zwracał uwagę na zagrożenia, jakie stwarza dla organizmu uprawianie wioślarstwa, i zakończył stwierdzeniem: wyścigi załóg uniwersyteckich w obecnej formie stanowią narodowe szaleństwo. Odpowiedzią na list był rozsądny artykuł "Timesa" wskazujący Czytelnikom, że ani lekarze, ani inni badacze nie przeprowadzili do tego czasu żadnych badań statystycznych i że dopóki nie uczynią tego, dopóty nie można wyciągać ostatecznych wniosków.

Dyskusja w "Timesie" prawdopodobnie skłoniła znanego wówczas lekarza J. E. Morgana z Królewskiego Szpitala w Manchesterze do zajęcia się tym problemem. Morgan, były wioślarz, prześledził losy uczestników regat Oxford - Cambridge w latach 1829-1859. Wyniki badań, które opublikował w 1873 roku, wskazywały, że wioślarze żyli średnio 42 lata, a więc o dwa lata dłużej niż przeciętny Anglik w tamtych czasach.

Badania Morgana nie uspokoiły opinii publicznej. W 1897 roku w wieku dwudziestu kilku lat zmarło nagle trzech znanych brytyjskich wioślarzy, co spowodowało, że w prasie codziennej a nawet w czasopismach medycznych ponownie ukazały się artykuły o zagrożeniu zdrowia, jakie niesie ze sobą uprawianie sportu. Dopiero wnikliwe dociekania przeprowadzone przez jednego z byłych wioślarzy wykazały, że jeden ze sportowców zmarł z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego, drugi na gruźlicę, a trzeci na skutek uogólnionego zakażenia. Żadna z przyczyn śmierci nie miała nic wspólnego z wioślarstwem.

Badania długości życia sportowców, podobnie jak badania Morgana, dotyczyły sportowców-studentów. Ta zbieżność obserwacji nie może dziwić, gdyż to właśnie uniwersytety były centrami rozwoju sportu w XIX i na początku XX wieku, a nadto większość badaczy pracowała w ośrodkach akademickich i chętnie sięgała do łatwo dostępnych materiałów archiwalnych. Wyniki pierwszego tego typu badania ukazały się dopiero po trzydziestu latach od chwili opublikowania pracy Morgana, to jest w 1903 roku. Amerykański badacz G. L. Meylan prześledził losy 152 uczestników załóg wioślarskich Harvardu w latach 1852-1892 i stwierdził, że żyli oni 2.88 roku dłużej niż należało się spodziewać na podstawie danych dla populacji białych mężczyzn w Stanach Zjednoczonych. Różnica ta była jeszcze większa i wynosiła ponad 5 lat, gdy z analizy wyłączono sportowców, którzy zginęli w czasie Wojny Secesyjnej. Przedstawione wyniki badań po raz pierwszy, ale nie ostatni, uświadomiły, że sportowcy częściej giną w czasie wojny niż inni mężczyźni w tym samym okresie.

Przez następne sześćdziesiąt lat przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych, Anglii, Australii i Japonii dziewięć dalszych badań, w których porównywano długość życia sportowców-studentów z długością życia mężczyzn w odpowiedniej populacji. Dotyczyły one nie tylko wioślarzy, ale także sportowców uprawiających takie dyscypliny, jak lekkoatletyka, koszykówka lub futbol amerykański. Wszystkie te badania dowiodły, że umieralność sportowców-studentów była mniejsza niż umieralność mężczyzn w populacji. Potwierdziły się więc wcześniejsze obserwacje, że uprawianie sportu nie skraca życia.

Uważny Czytelnik zauważy, że wniosek taki wynika z badań, które łatwo podważyć. Czy można bowiem porównywać długość życia wyselekcjonowanej z populacji grupy, jaką stanowią studenci, z długością życia mężczyzn w populacji ogólnej. Wiadomo przecież, że ukończenie studiów na ogół zapewnia wyższy standard życia i można przypuszczać, że odbije się to korzystnie na długości życia. Taka krytyczna uwaga znajduje uzasadnienie w dowodach, którymi obecnie dysponujemy. Wiemy bowiem, że w wielu krajach, także w Polsce, mężczyźni mający wyższe wykształcenie żyją dłużej niż mężczyźni z wykształceniem niższym.

W pierwszej połowie naszego wieku uczeni jeszcze o tym nie wiedzieli, zdawali sobie jednak sprawę, że studenci stanowią wyselekcjonowaną subpopulację. Toteż, aby wykluczyć wpływ selekcji na obserwowany wynik, porównali długość życia studentów-sportowców i nie-sportowców. Wyniki pierwszego takiego badania przeprowadzonego przez J. C. Greewaya i I. V. Hiscocka z Uniwersytetu w Yale i opublikowane w 1926 roku wskazywały, że studenci nie uprawiający sportu żyją dłużej niż ich koledzy sportowcy. Jednakże późniejsze prace nie potwierdziły tej obserwacji. Znany statystyk z firmy ubezpieczeniowej Metropolitan Life Insurence Company - L. J. Dublin - porównał w 1932 roku umieralność prawie 5000 sportowców z dziesięciu uniwersytetów położonych na wschodnim wybrzeżu USA z umieralnością ponad 38 000 ich kolegów ze studiów i nie stwierdził różnic między długością życia studentów uprawiających i nie uprawiających sportu. Późniejsze badania dotyczące sportowców z Uniwersytetu w Cambridge i Uniwersytetu Harvarda, a także sportowców Stanowego Uniwersytetu w Michigan przeprowadzone w latach 1941-1978 potwierdziły w znacznym stopniu obserwacje Dublina.

W 1968 roku w znanym amerykańskim czasopiśmie medycznym "Journal of the American Medical Association", ukazał się list, w którym stwierdzono, że wszyscy członkowie wioślarskiej załogi Uniwersytetu Harvarda z 1948 roku już nie żyją. Choć błyskawicznie zaprzeczyli temu sami zainteresowani, nie uniknięto paniki. Szczegółowe badania wywołane tym zamieszaniem, a przeprowadzone przez doktora C. Prouta z Kliniki Medycznej Uniwersytetu Harvarda, wykazały, że wioślarze reprezentujący tę uczelnię, podobnie jak ich konkurenci z Uniwersytetu Yale, żyją przeciętnie ponad 6 lat dłużej niż ich koledzy nie uprawiający sportu. Uważny Czytelnik ponownie wyrazi wątpliwość, czy z przedstawionych badań można wnioskować o wpływie uprawiania sportu na długość życia. Przecież wśród badanych studentów-sportowców tylko nieliczni byli mistrzami, natomiast większość to zawodnicy przeciętni, których obciążenia treningowe mogły być bardzo małe. Ponadto studenci, opuszczając uniwersytet, często kończą karierę sportową, podczas gdy kariera innych sportowców trwa znacznie dłużej.

Badania długości życia sportowców nie będących studentami rozpoczęły się właściwie dopiero po 1950 roku. Z jednym wyjątkiem, o którym za chwilę napiszę szerzej, porównywano w nich długość życia sportowców z długością życia całej populacji.

W historycznym ujęciu jako pierwsze należy wspomnieć badanie z 1952 roku przeprowadzone przez czeskiego naukowca V. L. Schmidta i dotyczące czechosłowackich sportowców, którzy przynajmniej przez 10 lat uczestniczyli w zawodach. Jego wyniki, podobnie jak rezultaty badań Hilla, wskazywały, że żyją oni dłużej niż mężczyźni z populacji ogólnej. Następnie, w 1959 i 1974 roku J. Karvonen z Instytutu Medycyny Pracy w Helsinkach opublikował dane dotyczące długości życia fińskich narciarzy i udowodnił, że różnica w długości życia wynosiła 2.8 roku na korzyść sportowców. W okresie między pierwszym a drugim badaniem Karvonena, duński lekarz P. Schnohr opublikował dane dotyczące 297 czołowych sportowców duńskich, wśród których niemal połowę stanowili rekordziści świata, medaliści igrzysk olimpijskich oraz medaliści mistrzostw świata i Europy. Grupę uzupełniali reprezentanci Danii. Analiza wykazała, że umieralność do pięćdziesiątego roku życia była niższa o 39% od umieralności mężczyzn z populacji ogólnej i taka sama jak w populacji w późniejszym wieku.

Zainteresowanie długością życia sportowców wykazują także firmy ubezpieczeniowe. Wspomniana poprzednio Metropolitan Life Insurance Company przeprowadziła w 1975 roku badania amerykańskich baseballistów. Wykazały one, że umieralność zawodników, którzy rozpoczęli karierę między 1876 i 1900 rokiem była taka sama, jak białych mężczyzn w amerykańskiej populacji ogólnej, natomiast umieralność zawodników, którzy rozpoczęli karierę po 1901 roku była mniejsza o 29%. W trzynaście lat później inny zespół badaczy amerykańskich, kierowany przez J. Watrbora, w znacznym stopniu potwierdził te wyniki.

Dwaj nowozelandcy epidemiolodzy, Beaghole i Stewart nie obserwowali różnic w długości życia reprezentantów Nowej Zelandii w rugby w porównaniu z populacją ogólną, zauważyli natomiast, że Maorysi, rdzenni mieszkańcy Nowej Zelandii, uprawiający ten sport, żyli o 10 lat krócej niż biali rugbiści. Dwa kolejne badania, opublikowane w 1990 roku, jedno dotyczące holenderskich uczestników wyścigu na lodzie na dystansie 200 km, a drugie - włoskich reprezentantów w lekkoatletyce, wykazały nieznacznie zmniejszoną, w porównaniu z populacją ogólną, umieralność sportowców. Warto podkreślić, że w tym drugim badaniu, przeprowadzonym przez kierowany przez A. Menottiego zespół epidemiologów i lekarzy, po raz pierwszy porównano długość życia kobiet uprawiających sport z długością życia kobiet z populacji ogólnej. Porównanie to nie wykazało istotnych różnic.

Kolejnym badaniem, w którym uwzględniono kobiety uprawiające sport, jest prowadzona przez autora tego artykułu analiza długości życia polskich olimpijczyków. Pierwsze wyniki tej analizy wskazują, że zawodniczki, które uczestniczyły w igrzyskach olimpijskich, żyją równie długo, jak inne kobiety w Polsce, natomiast zawodnicy - dłużej niż inni mężczyźni.

Krytyczny Czytelnik zapewne może postawić zarzut, że w omawianych przed chwilą badaniach ponownie spotykamy się ze zjawiskiem selekcji. Tym razem dotyczy ona stanu zdrowia, gdyż pod względem zdrowotnym sportowcy różnią się od populacji ogólnej stanowiącej punkt odniesienia. Nie spotyka się bowiem wśród sportowców ludzi cierpiących na choroby układu krążenia lub inne choroby przewlekłe.

Wspomniane wątpliwości są w pełni uzasadnione, pojawia się jednak pytanie, jak wyselekcjonować grupę ludzi, którą pod względem stanu zdrowia oraz genetycznie uwarunkowanej sprawności i wydolności fizycznej można by porównać ze sportowcami? Dotychczas udało się to częściowo tylko S. Sarnie i jego współpracownikom z Wydziału Zdrowia Publicznego Uniwersytetu w Helsinkach. Porównali oni długość życia ponad 2300 reprezentantów Finlandii uprawiających różne dyscypliny sportowe z długością życia przybliżonej liczby mężczyzn, którzy w dwudziestym roku życia przeszli z pozytywnym skutkiem lekarskie badania poborowych; można bowiem przyjąć, że z tej grupy kontrolnej wyeliminowano osoby kalekie i słabego zdrowia. Pozostaje jednak zasadnicze pytanie, czy potencjał sprawnościowy i wytrzymałościowy tych mężczyzn był taki sam, jak reprezentantów Finlandii?

Stanisław Marusarz z uczestniczką światowych Igrzysk Polonijnych w Zakopanem, 1982 r.

Zostawiając te wątpliwości, przejdźmy do faktów - okazało się, że długość życia sportowców, zależnie od uprawianej dyscypliny, wynosiła od 71.5 do 75.6 lat, natomiast długość życia mężczyzn z tak dobranej grupy kontrolnej 69.9 lat.

Sportowcy żyją tak samo długo, a być może nawet dłużej niż inni ludzie, wszak pytanie, czy uprawianie sportu wpływa na długość życia osobnika, nadal pozostaje bez odpowiedzi. Ostatnia część tego stwierdzenia może budzić zdziwienie. Dlaczego więc nie potrafimy odpowiedzieć na to pytanie? Wynika to przede wszystkim z faktu, że wszystkie wymienione dane określają długość życia danej populacji sportowców w porównaniu z długością życia populacji kontrolnej, nie mówią natomiast o tym, czy potencjalna długość życia osobnika została w pełni wykorzystana.

Jak wspomniano, sportowcy to ludzie zdrowi, których genetycznie uwarunkowana sprawność i wydolność fizyczna jest bardzo wysoka. Jeśli sportowiec dożyje nawet stu lat, a więc osiągnie wyjątkowo sędziwy wiek, jak na człowieka, w dalszym ciągu nie potrafimy odpowiedzieć, czy żyłby jeszcze dłużej, gdyby nie uprawiał żadnej dyscypliny sportu. Na ten problem możemy też spojrzeć z drugiej strony i powiedzieć, że właśnie sport pozwolił na ujawnienie się wszystkich genetycznie uwarunkowanych czynników wpływających na długowieczność danego człowieka i pozwolił mu tak długo cieszyć się życiem.

Prof. dr hab. ANTONI K. GAJEWSKI kieruje Zakładem Biologii AWF w Warszawie. Jest nowo wybranym rektorem ds. nauki na tej uczelni. Przejmie on obowiązki rektora od nowego roku akademickiego.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
Laboratorium na stadionie