Twoja wyszukiwarka

ANNA HENDLER
PO SUKCES WE DWOJE
Wiedza i Życie nr 7/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/1996

Na czarnej liście antydopingowej znajdują się także hormony wydzielane przez organizm każdej brzemiennej kobiety. Czy to oznacza, że wczesną ciążę można wykorzystać jako swoisty doping, z którym nie poradzą sobie żadne komisje dyscyplinarne?

Matki w życiowej formie

Zgodnie z powszechną opinią kobieta w ciąży powinna unikać dużych wysiłków fizycznych. Wydawać by się mogło, że zawodniczki muszą zrezygnować z czynnego uprawiania sportu, gdy tylko okaże się, że oczekują dziecka. Nie dla nich zawody i treningi, co najwyżej lekka gimnastyka czy pływanie. Tymczasem sportsmenki nieraz zachodzą w ciążę, a nawet ją planują u szczytu swojej kariery, często właśnie w trakcie sezonu objętego kalendarzem imprez sportowych. Czy decyzja o udziale w zawodach - żeby nie zawieść pokładanych nadziei - jest związana z ryzykiem? A może ciążę można wykorzystać do poprawienia wyników sportowych?

SPORT SPORTOWINIERÓWNY

Ciąża u sportsmenki jest zwykle mniej widoczna niż u innych kobiet, dzięki silnie rozwiniętym mięśniom brzucha, a duże obciążenia fizyczne są dobrze tolerowane, czemu sprzyja wcześniejszy, wieloletni trening. W Polsce, i zapewne nie tylko u nas, wiele kobiet kontynuuje uprawianie sportu w pierwszych miesiącach ciąży bez uszczerbku dla zdrowia własnego i potomka. Udział w treningach znacznie skraca czas przerwy w karierze sportowej, pozwala też uniknąć przykrych dolegliwości, które często występują po nagłym zaprzestaniu intensywnego wysiłku, zwłaszcza jeśli zdarza się to u szczytu formy. Związane są one z cofaniem się morfologicznych i czynnościowych zmian, dostosowujących organizm do dużych obciążeń fizycznych. Zmniejsza się też ryzyko nadwagi.

Poronienia samoistne wśród zawodniczek należą do rzadkości i nie ma na to dowodów, że zostały wywołane przez trening. Uprawianie sportu w ciąży, jak wskazują dane statystyczne, nie utrudnia też porodu i nie zwiększa liczby powikłań okołoporodowych. Przeciwnie, badania G. J. Erdelyi, przeprowadzone w grupie aż 700 kobiet (liczba nieczęsto spotykana w tego typu badaniach) dowodzą, że u sportsmenek komplikacje występują znacznie rzadziej. Do treningów i zawodów powracają najwcześniej trzy miesiące po porodzie.

Kobiety startują w około 100 dyscyplinach sportowych. Niektóre z nich niosą ze sobą szczególnie duże ryzyko powstawania kontuzji. Ich przyczyną może być na przykład konieczność wykonywania gwałtownych skrętów, nagłego zatrzymywania się w miejscu czy pokonywania dużych obciążeń na granicy możliwości fizycznych, a przecież kobiety, w porównaniu z mężczyznami, są ogólnie delikatniejsze, mają mniejszą masę mięśniową i mniej wytrzymałe na obciążenie stawy. Zagrożenie jeszcze wzrasta wskutek fizjologicznych zmian w czasie ciąży. U ciężarnych kobiet ze względu na większą elastyczność więzadeł, wzrasta na przykład ryzyko częstych skręceń stawów. Ponieważ mają one też większą skłonność do gromadzenia płynów w organizmie, znacznie wydłuża się czas leczenia ewentualnej kontuzji i powrótu do zdrowia.

Duże niebezpieczeństwo tego typu urazów stwarza narciarstwo zjazdowe, jazda figurowa na lodzie, akrobatyka sportowa czy tenis ziemny. Tym niemniej kobiety w ciąży spotyka się nawet na kortach Wimbledonu. Natomiast stosunkowo małe ryzyko kontuzji wiąże się z uprawianiem łucznictwa, biegów, pływania czy kajakarstwa. W sportach, w których łatwiej o obrażenia jamy brzusznej, może dojść do pęknięcia śledziony, która jest w okresie ciąży bardziej podatna na uszkodzenia.

Najmniej urazów i powikłań związanych z dużym wysiłkiem, występuje w pierwszych trzech miesiącach ciąży. I jest to właśnie okres, w którym kobiety z zapałem trenują i bardzo chętnie biorą udział w zawodach. Część z nich, zależnie od dyscypliny sportowej, startuje nawet nieco dłużej. Miednica, macica i płyn owodniowy dobrze chronią płód. Jednakże, ze względów medyczno-prawnych, nie dopuszcza się do zawodów kobiet w trzecim trymestrze ciąży, choć zanotowano przypadek ukończenia biegu maratońskiego przez taką sportsmenkę.

WYSTARCZYZDROWY ROZSĄDEK

Nie opublikowano, jak dotąd, doniesień o uszkodzeniach płodu powstałych w wyniku uprawiania sportu. Liczne badania przeprowadzone w ciągu ostatnich dwudziestu lat wykazały, że podejmowany przez ciężarną wysiłek, w granicach 70% wysiłku maksymalnego, jest dobrze tolerowany przez płód. Badania na zwięrzętach oraz dane z badań retrospektywnych u ludzi wykazują, że niebezpieczna jest wysoka gorączka u ciężarnej utrzymująca się przez trzy kolejne dni, może bowiem powodować uszkodzenia centralnego układu nerwowego płodu. Nie są zaś niebezpieczne niewielkie wahania temperatury, normalnie towarzyszące wysiłkowi sportowemu. A zatem wskazówka praktyczna brzmi: unikaj dużych wysiłków w czasie wysokiej temperatury powietrza i dużo pij.

Podczas wysiłku podejmowanego przez kobietę w ciąży, która nie uprawia sportu, zmniejsza się dopływ krwi do macicy i łożyska na korzyść pracujących mięśni. Płód jednak łatwo przystosowuje się do nowej sytuacji, przyspieszając akcję serca. Wytrenowane sportsmenki są w dużo lepszej sytuacji: mają rozwinięte mechanizmy kompensacyjne, pozwalające im płynnie dostosowywać przepływ krwi do aktualnego obciążenia. Stąd, nie dochodzi u nich do zmniejszenia przepływu krwi przez łożysko, a praca serca płodu nie ulega większym zmianom.

DOPINGCZY MOBILIZACJA?

Kilka dni po zapłodnieniu pojawia się we krwi choriongonadotropina (HCG), produkowana przez kosmki łożyska. Jest to hormon, odpowiedzialny za utrzymanie wczesnej ciąży, poprzez wpływ na czynność hormonalną jajników. Wykazuje też słabe działanie pobudzające na tarczycę. Produkcja HCG osiąga najwyższy poziom pomiędzy 6 a 8 tygodniem ciąży, w drugim zaś trymestrze wyraźnie spada. Od 5 tygodnia ciąży pojawia się somatotropina łożyskowa, wpływająca na gospodarkę węglowodanowo-tłuszczową i, pośrednio, na przemianę białek. Oba hormony są traktowane jako środki dopingujące, chyba że powstają one w organizmie w naturalny sposób. Ciąża nie jest więc przedmiotem zainteresowania służb zajmujących się walką z dopingiem w sporcie. Uprzywilejowana pozycja zawodniczek we wczesnej ciąży w porównaniu z rywalkami, jest zresztą wysoce problematyczna. Część kobiet, w tym oczywiście niektóre sportsmenki, na "mocne uderzenie" tych hormonów reaguje złym samopoczuciem. Choć ciąża mogłaby "zamaskować" doping hormonalny, to jego stosowanie nie ma większego sensu w tym szczególnym dla kobiety okresie. Trzeba by naprawdę końskich dawek, aby odczuć dopingujące działanie hormonów, tymczasem nawet małe dawki powodują rozkojarzenie środowiska hormonalnego ciężarnej zawodniczki.

SILNE I WYTRZYMAŁE

Na skutek działania hormonów tropowych wydzielanych przez łożysko już od początku ciąży znacznie wzrasta poziom żeńskich hormonów: estrogenów oraz gestagenów, w tym progesteronu. W niewielkim stopniu przybywa też androgenów. Wszystkie te hormony wpływają dodatnio na syntezę białek, tłuszczów, a także zasad purynowych i piramidynowych, wchodzących w skład kwasów nukleinowych. Wspomagają też procesy energetyczne. Zwiększając przepuszczalność błon komórkowych, zapewniają komórkom większą ilość różnego rodzaju substancji odżywczych. Zwiększają poza tym ilość wody i sodu w organizmie oraz przyczyniają się do poprawy krążenia krwi poprzez wpływ na naczynia krwionośne i serce. Gestageny obniżają ponadto napięcie mięśni gładkich ściany przewodu pokarmowego i dróg moczowych. Wzrostowi poziomu hormonów płciowych towarzyszy odpowiedni do nowych potrzeb wzrost wydzielania hormonów tarczycy, kory nadnerczy i ich nośników białkowych, a także insuliny.

Wszystkie te zmiany w biochemii ustroju pociągają za sobą cały łańcuch zmian fizjologicznych. Spowolnienie perystaltyki przewodu pokarmowego, wzrost wydzielania śliny i innych soków trawiennych sprzyjają lepszemu przyswajaniu substancji odżywczych. Wzmożona przemiana materii i dodatni bilans azotowy oraz lepsze wykorzystanie tłuszczów i węglowodanów są korzystne nie tylko dla rozwijającej się ciąży. Procesy te mogą zostać spożytkowane do rozwoju mięśni przyszłej matki i zwiększenia ich siły. Jest to jeden z elementów przygotowania do porodu. Wiele zmian typowych dla wczesnej ciąży, jak wzrost ilości krwi, objętości wyrzutowej serca, poprawa przepływu krwi przez tkanki, a także zwiększona wentylacja płuc zapewniają lepsze tolerowanie wysiłku. Rośnie dostępność tlenu w tkankach i zwiększa się możliwość wysokoenergetycznych przemian tlenowych w trakcie wysiłku, w miejsce przemian beztlenowych. Dzięki temu nie marnuje się energia, a powstające metabolity są mniej kłopotliwe dla organizmu. Nie powstaje na przykład kwas mlekowy powodujący bóle mięśni. Tak więc, ciężarna kobieta niewątpliwie jest znacznie bardziej wytrzymała fizycznie i silniejsza.

Nie ma jednak podstaw by twierdzić, że ciąża - niczym pochodne testosteronu - w nadnaturalny sposób pomaga osiągać znakomite wyniki. Zawodniczki w pierwszych miesiącach ciąży nie poprawiają aż tak bardzo swoich życiowych rekordów, żeby się to rzucało w oczy. Na przykład w olimpiadzie w Melbourne (1956) - jak wynika z anonimowych ankiet przeprowadzonych wśród zawodniczek - wzięły udział trzy sportsmenki w drugim, trzecim i czwartym miesiącu ciąży, startujące w pchnięciu kulą, rzucie dyskiem i biegu sztafetowym. Żadna z nich nie osiągnęła wyników wyraźnie lepszych od dotychczasowych, choć trzeba przyznać, że wszystkie były w dobrej formie. Tym bardziej mało prawdopodobne wydaje się wykorzystywanie ciąży wyłącznie w celu poprawienia poprzednich wyników. Być może, sporadycznie zdarzają się takie przypadki, ale jak do tej pory nie udowodniono żadnej zawodniczce, że zaszła w ciążę wyłącznie w celu osiągnięcia lepszych wyników.

MACIERZYŃSTWOJEDNAK POMAGA

Ciekawe natomiast są spostrzeżenia naukowców, zajmujących się sportem kobiecym, dotyczące formy sportsmenek, które zostały matkami. Bułgarka E. Zachariewa prowadziła badania ankietowe zawodniczek podczas olimpiady w Tokio w 1964 roku. Objęły one 13 kobiet pomiędzy 25 a 33 rokiem życia, uprawiających sport przez 7 do 20 lat. Większość z nich miała przynajmniej jedno dziecko. Aż 70% matek rozpoczęło treningi 3 do 6 miesięcy po porodzie i przeważnie poprawiało swoje rekordy życiowe w pierwszym lub drugim roku po urodzeniu dziecka. Wszystkie twierdziły, że stały się silniejsze, bardziej wytrzymałe i zrównoważone emocjonalnie. Trening i zawody sprawiały im więcej przyjemności niż przedtem.

Także niemieccy badacze potwierdzają, że powrót do sportu po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej ciążą i połogiem wiąże się ze wzrostem siły i wytrzymałości. Nie wiadomo jednak, czy pozytywny efekt macierzyństwa jest związany ze zmianami fizycznymi w organizmie kobiety, czy tylko psychicznymi: rodzi się większa chęć do systematycznej pracy i większy optymizm życiowy.

Większość sportsmenek jest w stanie pogodzić obowiązki matki z uprawianiem sportu wyczynowego. Dowodem na to jest duża liczba zawodniczek, które rodzą dzieci. Barbara Galloway, matka-maratonka, współautorka poradnika Trening biegowy według Jeffa Gallowaya, radzi, między innymi na podstawie własnych doświadczeń, jak powinny postępować przyszłe mamy, uprawiające dyscypliny biegowe, aby szybko wrócić do formy i osiągać w przyszłości sukcesy.

Urodzenie dziecka ma dobroczynny wpływ na zawodniczki uprawiające sporty wymagające wielkiej wytrzymałości fizycznej, jak choćby biegi długodystansowe. Badania E. Dale'a oraz D. Martina wykazują, że mniej więcej połowa z nich, przed zajściem w ciążę, ma zaburzenia cyklu miesięcznego do zaniknięcia tej funkcji włącznie, co wielokrotnie przekracza tego typu odstępstwa od normy dotyczące kobiet w ogóle. Przebyta ciąża znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia zaburzeń miesiączkowania.

Zajście w ciążę nie musi oznaczać zatem dla sportsmenki konfliktu między macierzyństwem a karierą sportową. Co więcej, aktywny tryb życia i zmiany zachodzące w jej organizmie mogą się wzajemnie wspierać, choć wiele zależy od indywidualnej reakcji zawodniczki. Nie należy przeceniać ani pozytywnych skutków ciąży, ani zagrożeń, jakie ona ze sobą niesie.

Niestety, na świecie przeprowadzono stosunkowo niewiele badań dotyczących tego naturalnego zjawiska. Z tego ubóstwa informacji bierze się rozdmuchiwany pogląd, iż ciąża działa jak doping.

MATKI W ŻYCIOWEJ FORMIE

Jadwiga Wajsówna, polska dyskobolka, zdobyła medale olimpijskie w Los Angeles w 1932 r. i w Berlinie w 1936. Kiedy wróciła do sportu - już po wojnie - jako matka dwóch synów, zajęła 4 miejsce na igrzyskach olimpijskich w Londynie w 1948 r. Zdobywała też medale i wysokie lokaty na innych, poważnych zawodach. Być może, gdyby nie siedem lat przerwy spowodowanej wojną, jej sukcesy byłyby jeszcze większe.

Irena Szewińska, najlepsza polska lekkoatletka okresu powojennego, wzięła udział aż w pięciu olimpiadach zdobywając 7 medali, w tym 3 złote. Ma także na swoim koncie 10 medali w mistrzostwach Europy. Mniej więcej w połowie kariery sportowej urodziła syna. Nie było mi łatwo wrócić po rocznej przerwie do sportu - mówi - ale się udało. Czułam się, jak nowo narodzona. Odpoczęłam i fizycznie, i psychicznie. Dzięki macierzyństwu mogłam jeszcze wiele lat startować, osiągając sukcesy.

Galina Czystiakowa, lekkoatletka Związku Radzieckiego, przed urodzeniem dziecka w 1983 roku nie miała spektakularnych sukcesów, poza zwycięstwem w ME Juniorów Budapeszt '79 w skoku w dal. Jej rekord życiowy wynosił wtedy 6 m 49 cm. Pod koniec 1984 r. skoczyła 7 m 29 cm, co było wówczas rekordem świata. W 1988 r. ustanowiła nowy rekord świata - 7 m 52 cm.

Heike Drechsler, lekkoatletka z NRD, po latach startów, w 1989 r., urodziła dziecko. Rekordów życiowych na 100 i 200 m już potem nie poprawiła, ale udało się jej w skoku w dal w 1991 r. Została mistrzynią olimpijską w tej dyscyplinie w Barcelonie, w 1992 r.

Jelena Vjaelbe, narciarka biegowa, reprezentantka Związku Radzieckiego, a potem Rosji, w klasyfikacji Pucharu Świata w 1991 r. zajęła pierwsze miejsce. Na Olimpiadzie w Albertsville w 1992 r. zdobyła 5 medali, w tym 1 złoty, a 2 lata później, na igrzyskach olimpijskich w Lillehamer 1 złoty medal. Miała wtedy kilkuletnie dziecko.

Irina Rodnina, łyżwiarka, miała na swoim koncie dwa zwycięstwa olimpijskie w Sapporo oraz Insbrucku i dziesięć tytułów mistrzyni świata w kategorii par sportowych, kiedy została matką. Nie przeszkodziło jej to w zdobyciu kolejnego olimpijskiego złota w Lake Placid.
Do początku artykułu...

ANNA HENDLER jest lekarzem, ale przede wszystkim zajmuje się popularyzacją nauki.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
Serce wyczynowca
Wszystkiemu winne bakterie
Jak długo żyją sportowcy
Laboratorium na stadionie