Twoja wyszukiwarka

JOANNA NURKOWSKA
WSZYSTKIEMU WINNE BAKTERIE?
Wiedza i Życie nr 8/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 8/1996

Jednym z problemów trawiących współczesny sport jest doping, czyli sztuczne zwiększanie możliwości organizmu za pomocą rozmaitych środków chemicznych. Choć wszyscy wiedzą o zgubnych skutkach takiego procederu pokusa jest zbyt silna, aby zaufać rozsądkowi. Nic więc dziwnego, że równolegle z akcją uświadamiającą sportowców i trenerów prowadzi się - i to nie tylko przy okazji zawodów - kontrole antydopingowe.

Rutynowo już pobiera się od zawodników próbki moczu, w celu określenia poziomu testosteronu, a także stosunku testosteronu do innego steroidu - epitestosteronu (T/E). Prawidłowe wartości dla kobiet wynoszą około 10 ng/ml, stosunek tych steroidów zaś dla obu płci nie powinien przekraczać 6. Wyższe wartości wykluczają zawodnika z gry i to na całe lata, w praktyce przekreślając na dobre jego dalszą karierę.

Zdawało się, że los taki spotkał Diane Modahl, nadzieję olimpijską brytyjskiej reprezentacji biegaczek. W pobranej od niej po zawodach w Lizbonie, latem 1994 roku, próbce moczu wykryto 120 ng/ml testosteronu, a stosunek T/E przekroczył normę 40-krotnie. Badania sportsmenki wykazały, że jej metaboliczna i hormonalna konstrukcja jest typowa dla kobiet, a więc nie można wytłumaczyć wyniku wrodzonymi zaburzeniami w produkcji tego hormonu. Wyrok był przesądzony - zawodniczkę wykluczono ze startów na 4 lata.

Modahl nie poddała się jednak i zaangażowała do swej obrony naukowców. Ci zaś udowodnili, że wyniki badań laboratoryjnych wcale nie muszą świadczyć o winie biegaczki. Okazało się bowiem, że pobrane próbki przez dwa upalne dni czekały na analizę poza lodówką. Po złamaniu pieczęci wydobyła się z nich tak silna woń amoniaku, że sprawdzono odczyn pH kwaśnego zazwyczaj moczu - próbka była alkaliczna o pH 8.85, co jest oznaką dużej aktywności bakteryjnej.

Badaczy zaintrygowały ponadto wyniki dotyczące innych steroidów - androsteronu i etiocholanolu. W próbce było ich niezwykle mało, nawet jak na osobę "czystą", a co dopiero kogoś, kto prawdopodobnie stosował doping testosteronem. Ten ostatni jest po części metabolizowany na owe związki, stąd należało się spodziewać ich wysokiego poziomu. Można to jednak wytłumaczyć zajściem reakcji odwrotnej, tj. odtworzeniem testosteronu z androsteronu i etiocholanolu. Syntezę taką przeprowadzają niektóre bakterie znajdujące się w organizmie ludzkim. W takiej sytuacji uzyskany wynik przemawiałby, oczywiście, na korzyść Modahl.

Zrodziło się więc podejrzenie, a na jego podstawie hipoteza, że to bakterie mogły "wrobić" zawodniczkę w doping. Przeprowadzono eksperyment. Po treningu od dwóch innych "czystych" zawodniczek pobrano po dwie próbki moczu. Jedne przechowywano przez 3 dni w temperaturze -20°C, drugie zaś w 37°C. Stosunek T/E w tych ostatnich próbkach wzrósł do 12, co potwierdzało tezę, że warunki, w jakich przechowywane są próbki, mają istotne znaczenie dla wyniku testu. Na tej podstawie uchylono wyrok wydany na Diane Modahl, nie ogłaszając jednak jej niewinności.

Zdaniem naukowców przebieg wydarzeń był następujący. Najpierw bakterie Proteus mirabilis - gatunek, który występuje powszechnie w ludzkim jelicie (a więc mógł zanieczyścić próbkę moczu) wytworzył enzym ureazę, który przekształca mocznik w amoniak. Tym samym zmienił się odczyn próbki na zasadowy. W środowisku takim chętnie rozwijają się inne bakterie, także te przekształcające steroidy znajdujące się w moczu, w tym androsteron i etiocholanolon na testosteron.

Wśród winnych tej brzemiennej w skutki zamiany wymienia się Escherichia coli i Klebsiella pneumoniae. Oba gatunki żyją w środowisku o pH między 8 a 9 i zostały znalezione w próbce moczu pobranej od biegaczki. Stwierdzono również, że obie bakterie są zdolne do przeprowadzenia takiej reakcji. Dla sprawdzenia słuszności podejrzeń powtórzono doświadczenie, pobierając mocz od 3 innych sportsmenek i przechowując go przez 48 godzin w temperaturze 30°C - poziom testosteronu osiągnął 120 - 150ng/ml.

Nie jest to, niestety, koniec batalii o oczyszczenie Modahl z zarzutu stosowania dopingu. Inna grupa naukowców z komisji antydopingowej, przeprowadzając analogiczne badanie, nie stwierdziła bowiem wzrostu poziomu testosteronu w analizowanych przez siebie próbkach, a nawet jego degradację. Prawdopodobnie problem pozostanie więc nierozstrzygnięty. To, czy testosteron zacznie powstawać, czy ulegać degradacji zależy od wielu jeszcze innych czynników, m.in. temperatury, obecnych bakterii itp. Jedynym pewnym wnioskiem jest stwierdzenie, że nie można polegać na badaniach źle przechowywanej próbki moczu, a próbek o pH powyżej 8.2 nie powinno się w ogóle testować.

Można próbować dojść do prawdy jeszcze inną, okrężną drogą. Steroidy produkowane przez organizm ludzki, a także te podawane sportowcom czy już trawione, związane są z cząsteczką cukru. Natomiast bakterie wytwarzają steroidy nie związane, które z czasem ulegają utlenieniu. Takie właśnie związki znaleziono w próbce moczu Modahl.

Omawiany przypadek wskazuje na inne niebezpieczeństwo - być może bakterie obniżyły poziom testosteronu w wielu przebadanych już próbkach i w ten sposób "uratowały" zawodniczki przed wykryciem oszustwa. Czy uznanie badań Modahl za nieważne podpowie innym zawodnikom, jak uniknąć sportowej sprawiedliwości?

"New Scientist", 2022/1996

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
Po sukces we dwoje