Twoja wyszukiwarka

FELIKS TEODOROWICZ
O GRZYBIE-DZIWAKU
Wiedza i Życie nr 8/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 8/1996

SIERPIEŃ 1926 ROK

Jest to, pospolity u nas (zresztą wszędzie, niejadalny prawie), ale i niejadowity: smardz cuchnący (Phallus impudicus), wyobrażony tu na rys.

I teraz - t.j. w okresie dojrzewania (...) porowaty trzon, zgnieciony dotąd w wewnętrznem jaju, jak sprężynowy pajac w krotochwilnej tabakierce, napierając coraz to silniej na ściany błonki, przerywa ją wreszcie i niespodzianie (...) wystrzela wwyż całą swą imponującą długością, dochodzącą nieraz i 30 cm. (...)

Smardz cuchnący (Phallus impudicus). Jaja w całości i przekrojach, owoc dojrzały, owoc przejrzały, objedzony przez owady

Natychmiast po eksplozji, błony wraz z masą galaretowatą opadają flakowato wokół trzona, który z wolna prostuje się jeszcze dumny z dokonanego obowiązku, jaki nań włożyła cudnie - dziwna matka natura. (...)

Przetnijmy nitkę, wiążącą owoc w fazie jaja z grzybnią i przynieśmy go do domu; położony na talerzu i pozostawiony w spokoju, marszczy wkrótce swą zewnętrzną skórkę, jak gdyby z gniewu za wyrządzoną krzywdę; powoli jednak zaczyna od środka tężeć i - po kilku godzinach, zwykle następnego dnia, jajo strzela tak samo i z taką samą siłą i... cuchnącym skutkiem, jak na łonie natury.(...)

Dla uzupełnienia całokształtu opowiadania, dodam, że smardz cuchnący w fazie jaja jest chętnie jadany w Niemczech pod nazwą Morcheltruettel (trufla smardzowa). (...) Lud niemiecki od najdawniejszych czasów uważał owe jaja za twór czarodziejski, nazywając je Hexen, albo Teufels-Ei (jajo czaronicy, albo djabła) i otaczając wielu przesądami i baśniami.

I w dawnej Polsce znano je, nazywając dębiemi, albo djablemi jajami. (...)

Wreszcie - jaj smardza cuchnącego używa do dziś dnia lud niemiecki jako rzekomo najlepszego środka przeciw artretyzmowi i reumatyzmowi. (...)