Twoja wyszukiwarka

EWA ŚWIERZBOWSKA-KOWALIK
CZYTAĆ I PISAĆ, ABY ŻYĆ
Wiedza i Życie nr 8/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 8/1996

Umiejętność i sprawność korzystania z informacji nie są nam dane raz na zawsze. Pielęgnuje się je przez ich wykorzystywanie. Brak aktywności stopniowo lokuje człowieka poza obrębem świata informacji.

Alfabetyzm

Już od kilku lat w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie prowadzi się badania alfabetyzmu świata dorosłych (patrz: ramka poniżej) oraz jego społecznych przyczyn i konsekwencji. W roku 1993 rozpoczęto realizację wielkiego, tym razem międzynarodowego, projektu badawczego IALS (International Adult Literacy Survey), w którym uczestniczyło 8 krajów: Holandia, Francja, Kanada, Niemcy, Polska, Szwajcaria, Szwecja i Stany Zjednoczone. W krajach Ameryki Północnej i Europy Zachodniej problemy społeczne i ekonomiczne wiążące się z alfabetyzmem uważane są za tak istotne, że kraje te są skłonne wydawać na prowadzenie badań setki tysięcy dolarów. Planują cykliczne ich powtarzanie.

Polski system edukacji nie wyposaża uczniów i studentów w trwałe podstawy umiejętności alfabetycznych

W Polsce badanie tego typu przeprowadzono po raz pierwszy. Podjęto je z inicjatywy i przy znacznym finansowym udziale Ministerstwa Edukacji Narodowej. Sponsorami było także Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej z Funduszu Pracy oraz Fundacja Stefana Batorego. Część kosztów związanych z udziałem Polski w tym projekcie pokryły UNESCO i UNDP (Program Rozwoju ONZ). Nasz kraj - jako jedyny - nie poniósł wysokich kosztów związanych z prawem korzystania z przygotowanych narzędzi badawczych.

Polskim uczestnikiem IALS było Centrum Badań Polityki Naukowej i Szkolnictwa Wyższego Uniwersytetu Warszawskiego, które, prowadząc badania w terenie, współpracowało z Instytutem Studiów Społecznych UW. Koordynacją prac całego międzynarodowego projektu zajęła się grupa badawcza specjalnie w tym celu stworzona w Urzędzie Statystycznym Kanady.

We wszystkich krajach uczestniczących w badaniach stosowano identyczne procedury i narzędzia. W Polsce zatem, tak jak w pozostałych państwach, badania przeprowadzono na reprezentatywnej próbie dorosłych obywateli, liczącej 3000 osób. W towarzyszącym pomiarowi wywiadzie (IALS pomyślane było jako połączenie badań oświatowych i socjologicznych) zgromadzono liczne informacje o dorosłych Polakach, o ich wykształceniu, pracy zawodowej, aktywności społecznej i kulturalnej, dokształcaniu podejmowanym w toku pracy.

Zadania testowe przygotował Educational Testing Service w USA, placówka wyspecjalizowana w opracowywaniu testów edukacyjnych. Były one pomyślane tak, by mierzyły umiejętność przetwarzania informacji dotyczących przeczytanego tekstu, a także pisania i liczenia. Wyniki pomiarów wyrażono zatem przez przypisanie wszystkim respondentom ich miejsc na jednym z pięciu poziomów trzech odrębnych skal: tekstu, dokumentu i umiejętności arytmetycznych. Pierwszy poziom oznaczał najniższe kompetencje, piąty - najwyższe.

Ankietowani byli proszeni o rozwiązanie około 50 zadań. Składały się one z różnorodnych fragmentów tekstów (artykułów, ulotek reklamowych, instrukcji, przepisów, formularzy, wykresów, tabel itp.) oraz przyporządkowanych im pytań. Dobrano je tak, by wskazały poziomy: po pierwsze, umiejętności odnajdywania informacji potrzebnych do rozwiązania zadania; po drugie, zdolności do odpowiedniego ich przetworzenia oraz po trzecie - ich syntezy. Przygotowane zadania różniły się od siebie stopniem trudności - od mało skomplikowanych (patrz: przykład 1), do trudniejszych, których rozwiązanie wymagało coraz lepszych umiejętności alfabetycznych.

Treść i forma zestawów testów były identyczne we wszystkich krajach. Dopuszczono jedynie wprowadzenie, jako dodatkowych, kilku zadań opierających się na tekstach powstałych w danym kraju. W Polsce zatem do obowiązującego zestawu dołączono pytania, które odnosiły się między innymi do niewielkiego fragmentu instrukcji zeznania podatkowego, ulotki informującej o warunkach ubezpieczenia samochodu oraz artykułu prasowego. Stworzono w ten sposób szansę porównania poziomu rozumienia tekstów opracowanych na Zachodzie i w Polsce. Liczba prawidłowych odpowiedzi na pytania obu zestawów nie różni się jednak znacząco.

Po zakończeniu badania rozpoczęła się żmudna praca klasyfikacji wyników. Zestawienie wszystkich odpowiedzi jednego respondenta pozwalało na ulokowanie go na odpowiednim poziomie trzech skal. Na przykład lokata na trzecim poziomie skali umiejętności arytmetycznych oznacza, że badany jest w stanie rozwiązać 80% wszystkich zadań swego poziomu. Prawdopodobieństwo poprawnych odpowiedzi będzie rosło powyżej 80% lub malało poniżej tej wielkości w zależności od wprowadzonego poziomu trudności zadań. Zasada powyższa dotyczyła także oceny umiejętności korzystania z tekstów oraz sprawności w posługiwaniu się dokumentami.

Badania wskazały poziom alfabetyzmu zarówno ogółu respondentów danego kraju, jak i grup wyodrębnionych ze względu na wiek, wykształcenie, zawód, płeć, miejsce zamieszkania itp.

Uzyskane w IALS wyniki spotkały się ze znacznym, choć powierzchownym, zainteresowaniem mediów. Gazety codziennie prześcigały się w publikowaniu sensacyjnych i nie w pełni zgodnych z prawdą doniesień. W alarmistycznym tonie informowano na przykład, że Polacy w międzynarodowym badaniu alfabetyzmu osiągnęli wyniki "najgorsze w Europie", za co winą obarczano przede wszystkim ułomny system edukacji. Tymczasem badanie przeprowadzono zaledwie w pięciu krajach europejskich (szóstym była Francja, ale po wstępnych wynikach, które lokowały Francuzów bliżej Polaków niż obywateli pozostałych państw, kraj ten wycofał się z udziału w opracowaniu raportu końcowego) oraz w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

Reakcja prasy polskiej wskazuje dobitnie, że autorzy międzynarodowego raportu sumującego podstawowe wyniki badania słusznie przestrzegali przed dokonywaniem porównań poziomu alfabetyzmu ludności poszczególnych krajów. Twierdzili, że takie informacje łatwo stają się pożywką dla manipulacji narodowym ego, a wtedy w ograniczonym stopniu przyczyniają się do tworzenia przemyślanej polityki społecznej i edukacyjnej. Badanie, ich zdaniem, powinno służyć poznaniu i opisaniu zjawisk związanych z alfabetyzmem: tych, które decydują o jego poziomie, które mu towarzyszą i są jego konsekwencją.

Wyniki badań jednak rzeczywiście wskazują, że możliwości Polaków w przetwarzaniu informacji są ograniczone. Dotyczy to wszystkich wyodrębnionych grup, a różnice między respondentami o niskich kwalifikacjach w Polsce i w innych krajach są znaczące (patrz: wykres I).

Warto zastanowić się nad przyczynami i konsekwencjami niskiego poziomu alfabetyzmu Polaków. Dlaczego jest tak, że tylko nieliczne osoby po studiach potrafią swobodnie czytać skomplikowane teksty i uogólniać wnioski z nich wynikające? Tylko 16% osób z wykształceniem wyższym i pomaturalnym znalazło się na czwartym i piątym poziomie alfabetyzmu, 31% zaś posiada umiejętności, które zaledwie wystarczają na zajęcie miejsca na pierwszym i drugim poziomie.

Wypełnienie druków urzędowych często wymaga konsultacji

Jak w codziennej pracy radzą sobie urzędnicy, skoro 64% tej grupy zawodowej ma kłopoty ze zrozumieniem prostej instrukcji? Czy fakt, że tylko 7% z nich swobodnie posługuje się niezbyt trudnymi dokumentami, może pozostawać bez wpływu na poziom obsługi klientów w polskich urzędach? Może też dlatego mamy tak zatrute środowisko, że zaledwie co dziesiąty rolnik czyta i rozumie instrukcje, wskazujące - na przykład - właściwy sposób stosowania nawozów sztucznych, a tylko 1/3 wszystkich Polaków rozumie w pełni artykuł w gazecie na temat ekologicznych barier rozwoju cywilizacyjnego? Czy możliwe jest wreszcie pozyskanie zgody społeczeństwa na bolesne zmiany ekonomiczne, skoro istota ich zrozumiała jest zaledwie dla niewielkiej jego części?

Uzyskanie odpowiedzi na te i wiele innych podobnych pytań było właśnie jednym z celów przeprowadzenia badań w Polsce. O różnicach cywilizacyjnych, braku tradycji w posługiwaniu się różnymi dokumentami było wiadomo od dawna. Jaki byłby bowiem cel przygotowania dobrej instrukcji, skoro towar i tak został sprzedany? Kto w Polsce jeszcze kilka lat temu wypełniał długie zeznanie podatkowe, skrupulatnie zestawiając swoje, a także państwa wobec siebie, zobowiązania finansowe? Taka praktyka istniała od lat na Zachodzie.

Znacznie groźniejsze jest inne zjawisko, które towarzyszy niskiemu poziomowi alfabetyzmu Polaków. Zdecydowana większość z nas taki stan akceptuje i nie chce w tej sprawie nic zmienić.

We wchodzącym w zakres badania wywiadzie respondenci pytani o związek pracy zawodowej z konkretnymi umiejętnościami alfabetycznymi odpowiadali, że wykonując swój zawód nie muszą zbyt często pisać, czytać lub liczyć. Mówili tak zarówno rolnicy oraz wykwalifikowani robotnicy, jak i urzędnicy. Aż 58% pracujących zawodowo Polaków nigdy nie czyta instrukcji i przepisów, 69% nie korzysta ze schematów i wykresów, a 85% - z kosztorysów i specyfikacji. Jest to - jak się wydaje - nie tyle efektem charakteru pracy, ile wymagań pracodawców wobec pracowników, a także żądań tych ostatnich wobec samych siebie. Szwedzi, Kanadyjczycy i Niemcy są obligowani do wykorzystywania i doskonalenia swoich umiejętności, środowisko zawodowe Polaków zaś nie wymusza aktywności niezbędnej do osiągnięcia wyższego poziomu kwalifikacji. Zadowalamy się wykonywaniem czynności najprostszych, nie wykorzystując w pełni nawet już nabytych kompetencji.

Czynni zawodowo Polacy zatem, wykonując swą pracę, piszą, czytają i liczą rzadziej niż ich zagraniczni koledzy. Na naszą niekorzyść dysproporcje te zwiększają się w wypadku osób o niskich kwalifikacjach (robotnicy, rolnicy). W pozostałych grupach różnice te nie są tak znaczne.

Znakomita większość polskich pracowników (około 80% grupy z pierwszego, najniższego poziomu alfabetyzmu i ponad 90% z pozostałych) jest przekonana, że ich umiejętność czytania, pisania i liczenia nie wpływa na szanse awansu zawodowego. Nie jest też w oczach respondentów zagrożonych utratą pracy przeszkodą w znalezieniu nowego zajęcia. Pod tym względem Polacy znacznie różnią się od badanych z innych krajów. Niskiemu poziomowi kompetencji naszych rodaków towarzyszy na ogół brak refleksji na temat istotnych konsekwencji tego zjawiska, podczas gdy ankietowani z innych państw znacznie trzeźwiej patrzą na swą sytuację zawodową i częściej niż my są świadomi, że o sukcesie decydują umiejętności.

60% Niemców, którzy ulokowali się na najniższym poziomie, przyznaje, że ograniczona umiejętność czytania jest przeszkodą w ich awansie, 50% - że jest barierą w możliwościach zawodowych, a 40% uważa, że nie może awansować, ponieważ ich zdolność liczenia jest niewystarczająca. Polacy natomiast nie uznają swych braków alfabetycznych za szczególną dolegliwość. Nawet ci spośród naszych rodaków, którzy sytuują się na najniższym poziomie alfabetyzmu w skali tekstu i dokumentu, nie uważają tego faktu za przeszkodę w awansie zawodowym, a jeśli - to znacznie rzadziej niż ci Niemcy, którzy w badaniu IALS zakwalifikowali się do najwyższej grupy (patrz: wykres II).

Kwalifikacje alfabetyczne Polaków nie gwarantują sporej ich liczbie możliwości samodzielnego korzystania z docierających do nich informacji, wykonywania prostych nawet czynności, bazujących na umiejętności czytania ze zrozumieniem oraz swobodnego przekazywania myśli na piśmie. 33% wszystkich badanych przyznaje, że przynajmniej czasami musi korzystać z pomocy przy wypełnianiu druków urzędowych. Prawie 23% respondentów nie zawsze może samodzielnie zrozumieć informacje urzędowe lub gospodarcze. 14% Polaków uważa, że miewa kłopoty ze zrozumieniem instrukcji na opakowaniu lekarstwa.

Znacznie większe problemy mają osoby, które przyznają w wywiadzie, że ich umiejętność czytania i pisania, niezbędna do funkcjonowania na co dzień, jest słaba. Dla 2/3 spośród nich zrozumienie instrukcji towarzyszących produktom bywa kłopotliwe, zaś 85% musi korzystać z pomocy przy wypełnianiu druków urzędowych i formularzy. Podobnie jak pozostali badani, nawet ta grupa nie łączy swych kłopotów ze zrozumieniem i wykorzystaniem informacji z potrzebą dalszej edukacji i akceptuje poziom oraz kierunek swego wykształcenia.

Innym, poważnym problemem związanym z poziomem alfabetyzmu Polaków jest fakt, że funkcjonujące w społecznym obiegu informacji "słowo pisane" jest nie tylko odbierane, ale i tworzone przez osoby mające kłopoty z formułowaniem myśli. Jeśli przypomnimy, że kilkanaście procent osób z wyższym wykształceniem, prawie 1/5 menedżerów i specjalistów oraz 1/3 urzędników znalazła się na najniższym poziomie alfabetyzmu, jeżeli weźmiemy też pod uwagę łatwość osiągnięcia lepszej lokaty (patrz: przykład 2), to musimy przyjąć, że wśród nauczycieli, wśród osób odpowiedzialnych za przygotowanie dokumentów urzędowych oraz wszelkich instrukcji i przepisów, dziennikarzy oraz autorów artykułów, audycji telewizyjnych i radiowych są osoby o elementarnych zaledwie kompetencjach alfabetycznych. Jednym słowem, źle przygotowani odbiorcy funkcjonują w świecie kiepsko opracowanej informacji.

Osoby słabo radzące sobie z czytaniem, pisaniem czy rozumieniem tekstów nie znajdują w swej pracy i życiu codziennym wystarczająco silnych bodźców, aby ten fakt zmienić. Uczą się przede wszystkim ci, którzy mają i tak już wysokie kwalifikacje, zwykle legitymują się wyższym wykształceniem i wyższym też poziomem alfabetyzmu. Ale i ta grupa jest liczniejsza w krajach Europy Zachodniej (patrz: wykres III).

Podejmowanie dodatkowej nauki jest w Polsce na tyle rzadkie, że większość badanych nie ma szans na spotkanie w swoim otoczeniu zawodowym osób, które próbują coś w tej sprawie zrobić. W takiej sytuacji aprobata własnych ograniczonych umiejętności i towarzysząca jej postawa zadowolenia z raz uzyskanych kwalifikacji staje się normą powszechnie obowiązującą w wielu środowiskach zawodowych. Ale i w życiu codziennym nie bywa lepiej. Około 95% osób źle oceniających swe umiejętności nigdy nie korzysta z bibliotek, 96% nie chodzi do kina, teatru, na koncerty, 82% nie pisze listów, zaś 79% nigdy nie czyta książek. Na drugim biegunie znaleźli się Polacy, którzy, mając wysoki poziom kompetencji alfabetycznych, nieco częściej nawet niż respondenci z innych krajów z tej samej grupy, czytają książki, gazety i czasopisma, odwiedzają biblioteki i piszą listy.

Międzynarodowe badania stworzyły dość rzadką okazję do prześledzenia postaw wobec własnych kwalifikacji oraz porównania umiejętności nabytych i ukształtowanych w różnych warunkach społecznych i ekonomicznych: silnej rywalizacji wymuszającej aktywność w krajach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej oraz wygodnego społecznego przyzwolenia na bylejakość pracy i edukacji w Polsce.

Dane, które zgromadziliśmy, wskazują na polaryzację postaw społecznych i dążeń edukacyjnych Polaków. Upraszczając, można powiedzieć, że osoby z wyższymi kwalifikacjami formalnymi i o stosunkowo wysokim poziomie alfabetyzmu skłonne są zaakceptować coraz większe wymagania i konkurencję. Częściej też są krytyczne wobec poziomu własnych kompetencji. Podejmują dodatkową naukę, kierując się dążeniem do zwiększenia swoich szans zawodowych albo dla własnej satysfakcji. Aktywnie wykorzystują swoje umiejętności w życiu codziennym.

Osoby o ograniczonych kwalifikacjach i niskim poziomie alfabetyzmu starają się raczej nie dostrzegać swych uszczuplonych możliwości w pracy zawodowej, rezygnują z dokształcania, rugują stopniowo ze swego życia czynności wymagające lepszego przygotowania, usuwając się tym samym poza społeczny obieg informacji. Ograniczony poziom alfabetyzmu jest tylko przejawem tych postaw.

Rzecz w tym, aby stopniowo odwracały się proporcje między zadowolonymi z siebie ignorantami a skłonnymi do aktywności osobami o wysokich kwalifikacjach. Jest to nierealne bez daleko idących zmian w systemie edukacji. Można mieć nadzieję, że rywalizacja na rynku pracy wymusi te zmiany.

ALFABETYZM

Alfabetyzm, czyli umiejętność przetwarzania informacji w zakresie czytania, pisania i liczenia jest konieczna do korzystania z materiałów drukowanych, powszechnie spotykanych w domu, w pracy i w życiu publicznym. Przeciwstawia się go analfabetyzmowi, choć ostatnio w naukach społecznych rezygnuje się ze stosowania tego dychotomicznego podziału. Alfabetyzm funkcjonalny nie jest jednorodną właściwością ludzi, raczej wielowymiarowym, powiązanym ze sobą zestawem cech, dyspozycji i kompetencji. Nie jest więc niezmienny i statyczny. W znacznej mierze zależy od zdobywanego w szkole wykształcenia, które jest jednak tylko niezbędną podstawą do dalszego gromadzenia i przetwarzania informacji. Poziom umiejętności potrzebnych do pełnego udziału w świecie informacji zależy zatem od aktywności człowieka, jego ciekawości świata, charakteru, siły motywów, którymi się kieruje, oraz rozległości zainteresowań. W znacznej mierze kształtuje się pod wpływem otoczenia - zależy bowiem od jego wymagań i oczekiwań, także szans, które to otoczenie stwarza.
Do początku artykułu...

PRZYKŁAD I

Poziom pierwszy skali dokumentu

Proszę wykorzystać zamieszczony obok wykres, wskazujący odsetek kobiet wśród nauczycieli w Europie, do odpowiedzi na pytanie: Jaki jest odsetek kobiet wśród nauczycieli w Grecji?

Prawidłowa odpowiedź: odsetek kobiet wśród nauczycieli w Grecji wynosi 51.2.

Uzyskane odpowiedzi: brak odpowiedzi na pytanie - 11%, odpowiedzi nieprawidłowe - 4%, odpowiedzi prawidłowe - 85%
Z powrotem...


WYKRES I


Z powrotem...

PRZYKŁAD 2

Poziom trzeci skali tekstu

Proszę wykorzystać Instrukcję użytkownika roweru zamieszczoną obok i odpowiedzieć na pytanie: W jaki sposób, zgodnie z instrukcją, powinien/powinna Pan/i sprawdzić, czy siodełko roweru jest w odpowiedniej pozycji?

Prawidłowa odpowiedź: Należy sprawdzić ustawienie siodełka, podnieść je lub obniżyć tak, aby kolana rowerzysty były nieznacznie zgięte podczas opierania stopy na pedale w jego najniższym położeniu.

Uzyskane odpowiedzi: brak odpowiedzi na pytanie - 26%, odpowiedzi nieprawidłowe - 27%, odpowiedzi prawidłowe - 47%
Z powrotem...


WYKRES II


Z powrotem...

WYKRES III.

Udział w dodatkowym kształceniu osób o różnym poziomie umiejętności alfabetycznych


Z powrotem...

UZUPEŁNIENIE: W artykule Czytać wbrew genom opublikowanym w 6 numerze "Wiedzy i Życia" zamieściliśmy zdjęcie z zajęć terapeutycznych w jednej z warszawskich Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych; ćwiczenia prowadzi terapeutka mgr Anna Doner. (Red.)

Dr EWA ŚWIERZBOWSKA-KOWALIK pracuje w Centrum Badań Polityki Naukowej i Szkolnictwa Wyższego Uniwersytetu Warszawskiego.