Twoja wyszukiwarka

EWA KOŁODZIEJAK-NIECKUŁA
DZIAŁKOWICZE W ŁASKACH
Wiedza i Życie nr 9/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/1996

Pogląd, że miasta są dla przemysłu a wsie dla rolnictwa, można odłożyć do lamusa. W skali świata mieszczuchy bardzo często zajmują się uprawą ziemi!

Z ogłoszonych niedawno danych Programu Rozwoju ONZ wynika, że co trzeci mieszkaniec miasta uzupełnia w ten sposób domową spiżarnię lub zasila portfel zyskami ze sprzedaży owoców swej pracy. Zagospodarowując balkony, przydrożne tereny, okolice lotnisk i kanałów ściekowych dostarczają oni około 15% światowej żywności.

Na terenie gminy Warszawa-Centrum (122.3 km2) ogródki działkowe zajmują powierzchnię 385 ha

Nikt jednak do tej pory nie zajmował się na poważnie oszacowaniem tego zjawiska, nikt też nie wspomagał działkowiczów finansowo. Wprost przeciwnie. Miejskie władze zwykle zabraniały uprawiania ziemi na terenach komunalnych. Mimo to rolnictwo w miastach jest faktem. Na przykład, dwie trzecie moskwian zjada produkty z własnej działki, 60% powierzchni Bangkoku zajmują uprawy, w Kalkucie 20% ryb dostarczają zbiorniki zasilane uzdatnionymi wodami ściekowymi.

Przez długie lata miejskie rolnictwo było postrzegane jedynie jako wstydliwy objaw ubóstwa, obecnie rządy i międzynarodowe organizacje zmieniły poglądy. Podczas gdy do niedawna wiele mówiono o szkodliwości owoców i warzyw "nawożonych" miejskimi zanieczyszczeniami, teraz od niektórych ekspertów rolnictwa z ONZ można usłyszeć, że obawy te były niekiedy przesadzone.

"New Scientist", 2034/1996