Twoja wyszukiwarka

WIKTOR PAWŁOWSKI
SROMOTNIK LUBI CYWILIZACJĘ
Wiedza i Życie nr 9/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/1996

Zwykło się uważać, że człowiek zmienia środowisko niekorzystnie dla przyrody. Tymczasem zdarza się, iż w warunkach wydawałoby się skrajnie nieprzychylnych pojawiają się żywe organizmy.

Przykładem jest sromotnik fiołkowy Phallus hadriani Vent.: Pers. (nazwany tak w XVIII wieku na cześć mykologa Hadriana przez jego uczniów). Grzyb ten rośnie w niewielu miejscach, na przykład na Pustyni Błędowskiej, a szczególnie na wydmach nadmorskich. Z uwagi na rzadkość występowania objęty jest ochroną gatunkową. W wilgotnych lasach częściej można spotkać bardziej znany i również chroniony, pokrewny gatunek - sromotnika bezwstydnego (Phallus imputicus L.: Pers.) wyrastającego z białawego "jaja", które u sromotnika fiołkowego jest fioletowate.

Od prof. Zbigniewa Podbielkowskiego dowiedziałem się, że w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych widział rosnące sromotniki fiołkowe w Warszawie na piachach u podnóża nasypu kolejowego przy ul. Szwedzkiej. Po kilku latach również i ja znalazłem jeden owocnik na Grochowie, a później nawet skupisko kilkunastu grzybów. W ostatnich trzech latach odkryłem kilka nowych stanowisk i to w dwóch przypadkach już dwuletnich: na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego, na ul. Jagiellońskiej, w al. Waszyngtona oraz w parku Skaryszewskim. Czyżby cywilizacja sprzyjała jednemu z naszych rzadkich grzybów?