Twoja wyszukiwarka

TADEUSZ KALETA
Z ŻYCIA LWÓW
Wiedza i Życie nr 9/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/1996

Są w tym królewskim rodzie osobniki,które narażają skórę i takie, które chowają się za "plecami" innych. Naukowcy próbują znaleźć biologiczne wytłumaczenietakich zachowań.

Lew to jedyny gatunek z rodziny kotów, który prowadzi złożone życie społeczne. Lwia grupa składa się zwykle z 3-6 spokrewnionych ze sobą samic i kilku "dochodzących" z zewnątrz samców. Lew jest zwierzęciem terytorialnym. Utrzymywanie własnego obszaru zapewnia pomyślne odchowanie młodych. Współdziałanie tych zwierząt polega na grupowym polowaniu na zwierzynę, którą trudno byłoby zdobyć jednemu osobnikowi. Lwice także wspólnie bronią młodych przed obcym samcem i wspólnie karmią potomstwo.

Dla utrzymania spójności grupy szczególnie ważne jest jednak połączenie sił w obronie terytorium przed intruzami. Starcia nierzadko kończą się śmiercią, zwłaszcza jeśli obrońcy mają dużą przewagę nad napastnikami. Swą władzę na danym terenie lew sygnalizuje rykiem, natomiast ryk nie znanego osobnika jest silnym bodźcem do wspólnej obrony terytorium. Umieszczając na terytorium stada głośnik emitujący takie właśnie dźwięki, badano zachowanie zwierząt. Władcy terenu podchodzą wtedy do głośnika, a nawet atakują umieszczoną za nim makietę rzekomego wroga. Szybkość zbliżania się i chęć ataku zależy jednak od tego, czy zwierzęta czują przewagę nad intruzami. Tak więc skuteczność obrony zależy od liczby lwów, które biorą udział w danej akcji.

Powstawanie takiej współpracy u zwierząt wyjaśnia się zwykle na podstawie modelu "dylematu więźnia" zaczerpniętego z teorii gier (patrz: Gry ewolucyjne "WiŻ" nr 8/1995 i Teoria gier "WiŻ" nr 3/1995). Model ten przedstawia sytuację, kiedy dwóch więźniów zamkniętych w osobnych celach musi, nie znając wzajemnie swej decyzji albo bronić, albo wsypać partnera. Każdy z nich wie, że jeśli będzie bronił, a kolega sypnie, wtedy on dostanie duży wyrok, a kolega wyjdzie na wolność. W tej sytuacji, nie znając decyzji drugiego więźnia, korzystniejszym posunięciem jest sypać, przyjmując, że on zrobi to samo. Wtedy obydwaj dostają co prawda wyroki, ale krótsze niż gdy jeden broni, a drugi sypie.

Ta gra nie tłumaczy jeszcze, jak pojawia się współdziałanie u zwierząt. Przyjmijmy jednak, że przedmiotem rozgrywki są wielokrotne, wzajemne zachowania dwóch osobników. Wtedy korzystna staje się strategia "odpłaty". Polega ona na tym, że jeśli osobnik A współpracował z B w pierwszej rundzie, to w drugiej osobnik B tym samym się odwzajemni.

Kłopot z modelem "dylematu więźnia" polega na tym, że trudno znaleźć jego potwierdzenie w praktyce. Zaobserwowano niewiele odpowiadających mu zachowań wśród dzikich, żyjących w grupach zwierząt. Lew, jako gatunek u którego współdziałanie pełni ważną rolę biologiczną, doskonale nadawał się do sprawdzenia tego modelu.

W Parku Narodowym Serengeti i w kraterze Ngorongoro w Tanzanii, Australijczyk R. Heinsohn i Amerykanin C. Packer poddali lwice będące trzonem grupy starannym obserwacjom. Zastosowano opisaną wyżej technikę imitowania "inwazji" obcych zwierząt za pomocą ryków z głośnika. Wyniki naukowców opisane w "Science" nr 5228/1995 były zaskakujące. W siedmiu spośród ośmiu obserwowanych stad różne osobniki bardzo odmiennie reagowały na bodźce. W przeciętnej grupie wyróżniały się lwice - liderki, które przyjmując charakterystyczną pozycję skradały się jako pierwsze ku głośnikowi, i maruderki zawsze pozostające w tyle. Innymi słowy, niektóre samice biorą na siebie cały ciężar obrony i związane z tym ryzyko, podczas gdy inne najwyraźniej robią uniki. Okazuje się, że zwykle liderkami i maruderkami są w każdej grupie te same lwice. Bardziej bojowe samice podczas podchodzenia do głośnika zachowywały się charakterystycznie, oglądając się za siebie i ponaglając maruderki. Ciekawe, że te ostatnie nie wyróżniały się szczególnymi cechami (wiekiem, masą ciała, pokrewieństwem, aktywnością w polowaniu, itd). Skłonność do takiego zachowania nie wydaje się też cechą dziedziczoną po matce. Maruderstwo pojawia się już u bardzo młodego lwiątka i utrzymuje po osiągnięciu dojrzałości.

Aby dostosować sytuację do modelu z teorii gier, badacze przeprowadzili także obserwacje zachowań par lwic (liderka z liderką i liderka z maruderką). Kiedy liderka występowała razem z maruderką, wolniej zbliżała się do głośnika i częściej oglądała za siebie. Przekładajac to na język ludzki można powiedzieć, że nie ufała partnerce. Mimo to zachowanie liderki odbiegało od modelu strategii "odpłaty". Powinna ona bowiem ukarać towarzyszkę, przerywając własne skradanie się do głośnika. Co mogło powodować brak takiej reakcji? Prawdopodobnie, mimo wszystko musi ona utrzymywać z maruderką długotrwałą więź mogącą przynosić jej korzyści w innych sytuacjach, na przykład podczas polowania lub wychowywania młodych.

Heinsohn i Packer przebadali także zachowanie lwic, gdy emitowano przez głośnik głosy kilku intruzów. Okazało się, że gdy pozorną przewagę zdobywali "obcy" część maruderek jeszcze bardziej zostawała w tyle, choć niektóre w ostatniej chwili przyłączały się do liderek. Większość jednak nie zmieniała swego zachowania. Można więc uznać, że mamy do czynienia z pewnymi ustalonymi strategiami.

Współdziałanie lwów podczas obrony terytorium okazało się zachowaniem bardzo złożonym i niezupełnie przystającym do modelu "dylematu więźnia". Obecnie badacze starają się odpowiedzieć na pytanie, jak przebiega współpraca liderek i maruderek podczas polowania lub opieki nad młodymi. Być może dopiero wtedy ujawni się rzeczywista, a może znacząca rola maruderek w przetrwaniu grupy.

Dr hab. TADEUSZ KALETA pracuje w Katedrze Genetyki i Ogólnej Hodowli Zwierząt SGGW.