Twoja wyszukiwarka

ZDZISŁAW SKROK
TRANSLATION MASTERS PO RAZ WTÓRY
Wiedza i Życie nr 9/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/1996

W nawiązaniu do recenzji Marcina Michalskiego i Karola Sabatha z książki Richarda Leakeya pt. Pochodzenie człowieka ("WiŻ" nr 10/1995) pragnę oświadczyć, iż w pełni zgadzam się z listą przedstawionych przez nich zarzutów wobec tłumacza. Osobiście napisałbym recenzję jeszcze bardziej krytyczną, gdyż lista błędów, nonsensów i nieporozumień popełnionych przez tłumacza jest o wiele większa niż wykazali to panowie Michalski i Sabath.

Pragnę równocześnie wyjaśnić, że choć wymieniony zostałem na stronie tytułowej jako tłumacz tej książki, nie jestem autorem tej wersji tłumaczenia. Rzeczywiście, na zlecenie wydawnictwa MOST, dokonałem tłumaczenia książki Richarda Leakeya pt. The Origin of Humankind i jego tekst przekazałem, na polecenie szefa MOST-u, panu Piotrowi Szwajcerowi z wydawnictwa CIS. Od tej pory, pomimo wielu prób uczestnictwa w przygotowywaniu tego tekstu do druku, straciłem z nim, z winy pana Szwajcera, całkowity kontakt. Zamiast tego moja wersja tłumaczenia została przekazana "do udoskonalenia" pani redaktor Zycie Oryszyn. Efektem jej działań jest zdecydowana większość popełnionych w publikacji błędów, które słusznie wychwycili recenzenci. Już całkowicie kuriozalnym jest fakt, iż gdy przypadkowo udało mi się, po pół roku, przeczytać złożoną do druku wersję tłumaczenia i zaproponować około 20 poprawek możliwych do uwzględnienia w erracie, zamieszczono w niej tylko cztery, zaś większości nakładu Pochodzenia człowieka w ogóle nie wyposażono w erratę.

Na szczęście, mam dla dociekliwych kopię maszynopisu mojej wersji tłumaczenia i zaręczam, że nie ma w niej infantylnych popisów stylistycznych w rodzaju "otoczaków na bazie gładzików", ani też przykładów pretensjonalnej uczoności, takich jak "populacja bazowa", "descendent", "habitat" czy "ekspozycja". Nie ma też owych nieszczęsnych neologizmów jak "hominidzki" czy "australopitecki", które mnie szczególnie zaszokowały w wersji autorstwa pani Zyty Oryszyn.