Twoja wyszukiwarka

MAGDALENA SZCZĘSNY-MRÓWCZYŃSKA
MIĘDZY WSCHODEM A ZACHODEM
Wiedza i Życie nr 9/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/1996

Większość Polaków dostrzega korzyści gospodarcze płynące z położenia geopolitycznego kraju - donoszą ostatnie badania opinii społecznej. Jednocześnie potwierdzają żywotność stereotypów oraz obaw wobec Rosji i Niemiec.

Mija kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej. Co roku jest ona pretekstem do dyskusji na tematy podstawowe dla istnienia państwa i narodu polskiego, takie jak położenie geopolityczne kraju, nasz stosunek do dwóch potężnych sąsiadów, bezpieczeństwo Polski dziś oraz obecne zagrożenia dla pokoju światowego.

W naszej rodzimej tradycji niepodległościowej od końca XVIII wieku ścierały się dwie opcje polityczne: prorosyjska i proniemiecka. Pierwsza zakładała mocne osadzenie w wielkiej rodzinie słowiańskiej, a wynikała z przeświadczenia o ogromnym niebezpieczeństwie żywiołu germańskiego dla substancji narodu. Druga była konsekwencją nieustannych obaw związanych z wielkomocarstwowymi dążeniami Rosji, których równoważenia poszukiwano w dobrych kontaktach z Niemcami. Rzecznicy obu koncepcji, w zależności od dokonanego wyboru, mocno akcentowali zagrożenia dla kultury pozbawionego państwa narodu polskiego ze strony sąsiedzkich potęg.

Doświadczenia historyczne okresu zaborów doprowadziły do wypracowania w polityce zagranicznej Polski międzywojennej zasady "zachowania równej odległości pomiędzy Moskwą a Berlinem". Zasada ta konsekwentnie realizowana przez kolejne rządy II Rzeczypospolitej była akceptowana przez większość polskiego społeczeństwa. Przebieg II wojny światowej i jej skutki niezwykle wzmocniły to społeczne przeświadczenie o dwóch wrogach Polski, gorycz osamotnienia zaś zrodziła poczucie przegranej w obozie zwycięzców. Między Polakami a Niemcami wyrósł mur, podobny jedynie do tego, który powstał na naszej wschodniej granicy. Nic dziwnego, rany zadane na polu bitwy, w obozach i łagrach nie goiły się pod bandażem oficjalnej propagandy, która uniemożliwiała sprawiedliwą i zarazem racjonalną ocenę przebiegu wydarzeń.

To spotkanie nadało nowy sens stosunkom polsko-niemieckim. Zdjęcie z wizyty kanclerza RFN Helmuta Kohla w Polsce w listopadzie 1989 roku

W ciągu minionych sześciu lat radykalnie zmienił się układ sił na świecie. Nie istnieją już dwa konfrontacyjne bloki militarne, których wzajemne stosunki określały przez ostatnie półwiecze stopień zagrożenia wojną światową. Zmieniło się też całkowicie międzynarodowe położenie Polski. Wyraża się ono nie tylko w układzie globalnych sojuszy, ale także w sytuacji politycznej za naszą zachodnią i wschodnią granicą, gdzie z jednej strony nastąpiło zjednoczenie Niemiec, z drugiej zaś rozpad ZSRR. Również miejsce w jednoczącej się Europie przestaje być tylko naszym marzeniem i powoli staje się rzeczywistością. Realnych kształtów nabiera też wstąpienie Polski do Paktu Północnoatlantyckiego. Jednocześnie na niespotykaną poprzednio skalę pojawiły się nowe konflikty regionalne, a także napięcia i wojny domowe w różnych częściach świata. Warto by się więc zastanowić, jak dziś Polacy oceniają nową sytuację polityczną kraju. Poglądy na ten temat są przedmiotem systematycznych studiów ośrodków badania opinii publicznej.

Czy nasze położenie geograficzne pomiędzy krajami Unii Europejskiej
a krajami byłego ZSRR jest korzystne, czy też niekorzystne pod względem:

politycznym gospodarczym
Z sondaży CBOS wyraźnie wynika, że zdanie Polaków na temat położenia ich kraju między państwami Unii a byłego ZSRR podlega ewolucji. Jakkolwiek jeszcze 57% badanych uważa, że pod względem politycznym jest ono niekorzystne, to zdecydowana większość - 69% - twierdzi, że może przynieść pożytek gospodarce. Wpływ na taką ocenę ma zapewne "tranzytowy" charakter naszego położenia i wynikający z niego rozwój handlu. Nawiązane nici współpracy oddalają od nas idee autarkii i izolacji na rzecz liberalnego przekonania o korzyściach płynących z międzynarodowej wymiany.

Jednocześnie przyszłość swą wiążemy z ubieganiem się o miejsce wśród państw jednoczącej się Europy. Ideę integracji popiera blisko dwie trzecie ankietowanych. Jest zrozumiałe, że na kwestię tę patrzymy przez pryzmat zarówno obecnej sytuacji Polski, jak i całego jej dotychczasowego dorobku. Choć lubimy narody świata zachodniego - wobec Francuzów i Anglików częściej deklarujemy sympatię niż niechęć - odrzucamy rolę petenta czy nieproszonego gościa. Oczekujemy współpracy z krajami jednoczącej się Europy, ich akceptacji i otwarcia.

Pod względem sympatii politycznej pozostajemy wciąż proamerykańscy. Również wśród partnerów gospodarczych i wojskowych najchętniej wymieniamy Stany Zjednoczone. Z USA, a jeszcze bardziej z NATO wiążemy bezpieczeństwo Polski i utrzymanie pokoju w świecie. Jest o tym przekonanych 61% respondentów.

Polemiki ostatnich lat wpisują się też w dawną dyskusję o wyborze opcji politycznej, wschodniej czy zachodniej. Z sondaży wynika, że obecnie w naszym społeczeństwie przeważają sympatie do demokratycznych i bogatych Niemiec. Nie znaczy to, że Polacy czują się zupełnie bezpieczni od naszego zachodniego sąsiada. Jednak począwszy od 1993 roku stopniowo zmniejszają się obawy wiązane z ewentualną dominacją tego państwa w naszym regionie i odsetek respondentów, którzy twierdzą, że sytuacja po zjednoczeniu Niemiec jest dla Polski korzystniejsza, jest dwukrotnie większy niż mających zdanie przeciwne.

Czy obecnie istnieje, czy też nie istnieje zagrożeniedla niepodległości Polski?

Jak wynika z badań CBOS, Niemcy znajdują się w czołówce pożądanych partnerów Polski tak politycznych, jak i gospodarczych. Około 70% badanych opowiedziało się za ścisłą z nimi współpracą gospodarczą, zaś 45% uważa inwestycje niemieckiego kapitału na polskim rynku za najkorzystniejsze i jest zdania, że powinno ich być jak najwięcej. Daje to Niemcom pierwsze przed Stanami Zjednoczonymi miejsce na liście zarówno partnerów gospodarczych, jak i najchętniej widzianych inwestorów.

Pozytywny stosunek do współpracy polsko-niemieckiej wychodzi poza sprawy ekonomii. 62% badanych opowiada się bowiem za zbliżeniem politycznym, a połowa ankietowanych za ścisłą współpracą wojskową. Daje to ponownie Niemcom - ex aequo ze Stanami Zjednoczonymi - pierwszą lokatę wśród pożądanych przez nas partnerów politycznych i drugą (po USA) w dziedzinie wspólnej obrony.

W tej sytuacji nasuwa się pytanie, czy zmiana sposobu widzenia międzynarodowych kontaktów polsko-niemieckich wpływa na stosunek Polaków do sąsiadów zza Odry i Nysy. Odpowiedź nie jest prosta. W ciagu trzech lat (1993-1995) odsetek ankietowanych wyrażających sympatię do Niemców wzrósł z niespełna 23% do 35% i obecnie zrównał się niemal z odsetkiem osób niechętnych (38%). Sondaże zatem wskazują na rosnącą przychylność, jednak poprawa naszego nastawienia do zachodniego sąsiada nie jest jeszcze na tyle przekonywająca, abyśmy mogli mówić o powszechnym przełamaniu dawnych barier i usunięciu wzajemnych uprzedzeń. Źródła ich tkwią głęboko w doświadczeniu historycznym, którego ciężaru nie można było zrównoważyć kilkoma latami dobrych, a nawet bardzo dobrych stosunków. Pogląd ten potwierdza analiza wieku respondentów. Pokolenie najstarsze (powyżej 65 roku życia), pamiętające wojnę i okupację, jest wyraźnie bardziej od pozostałych nastawione sceptycznie do możliwości niemiecko-polskiego pojednania. Młodzież przejawia większy optymizm i wierzy, że dojdzie do przezwyciężenia niechęci i urazów (tak twierdzi 67% osób przed 24 rokiem życia). Idea pojednania ma też swój aspekt geograficzny; o tym, że jest ono możliwe, częściej przekonani są mieszkańcy południowo-zachodniej i północnej Polski niż terenów wschodnich, gdzie kontakty z Niemcami należą do rzadkości. Tam zatem, gdzie dochodzi do współpracy między członkami obu narodów, gdzie nawiązuje się więzi partnerskie, a czasem przyjacielskie, i o porozumienie łatwiej.

Prawie 60% Polaków jest przekonanych, że pojednanie polsko-niemieckie jest w przyszłości możliwe. Można więc przypuszczać, że naszemu społeczeństwu coraz mniej uzasadnione wydają się obawy przed dominacją polityczną Niemiec, zwłaszcza że ten nasz największy partner handlowy uznawany jest za sojusznika w staraniach Polski o przyjęcie do struktur europejskich.

O ile zjednoczenie Niemiec powoli przestaje niepokoić naszych obywateli, o tyle rozpad ZSRR jest wciąż wiązany z pogorszeniem się sytuacji Polski (choć i ten fakt budzi lęk coraz mniejszej liczby osób). Jak można sądzić, na taką opinię nadal wpływa załamanie się tamtejszego rynku, zerwanie tradycyjnych powiązań gospodarczych i wynikający z tego długotrwały kryzys wielu polskich przedsiębiorstw, lecz także - a może przede wszystkim - niestabilność polityczna całego regionu i nieprzewidywalność wydarzeń, jakie mogą tam nastąpić.

Z tego ostatniego zapewne powodu przeważająca liczba Polaków (61%) za najkorzystniejsze dla naszego kraju uznaje istnienie samodzielnych i nie powiązanych z Rosją niepodległych państw: Białorusi i Ukrainy. Stąd, niedawne wydarzenia, jakie miały miejsce na Białorusi, których efektem jest zacieśnianie współpracy tego państwa z jego potężnym sąsiadem niemal równe samoograniczeniu suwerenności, są postrzegane w Polsce jako niepokojące.

Te i inne wydarzenia w ostatnim okresie na arenie międzynarodowej skłoniły ponad połowę badanych Polaków do potwierdzenia tezy o wielkomocarstwowych ambicjach Rosji. Imperialna polityka tego państwa oraz zamiary odbudowy wpływów w dawnym bloku wschodnim budzą obawy głównie u osób z wyższym wykształceniem (72%), kadry kierowniczej i inteligencji (65%), ale także pracowników fizyczno-umysłowych i umysłowych niższego szczebla (po około 60%).

Polacy chcą jednak utrzymania ścisłej współpracy politycznej z Rosją (na liście pożądanych partnerów politycznych państwo to znalazło się na trzecim miejscu za Stanami Zjednoczonymi i Niemcami), ale dla zdecydowanej większości badanych stosunki między naszymi krajami powinny mieć charakter partnerski i żadne korzyści gospodarcze nie mogą nas skłaniać do ustępstw politycznych wobec Rosji, nawet gdy w grę wchodzi otwarcie rosyjskiego rynku dla naszych towarów.

Można przypuszczać, że wpływ na naszą opinię w kwestii wschodniej ma też stosunek Polaków do sąsiadujących z nami narodów. Wśród nacji, wobec których najczęściej deklarujemy niechęć, znaleźli się i Litwini, i Białorusini, i Ukraińcy, i Rosjanie. Obawy dzisiejsze wzmacniają dawne uprzedzenia i stereotypy, które swe źródło - podobnie jak w stosunku do Niemców - mają w doświadczeniach historycznych.

Codzienne "kontakty" gospodarcze międzynarodowej rzeszy kupców na największym bazarze Europy; Stadion Dziesięciolecia w Warszawie

Z sondaży CBOS wynika jeszcze jeden ważny wniosek. Obecnie w naszym społeczeństwie wyraźnie przeważa przekonanie o braku zagrożenia niepodległości Polski. Z dwunastu wybranych problemów, przed którymi stoi nasz kraj, częściej wskazuje się bezrobocie, niekompetencję i nieodpowiedzialność polityków, alkoholizm, upadek obyczajów czy głód niż możliwość konfliktu z sąsiednimi państwami, czemu przyznano w tym wykazie dopiero jedenaste miejsce. Jednak poczucie bezpieczeństwa Polaków nie jest trwałe i ulega pewnym wahaniom. Sygnały o wzroście zagrożenia odnotowano w sondażach przeprowadzanych między czerwcem 1994 a majem 1995 roku. Niewątpliwie przyczyną zaniepokojenia stała się sytuacja w Rosji i polityka tego państwa w stosunku do jego zachodnich sąsiadów, także Polski.

Jednocześnie rośnie liczba respondentów (z 5% do 10% ogółu badanych), którzy wskazują na wewnętrzne źródła zagrożenia niepodległości (brak stabilizacji politycznej, walka o władzę, zła polityka rządu, sytuacja gospodarcza kraju oraz negatywne "cechy narodowe"). W tej smutnej informacji pocieszające może być tylko to, że w przeciwieństwie do zagrożeń zewnętrznych wyżej wymienione problemy możemy rozwiązywać samodzielnie.

Wyniki badań prowadzonych przez CBOS pozwalają na sformułowanie wniosków ogólniejszych. Mamy już za sobą wybuch narodowego optymizmu po upadku komunizmu, wydaje się, że wychodzimy też powoli z zapaści spowodowanej nieprzewidzianymi wcześniej problemami związanymi z transformacją ustrojową. Z mozołem oswajamy się ze swą nową sytuacją polityczną, wysoko cenimy sobie niepodległość kraju i nowo nabytą podmiotowość państwa w stosunkach międzynarodowych. Teraz ważne jest, by ta właśnie tworząca się świadomość społeczna sprzyjała omijaniu raf zarówno w kontaktach międzynarodowych, jak i problemach wewnętrznych.

W artykule wykorzystano wyniki sondaży przeprowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej: Problemy ważne dla nas i dla kraju. Luty 1994; Miejsce Polski w Europie - pożądani partnerzy gospodarczy i polityczni. Sierpień 1994; Polacy o zagrożeniach dla świata. Sierpień 1994; Nasz stosunek do innych narodów. Wrzesień 1994; Między Niemcami a Rosją - ocena międzynarodowego bezpieczeństwa Polski. Wrzesień 1994; Polacy o bezpieczeństwie kraju po zjednoczeniu Niemiec i rozpadzie ZSRR. Lipiec 1995. Wykresy pochodzą z komunikatów: Miejsce Polski w Europie oraz Między Niemcami a Rosją.