Twoja wyszukiwarka

KATARZYNA ZALEWSKA
POKŁONILI SIĘ TRZEJ KRÓLOWIE
Wiedza i Życie nr 12/1996
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1996

Szóstego stycznia Kościół katolicki obchodzi jedno z najważniejszych świąt roku liturgicznego - uroczystość Objawienia Pańskiego, znaną w Polsce pod zwyczajową nazwą święta Trzech Króli.

Pierwsze wzmianki o święcie Trzech Króli pochodzą zIII wieku. Już we wczesnym chrześcijaństwie przyznawano mu wysoką rangę, zgodnie ze słowami św. Augustyna, który upatrywał w nim bliźniaczą uroczystość do Narodzenia Pańskiego. Nazywano je greckim terminem epifania, oznaczającym objawienie się Boga w ciele ludzkim. W Kościele wschodnim - w Jerozolimie, Syrii, na Cyprze - jego treścią były narodziny, w Egipcie zaś - chrzest Jezusa. Kościół zachodni natomiast początkowo wiązał z nim również przypomnienie pokłonu mędrców, cudu w Kanie galilejskiej, a nawet rozmnożenia chleba. Stopniowo głównym tematem święta stało się objawienie Zbawiciela mędrcom, którzy złożyli Mu hołd.

Biblijnym źródłem uroczystości jest fragment Ewangeliiśw. Mateusza, rozpoczynający się tymi słowami: Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: "Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon". Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: "W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok" (Mat. 2, 1-5).

Mędrcy, ciągle prowadzeni przez gwiazdę, dotarli do Betlejem. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę (Mat. 2, 11).

Ewangelista konsekwentnie nazywa przybyszów ze Wschodu mędrcami. W komentarzach do Pisma Świętego teologowie skojarzyli jego opowieść z dwoma fragmentami psalmu 72 ze Starego Testamentu:

Królowie Tarszisz i wysp
przyniosą dary,
Królowie Szeby i Saby
złożą daninę.

I oddadzą mu pokłon wszyscy królowie (Ps. 72, 10-11), oraz z proroctwem Izajasza: I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu (Iz. 60, 3). Sformułowania te, uznawane za zapowiedź wydarzeń opisanych przez Ewangelistę Mateusza, pozwoliły utożsamić mędrców z władcami starożytnego świata. Taka interpretacja znana jest już pisarzom chrześcijańskim w III wieku.

Tekst Pisma Świętego nie podaje, ilu przybyszów ze Wschodu poszukiwało Betlejem. Ponieważ złożyli Dzieciątku trzy dary, rozpowszechniło się mniemanie, że mędrców było trzech. Ich imiona: Kasper, Melchior i Baltazar, znane są dopiero z legendy, powstałej najprawdopodobniej w Aleksandrii na początku VI wieku i przetłumaczonej na łacinę w trzy stulecia później.

Ten epizod z dzieciństwa Jezusa stał się przedmiotem rozważań licznych teologów, poddających starannej analizie każdy werset zapisany przez Ewangelistę. Wiąże się to ze szczególnym charakterem święta Epifanii, w którym nowo narodzone Dzieciątko odbiera cześć jako wcielone Słowo Boże. Zapowiadane przez proroków Starego Testamentu Królestwo Boże wypełnia się w osobie Jego Syna. Możliwość zbawienia dana została wszystkim ludom. Pogańscy mędrcy-królowie, którzy uwierzyli, że na świat przyszedł Zbawiciel i uznali w Nim swego władcę, stali się symbolem wszystkich chrześcijan, powołanych, by podążać za Chrystusem.

Trzej Królowie, których do Betlejem prowadzi gwiazda; ilustrowany atlas świata z około 1375 roku

Dla późnoantycznych i średniowiecznych badaczy Pisma Świętego geograficzny Wschód był pojęciem nieokreślonym, podobnie jak nieznane im były wymienione przez Psalmistę królestwa Tarszisz, Szeby i Saby. Dlatego też utożsamiano biblijnych mędrców z władcami najróżniejszych królestw. Jeden z najwybitniejszych teologów wczesnego chrześcijaństwa, Klemens z Aleksandrii (zm. w 215 r.) uważał, że przybyli oni z Persji. Justyn Męczennik (zm. w 167 r.) oraz Tertulian (zm. w 222 r.) wywodzili ich z Arabii. Piotr Comestor (zm. w 1179 r.), autor bardzo w średniowieczu rozpowszechnionej Historii szkolnej, napisał, że królowie wędrowali na wielbłądach od granic Persji i Chaldei, dotarli zaś do Betlejem trzynastego dnia po narodzinach Chrystusa. Po złożeniu hołdu udali się do miasta Tarsus w Cylicji, skąd na statkach powrócili do swej ojczyzny. Na Comestora powołał się Jakub de Voragine (zm. w 1298 r.), który opowieść o Trzech Królach umieścił pod datą 6 stycznia w swojej Złotej legendzie. Skrupulatnością w dociekaniach odznaczył się Sicard z Cremony, który w 2 połowie XII wieku uznał, że władców było trzech, gdyż Chrystus pragnął odebrać hołd od potomków trzech synów Noego: Chama, Sema i Jafeta, będących zarazem przedstawicielami ludów zamieszkujących trzy ówcześnie znane kontynenty: Europę, Azję i Afrykę.

Aby królowie mogli w porę przybyć do Betlejem, musieli wyruszyć jeszcze przed Narodzinami albo też podróżować na dromaderach. Zdaniem Sicarda, dromadery, choć mniejsze od wielbłądów dwugarbnych, są od nich szybsze, a w ciągu jednego dnia potrafią przebyć taką drogę, na którą konny jeździec potrzebuje trzech dni.

Bracia z Limburga, autorzy ilustracji w modlitewniku z początku XV w., pokazali spotkanie trzech władców w drodze do Betlejem

Na miniaturze w tym modlitewniku Trzej Królowie ubrani są w szaty odpowiadające ówczesnej modzie burgundzkiej

Zainteresowanie pochodzeniem mędrców i tym, skąd przybyli, przejawiali też średniowieczni geografowie oraz podróżnicy. Marco Polo w swoim Opisaniu świata podaje, że wywodzili się oni z miasta Sawa leżącego w Persji. Tam miały znajdować się również wspaniałe grobowce, w których złożono ich ciała. W ilustrowanym atlasie świata, wykonanym przez kartografów z Majorki około 1375 roku dla króla Francji Karola V Mądrego, w głębi Azji została zaznaczona kraina nosząca nazwę Tarssia, najprawdopodobniej tożsama z biblijnym Tarszisz. Według ryciny, z niej właśnie wyruszają Trzej Królowie, jadący zresztą na koniach, prowadzi ich zaś gwiazda, którą pierwszy z jeźdźców wskazuje uniesioną dłonią. Scena podróży władców nie znalazła w tym atlasie dopełnienia w przedstawieniu hołdu, jaki królowie-mędrcy złożyli Dzieciątku. Najwyraźniej autorowi ilustracji zależało na przekonaniu widzów, że to odległe obszary Azji są ojczyzną władców, którzy tak chlubnie zapisali się w dziejach ludzkości, mniej natomiast interesowała go sama ceremonia w Betlejem. Ujęcie takie daje się wytłumaczyć przeznaczeniem atlasu, który miał prezentować niezwykłe wydarzenia oraz osobliwości rozmaitych krajów świata, nie zaś dzieje Zbawienia.

Scena Pokłonu Trzech Króli należy natomiast do kanonu malarstwa religijnego i znana jest z tysięcy obrazów. W sztuce wczesnego chrześcijaństwa przedstawienia te ukazywały jedynie najważniejszych uczestników wydarzenia: Marię, trzymającą na kolanach małego Jezusa, oraz trzech mężczyzn, którzy zbliżają się do nich, niosąc w dłoniach dary. Królowie na ogół nie różnili się wyglądem, a sceneria była ograniczona do minimum. Począwszy od V wieku, w sztuce bizantyjskiej zaczęto przedstawiać władców w różnym wieku: pierwszy z nich był brodatym starcem, drugi mężczyzną w średnim wieku, ostatni zaś młodzieńcem. W ten sposób Trzej Królowie stali się uosobieniem trzech najważniejszych okresów życia ludzkiego. Rozwiązanie takie przejęli artyści Zachodu i stosowali je później przez wiele stuleci. Ze sztuki Bizancjum wywodzą się także św. Józef oraz aniołowie, którzy mogą towarzyszyć Marii z Dzieciątkiem.

W miarę upływu czasu sceny Pokłonu stawały się coraz okazalsze. Miejsce, w którym królowie składali hołd, utożsamiono z miejscem narodzin Jezusa. Maria z Synem siedzą więc przed stajenką albo grotą, chociaż w Ewangelii mowa jest o domu, do którego weszli mędrcy. Liczne późniejsze legendy, opisujące dzieje Trzech Króli, uzupełniają jednak tekst biblijny najrozmaitszymi szczegółami, różniąc się zresztą między sobą. Apokryficzna Protoewangelia Jakuba jako miejsce hołdu wymienia grotę, w której Chrystus przyszedł na świat. Z kolei, również apokryficzna, Ewangelia Pseudo-Mateusza podaje, że od chwili Narodzin do owego wydarzenia upłynęły dwa lata, gdyż tyle czasu trwała podróż mędrców ze Wschodu.

Albrecht Dürer, Pokłon Trzech Króli. Florencja, Galeria Uffizi

W sztuce Dzieciątko ukazywane jest na ogół jako starsze niż kilkutygodniowe. Może ono siedzieć lub stać na kolanach Matki, czasem też błogosławi przybyszów. Od IX wieku spotykamy przedstawienia, w których pierwszy z władców klęczy przed Marią i Jezusem. Poza ta została najprawdopodobniej zaczerpnięta z ceremonii dworskich i dopiero w późnym średniowieczu stała się wyrazem pobożności. Niekiedy widzimy, że najstarszy król zdejmuje z głowy koronę albo też leży już ona obok niego na ziemi. Ujęcie takie służy podkreśleniu pokory panującego, który w małym Jezusie uznał władcę potężniejszego od siebie. Dary, jakie królowie składają Dzieciątku, wiążą się z trojakim rozumieniem jego roli i misji. Kadzidło przeznaczone jest dla Chrystusa - Boga; mirra, używana podczas ceremonii pogrzebowych, odpowiada ludzkiej naturze Zbawiciela; wreszcie złoto jest darem dla władcy. Ze względu na treść święta Epifanii, w którym obchodzone jest objawienie się Boga Wcielonego, naczynia, w jakich Kasper, Melchior i Baltazar niosą swe dary, często przypominają kształtem naczynia liturgiczne: kielichy mszalne albo puszki na komunikanty, a niekiedy także relikwiarze.

Z czasem artyści rozbudowywali stosunkowo proste kompozycje i przetwarzali je w okazałe, reprezentacyjne sceny dworskie. Królowie przybywali do Betlejem w asyście licznych sług, przyodziani w bogate, odświętne stroje. Na miniaturze w modlitewniku wykonanym przed 1416 rokiem dla francuskiego księcia Jana de Berry przybysze ubrani są w szaty odpowiadające ówczesnej modzie burgundzkiej, ale noszone przez nich fantazyjne nakrycia głowy, przypominające turbany, mają podkreślać egzotyczne, odległe pochodzenie wędrowców. Wystawność i splendor orientalnych dworów zostały skontrastowane ze skromnym otoczeniem, w jakim przebywają Maria z Dzieciątkiem. Autorzy dekoracji - zwani braćmi z Limburga - namalowali w tym modlitewniku jeszcze jedną miniaturę nawiązującą do legendy Trzech Króli. Jest to spotkanie władców w drodze do Betlejem. Każdy z nich zbliża się na czele długiego orszaku sług, którzy poza końmi prowadzą również wielbłądy. Jednemu z monarchów towarzyszą oswojone gepardy. Zwierzęta te w średniowiecznej Europie były niekiedy hodowane w menażeriach książęcych albo królewskich, próbowano przyuczać je nawet do polowań. Być może, bracia z Limburga mieli okazję obserwować wygląd i zachowanie gepardów na dworze księcia de Berry. Umieszczone w orszaku władcy egzotyczne, rzadkie zwierzę potęguje nastrój niezwykłości, otaczający uczestników tej podróży.

Benozzo Gozzoli, Podróż mędrców ze Wschodu (fragment). Florencja, kaplica w Palazzo Medici-Riccardi. Malarz sportretował tu przedstawicieli rodu Medyceuszy

Trzech Króli uważano też często za przedstawicieli trzech ras ludzkich: białej, żółtej i czarnej. Z tego względu różnicowano ich karnacje. Najstarszy władca miał zazwyczaj twarz o jasnej cerze, w średnim wieku był śniady, najmłodszy zaś miał skórę barwy brunatnej. Artyści średniowieczni nie studiowali odmienności antropologicznych, charakterystycznych dla danej rasy, dlatego też fizjonomie władców na ogół nie różnią się rysami. Dopiero Albrecht Dürer w obrazie z 1504 roku ukazał najmłodszego z nich jako Murzyna, o wyraźnie podkreślonych negroidalnych cechach twarzy. Podobnie uczynił Hieronim Bosch (zm. w 1516 r.), który ubrał murzyńskiego władcę w niezwykłą, białą szatę z długą frędzlą i włożył mu w dłoń srebrzystą kulę z siedzącym na niej złotym ptakiem.

Scena hołdu stawała się niekiedy okazją do upamiętnienia osób współczesnych artyście, który malował obraz. Włoski malarz Benozzo Gozzoli w 1459 roku nadał władcom podróżującym ze Wschodu rysy członków florenckiego rodu Medyceuszy. Uwiecznił w ten sposób swoich patronów i równocześnie fundatorów fresków zdobiących kaplicę Palazzo Medici. Podobnie Sandro Botticelli (zm. w 1510 r.) ukazał w swym Pokłonie Trzech Króli przedstawicieli trzech pokoleń Medyceuszy, tworząc poniekąd portret zbiorowy tej rodziny. Przedstawienie to nie jest jednakże sceną rodzajową, w której treści religijne są jedynie pretekstem służącym podkreśleniu świetności portretowanych. Maria z Jezusem oraz św. Józef, widoczni w centrum obrazu, znajdują się w pomieszczeniu, które nie jest ani grotą, ani stajenką, lecz ruiną jakiejś wielkiej budowli, nad którą wzniesiono drewnianą konstrukcję. W średniowiecznych komentarzach do Pisma Świętego można odnaleźć opinię, że miejsce, o którym pisze Ewangelista Mateusz, to ruiny domu króla Dawida. Rodowód Jezusa wywodzono od tego właśnie władcy Izraela, obecność zaś nowo narodzonego Syna Bożego tam, gdzie niegdyś wznosił się pałac Dawida, służy symbolicznemu podkreśleniu jedności Starego i Nowego Przymierza. Skłonność do swoistej aktualizacji obrazów nie stała więc w sprzeczności z podstawowym ich celem, jakim było objaśnianie teologicznych treści święta Objawienia Pańskiego.

Stephan Lochner, Pokłon Trzech Króli. Kolonia, katedra

Znaczenie pokłonu mędrców można było przedstawić także w inny sposób. W części środkowej ołtarza namalowanego przed 1444 rokiem dla katedry w Kolonii przez Stephana Lochnera, Matka Boska z Dzieciątkiem na kolanach zasiada na tronie z wysokim oparciem. Na głowie ma cesarską koronę, a towarzyszą jej aniołowie. Władcy zbliżają się do tronu z dwóch stron. Brak jest tu jakichkolwiek elementów, które wskazywałyby, że scena rozgrywa się w Betlejem. W orszakach władców, ukazanych na bocznych skrzydłach ołtarza, dostrzec można świętych, wyróżnionych złotymi nimbami wokół głów. Ołtarz ten stanowi więc nie tyle ilustrację konkretnego wydarzenia, opisanego w Ewangelii św. Mateusza, ile raczej obrazuje przekonanie, że Maria wraz z Synem odbierają hołd od wszystkich władców ziemskich, a ponadto od świętych i aniołów w niebie.

Ewangelia św. Mateusza opowiada też pokrótce, co się wydarzyło, gdy trzej mędrcy opuścili Betlejem: A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swej ojczyzny (Mt. 2, 12). W ten sposób Herod nie dowiedział się, gdzie przebywa nowo narodzony król, który miał zagrozić jego panowaniu.

Trzej Królowie uważani byli za prawzór wszystkich pogan, którzy nawrócili się i uwierzyli w Chrystusa. Dlatego też legenda powiązała ich jeszcze z apostołem Tomaszem, który miał spotkać ich w czasie swej działalności misyjnej i udzielił im chrztu. Zaliczeni do grona wyznawców Chrystusa, odbierali cześć jako święci. Kult ich rozpowszechniony był zwłaszcza w Italii oraz w Niemczech. Relikwie trzech mędrców miała odnaleźć podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej pobożna cesarzowa Helena, matka cesarza Konstantyna, który przyznał chrześcijanom swobodę wyznania. Umieszczone w kościele św. Eustorgiusza w Mediolanie, zostały w 1164 roku przeniesione przez cesarza Fryderyka Barbarossę do Kolonii, która też stała się głównym ośrodkiem kultu Trzech Króli.

Cytaty z Pisma Świętego wg Biblii Tysiąclecia, wyd. IV, 1995.

Rycina na s. 41 pochodzi z archiwum autorki. Ilustracje na ss. 42 i 44
(u dołu) - Archiwum Fotograficzne Instytutu Historii Sztuki UW; ilustracje na ss. 43 i 44 (u góry) oraz w spisie treści pochodzą z książki: Michael Levey, Od Giotta do Cézanne'a. Wydawnictwo Arkady, Warszawa 1974.

Dr KATARZYNA ZALEWSKA jest adiunktem w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego.