Twoja wyszukiwarka

MAGDALENA FIKUS
TRANSGENICZNE ROŚLINY NA CENZUROWANYM
Wiedza i Życie nr 1/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1997

Tego, co myślą tzw. zwyczajni ludzie na temat zagrożeń, które niesie ze sobą inżynieria genetyczna, nie należy oceniać w kategoriach racjonalnych. Trudno jest bowiem wytłumaczyć laikom, na czym polega inżynieria genetyczna, zwłaszcza że każde nadmierne uproszczenie wyczuwają oni intuicyjnie, podejrzewając w nim jakąś manipulację.

I tak oto narastają nieporozumienia, które mogą doprowadzić do poważnych skutków gospodarczych. To samo bowiem społeczeństwo, które najpierw opłacało kosztowne badania naukowe i wdrożenia - teraz protestuje, gdy widzi produkt pracy biotechnologów w sklepie lub w postaci łanu zboża na polu.

W zapomnienie poszedł niegdysiejszy entuzjazm nad syntetycznymi nawozami i chemicznymi substancjami chroniącymi uprawy przed chwastami i szkodnikami. Organizacje konsumenckie nawołują, aby popierać "naturalną żywność", a rolnicy nie żałują nakładów na zwiększenie plonów. Konflikt interesów narasta.

Stany Zjednoczone chcą wejść na rynki europejskie z dwoma gatunkami roślin spożywczych zmienionych metodami inżynierii genetycznej. Z kukurydzą odporną na środki chwastobójcze (herbicydy) i gąsienice owadów oraz z soją także niewrażliwą na herbicydy. Obie odmiany zostały już dopuszczone na rynek amerykański jako materiał siewny i spożywczy.

Tymczasem w Szwecji, Norwegii i Wielkiej Brytanii pojawiły się zastrzeżenia co do tego, czy geny oporności na herbicydy nie "przeskoczą" z roślin uprawnych na jakieś chwasty oraz, czy jest możliwe przeniesienie genów z kukurydzy do bakterii przewodu pokarmowego, na przykład krowy, a potem z mięsem krowy - do człowieka. Wprawdzie badania amerykańskie taką wersję scenariusza wykluczyły, ale przypadek "wściekłych krów" nauczył nas, że nie każde zastosowanie szczególnych środków ostrożności jest irracjonalne.

W niektórych krajach Zachodniej Europy wymaga się, aby na sprzedawanym towarze umieszczać informację, czy był poddawany genetycznym modyfikacjom. Według badań opinii publicznej 85% Europejczyków, mając do wyboru "naturalny" produkt i zmieniony genetycznie, wybierze ten pierwszy. Amerykańscy eksperci oceniają europejskie zastrzeżenia jako pozbawione jakichkolwiek naukowych podstaw. Nowa odmiana kukurydzy jest ich zdaniem pierwszym krokiem w eliminacji syntetycznych pestycydów, które są kosztowne i na pewno bardziej szkodliwe niż zmienione geny.

Czy grozi nam zatem wojna kukurydziana, czy też europejskie komisje zaufają danym podawanym przez amerykańskich naukowców?


O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(02/97) TRANSGENICZNA ŻYWNOŚĆ
(04/97) POMIDOR PRZECIW WŚCIEKLIŹNIE, BANAN PRZECIW MALARII