Twoja wyszukiwarka

JOANNA NURKOWSKA
SEKS, ZAPACHY...
Wiedza i Życie nr 1/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1997

Feromony to substancje swoiste dla danego gatunku zwierzęcia. Wydzielane do otoczenia oddziałują na innego przedstawiciela tego samego gatunku, prowokując jego określone zachowanie. Feromony stosowane są powszechnie w świecie zwierząt zwłaszcza w praktykach rozrodczych, wspomnijmy choćby reakcję psa na ślad zapachowy suki mającej cieczkę.

Zdawałoby się, że ludzie ze swoimi nawykami higienicznymi (zwłaszcza obecnie w dobie powszechnego stosowania kosmetyków) i nieświadomi istnienia feromonów, nie podlegają ich działaniu.

Nic więc dziwnego, iż większość badań dotyczących sygnałów seksualnych wymienianych między kobietami a mężczyznami dotyczyła bodźców wzrokowych lub behawioralnych, z pominięciem zapachowych. Na niedawnym spotkaniu Human Behavior and Evolution Society (Towarzystwa Etologii i Ewolucji Człowieka) w Evanston
(Illinois) przedstawiono jednak prace wykazujące, jak bardzo było to niesłuszne.

Pierwsze z badań dotyczyło występujących w męskim pocie androstenolu i androstenonu, do którego ten pierwszy się utlenia. Okazało się, że kobiety lubią zapach androstenolu, drugi związek pachnie zaś dla nich moczem. Dlaczego więc natura uczyniła go głównym składnikiem potu mężczyzny?

Aby to wyjaśnić, poproszono 290 młodych kobiet o wąchanie próbek androstenonu. Większość reagowała na nie odrazą, za wyjątkiem tych, które przechodziły właśnie owulację. Ich reakcja była obojętna. Zdaniem badaczy androstenon działa jak feromon, wypełniając jedną ze strategii ewolucyjnych - oszczędza nieefektywnego trudu, wybierając do gry reprodukcyjnej kobiety najbardziej podatne na zapłodnienie.

Drugie badanie dotyczyło reakcji mężczyzn na zapachowe sygnały wysyłane przez kobiety. Niepalącym panom polecono 5-minutową inhalację - wdychali syntetycznie wytworzone ludzkie specyficzne kwasy tłuszczowe występujące w wydzielinie pochwy odpowiadające tym, które są produkowane podczas owulacji, albo menstruacji, albo też z okresu przed menstruacją. Substancją kontrolną była woda. Następnie pokazano mężczyznom zdjęcia 5 kobiet w różnym wieku oraz o różnej urodzie i polecono ocenić ich atrakcyjność.

Okazało się, że po powąchaniu kwasów tłuszczowych, niezależnie od fazy cyklu z której pochodziły, mężczyźni patrzą na kobiety łaskawszym okiem i wyżej oceniają ich urodę. Najwięcej zyskiwała ta najmniej atrakcyjna, zdobywając szansę na sukces rozrodczy.

Wykazano także, iż u mężczyzn podczas wąchania kwasów tłuszczowych z okresu owulacji poziom testosteronu w śliniankach podnosi się o połowę, wzrasta natomiast nieznacznie w reakcji na te związki pochodzące z innych faz cyklu ko-
biety; woń wody zaś obniża hormonalne pobudzenie.

Wynika z tego, iż wbrew dotychczasowym przekonaniom, mężczyźni doskonale wykrywają (co prawda nieświadomie) moment owulacji u kobiet, czyli nie różnimy się aż tak bardzo pod tym względem od innych ssaków. (Jedna z dawniejszych hipotez zakładała, że ukryta owulacja pozwala kobiecie oszukać partnera, gdy ten okaże się genetycznie niewłaściwy).

Ciekawe, jak wobec obecnych odkryć zmieni się taktyka uwodzenia?

"Science", 5293/1996

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(12/97) ZAPACH KOBIETY
(06/97) BIOCHEMICZNY NOS