Twoja wyszukiwarka

JOANNA KOMOROWSKA
MORFINOWE DYLEMATY
Wiedza i Życie nr 1/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1997

Morfina, w XVIII wieku okrzyczana cudownym lekiem z Bożej apteki, traktowana jest przez współczesną medycynę z mieszanymi uczuciami. Choć jej silne działanie przeciwbólowe przynosi ulgę wielu beznadziejnie chorym, to właściwości uzależniające utrudniają powszechne zastosowanie przy uśmierzaniu bólu. Mimo że jest ona znana i wykorzystywana już od ponad 4 tys. lat (uważa się, że po raz pierwszy wyizolowano ją z maku na terenach śródziemnomorskich), dotąd nie udało się w pełni zrozumieć mechanizmu jej podwójnego działania na organizm.

Ze względu na potencjalnie wielką użyteczność morfiny przy zwalczaniu bólu, wyizolowanie formy pozbawionej uzależniających właściwości byłoby z pewnością wielkim triumfem nowoczesnej farmakologii. Do tego potrzebne jest jednak dogłębne zrozumienie molekularnych mechanizmów jej działania. Ważny krok w tym kierunku wykonali ostatnio Brigitte Kieffer i jej współpracownicy z Uniwersytetu Louisa Pasteura w Strasburgu.

Dotychczas obowiązująca hipoteza zakładała, że cząsteczki morfiny wywołują swój przeciwbólowo-uzależniający efekt, przyłączając się do trzech typów mózgowych receptorów opioidowych zwanych receptorami delta, kappa oraz mi. Zespół naukowców francuskich wykazał jednak, że jest inaczej.

Dzięki zastosowaniu techniki inżynierii genetycznej badaczom udało się wyhodować myszy pozbawione receptorów typu mi. Kiedy zwierzęta potraktowano stosowną dawką morfiny, a następnie wystawiono na działanie bodźców bólowych, okazało się, że lek nie wywołał u nich znieczulenia. Co więcej, mimo wielokrotnego podawania go, nie udało się również spowodować u myszy uzależnienia narkotycznego.

Eksperyment wskazuje więc na to, że za znieczulające efekty działania morfiny odpowiedzialne są wyłącznie receptory typu mi. Rola pozostałych dwóch rodzajów receptorów opioidowych staje się chwilowo niejasna.

"Nature", 6603/1996