Twoja wyszukiwarka

BOŻENA ZAPAŚNIK
SKARBY NASZEJ ZIEMI
Wiedza i Życie nr 1/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1997

KTO MIESZKAŁ NA DZISIEJSZYCH TERENACH POLSKI PRZED MIESZKIEM? JAKIE LUDY BYŁY TU PRZED SŁOWIANAMI, KTÓRZY POJAWILI SIĘ ZAPEWNE DOPIERO NA POCZĄTKU VI WIEKU NASZEJ ERY? DZIĘKI NOWYM ODKRYCIOM ARCHEOLOGICZNYM CORAZ WIĘCEJ DOWIADUJEMY SIĘ O PRADZIEJACH NASZYCH ZIEM.

Archeolodzy z Muzeum Okręgowego w Rzeszowie odkryli w okolicach miejscowości Grodzisko Dolne w województwie rzeszowskim wyroby ludów kultury magdaleńskiej* ze schyłkowego okresu górnego paleolitu. Jest to najdalej wysunięte na południowy wschód znane stanowisko tej kultury. Fragmenty krzemiennych grotów, narzędzia do wyprawiania skór, przekłuwacze do kości, ostrza, odłupki, wióry oraz rdzenie, z których je wytwarzano, liczą około 13 tys. lat.

Przypomnijmy, że na nasze tereny ludy te przybyły zapewne z zachodu w XIII tysiącleciu p.n.e. Prowadziły wędrowny tryb życia, być może dotarły aż na Wołyń, choć jak dotąd nie znaleziono tam żadnych śladów ich obecności, za to niektóre z ich wyrobów wykonane są z krzemienia wołyńskiego. Zdobione motywami geometrycznymi narzędzia "magdaleńczyków" są jednymi z najstarszych na ziemiach polskich zabytków sztuki.

Miejsca ubiegłorocznych odkryć archeologicznych na terenie Polski opisanych w artykule

W Mirkowicach w województwie bydgoskim archeolodzy z poznańskiego oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii PAN odnaleźli pozostałości obozowiska ludów kultury archeologicznej, zwanej hamburską. Jest to obozowisko najbardziej wysunięte na północny wschód z dotychczas znanych. Jego wyjątkowo korzystne położenie geologiczne daje szansę przeprowadzenia badań paleontologicznych i geologicznych, pozwalających odtworzyć ówczesne środowisko przyrodnicze, klimat, a nawet ukształtowanie terenu.

Ludy kultury hamburskiej, które przywędrowały do nas zapewne z północnych i środkowych rejonów kontynentu, na obszarze należącym dzisiaj do Polski żyły około 13 tys. lat temu. Polowały głównie na renifery. Często przenosiły się za stadami zwierząt z miejsca na miejsce. Warto przypomnieć, że całe skupisko obozowisk pochodzących sprzed 10-13 tys. lat odkrył Jan Burdukiewicz z Uniwersytetu Wrocławskiego w okolicach Olbrachcic i Siedlnicy koło Wschowy (woj. leszczyńskie). Trzy z nich założyli przedstawiciele kultury hamburskiej, pięć - kultury Federmesser. Na terenie obozowisk hamburskich znaleziono między innymi najstarsze w Polsce i jedne z najstarszych w Europie ozdoby bursztynowe. Tego typu wyroby były w paleolicie niezwykle rzadkie, dopiero w mezolicie stają się liczniejsze. Natrafiono też na jedyny znany z obozowisk kultury hamburskiej paciorek wapienny, podobny do znalezionego we Francji na stanowisku kultury magdaleńskiej, z której właśnie wywodzi się kultura hamburska.

Obozowiska kultury Federmesser są młodsze od hamburskich. Jej przedstawiciele żyli około 12 tys. lat temu, w czasach kiedy na naszych terenach pojawiły się pierwsze lasy sosnowo-brzozowe. Polowali już nie na renifery, ale na łosie i jelenie.

Prace wykopaliskowe w okolicach Olbrachcic i Siedlnicy prowadzone są już od 20 lat. W ubiegłym roku w lokalizacji znalezisk pomogło zastosowanie teodolitu laserowego. Dzięki uzyskanym za jego pomocą danym można stworzyć dokładną mapę topograficzną terenu. Ona z kolei służy do znalezienia tego, co gołym okiem jest niewidoczne, pozwala bowiem wykryć nawet bardzo niewielkie nierówności badanego terenu.

Jedyny znany z obozowisk ludów kultury hamburskiej paciorek wapienny, znaleziony przez wrocławskich archeologów w okolicach Siedlnicy koło Wschowy (woj. leszczyńskie)

Fot. Jan Burdukiewicz

W Dręstwie w województwie suwalskim archeolodzy z Muzeum Okręgowego w Suwałkach, Jerzy Brzozowski i Jerzy Siemaszko, odkryli jedne z najstarszych kości ludzkich, na jakie natrafiono na ziemiach polskich poza jaskiniami. Bardzo rzadko udaje się znaleźć tak dobrze zachowane szkielety na cmentarzyskach mezolitycznych.

Nietypowe również było ułożenie jednego z dwóch zmarłych. Leżał w pozycji embrionalnej, na plecach, z dłońmi złożonymi na brzuchu. Nogi miał podkurczone, a kolana zgięte pod brodą. Taka pozycja świadczy, że został skrępowany przed złożeniem do grobu.

Jama grobowa była niewielka i płytka. Jej główne partie i strop zostały posypane ochrą - barwnikiem, którym w paleolicie i mezolicie malowano ciała, stosowano go też powszechnie w obrządku pogrzebowym. Pojedyncze jej grudki znaleziono również między żebrami szkieletu, prawdopodobnie więc była złożona w woreczku na piersi zmarłego.

Zmarły, osobnik rasy kromaniońskiej, miał około 40 lat. Wiadomo, że ludzie tej rasy żyli na naszych ziemiach do końca mezolitu. Znalezione w grobie przedmioty też pochodzą z tego okresu, wszystko więc wskazuje na to, że szkielet może mieć nawet 8.5 tys. lat - a najmniej 4 tys. lat - i należał do przedstawiciela ludów myśliwskich.

Około dwudziestu przedmiotów drewnianych niezwykle rzadko występujących w pozostałościach obozowisk mezolitycznych, a także siekierkę rogową, odkryła w miejscowości Dudka w województwie suwalskim ekipa archeologów z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, kierowana przez Witolda Gumińskiego. Wśród tych przedmiotów najciekawszy był długi kij ze śladami obwijania, uznany za wędkę, pochodzący ze środkowego mezolitu.

Wyjątkowość tego miejsca polega również na tym, że było ono przez około 6 tys. lat (od 7.7 tys. p.n.e. do schyłku neolitu, czyli ok. 1.8 tys. p.n.e.) zasiedlane co roku zawsze o tej samej porze, wiosną i wczesnym latem, kiedy ryby mają tarło. Dzisiaj jest tu torfowisko, ale kiedyś była to wyspa na jeziorze. Prahistoryczni mieszkańcy tych okolic przypływali na nią, żeby łowić ryby i łapać żółwie.

Archeolodzy znaleźli w Dudce bardzo dużo nietypowych pochówków (tak w archeologii nazywa się miejsce i sposób pochowania). Zmarłych grzebano zapewne dwukrotnie. Najpierw od razu po śmierci, drugi raz, kiedy pozostał już sam szkielet. Wtedy zbierano kości z kilku grobów do worka i chowano do jednej jamy.

Szkielet zmarłego, około czterdziestoletniego mężczyzny rasy kromaniońskiej, odnaleziony w Dręstwie (woj. suwalskie)

Fot. Jerzy Siemaszko

Nie znany dotychczas rodzaj grobowca typu kujawskiego, kryjący zbiorowy pochówek szkieletowy, odkryli w Malicach Kościelnych w województwie tarnobrzeskim Jerzy Libera i Marek Florek, archeolodzy z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i Państwowej Służby Ochrony Zabytków w Tarnobrzegu. Wzniosła go ludność kultury pucharów lejkowatych w drugiej połowie IV tysiąclecia p.n.e. zapewne na planie bardzo wydłużonego trapezu bądź trójkąta. Długość całego megalitu może wynosić nawet 80 m. Na razie przebadano tylko jego fragment.

Wielkie grobowe konstrukcje kamienne wznoszono w całej południowej i zachodniej Europie. W Polsce występują one przede wszystkim na Kujawach (dlatego nazywa się je grobowcami kujawskimi) i na Pomorzu; w Małopolsce spotykane są niezwykle rzadko. Grobowiec w Malicach od typowych grobowców kujawskich różni się brakiem kamiennej obstawy czoła grobowca, istnieniem kamiennego murku biegnącego przez jego środek i licznymi pochówkami po obu stronach murku. Po jednej jego stronie leżały dzieci, po drugiej osoby dorosłe.

W okolicach Niedźwiedziówki w województwie gdańskim grupa archeologów kierowana przez Ryszarda F. Mazurowskiego z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego odkryła zabytki bursztynowe - między innymi skarb składający się z kilkudziesięciu półwytworów do produkcji paciorków guzkowatych.

Na Żuławach znaleziono już około 150 tys. doskonale zachowanych wyrobów bursztynowych, ale gotowe ozdoby stanowią tylko 0.1% wszystkich zabytków. Reszta to półwytwory uszkodzone w trakcie produkcji, odpady i surowiec bursztynowy. Takie proporcje są dowodem na istnienie tu pracowni bursztyniarskich. Pochodziły one z okresu
późnego neolitu (2400-2200 p.n.e.), a za-
łożyła je ludność kultury rzucewskiej, która w drugiej połowie III tysiąclecia p.n.e. zasiedliła cały pas wybrzeża nad Zatoką Gdańską. Tylko na terenie obozowisk w okolicach Niedźwiedziówki znaleziono pozostałości około 1500 takich pracowni.

Pozyskiwanie i obróbka bursztynu zapewniała dostatnie życie. Przedstawiciele kultury rzucewskiej nie zajmowali się rolnictwem ani hodowlą, a mimo to ich stałe osady, do których wracali na zimę, wyróżniały się bogactwem. Domy miały podcienie, piwniczki, ławy do siedzenia. Osady położone były blisko siebie i dzięki temu ludność tej kultury mogła kontrolować wybrzeże. Chętnych do pozyskiwania bursztynu było zapewne wielu.

Odpady produkcyjne bursztynu znalezione w okolicach Niedźwiedziówki (woj. gdańskie). Dotychczas archeolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego odkryli na Żuławach około 150 tys. doskonale zachowanych zabytków bursztynowych z późnego neolitu

Fot. Michał Dąbski

Jedyne znane z Warmii i Mazur, z terenu zamieszkanego przez ludy kultury kurhanów zachodniobałtyjskich (ludy te żyły w drugiej połowie I tys. p.n.e.) obiekty, które przypuszczalnie mogły mieć charakter kultowy, odkrył na półwyspie jeziora Salęt w województwie olsztyńskim Adam Waluś z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Na odgrodzonym rowem i niską palisadą pagórku znaleziono paleniska i jamy, a w nich fragmenty naczyń i przepalone ziarna zbóż.

W jednym z obiektów znajdowały się też czaszki, jak rów-
nież dolne części nóg bydła, przepalone kości ludzkie
i zwierzęce, a także szczątki szkieletu oraz spora, okrągła,
gliniana tarczka, któ-
ra związana była prawdopodobnie z kultem Słońca. Nie znaleziono natomiast żadnych śladów zabudowań. Być może było to miejsce, gdzie bogom urodzaju składano ofiary ze zwierząt i ziarna (ludzie, których szczątki odkryto w palenisku, zmarli zapewne śmiercią naturalną). Podobne obiekty kultowe są znane ze środkowej i północno-zachodniej Europy.

Srebrny paciorek znaleziony na terenie wczesnośredniowiecznego grodu w Szestnie (woj. olsztyńskie)

Fot. Mariusz Kowalewski

Na ślad kontaktów Prusów z wikingami natrafiła ekipa archeologów, kierowana przez Wojciecha Wróblewskiego z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, na terenie wczesnośredniowiecznego pruskiego grodu w Szestnie w województwie olsztyńskim. Znaleziono fragment srebrnej ozdoby ze stylizowaną głową zwierzęcą - wzorem charakterystycznym dla wikingów. Jest to jedyny znany z terenów pruskich egzemplarz takiej ozdoby.

Gród w Szestnie wyraźnie wyróżnia się wśród grodów wczesnośredniowiecznych bogactwem przedmiotów metalowych. Znaleziono ich już ponad pięćdziesiąt, choć przebadana została niewielka jego część. Był wśród nich między innymi srebrny paciorek, dwa potężne haki do wędek, szczypczyki z brązu, dużo militariów.

Zabytki metalowe z Szestna wiosną tego roku będą prezentowane na wielkiej wystawie organizowanej w Gdańsku z okazji tysiąclecia śmierci św. Wojciecha. Dzięki wystawie będziemy mogli poznać życie i zwyczaje ludzi, których chciał nawracać.

Jeden z obiektów przypuszczalnie o charakterze kultowym odkrytych na półwyspie jeziora Salęt (woj. olsztyńskie). Między kamieniami widać fragmenty potłuczonych naczyń i zwęglone ziarna zbóż

Fot. Paweł Kobek

Liczne ślady osadnictwa pradziejowego z różnych epok zostały odkryte przy okazji budowy gazociągu tranzytowego, łączącego półwysep Jamał w Rosji z Europą Zachodnią. W tym wypadku archeolodzy musieli pracować w bardzo specyficznych warunkach, w ogromnych wykopach liczących po kilka kilometrów długości i kilkanaście metrów szerokości. Jeszcze trudniejsza będzie zapewne praca archeologów na terenach, przez które pobiegną autostrady. Tam wykopy będą musiały mieć po 100 m szerokości. Ale zarówno archeologiczne prace ratownicze przy budowie gazociągu, jak i autostrad, to tematy, którymi z pewnością warto zająć się oddzielnie.

* Kultura archeologiczna - wewnętrznie spójny oraz charakterystyczny dla pewnego obszaru w określonym czasie zespół znalezisk archeologicznych, takich jak ceramika, broń, ozdoby, narzędzia, osady, cmentarze i poszczególne groby, warsztaty rzemieślników, oraz odtwarzany na ich podstawie obraz życia codziennego, wierzeń, obyczajów, sztuki, organizacji społecznej badanych ludów - red.