Twoja wyszukiwarka

ŁUKASZ MICHALCZYK
TEORIA EWOLUCJI DLA ZAKOCHANYCH?
Wiedza i Życie nr 1/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1997

W "Wiedzy i Życiu" nr 5/1996 został zamieszczony artykuł Pana doc. dr hab. Pawła Grieba pt. Teria ewolucji dla zakochanych, który mnie bardzo zainteresował. Pisze w nim m.in.: Uczeni (...) wykazali, że kolorowe, rzucające się w oczy upierzenie kogutów, albo zdolność samców niektórych ptaków do pięknego śpiewu, sygnalizują dobre zdrowie. (...) Preferując koguty z jaskrawym upierzeniem i pięknie śpiewające słowiki, panny kury i panny słowikówny wybierają partnerów zdrowszych, których geny są lepsze i dają większe szanse na rozród i przeżycie potomstwa.

Ale czy tak jest naprawdę? Prof. dr Jan Sokołowski w swojej książce pt. Tajemnice ptaków (Nasza Księgarnia 1986 r.), w rozdziale "Tajemnica barw" pisze: Najzwyklejszy, nie należący do żadnej przez hodowców wyselekcjonowanej rasy, lecz do dzikiej kury bankiwa podobny kogut domowy jest - jak wiadomo - pięknie ubarwionym i okazałym ptakiem. (...) Chociaż kogut już po 10 miesiącach osiąga dojrzałość płciową, w pierwszym, a nawet w drugim roku życia nie jest jeszcze zbyt silny i okazały. Dopiero gdy skończy 3 lub 4 lata, dochodzi do szczytu wspaniałości. Zdawać by się mogło, że właśnie starsze koguty mają największe powodzenie wśród kur i największe szanse pozostawienia potomstwa. Jak każdej wiejskiej gospodyni wiadomo, jest jednak wręcz przeciwnie. Stare koguty czują się wprawdzie bardzo ważne, często gdaczą, trzepoczą skrzydłami i pieją, ostrzegają przed niebezpieczeństwem, pilnują haremu, a przede wszystkim toczą zacięte bójki z rywalami, sprawiając dookoła siebie wiele wrzawy i szumu, ale do rozpłodu nadają się daleko mniej niż koguty młode (które przecież nie mają tak pięknego ubarwienia jak dojrzałe koguty - przyp. autora listu).

Te wszystkie uboczne czynności tak absorbują i męczą, że koguty starsze nie mają czasu ani sił do spełniania podstawowych obowiązków. Z tych przyczyn w racjonalnie prowadzonych hodowlach drobiu starszych kogutów w ogóle się nie trzyma. (...) Pisząc o ptakach niechętnie sięgam do przykładów z zachowania się ssaków, aby zbyt nie rozszerzać tematu. To, co wiemy o znaczeniu, jakie mają dla rozpłodu koguty młode w porównaniu z kogutami starymi, przypomina jednak walki jeleni na rykowisku. (...)

Podczas gdy najsilniejsze stare jelenie trwonią czas i siły na zacięte pojedynki, z których wychodzą wyczerpane, a często poważnie okaleczone, młode, które podczas walk stały na uboczu, korzystając z sytuacji, zabiegają o względy łań i bez trudu je otrzymują.

Fakt ten został już przez niektórych obserwatorów zauważony, toteż aby mimo wszystko uratować ogólnie przyjętą zasadę selekcji, próbowano odwrócić cały sens walki. Według tej odwróconej teorii jelenie biją się nie po to, aby potomstwo zostawiał zwycięzca, lecz po to, aby stare osobniki zostały usunięte z hodowli, a jedynie młode otrzymały zielone światło. (...)

Celem uniknięcia ewentualnych nieporozumień wypada podkreślić, że przytoczone przykłady mogą podważyć jedynie tezę o wpływie doboru płciowego na ewolucję pięknych form, którymi tak często wyróżniają się samce. Nie znaczy to jednak, aby ptaki, tak samce, jak i samice, w ogóle nie miały wybierać upatrzonych sobie partnerów. Wręcz przeciwnie. Jak już niejednokrotnie wspominałem, ptaki są wybredne i hodowca bardzo często napotyka trudności w dobieraniu zgodnych par. Mimo najbardziej wnikliwej obserwacji nie sposób zauważyć, czym kierują się w wyborze. Wydaje się, że właśnie na wygląd zewnętrzny nie zwracają uwagi. Tak np. gołębie, kury, indyki, kanarki, papużki i inne ptaki mniej lub bardziej udomowione występują w najrozmaitszych barwach i kształtach, a mimo to nie widzimy, aby jakiekolwiek ubarwienie było w kontaktach płciowych preferowane lub też pomijane.

A poza tym nawet samiec, który ma "lepsze" geny, może mieć strasznie zniszczone upierzenie (np. na skutek walk z rywalami lub ciągłego brudzenia piór). Według teorii ewolucji dla zakochanych żadna samica nie powinna "wyjść za niego", a mimo to już nieraz obserwowałem takie pary. Sprawa ta albo jest banalnie prosta albo bardzo skomplikowana. Tak czy tak pozostaje dla nas (przynajmniej teraz) tajemnicą...

Łukasz Michalczyk
uczeń I klasy II LO w Nowym Sączu