Twoja wyszukiwarka

SŁAWOMIR KOSIELIŃSKI
SPOJRZENIE ZZA WACHLARZA
Wiedza i Życie nr 1/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1997

O TYM, ŻE WACHLARZ SŁUŻY DO WACHLOWANIA, WIE KAŻDY. W PRZESZŁOŚCI POMAGAŁ KOBIETOM W SERCOWYCH PODBOJACH, LECZ W JAKI SPOSÓB? JEDNYM Z NIELICZNYCH KRAJÓW, W KTÓRYM DO DZISIAJ KOBIETY POTRAFIĄ ODPOWIEDZIEĆ NA TO PYTANIE, JEST HISZPANIA.

Niektórzy dawni autorzy uważali, że już nasza matka Ewa musiała używać wachlarzy. Albo inaczej: wachlowała się szerokimi liśćmi drzew. Za to z całą pewnością ochładzali się tak starożytni Egipcjanie, mieszkańcy Półwyspu Indyjskiego i Chińczycy. Ci ostatni opowiadają następującą legendę o tym, jak powstał wachlarz. Pewnego razu piękna Kan-Si, córka mandaryna, brała udział w Święcie Pochodni. Zarówno ona, jak i inne damy, miały twarze zakryte małymi maskami. Kan-Si było bardzo gorąco, ale nie mogła zdjąć maski i ukazać swojego oblicza. Zaczęła się więc bardzo szybko nią wachlować, co powodowało przyjemny chłód, a zarazem nikt nie mógł zobaczyć jej twarzy. Inne panie, a było ich 10 tys., w lot pojęły zalety metody córki mandaryna i wkrótce wszystkie już używały masek jako wachlarzy.

Wiele wieków minęło, zanim wachlarz przybrał tę formę, którą znamy, czyli układanego w harmonijkę. W legendzie japońskiej znajdujemy wyjaśnienie, jak narodził się taki przedmiot. Pewnej gorącej nocy do sypialni wytwórcy wachlarzy wleciał nietoperz. Przestraszona żona zażądała wypędzenia intruza, który w czasie ucieczki dostał się do ognia lampy i spadł nadpalony na ziemię. Mężczyzna obejrzał dokładnie skrzydła nietoperza. Zauważył, że ich błona skórna składa się i rozkłada dzięki systemowi stawów i ścięgien jak palce u człowieka. Wtedy wpadł na pomysł stworzenia wachlarza, który mógłby otwierać się i składać, naśladując skrzydło nietoperza. Być może jest w tym ździebełko prawdy...

Wachlarz istniał przez tysiąclecia jako przedmiot powszechnego użytku, lecz pierwotnie miał kształt owalny. Na początku XV wieku jego wersja "harmonijkowa" opuściła swój kraj macierzysty - Koreę - i poprzez Chiny trafiła do Europy. Od tego czasu wachlarz kroczył zwycięsko przez wszystkie dwory i pałace. Nie sposób w krótkim artykule wyczerpać obfitej tematyki historii wachlarza, w której przeplatają się tradycje Rzymu, Orientu i nowożytego świata. Skupię się więc jedynie na hiszpańskim abanico oraz naszym dawnym podejściu do tego przedmiotu. Wydaje mi się, że w typowym opisie Hiszpanki - obok zwrotów "hiszpańskie oczy" i "hiszpański temperament" - nie powinniśmy zapominać o jej czerwono-czarnym stroju i nieodłącznym wachlarzu w upalne popołudnie podczas corridy. Ale czy tylko wtedy go używa?

Ten wachlarz upamiętnia zaślubiny księcia Asturii, późniejszego Karola IV, z Marią Ludwiką, księżniczką Parmy. Awers prezentuje uroczystość zaślubin na Plaza Mayor w Madrycie 12 grudnia 1765 roku. Przedstawiony tutaj rewers wachlarza nawiązuje do wyjazdu z Genui narzeczonej hiszpańskiego następcy tronu 24 lipca 1765 roku, kiedy wraz z orszakiem wchodzi na pokład statku. Wachlarz powstał w latach 1765-1766. Pejzaż z papieru welinowego, malowany gwaszem, szkielet z kości słoniowej, ażurowanej, rzeźbionej, malowanej i lakierowanej wraz ze złoceniami, "paliki mistrzowskie" zdobione masą perłową, trzpień z fioletowego kamienia
(patrz: ramka obok). Ilustracja pochodzi z katalogu Abanicos. La colleccion del Museo Municipal de Madrid. Madrid 1996

Zanim odpowiem na to pytanie, powrócę do wieków XVII i XVIII, które uchodzą za złote stulecia wachlarza. Królował w salonach, był symbolem kokieterii bez względu na porę roku. Na dworze króla Francji Ludwika XIV, gdzie kultywowano ars amandi na wzór Owidiusza i prowansalskich trubadurów, wachlarz zajaśniał nowym blaskiem. Na większości ówczesnych wachlarzy były skopiowane sceny rodzajowe z obrazów wielkich mistrzów, na przykład Jeana A. Watteau - alegorie cnót, sielanki, pojedynki rycerskie. Zdobiły je nadto złoto i szlachetne kamienie.

Osiemnastowieczne wachlarze ulegały ogólnie panującym stylom. Z czasem barokowe zdobienia, potem "kratka regencji" (element zdobniczy w kształcie drobnej kratki, nazwany tak od okresu regencji księcia Filipa Orleańskiego w czasie małoletniości Ludwika XV, bardzo wówczas popularny jako ozdoba w architekturze i w utensyliach; doskonały do datowania dzieł sztuki), tak charakterystyczna dla wczesnego rokoko, została wyparta przez dostojne rzymskie ruiny i postacie skopiowane z murów Herkulanum i Pompei.

Nasze rodzime damy nie pozostawały w tyle za najnowszymi trendami mody. Bo, jak wiadomo, co Francuz wymyśli, to Polak polubi... Łukasz Gołębiewski - dziewiętnastowieczny badacz obyczajów - tak pisał o niewieścim stroju z czasów Augusta III w swej książce Ubiory w Polszcze: Bez wachlarza damy nie pokazały się na przechadzce lub jadąc, nawet i w domach, zasłaniając się nim od słońca, chłodziły powiewając nim, osobliwie kiedy tańcem lub przechadzką były zmordowane. Wachlarz najmodniejszy i najdroższy był, kiedy miał żeberka z kości słoniowej, wycinane, powleczone kitajką ozdobioną malowaniem chińskiem. Podlejsze wachlarze były z drewna i papieru, z malowidłem lub drukiem albo wybijaniem różnych kwiatów i figur.

Z biegiem czasu wachlarze przedstawiały także aktualne wydarzenia polityczne, jak hiszpańskie abanico z czasów wojen napoleońskich, na których żołnierze francuscy walczą przeciwko ludowi Madrytu w 1808 roku. Ale w końcu nie było ważne, jaki obrazek był na wachlarzu. Wachlarz był użyteczną drobnostką, bez której żadna dama nie mogła się obyć. W Panu Tadeuszu czytamy o Telimenie:

[...] w ręku kręciła wachlarz dla zabawki
(Bo nie było gorąca); wachlarz pozłocisty
Powiewając rozlewał deszcz iskier rzęsisty.

Zasłaniając twarz wachlarzem tak, że było widać wyłącznie oczy, dama "mówiła": Szukam znajomości...

Pisarz angielski Joseph Addison w 1711 roku opublikował w czasopiśmie "The Spectator" satyrę o Akademii Wachlarza, w której ogłosił, że kobieta bez wachlarza jest tak nieużyteczna jak mężczyzna bez szpady. Jeśli taka Akademia istniała tylko na papierze, to w kilkadziesiąt lat później królowa Szwecji, Luiza Mirck, powołała do życia Zakon Wachlarza (1774), do którego należały co znamienitsze damy dworu. W nim miały poznawać i strzec tajników tej niewieściej broni. Dzięki niej mogły być bardziej kokieteryjne i niepostrzeżenie uwodzić innych mężczyzn na oczach nieświadomego niczego małżonka.

Tajemnica tkwiła w sposobie poruszania wachlarzem. Najlepiej to zaobserwować w hiszpańskiej obyczajowości przełomu XVIII i XIX wieku. Nie na darmo francuskie przewodniki po tym kraju z lat trzydziestych XIX wieku głosiły, że Hiszpanki posługują się wachlarzem z taką żywością i lekkością, iż nie robiłby tego lepiej prestidigitator. W ich wykonaniu ruch abanico przerodził się w sekretny język, pełen aluzji, w którym kochankowie mogli wyrażać stan swoich uczuć: gniew, odmowę, obietnicę, groźbę lub wybaczenie. Sam przedmiot świetnie się nadawał do aranżowania schadzek. Wystarczyło, żeby amant znalazł wachlarz "przypadkiem" zostawiony przez damę jego serca... Z powodu gier kochanków Molier nazywał wachlarz parawanem wstydliwości.

Zwinięte abanico przy lewym uchu: Chcę, żebyś zostawił mnie w spokoju...

W kodzie kochanków kryło się podwójne znaczenie wachlarza, tej nietypowej broni uwodzicielskiej. Manipulowanie nim wyrażało zamiary, uczucia i stan ducha, lecz również ujawniał się status społeczny osoby, która posługiwała się tym przedmiotem. We władaniu i zabawą wachlarzem ceni się wytworność dam i jeśli kobiety piękne i szykowne, nie potrafią jego trzymać z gracją i elegancją, popadają w straszną śmieszność - twierdziła Madame de Staël (Anna Luise Germaine de Staël-Holstein, 1766-1817), pisarka francuska i znawczyni życia salonowego.

Pod koniec XVIII wieku pojawił się nowy typ wachlarza - konwersacyjny - który był używany aż do XX wieku. Rozpowszechnił się zwłaszcza we Włoszech (Wenecja), Francji, Anglii i Hiszpanii. Dzięki odsłanianiu odpowiedniego układu cyfr, ukrytych w pejzażu, można było tworzyć dialogi. Niektóre wachlarze "konwersacyjne" zawierały przemyślne zdania wraz z aluzjami i symbolicznymi obrazkami. Dama wskazywała amantowi na swoim wachlarzu odpowiednią frazę, na przykład J'ai perdu ma liberté (Straciłam wolność) lub Un s'envole l'autre revient (Jeden odchodzi, drugi przychodzi). W 1795 roku paryżanki zaczęły używać jeszcze innego typu wachlarza. Nazwano go telegraficznym, bowiem ukrywał znaki, z których budowało się słowa.

Wachlarz przyłożony do ust:
Nie zwracaj na mnie uwagi...

W Hiszpanii, a zwłaszcza w Andaluzji, powstał specjalny "język wachlarzy" do komunikowania się kochanków. Opierał się on na odpowiednim położeniu wachlarza w czterech kierunkach, w pięciu różnych wariantach w każdym z nich. Ruchowi abanico został przyporządkowany jeden znak alfabetu. Mniej skomplikowany był inny system. Wystarczał jednak, aby nawiązać pożądaną znajomość lub skarcić kochanka, na przykład:

Wachlować się bardzo powoli - Jesteś mi obojętny;

Wachlować się lewą ręką - Nie kokietuj tamtej!

Wyjść na balkon, wachlując się - Przyjdę wkrótce;

Wejść na salę, zamykając abanico - Dziś nie przyjdę.

Ten sposób konspiracyjnej komunikacji został przejęty przez andaluzyjskich liberałów w czasie "złowieszczej dekady" (1823-1833). Aby ich ustalenia nie zostały odkryte przez przeciwników politycznych - członków partii absolutystycznej - używali lasek jak kobiety abanicos.

Nie kokietuj tamtej...

W Polsce pierwszy raz o "salonowym telegrafie" można wyczytać w 1823 roku w "Kurierze dla Płci Pięknej". Ówczesny dziennikarz napisał, że doskonałym sposobem, aby kobieta mogła poznać wielbiciela bez uszczerbku na reputacji, było skorzystanie z "języka wachlarza": Ten nowy salonowy telegraf, jeśli widzisz ku posadzce nachylonym, zbliż się z przodu, znakiem to bowiem jest, iż ci się tylko o coś spytać mają. Jeżeli zaś tenże na którym bądź ramieniu spoczywa, staraj się zbliżyć z tyłu, nieznacznie i bez zwrócenia uwagi aż do poręczy krzesła, mają ci bowiem dwa słówka do ucha powiedzieć. - Wsparty zaś lekko na poduszce sąsiedniego krzesełka jest znakiem życzenia, abyś usiadł - spiesz się więc dopełnić tego żądania, powinieneś bowiem poznać, iż chcą z tobą pożartować. Z tąd wiedzieć można, jak próżne byłoby usiłowanie tych, którzyby chcieli ułożyć Słownik niemego płci pięknej języka, kiedy on wraz z nią od mody jedynie zależy.

Musimy porozmawiać...

Pewnego rodzaju kodyfikacją tego języka można nazwać książkę paryskiego fabrykanta galanterii J. V. Duvelleroy Le Langage de L'eventail (1830) z wyjaśnionymi 33 ruchami wachlarza, wzorowanymi na hiszpańskich, na przykład:

Poruszyć wachlarz lewą ręką - Jesteśmy obserwowani;

Przełożyć wachlarz do prawej ręki - Jesteś zuchwały;

Rzucić wachlarz za siebie - Nienawidzę cię!

Prezentować wachlarz zamknięty - Czy mnie kochasz?

Otwierać wachlarz i zamykać - Jesteś okrutny;

Otwierać wachlarz lewą ręką - Przyjdź i zechciej porozmawiać ze mną.

Nie zapomnij o mnie...

Może gdyby "język wachlarza" był szerzej znany w Polsce, z większym zainteresowaniem przyjrzelibyśmy się Lucy Zukerowej z Reymontowskiej Ziemi obiecanej: [...] wszystkie oczy utonęły w scenie, tylko Zukerowa zza wachlarza patrzyła w Karola, który zdawał się tego nie spostrzegać, co ją tak widocznie irytowało, że po kilka razy składała wachlarz i uderzała nim w parapet jakby od niechcenia. Zdaje się jednak, że Władysław Reymont nieświadomie wplótł w akcję powieści elementy tego "salonowego telegrafu".

Nie należy się zresztą temu dziwić: w Polsce nie były prowadzone badania nad wachlarzami. Aż się prosi o przygotowanie solidnej monografii o roli tego przedmiotu w naszej obyczajowości, zilustrowanej zdjęciami wachlarzy z rodzimych kolekcji. Lecz niestety, po wachlarz sięga się tylko w czasie upałów i nie jest on tematem dywagacji naukowych.

Do zdjęć pozowała María Lleó Castells;
autorami fotografii są Małgorzata Wdowiak i Paweł Musiał.