Twoja wyszukiwarka

BOŻENA ZAPAŚNIK
GERMAŃSKA "KSIĘŻNA" CZY ŻONA KUPCA
Wiedza i Życie nr 2/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/1997

W ciągu kilkunastu lat badań prowadzonych przez prof. Jerzego Okulicza z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, na cmentarzysku w Weklicach (woj. elbląskie), pochodzącym z pierwszych wieków naszej ery, odkryto około 400 grobów. Były w nich zabytki z brązu, srebra, złota, szkła, kości i bursztynu. Szczególnie wyróżniał się grób jednej ze starszych kobiet.

Na kościach obu rąk zmarłej znaleziono po dwie srebrne bransolety, pod brodą złotą, esowatą klamrę i dwa złote paciorki, a na piersi cztery srebrne zapinki. Jedną z nich była importowana, tarczowata fibula, dekorowana pozłacaną folią, na której w otoczce wieńca laurowego znajdują się podobizny cesarzy Marka Aureliusza i Lucjusza Werusa. Jest to dobrze znany z brązowych medalionów portret obu współregentów, wykonany w 164 lub 165 roku. W cesarstwie rzymskim był on wtedy bardzo popularny, natomiast poza granicami imperium znaleziono tylko jeden egzemplarz w ten sposób ozdobionej zapinki - właśnie w Weklicach. Koło głowy zmarłej stały trzy importowane naczynia, między innymi terra sigillata - wykonana na formie rzymska czara, której powierzchnia była pokryta czerwonym pokostem. Pochodziła zapewne ze środkowej Galii.

Równie bogato wyposażone groby powstawały wówczas na Pomorzu. Ale groby te, nazywane zresztą "ksiąężcymi", były usytuowane zwykle poza wielkimi cmentarzyskami i przykryte kurhanami.

Jedyna znana z terytorium barbarzyńskiej Europy zapinka tarczowata z podobiznami dwóch cesarzy: Marka Aureliusza i Lucjusza Werusa

Fot. Michał Dąbski

W Weklicach szczególnie bogato obdarowaną kobietę pochowano obok innych zmarłych (podobnie postępowano w tym czasie na terenie dzisiejszej Danii i na Bornholmie). Nie ulega wątpliwości, że ta kobieta zajmowała w swojej społeczności pozycję znaczącą. Ale równie dobrze mogła należeć do arystokracji plemiennej, jak i do warstwy bogatych kupców. Ludzie pochowani na cmentarzysku w Weklicach byli bowiem związani z faktoriami bursztynowymi.

Bardzo ciekawy jest także inny grób z tego stanowiska. Zmarła wyróżniała się nie tylko strojem (trzy kolie z bursztynu i szkła, wspaniałe zapinki oraz paradny pas), ale jako jedyna miała też woreczek wypełniony amuletami. Zapewne była to więc kapłanka-wróżka. Nie ma podobnego pochówku na całym terytorium barbarzyńskiej Europy, choć istnienie kapłanek-wróżek w plemiennych społecznościach germańskich poświadczają źródła pisane.

Skąd pochodziło wyjątkowe bogactwo mieszkańców tych okolic? Kim byli ci ludzie? Zapewne istniał tu główny ośrodek dystrybucji bursztynu. Przypomnijmy, że w I i II wieku zainteresowanie tym surowcem było w cesarstwie rzymskim ogromne. Korzyści płynące zarówno z produkcji bursztynowych ozdób, jak i z pośredniczenia w ich wymianie musiały więc być wielkie. Z pewnością przyciągało to przedsiębiorczych ludzi z różnych stron Europy. Prof. Jerzy Okulicz przypuszcza, że najpierw byli to mieszkańcy najbliższych okolic, Wenedowie i Bałtowie-Estiowie, z czasem zaś przybywało coraz więcej Germanów ze Skandynawii, wysp duńskich i kręgu nadłabskiego. Najbardziej prawdopodobna wydaje się hipoteza, że mamy tu do czynienia z przedstawicielami germańskiego ludu Gepidów.