Twoja wyszukiwarka

WIKTOR PAWŁOWSKI
GDZIE PTAKI ZIMUJĄ
Wiedza i Życie nr 2/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/1997

KTÓREŻ ZE ZWIERZĄT MOŻE WIEŚĆ SWOBODNIEJSZY ŻYWOT NIŻ PTAK? WIOSNĘ ŚPIEWEM OBWIESZCZA, LATO Z WIATREM PRZEFRUWA, BY WRAZ Z NADEJŚCIEM CHŁODÓW ODLECIEĆ ZA SŁOŃCEM GDZIEŚ NA POŁUDNIE, DO CIEPŁYCH KRAJÓW.

Takie idylliczne wyobrażenie ptasiego losu niezupełnie przystaje do rzeczywistości. Weźmy choćby jesienne wędrówki. Stanowią one dla ptaków zawsze poważne wyzwanie i dziesiątkują skrzydlatych podróżników. Co więc skłania je do podjęcia takiego ryzyka? Czy tęsknota za ciepłem? By odpowiedzieć na to pytanie wystarczy przyjrzeć się tym bocianom, które, zbyt słabe na podjęcie wyprawy do Afryki, pozostały u nas na zimę. Ptaki te nawet w mrozy kręcą się na wybiegu w zoo lub po gospodarskim obejściu, gdzie znalazły gościnę. Jak widać zimno nie jest im aż tak straszne.

Mewy śmieszki na Wiśle w okolicach Młocin na przełomie marca i kwietnia

Ptaki, podobnie jak ssaki, to zwierzęta stałocieplne, aktywne niezależnie od temperatury otoczenia. Od tych ostatnich są nawet lepiej przystosowane do chłodów - nie mają wystających uszu, nosa i palców, a izolacyjność warstwy piór mogą znacznie zwiększyć, strosząc je.

Najczulszym na zimno obszarem ptasiego ciała wydają się stopy, na przykład kacze - stale moczone w wodzie. I one jednak są odpowiednio zabezpieczone przed chłodem. Otaczająca je skóra jest niezwykle gruba i silnie zrogowaciała. Pod tą rogową izolacją przebiegają grube i gęsto ułożone naczynia krwionośne. Przepływająca nimi krew ogrzewa wystarczająco wnętrze stopy. Jeśli warstwa rogowa jest bezbarwna, kolor naczyń przebija na zewnątrz, malując nogi na czerwono. Ponadto ptaki pływające zimą po niezamarzniętej powierzchni stawu czy rzeki moczą nogi w wodzie o temperaturze zawsze nieco powyżej 0°C. Na lodzie lub ziemi kaczki stoją często tylko na jednej kończynie, albo leżą wprost na piórach brzucha.

Kaczym stopom nie straszna zimna woda ani siarczysty mróz

W gorszej sytuacji są ptaki południowe zadomowione w Polsce. Ich palce pozostają mniej odporne na mróz, stąd można zaobserwować czasem gołębie miejskie i sierpówki (tzw. synogarlice tureckie) z mrozowymi amputacjami. Ale i niemarznące nogi bywają czasem przyczyną tragedii. Na krach mórz podbiegunowych spotyka się kikuty ptasich nóżek - ich właściciel niewrażliwy na zmiany temperatury i nie reagujący na bryzgi wody przymarzł zapewne do podłoża. Unieruchomiony stał się następnie łupem innych ptaków albo niedźwiedzia.

Łabędź niemy spędza zimę na wolnych od lodu wodach niezamarzających na skutek działalności ludzkiej

Zimą prawdziwą ptasią piętą achillesową jest układ oddechowy. Jego budowa (płuca i worki powietrzne wypełniające przestrzenie między narządami wewnętrznymi) zapewnia zwierzęciu dwukrotne natlenianie płuc w każdym cyklu oddechowym - zarówno podczas wdechu, jak i wydechu. Jednak intensywny przepływ mroźnego powietrza bardzo wychładza ptasie ciało. Aby tego uniknąć, ptaki ograniczają swą ruchliwość - im mniej fruwania, tym są mniej schładzane. Istnieją jednak gatunki postępujące na przekór tej zasadzie. Na przykład gawrony żerujące na wysypiskach miejskich i przy ujściu ścieków z nieznanych przyczyn nocują z dala od swej stołówki. Codziennie odbywają wielokilometrowe przeloty tam i z powrotem, mijając czasem po drodze inną grupę, która leci posilać się w pobliżu ich noclegowiska. Czyżby potrzeba gimnastyki za wszelką cenę?

Wrona siwa zdobyła coś do zjedzenia

Populacje zwierząt żyjące w chłodnym klimacie charakteryzują się ponadto ciekawą cechą przystosowawczą, a pozwalającą przetrwać zimno. Osobniki danego lub pokrewnego gatunku zasiedlające obszary chłodniejsze są większe i tym samym cięższe od pochodzących z ciepłych rejonów. Tę tzw. regułę Bergmanna tłumaczy... geometria. Wraz ze zwiększaniem się wymiarów ciała rośnie objętość i masa jako funkcja sześcienna, trzeciej potęgi, podczas gdy powierzchnia (chłodzenia!) tylko jako funkcja kwadratowa, drugiej potęgi. Chłodzenie zwiększonej masy przez mniejszą powierzchnię jest wolniejsze, co umożliwia zatrzymanie większej ilości ciepła w organizmie.

Gawron (z lewej) z pn.-wsch. Europy bywa mylony z krukiem (z prawej)

Zjawiskiem tym zajmował się na przełomie lat pięćdziesiatych i sześćdziesiątych polski ornitolog prof. Zygmunt Pielowski. Badacz łapał, mierzył i ważył gile w Puszczy Kampinoskiej, stwierdzając, że populacja letnia jest mniejsza i lżejsza od zimowej. Zmiana pojawia się nagle na przełomach wiosennych i jesiennych, kiedy nasze gniazdowe gile odlatują, a rosyjsko-skandynawskie przylatują do ciepłej dla nich Polski.

Mewa śmieszka zimą

Zimujące w Polsce gawrony z północno-wschodniej Europy są nawet o tyle większe od swych pobratymców zamieszkujących Polskę latem, że mylone bywają z krukami.

Nie mrozy więc są najgroźniejsze zimą dla ptaków. Czynnikiem decydującym o zimowych planach tych zwierząt jest niedostatek pokarmu. Gdyby istniała choć niewielka szansa na zdobycie pożywienia "w domu", wiele z nich nie podejmowałoby ryzyka dalekich wypraw. Przemawiają za tym choćby obyczaje lęgowe krzyżodziobów, które w Polsce od grudnia do marca zakładają gniazda i wyprowadzają pisklęta. Są to ptaki wyspecjalizowane w zjadaniu nasion iglaków. Szyszki sosen lub świerków dojrzewają dopiero zimą i wówczas nastaje czas obfitości dla ich amatorów. Już od lutego krzyżodziobom w gniazdowaniu towarzyszy kruk i puszczyk. Pierwszy znajduje padlinę po stopnieniu śniegów, drugi wykorzystuje jeszcze długą noc.

Sowa śnieżna - poluje także w dzień. Przylatuje zimą do Polski, by skorzystać z lepszych, widniejszych łowisk

Potrzeby pokarmowe ptaków zimą i latem różnią się z oczywistych względów. W ciepłych miesiącach najcenniejsze są dla nich białka zużywane w trakcie rozrodu do produkcji jaj i nasienia, a także późnoletniego pierzenia się. Zimą niezbędne okazują się przede wszystkim tłuszcze, jako wydajniejsze źródło energii. Ptaki wprowadzają wówczas do swego jadłospisu nasiona oleiste, na przykład słonecznika, wiesiołka, konopii lub iglaków. Tymi ostatnimi, poza krzyżodziobami, zajadają się dzięcioły. Do rozdłubania szyszki używają one tzw. kuźni - wybierają załomek w pniu drzew, w którym jak w imadle umieszczają rozkuwaną szyszkę. Kuźnię łatwo znaleźć - leżą pod nią setki "pustych" szyszek, a ostatnia tkwi jeszcze w "uchwycie". Innym specjalistą od twardych pokarmów jest grubodziób, odrzucający miąższ wiśni i czereśni i miażdżący silnym dziobem pestki, by dostać się do ich zawartości.

Ohary - ptaki pobrzeży Skandynawii
i Rosji spotkać można zimą na Wiśle

Wiele ptaków owadożernych zimą zmienia jadłospis na roślinny. Jemiołuszka na przykład w ciepłych porach roku jest amatorką much łapiącą w locie owady. Zimą, przylatując na popas do Polski, zadowala się pozostałymi na krzakach jagodami. Zmieniają menu także kosy miejskie, kwiczoły - są zimą owocożerne, pozostające w miastach szpaki żerują zaś chętnie na przydomowych śmietnikach.

Sikora bogatka (z prawej) ma w jadłospisie poza owadami także nasiona

Gil - nasz zimowy gość zza wschodniej granicy (z lewej)

Kto nie mógł przestawić się na inny pokarm zimą - odleciał. Podobnie czynią też ptaki wodne, które nie mogą znaleźć wolnych toni. Wyjątkowym specjalistą w wyszukiwaniu niezamarzniętych oczek wodnych jest zimorodek. Zjawia się on właśnie zimą nad bagienkami i strumykami i to tam, gdzie latem go nie było, jakby dopiero się narodził - stąd nawet taka jego nazwa.

Jastrząb ze swoją ofiarą

W ostatnim półwieczu zimowe obyczaje wielu ptaków wodnych umiarkowanej strefy klimatycznej zmieniły się za sprawą intensywnego rozwoju przemysłu. Nawet w największe mrozy mogą one często znaleźć wolne od lodu wody w rejonach zrzutów ciepłych wód z elektrowni, solanek z kopalni, ścieków miejskich i przemysłowych. Stąd spotkać możemy zimą w Polsce liczne krzyżówki, łabędzie nieme, łyski (kilka tysięcy na stawach elektrowni konińskich), gągoły (kilka tysięcy na Zalewie Zegrzyńskim), mewy itd. Są to ptaki, które jeszcze do niedawna na zimę odlatywały. Wprowadzenie oczyszczalni ścieków ograniczyło co prawda źródła pokarmu mew, lecz te wraz z gawronami (w Warszawie zimuje ich 100 tys. sztuk) kończą wędrówkę do ciepłych krajów na polskich wysypiskach śmieci.

Zimorodek pojawia się zimą nad
niezamarzniętymi oczkami wody

Zimowe przyloty do naszej strefy klimatycznej ziarnojadów, roślino-
wszystkożerców i drapieżników podyktowane są innym jeszcze powodem - długością dnia. Ptaki są wzrokowcami, w ciemności nocy polarnej nie mają szans na znalezienie pokarmu, nawet gdyby był obecny. Długość dnia jest przyczyną także migracji na północ, na lęgowiska. Dla przetrwania gatunku ogromne znaczenie ma bowiem skrócenie okresu życia pisklęcego, jako najbardziej niebezpiecznego. Latem w strefie polarnej dzień trwa nawet dwa razy dłużej niż na zwrotniku, jednocześnie nie brakuje pokarmu. Tym tłumaczy się popularną w świecie ptaków strategię - rozród pod biegunem, żywot dorosły w ciepłych krajach. Dlatego właśnie latem spotykamy w Polsce np. zwrotnikową wilgę, stepowe kraskę i żołnę, śródziemnomorskiego zaganiacza, zimą zaś m.in. podbiegunowe czeczotki, gile, jemiołuszki, ptactwo wodne, a także wschodnioeuropejskie gawrony, kawki, wrony i inne skrzydlate towarzystwo, które przybyło do kraju nie tyle ciepłego, co widnego i zasobnego w pokarm.

Zdjęcia autora

Prof. dr hab. WIKTOR PAWŁOWSKI jest chemikiem, nauczycielem akademickim pracującym na Uniwersytecie Warszawskim i WSP w Kielcach. Od lat oddaje się swoim pasjom: ornitologii i fotografii przyrodniczej.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(05/97) PTASIE DZIECIŃSTWO
(11/97) PTASI INTELEKTUALIŚCI