Twoja wyszukiwarka

BARBARA PRATZER
TAJEMNICE CIAŁA
Wiedza i Życie nr 2/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/1997

"Cierpienie" jednego narządu pociąga za sobą niedomaganie innych, twierdził Hipokrates i dlatego zawsze skrupulatnie badał chorego. Zwracał uwagę na wiek, stan umysłu, postawę, oddech, ciepłotę ciała, tętno, wygląd skóry, owłosienie, język, głos, zmysły. Pytał o sposób odżywiania, apetyt, sen. Oglądał krew, kał i mocz. Do dyspozycji miał tylko własne zmysły, ale wiele jego spostrzeżeń nie straciło aktualności do dziś. Wprowadzając do medycyny obserwację, przeistoczył ją ze sztuki w naukę. Potem przez wieki diagnostyka medyczna zmieniała się wraz z poglądami na przyczyny chorób. Kiedy w wiekach średnich sprawcą wszelkiego zła uczyniono demony, wiele ważnych osiągnięć lekarzy starożytnych poszło w zapomnienie.

Pewien przełom przyniósł wiek XVI, nazywany często stuleciem anatomów. Poznanie budowy ludzkiego ciała, następnie możliwość oglądania tkanek pod mikroskopem, wynalezionym w wieku XVII, a także gwałtowny rozwój fizyki i chemii zapoczątkowany na przełomie XVII i XVIII wieku - to wszystko umożliwiło narodziny współczesnej diagnostyki.

Pierwszym instrumentem, który mógł pomóc w obiektywnej ocenie stanu chorego był prawdopodobnie termometr wynaleziony w XVII wieku. Niestety, lekarze wówczas nie zaakceptowali tej nowinki technicznej. Dopiero sto lat później temperaturę zaczęto mierzyć powszechnie, a służył do tego termometr z grubego szkła, który należało trzymać pod pachą ponad godzinę. Co ciekawe, za temperaturę normalną uznano wówczas 100 stopni Farenheita, czyli 37.8 stopni Celsjusza.

W tym samym czasie, w końcu XVIII wieku, wprowadzono "perkusję", czyli opukiwanie końcami palców ciała chorego i na tej podstawie całkiem nieźle oceniano stan płuc i serca, a niedługo potem, już w XIX wieku, wprowadzono metodę osłuchiwania. Jak to często bywa, pomógł przypadek. Ponieważ bicie serca pewnej szacownej damy ginęło w hałasie dobiegającym z zewnątrz pokoju, badający ją lekarz zrobił trąbkę z papieru, przyłożył ją do piersi chorej i usłyszał to, co chciał usłyszeć. Tak narodził się stetoskop, który służy lekarzom do dziś, a reguły osłuchiwania wówczas opracowane wciąż pozostają aktualne.

Mniej więcej w połowie XIX wieku pojawiły się pierwsze instrumenty diagnostyczne, takie jak kimograf służący do graficznego przedstawiania pracy narządów wewnętrznych, będących w ciągłym ruchu, na przykład serca lub przepony, wynaleziono wziernik oczny czy bronchoskop, komorę do liczenia krwinek, rozwinęła się też diagnostyka laboratoryjna. To nie tylko uławiało, ale i obiektywizowało badanie. A wraz z odkryciem promieni Roentgena dokonał się jeszczce jeden przełom - odtąd można było obejrzeć to, co normalnie ukryte jest przed ludzkim wzrokiem.

Dziś niezwykle wyrafinowana aparatura diagnostyczna pozwla zajrzeć w głąb ludzkiego ciała niemal bez ograniczeń. Coraz lepsze poznanie biochemicznych mechanizmów choroby umożliwia wykrywanie patologii na podstawie analizy krwi lub innych płynów fizjologicznych. Można nawet odnaleźć uszkodzone geny. Mimo to wyścig z chorobą nie zawsze bywa wygrany.

Jak szybciej wykryć stany patologiczne, lepiej opisać leżące u ich podłoża zmiany, jak dokładniej przewidzieć rozwój choroby? O tym wszystkim będziemy pisać w cyklu poświęconym diagnostyce medycznej - "Tajemnice ciała".

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(04/97) NOWE OBLICZE RENTGENA
(08/97) ŚWIECĄCE OGNISKA
(08/97) JAK ZIMNE, TO NIEBEZPIECZNE
(10/97) WPAŚĆ W REZONANS
(02/97) ZŁAPAĆ ECHO