Twoja wyszukiwarka

LESZEK SOLSKI
UWOLNIĆ ORKI
Wiedza i Życie nr 3/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 3/1997

TE WIELKIE MORSKIE DRAPIEŻNIKI UWAŻANO KIEDYŚ ZA OKRUTNE BESTIE, BEZWZGLĘDNYCH I PRZERAŻAJĄCYCH MYŚLIWYCH. BLIŻSZE KONTAKTY, A NAWET PRZYJAŹNIE MIĘDZY LUDŹMI I ORKAMI ROZBUDZIŁY ZAINTERESOWANIE TYMI ZWIERZĘTAMI. STRACH I NIECHĘĆ ZASTĄPIŁ PODZIW DLA ICH INTELIGENCJI. JAK NIE LUBIĆ OREK, SKORO OKAZUJĄ NAM TYLE PRZYJAŹNI? CZY JEDNAK NA NIĄ ZASŁUGUJEMY?

W opowieściach ludzi morza orka pojawiała się zawsze jako krwiożercza bestia, bezwzględnie atakująca i pożerająca wszystko co się rusza. W wielu językach świata nazwano ją nawet wielorybem-mordercą. Taka niezbyt pochlebna opinia o tym największym z delfinów, utrwalona została także w jego nazwie łacińskiej. Linneusz, uczony szwedzki, w 1758 roku nadał orce naukową nazwę Orcinus orca, co oznacza
- pochodząca z krainy umarłych.

Najbardziej zagorzałymi wrogami orek byli przez wiele lat rybacy i wielorybnicy. Pierwsi oskarżali je o sianie spustoszenia w ławicach cennych łososi, drudzy zaś o atakowanie i płoszenie wielorybów. W niektórych krajach prześladowanie orek przybrało nawet formy zorganizowane. Władze islandzkie zezwoliły w 1958 roku na bombardowanie ich stad granatami zrzucanymi z samolotów. Natomiast w Kanadzie, w 1964 roku, ministerstwo rolnictwa i rybołówstwa wydawało specjalne pozwolenia na montowanie karabinów maszynowych na łodziach rybackich, w celu strzelania do orek. Na szczęście tych dwóch, ani kilku innych, podobnych pomysłów nigdy w pełni nie wprowadzono w życie. W innym bowiem wypadku zwierzęta te zostałyby zapewne już wymordowane.

Zmiana opinii o orkach i wzrost zainteresowania tymi morskimi ssakami stały się dziełem przypadku.W czerwcu 1965 roku, w okolicy małego miasteczka Namu na wybrzeżu Kanady, schwytano przypadkowo w sieci rybackie dwie orki. Jedna z nich uciekła, drugą natomiast przetransportowano do mało znanego, morskiego akwarium w Seattle (USA). Już po kilku dniach przebywania w niewoli krwiożercza orka brała pożywienie z ręki, a głaskanie i poklepywanie przyjmowała z wielkim zadowoleniem. Nim upłynęło kilka tygodni dyrektor akwarium bezpiecznie pływał i nurkował w asyście swojej pupilki. Zdjęcia oswojonej orki obiegły cały świat, wzbudzając należytą sensację. Nic więc dziwnego, że z dnia na dzień pojawił się popyt na żywe orki. Każde szanujące się oceanarium pragnęło mieć je w swojej kolekcji. W ciągu kilku następnych lat orki trafiły do akwariów i oceanariów nie tylko w USA i Kanadzie, lecz również w Japonii, Australii, Nowej Zelandii, RPA, Meksyku, Brazylii i Argentynie. W Europie pierwsze orki pokazywano w oceanariach angielskich już w 1968 roku. Następne pojawiły się w Holandii, RFN, Hiszpanii, Francji, a nawet Szwajcarii.

Po kilku tygodniach niewoli przystępowano do tresury delfinów. Trwała ona, w zależności od indywidualnych predyspozycji danego osobnika, od 6 tygodni do pół roku. Po tym czasie orka mogła już brać udział w regularnych występach przed publicznością. Okazało się, że orki są bardziej pojętne niż inne delfiny, uczą się łatwiej i szybciej, a raz wyuczone czynności powtarzają bezbłędnie. Dzięki tego typu pokazom orki zyskały ogromną popularność, a oceanaria setki tysięcy widzów.

Zainteresowano się też orkami na wolności. Obserwacje i śledzenie tych delfinów w ich środowisku naturalnym okazały się jednak niezmiernie żmudne, pracochłonne i kosztowne. Niejednokrotnie trzeba było korzystać z pomocy helikopterów, specjalnych nadajników i szybkich łodzi pościgowych, wyposażonych w radar. W rezultacie, dziś - po trzydziestu latach od schwytania pierwszej, żywej orki - wiemy już o tych zwierzętach bardzo wiele, choć zapewne jeszcze nie wszystko.

Orki występują we wszystkich morzach i oceanach świata. Wybierają jednak wody chłodne i umiarkowane, unikając zdecydowanie płytkich mórz śródlądowych, jak i ciepłej strefy podzwrotnikowej. W pobliżu brzegów spotyka się stada orek liczące 10-25 osobników (wyjątkowo 50!), które zaliczane są do populacji osiadłych. Na wodach otwartych przebywają grupy 3 do 7 orek, które określa się mianem stad wędrownych lub koczowniczych. Odrębność obu populacji widoczna jest też w sposobie polowania. Pokarm orek osiadłych stanowią głównie ryby (łososie) oraz w niewielkim stopniu głowonogi (kałamarnice). Natomiast orki wędrowne mają inne upodobania: atakują foki, uchatki, morświny i inne mniejsze delfiny, a czasami nawet ogromne wieloryby fiszbinowe.

O podstawowej strukturze stad orek decyduje bardzo ścisły związek, trwający niekiedy ponad 5 lat, pomiędzy matką i dzieckiem. Przez pierwsze trzy lata po narodzeniu młoda orka praktycznie nie oddala się od matki. Przywódczynią stada jest najstarsza samica, będąca prawdopodobnie już poza okresem rozrodu. Dorosłe samce trzymają się przeważnie na obrzeżach pływającej lub polującej gromady. Skład podstawowego stada orek jest stały - zmiany liczebności wynikają jedynie ze śmierci i narodzin. Poszczególne subpopulacje tych zwierząt pewnie dawno by wyginęły, gdyby nie dochodziło do genetycznego zasilania z zewnątrz. Badaczom nie udało się dotąd zaobserwować kopulacji orek na wolności, doszli jednak do wniosku, że odbywa się ona w czasie dość częstych spotkań dwóch lub więcej stad. Tym sposobem zachowywana jest różnorodność genetyczna.

Spokrewnione grupy orek nazwano klanami. Udowodniono też, że poszczególne klany mają swoje lokalne dialekty - w oceanariach zwierzęta pochodzące z różnych regionów miały często kłopoty z porozumieniem się. Orki wydają dwa rodzaje dźwięków. Pierwsze, o wysokiej częstotliwości, tak jak u innych delfinów służą echolokacji podczas poruszania się w mętnej wodzie lub w czasie polowania. Drugi rodzaj dźwięków, słyszalnych dla ucha ludzkiego w postaci gwizdów, klaśnięć, pomruków i trzasków to swoisty język orek, wykorzystywany do porozumiewania się w obrębie stada.

fot.J.Foudraz

Wraz z gromadzeniem wiedzy o orkach w wielu krajach zaczął się rozwijać ruch na rzecz wprowadzenia ochrony orek pozostających na wolności, zakazu ich ekspozycji w oceanariach i uwolnienia tych, które już tam przebywają. Jak do tej pory, dzięki różnym decyzjom prawno-administracyjnym zlikwidowano pokazy orek w oceanariach Australii, RPA, Nowej Zelandii, RFN, Holandii, Hiszpanii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii, a niedługo prawdopodobnie też w Kanadzie.

Zakazy te nie przyniosły jednak orkom wolności. Wszystkie zwierzęta ze zlikwidowanych oceanariów europejskich przetransportowane zostały do USA lub Japonii, kilka "występuje" nadal w morskich parkach Meksyku, Argentyny i Brazylii. W Europie jedyne pokazy orek odbywają się w marinelandzie Antibes na francuskim Lazurowym Wybrzeżu. Prawdopodobnie jedna lub dwie orki przebywają w prywatnym akwarium jednego z szejków Kataru. Ocenia się, że obecnie przebywa w niewoli 45 do 50 orek.

Najdłużej, bo ponad ćwierć wieku, los taki jest udziałem samicy Corky. W opinii naukowców pracujących w oceanariach Sea World, nie ma jednak najmniejszej szansy, aby Corky, po 25 latach niewoli, nauczyła się ponownie żyć na wolności. Ponadto, ich zdaniem, może ona poważne zagrażać swoim dzikim krewniakom, przenosząc na nie różne drobnoustroje chorobotwórcze, na które sama jest już uodporniona. Wydaje się więc, że Corky dokona swych dni w ludzkim towarzystwie.

Natomiast rysują się poważne szanse na uwolnienie orki Keiko, samca schwytanego w 1979 roku u brzegów Islandii. Znają go miliony ludzi na całym świecie - właśnie Keiko odegrał rolę Willy'ego, w pokazywanym i u nas filmie Uwolnić orkę. W obrazie tym Willy odzyskuje wolność, podczas gdy orka-aktor Keiko nadal przebywa w basenie. W USA powołano do życia fundację działającą na rzecz uwolnienia Keiko-Willy'ego. Za
zebrane dotychczas pieniądze w Newport, w amerykańskim stanie Oregon, nad brzegiem Pacyfiku powstał specjalny basen, w którym Keiko-Willy przyzwyczajany jest do pobierania żywego pokarmu. Również w Newport, aby wspomóc działanie fundacji, odbyła się światowa premiera drugiej cześci opowieści o Willim - Uwolnić orkę II. Część dochodów z tego filmu ma być przekazana fundacji, dzięki czemu samiec Keiko--Willy ma szansę zostać pierwszą orką, która odzyska wolność. Potem zaś przyszłaby kolej i na inne orki przebywające jeszcze w niewoli... Pozostaje mieć nadzieję, że wszystkie dożyją do czasu swego uwolnienia!

Dr weterynarii LESZEK SOLSKI pasjonuje się relacjami między ludźmi a dzikimi zwierzętami.