Twoja wyszukiwarka

JOANNA NURKOWSKA
UWAGA, REKLAMA!
Wiedza i Życie nr 4/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/1997

Już od wielu lat, nie tylko w Polsce, najlepszym przyjacielem wielu dzieci jest telewizor. Spędzają przed nim godziny, oglądając nie tylko filmy i rozmaite programy, ale także liczne reklamy.

Międzynarodowe badania przeprowadzone ostatnio na zlecenie organizacji konsumenckich w 13 krajach świata przyniosły poważne ostrzeżenie dotyczące wpływu reklam na zdrowie dzieci. Ponad połowa reklam zachęca bowiem do kupowania jedzenia, przede wszystkim wszelkich przegryzaczy, czyli batoników, chrupek, frytek i cukierków. Prawie 95% pokarmów reklamowanych na przykład w telewizji brytyjskiej ocieka tłuszczem, mdli słodyczą lub jest przesolona ponad wszelką zdrowotną miarę. Oglądając telewizję, trudno natomiast dostrzec "sponsorowaną" zachętę do spożywania owoców czy warzyw. W umyśle dziecka utrwala się przez to pewien bardzo niepokojący model żywieniowy. Inaczej mówiąc, telewizja zachęca w ten sposób do niezdrowej diety, niwecząc wysiłki rodziców oraz lekarzy, którzy namawiają do zupełnie innego odżywiania.

Dzieci są szczególnie wdzięcznymi odbiorcami reklam. Jak twierdzą naukowcy, maluchy do 5 roku życia nie odróżniają reklamy od innego programu telewizyjnego. Ów brak krytycyzmu utrzymuje się u wielu dzieci nawet do 12 roku życia. Oznacza to ni mniej, ni więcej tylko bezgraniczną wiarę w telewizyjny przekaz. Dlatego też najmłodsi widzowie stanowią grupę najbardziej narażoną na szkodliwe oddziaływanie reklam, tym bardziej, że są nimi bombardowani nieustannie.

Jak wykazały wspomniane badania, najwięcej reklam dotyczących jedzenia oglądają dzieci australijskie - 12 w ciągu godziny, najmniej szwedzkie i norweskie, gdzie zakazane są reklamy jedzenia adresowane do dzieci (Polska nie została objęta tymi badaniami).

Takie wykorzystywanie łatwowierności dziecięcej będzie mścić się w przyszłości.

Nawykłym do objadania się batonikami, cukierkami, chrupkami, frytkami itp. bardzo trudno będzie zrezygnować z tych żywieniowych śmieci. Nawet wówczas, gdy stanie się to warunkiem zdrowia.

"New Scientist", 2058/1996