Twoja wyszukiwarka

TOMASZ KULISIEWICZ
ZMIERZCH FOTOCHEMII
Wiedza i Życie nr 4/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/1997

NA NASZYCH OCZACH RODZI SIĘ FOTOGRAFIA CYFROWA - BEZ FILMU, WYWOŁYWACZA I UTRWALACZA. NIEKTÓRZY TWIERDZĄ, ŻE JUŻ NIEDŁUGO TRADYCYJNE APARATY FOTOGRAFICZNE (CHOĆBY TE NAJNOWOCZEŚNIEJSZE) PRZENIOSĄ SIĘ Z PÓŁEK SKLEPOWYCH DO ANTYKWARIATÓW I SAL MUZEALNYCH.

Choć od czasów Louisa Jacquesa Daguerre'a zmieniło się w fotografii bardzo wiele, to zdjęcia wykonujemy nadal na materiałach światłoczułych, obrabianych następnie metodami fotochemii. Jednak teraz zanosi się na przełom. Już ponad dwa lata temu pisano na łamach "Wiedzy i Życia" o komputerowej obróbce zdjęć fotograficznych. Autor tego artykułu ("WiŻ"
nr 9/1994) wspomniał też o cyfrowej fotografii, która pozwala ominąć żmudny proces wprowadzania obrazu do systemu komputerowego. Od tego czasu cyfrowych aparatów fotograficznych stale przybywa. Warto zatem zastanowić się, na czym będziemy niedługo fotografować i co technika komputerowa może zmienić w aparatach fotograficznych?

DROGA DO CYFROWEJ FOTOGRAFII

Jeszcze w latach sześćdziesiątych elektroniki w aparatach fotograficznych nie było za wiele, a jeśli się już pojawiała, to w "czysto analogowej" formie światłomierzy. Mikroelektronika cyfrowa rozpowszechniła się dopiero w latach dziewięćdziesiątych. Dzisiejsze aparaty dla amatorów wymagają od nich właściwie tylko wyboru tematu zdjęcia, jego skadrowania (w tym pomagają zmotoryzowane obiektywy o zmiennej ogniskowej powszechne już dziś nawet w małych aparatach typu kompakt) i naciśnięcia spustu. Resztę robi mały procesor, odczytując z kasety filmu jego czułość, ustawiając ostrość, pobierając z układów pomiarowych wartości oświetlenia i odpowiednio dobierając (z pamięci) parę: czas migawki - przysłona. W droższych konstrukcjach (typu kompakt, ale przede wszystkim w profesjonalnych, reporterskich lustrzankach jednoobiektywowych) można wybrać charakter programu (fotografia sportowa, fotografia portretowa, krajobrazy itp.). Doszło do tego, że tylko droższe lustrzanki mają także tryb pracy "ręcznej" (i tak wspierany przez elektronikę) i pozwalają, aby fotografujący sam dobrał parametry zdjęcia.

Schemat blokowy cyfrowego aparatu fotograficznego

Oczywiście, "klasyczna" fotografia też podlegała wielkim przemianom. Wspomnijmy tylko o rewolucji fotografii barwnej (spróbujcie dziś Państwo oddać gdzieś do wywołania film czarno-biały!), o nafaszerowanych elektroniką minilabach, które pozwoliły prawie zupełnie zautomatyzować bardzo pracochłonny kiedyś proces korekty barw oraz obróbki kolorowych filmów i odbitek, czy o wprowadzonej przez Polaroid fotografii błyskawicznej. Ostatnio doszła jeszcze technika nazwana APS (Advanced Photo System), polegająca na kodowaniu na filmie dodatkowych informacji, zarówno przez producenta błony jak i przez aparat w chwili robienia zdjęcia. Są to informacje podające układom minilabów na przykład wstępne parametry korekcji barw, parametry naświetlania danej klatki itp. Ułatwia to bardzo wykonanie prawidłowych odbitek.

Przez te wszystkie lata nie zmieniało się właściwie tylko jedno - obrazy rejestrowane są na błonie światłoczułej, którą należy potem poddać obróbce fotochemicznej (choćby następującej od razu w samym aparacie).

Zupełnie "obok" filmu i fotografii, posługujących się fotochemicznymi materiałami światłoczułymi, rozwijała się od lat pięćdziesiątych technika wideo, której najistotniejszym elementem są przetworniki fotoelektryczne zamieniające na prąd elektryczny obraz rzucany przez obiektyw kamery.

Tymczasem w świecie komputerów od lat osiemdziesiątych pojawiła się grafika. Na monitorach ekranowych mogliśmy oglądać obrazy coraz bogatsze w barwy i tony. Połowa lat osiemdziesiątych to początek przewrotu w dziedzinie przygotowania materiałów redakcyjnych do druku. Po fotoskładzie, który wyeliminował kosztowne, uciążliwe i szkodliwe dla zdrowia odlewanie czcionek, zaczęto komputerowo przygotowywać do druku ilustracje. Dziś, w powszechnie panujących technikach DTP, digitalizowane - a więc zamieniane w skanerach na postać cyfrową - barwne fotografie są "poprawiane" i montowane za pomocą rozbudowanego oprogramowania, pozwalającego na tworzenie "fotograficznie wiernego" obrazu rzeczywistości, doskonalszego od niej samej.

CYFROWE APARATY FOTOGRAFICZNE

Tak więc w pewnej chwili mieliśmy równocześnie: światłoczułe elementy z kamer telewizyjnych i wideo, skomputeryzowane sterowanie aparatu fotograficznego i cały system komputerowej obróbki obrazów. Trzeba było tylko połączyć to wszystko ze sobą i znaleźć nośnik, na którym można zapisać cyfrową postać obrazu - zamiast uwieczniać ją w drobinkach halogenków i bromków srebra.

Kodak DC 40 - aparat przeznaczony dla amatorów

Większość eksperymentujących z nową techniką producentów wykorzystała elektroniczne nośniki formatu kart kredytowych - coraz popularniejsze urządzenia zewnętrzne do przenośnych komputerów typu notebook i palmtop (jeszcze mniejszych). Karty te zostały przez producentów sprzętu komputerowego zunifikowane w ramach specyfikacji PCMCIA (dziś PC-Cards). Obecnie pośród wielu PC-Cards - obok faksmodemów, adapterów do telefonii komórkowej itp. - ważną rolę pełnią zewnętrzne pamięci półprzewodnikowe, nazywane również dyskami półprzewodnikowymi, a także miniaturowe dyski twarde, zamknięte w obudowach wielkości kart kredytowych.

Polaroid PDC 2000 z sonarem do pomiaru odległości

Pierwszym praktycznym wykorzystaniem fotografii elektronicznej (bez filmu), choć nie do końca jeszcze cyfrowej, była transmisja zdjęć z ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles w 1984 roku, przeprowadzona przez japońską prasę. Posłużono się do tego celu specjalnym aparatem Canon RC-701 oraz analogowym transmiterem. Urządzenie to nie było właściwie cyfrowym aparatem fotograficznym, ale tzw. Video Still Camera - przerobioną kamerą wideo, pracującą tylko w trybie zdjęć poklatkowych. W 1987 roku amerykański dziennik "USA Today" zaczął wykorzystywać w publikacjach takie "zatrzymane w kadrze" zdjęcia, wykonywane kolejnym modelem Canona - RC-760. Urządzenie to miało przetwornik rejestrujący 600 tys. pikseli. W 1988 roku pokazały się podobne konstrukcje Sony i Fuji. Pierwsze prawdziwe aparaty cyfrowe Dycama i Kodaka zaprezentowano w roku 1990, a w 1994 agencja Associated Press zaczęła wykorzystywać w bieżącej pracy przygotowany wraz z Kodakiem system AP NewsCamera 2000.

Od tego czasu pojawiło się na rynku kilkadziesiąt modeli cyfrowych aparatów fotograficznych, które można dziś zaszeregować do jednej z trzech podstawowych grup (ramka powyżej).

NA CZYM FOTOGRAFUJEMY

Wszystkie cyfrowe aparaty fotograficzne mają właściwie tylko jedną wspólną cechę konstrukcyjną: obraz rzutowany jest przez układ optyczny na przetwornik światłoczuły. Stosowany jest tu, opracowany dla telewizji i wideo (zamiast dawnych lamp analizujących), przetwornik CCD (Charge Coupled Device) - element półprzewodnikowy o tzw. sprzężeniu ładunkowym. Jest to niewielka płytka z warstwami półprzewodnika, izolacji tlenkowej oraz elektrody metalicznej, wykonana niemal takimi samymi technikami fotolitograficznymi, jakich używa się w produkcji półprzewodnikowych układów scalonych, np. procesorów czy pamięci RAM (przetwornik CCD dla Polaroida produkowany jest na przykład w zakładach IBM Microelectronics). Na powierzchni niewielkiej płytki (w tańszych aparatach o wymiarach około 15 x 20 mm, w najdroższych - 70 x 90 mm) znajduje się od kilkuset tysięcy do kilku milionów miniaturowych elementów światłoczułych o rozmiarach od 0.007 do 0.0025 mm każdy. W zależności od sprzętu stosuje się różne rozwiązania przetwornika w układzie macierzowym lub liniowym. W aparatach tańszych używa się jednego przetwornika macierzowego w formie pojedynczej płytki CCD, z poszczególnymi pikselami zaopatrzonymi w filtry, przepuszczające jedną z trzech barw podstawowych w modelu RGB. W rozwiązaniach bardziej profesjonalnych stosuje się na przykład potrójny układ płytek, oddzielnie dla kanału zielonego, czerwonego i niebieskiego (lub też dwóch dla zielonego i jednej - dla niebieskiego i czerwonego). W najdroższych urządzeniach stosowane są pojedyncze lub potrójne przetworniki liniowe, przesuwane mechanicznie wzdłuż rzutowanego obrazu tak, jak w skanerach komputerowych. W specyficznych zastosowaniach, w wysokiej jakości fotografii przedmiotów nieruchomych, wykorzystywane są przetworniki macierzowe przesuwane mechanizmami o napędzie piezoelektrycznym (jeden "krok" ma długość zaledwie jednego mikrometra!).

GDZIE TO ZAPISAĆ?

Odpowiednio wzmocniony i przetworzony na postać cyfrową sygnał z elementu światłoczułego, będący elektrycznym odwzorowaniem widzianego przez obiektyw obrazu, zapisywany jest w pamięci aparatu w postaci ciągu bitów. Zwykle zapisywany jest on na kartach pamięci półprzewodnikowej formatu PC-Cards, o pojemności od 4 MB do 15 MB, chociaż niektórzy producenci wykorzystują "prawdziwe" miniaturowe dyski twarde, o pojemności od 133 do 170 MB, które umieszcza się w kartach PC-Card/PCMCIA typ III (Minolta RD 175, Canon PowerShot 600, Agfa
ActionCam). Zazwyczaj stosuje się też pamięci pośrednie (buforowe) wykonane jako półprzewodnikowe typu błyskowego (flash memory), w niektórych zaś - tańszych rozwiązaniach - wewnętrzna pamięć błyskowa jest jedynym nośnikiem zapisu obrazu (np. Kodak DC 40) i po jej zapełnieniu trzeba zapisać obrazy na dysku współpracującego z aparatem komputera osobistego.

W urządzeniach atelierowych rzadko stosuje się zapis na nośniku umieszczonym w aparacie - cyfrowa postać obrazu jest od razu wyprowadzana do komputera przetwarzającego obraz w celu przygotowania go do druku.

Między aparatem fotograficznym a kamerą wideo - Ricoh RDC-1

W zależności od rozdzielczości obrazu, w pamięci aparatu mieści się od kilku lub kilkunastu obrazów o wysokiej rozdzielczości do nawet kilkuset - w trybach o niższej rozdzielczości i gradacji barw, przy ich zapisie na dysku twardym. Jest bowiem co zapisywać: wierne oddanie rzeczywistego barwnego obrazu otrzymujemy, stosując około 16.7 mln skali barw. Wymaga to 256 odcieni dla każdej z trzech barw podstawowych, a więc 8-bitowego kodowania stanu każdego piksela, jeśli układ skonstruowany jest tak, że jedna grupa pikseli "widzi" tylko barwę czerwoną, druga - niebieską, trzecia - zieloną. Natomiast do oddania samej formy obrazu wymagana jest dostateczna liczba pikseli. Dla porównania: przy czułości filmu "tradycyjnego" 100 ASA klatka 24x36 mm zawiera informację, którą można zobrazować z tą samą rozdzielczością, używając około 18 mln pikseli. Nic też dziwnego, że dla przechowywania barwnego obrazu o dostatecznie wysokiej jakości (pod względem oddania barw oraz rozdzielczości szczegółów) potrzeba sporo miejsca - około 100 megabajtów na jeden obraz. Konstruktorzy aparatów przenośnych muszą się więc ratować stosowaniem metod kompresji obrazu, znanych w informatyce. Dzięki kompresji powszechnie stosowaną metodą JPEG można zmniejszyć zajmowany obszar pamięci, ale kosztem jakości obrazu.

KILKA INNYCH PROBLEMÓW

Jak to zwykle bywa, wspaniała nowa technika nie jest jeszcze wolna od wad. Jedna z nich to barwoczułość elementów CCD - wyraźnie przesunięta w stronę czerwieni, a nawet podczerwieni. Zmusza to do stosowania odpowiednich filtrów, zapobiegających zafałszowaniu obrazu. Aby skompensować "nadczułość" na czerwień, stosuje się w fotosensorach CCD tańszych aparatów więcej elementów z filtrami zielonymi niż z niebieskimi i czerwonymi. Agfa w aparacie ActionCam stosuje układ z pryzmatem, rozdzielającym światło na trzy płytki. Dwie z nich analizują obraz zielony, a jedna ma filtry dla czerwieni i błękitu. W fotografii atelierowej przy stosowaniu aparatów z ruchomymi przetwornikami liniowymi problemem jest konieczność rezygnacji z lamp błyskowych, wygodnych i korzystych z powodu temperatury światła zbliżonej do temperatury światła dziennego. Do oświetlenia trzeba stosować bardzo drogie lampy HMI (z odparowywanymi elektrodami metalowymi), zwykłe lampy z żarnikami wolframowymi emitują bowiem dużo ciepła, "za dobrze widzianego" przez przetworniki CCD (co prawda w cyfrowych aparatach atelierowych plusem jest możliwość korekty sygnałów elektrycznych otrzymywanych z przetworników CCD nawet podczas wykonywania zdjęć), albo również drogie świetlówki wysokoczęstotliwościowe.

Aparat QuickTake 150 z nasadką tele to produkt firmy Apple

Jednak podstawowy problem stanowi rozdzielczość. Z przyczyn ściśle technologicznych mikroelektronika nie jest na razie zdolna do produkowania przetworników CCD o wymiarach większych niż klatka negatywu małoobrazkowego. Na tak małej powierzchni trzeba wytworzyć na przykład macierz 7500x6000 punktów. Uwzględniając konieczne odstępy między poszczególnymi punktami, oznacza to, że wymiary poszczególnych pikseli wynoszą poniżej 0.005 mm. Współczesne metody mikroelektroniki pozwalają to osiągnąć, ale wtedy zaczynają się problemy z prawidłowym odbiorem niezwykle małych ładunków elektrycznych generowanych w tak miniaturowych elementach. Sygnał użyteczny zaczyna ginąć wśród ogólnego szumu cieplnego półprzewodnika. Nie można też stosować zbyt małych przerw między poszczególnymi elementami, bo ładunki zaczynają się "rozpływać" na sąsiednie, w rzeczywistości nieoświetlone piksele, dając fałszywe impulsy.

W atelierowym sprzęcie profesjonalnym problemy takie rozwiązuje się, stosując przetworniki liniowe przesuwane wzdłuż skanowanego obrazu. Łatwiej bowiem odczytać prawidłowo sygnały z jednego tylko szeregu choćby bardzo drobnych elementów niż z dużej ich macierzy. Na przykład w aparacie Agfa StudioCam zastosowano przesuwany za pomocą silnika zestaw trzech CCD liniowych, oddzielnych dla trzech barw podstawowych. Oczywiście, rozwiązania ze skanowaniem ruchomymi przetwornikami można stosować tylko w fotografii atelierowej, kiedy fotografujemy martwą naturę.

Graficy i fotograficy, chcący zastosować aparat cyfrowy, pytają zresztą nie o rozdzielczość teoretyczną przetwornika CCD w pikselach, ale o formaty, do jakich można powiększać ujęcia przy zachowaniu "przyzwoitych" parametrów rozdzielczości odbitki, porównywalnych z drukiem ofsetowym, a więc około 150-175 lpi (linii na cal). Otóż w przypadku cyfrowych aparatów atelierowych maksymalny format zdjęcia wynosi około 500x600 mm, czyli więcej niż format A3. Dla aparatów grupy drugiej (profesjonalnych lustrzanek) maksymalne formaty, przy rozdzielczości 150 lpi wynoszą tylko 100x120 mm, a więc mniej niż popularny format zdjęć 10x15 cm.

Małe rozmiary przetworników CCD (wspomniany format zbliżony do negatywu małoobrazkowego stosuje się tylko w bardzo drogim sprzęcie profesjonalnym) powodują jeszcze jeden, nieoczekiwany efekt - wydłużenie względnej ogniskowej stosowanych obiektywów w przypadku rozwiązań wykorzystujących profesjonalne lustrzanki jednoobiektywowe. W "klasycznej" fotografii za obiektyw o normalnej ogniskowej uważany jest obiektyw o ogniskowej równej w przybliżeniu przekątnej klatki filmu (dla negatywu 24x36 mm jest to w praktyce około 50 mm). Z powodu małych wymiarów przetworników CCD w optycznej części układu następuje pozorne wydłużenie ogniskowej obiektywów. Z jednej strony jest to zjawisko korzystne. Pozwala bowiem na wykorzystanie jako długich tańszych teleobiektywów o krótszej ogniskowej, 300 zamiast 600 mm (w dodatku teleobiektywy długie są dość ciężkie, więc nosi się trochę lżejszy sprzęt). Z drugiej jednak strony ogranicza używanie obiektywów szerokokątnych, a dla niektórych obiektywów - zwłaszcza szerokokątnych oraz bardzo długich teleobiektywów - powoduje winietowanie obrazu lub rozmywanie jego zewnętrznych części.

Fotografia cyfrowa stosowana jest dziś w kilku specyficznych dziedzinach. Jedna z nich to tzw. fotografia katalogowa. W wielkich sieciach sprzedaży wysyłkowej lub w supermarketach trzeba wyprodukować dość szybko katalog liczący kilkaset stron i zawierający kilkaset, a nawet kilka tysięcy zdjęć. Nie muszą to być zdjęcia o jakości wyrafinowanej fotografii reklamowej, muszą być jednak barwne i wyraźne. Tworzenie takich katalogów "tradycyjnymi" metodami składu komputerowego oznacza wykonanie kilku tysięcy zdjęć, wywołanie ich, wykonanie odbitek, a potem ich skanowanie i obróbkę komputerową.

DLACZEGO APARATY CYFROWE?

Cyfrowa fotografia pozwala ominąć cały etap wstępny związany z fotochemią - można sobie pozwolić na rezygnację z odbitek fotograficznych, oglądając ujęcia na ekranie komputera. Według orientacyjnych ocen posługiwanie się aparatem cyfrowym pozwala oszczędzić około 2/3 ogólnego czasu koniecznego na cały proces przygotowania zdjęć do druku.

Aparat reporterski Agfa ActionCam ze zwielokrotnionym (3x) macierzowym przetwornikiem CCD powstał na podstawie jednoobiektywowej lustrzanki Minolta

Fot. Agfa Polska

Fotografię cyfrową zaczyna się coraz częściej stosować w najprzeróżniejszych bazach danych i archiwach. Na nośniki magnetyczne czy magneto-optyczne można wprowadzać wtedy obrazy bezpośrednio z aparatu, bez pośredniego etapu ich skanowania, co jest cenne przy wprowadzaniu dużej liczby zdjęć do baz danych (np. bazy danych agencji handlu nieruchomościami i firm ubezpieczeniowych). Ostatnio coraz częściej spotyka się też aparaty cyfrowe (i to nawet tej pierwszej, "amatorskiej" grupy), w systemach produkujących przepustki względnie karty dostępu (ze zdjęciem uprawnionego). Pojawiła się też nowa grupa użytkowników - autorzy publikacji elektronicznych w Internecie (zwłaszcza stron WWW), którym w zupełności wystarcza rozdzielczość 75 linii na cal.

Powoli sprzęt cyfrowy szuka też drogi do fotografii prasowej. Impulsu dostarczyła choćby tragiczna wojna w Bośni. Reporterzy znanych agencji prasowych nie mieli możliwości obróbki naświetlonych filmów w zrujnowanym i ostrzeliwanym Sarajewie. Cyfrowy aparat okazał się w tej sytuacji niezwykle szybkim narzędziem pracy: wykonane zdjęcia przesyłano z aparatu do przenośnego komputera, a z niego, przez modem radiowy i telefonię satelitarną - wprost do redakcji.

Na razie od cyfrowych aparatów stronią jeszcze fotograficy sportowi. Jednym z powodów jest nie najlepsza rozdzielczość zdjęć aparatów drugiej z wymienionych przez nas grup. Dynamiczne zdjęcia sportowe wykonuje się zazwyczaj przy użyciu bardzo długich obiektywów (od 500 mm), a uzyskane ujęcia trzeba jeszcze mocno powiększać i kadrować. Nowoczesne profesjonalne materiały fotograficzne wysokich czułości - powyżej 400 ASA - z powodzeniem wytrzymują duże powiększenia bez uwidocznienia zbyt wielkiego ziarna. Cyfrowe lustrzanki dają średnie rozdzielczości, natomiast cyfrowymi aparatami atelierowymi wysokiej rozdzielczości nie można fotografować obiektów poruszających się. Pewnym ograniczeniem była też początkowo mała prędkość reakcji elementów CCD, ale ostatnio podniosła się ona tak bardzo, że można stosować standardowe dla lustrzanek wysokiej klasy czasy otwarcia migawki - od 1/2000 sekundy.

ILE TO KOSZTUJE I CO DALEJ?

Na razie cyfrowa fotografia kosztuje sporo. Najtańsze amatorskie kompakty cyfrowe kosztują około 600 dolarów, a więc trzy razy więcej niż porównywalne klasą optyczną aparaty konwencjonalne. Cyfrowe lustrzanki jednoobiektywowe kosztują od 8.5 do 25 tys. dolarów, a więc proprocja ich ceny do ceny konwencjonalnych lustrzanek tej samej klasy jest jeszcze gorsza. Atelierowy cyfrowy sprzęt profesjonalny "zaczyna się" od 30 tys. dolarów. W bezpośrednich porówaniach cenowych trzeba jednak uwzględnić także fakt, że do cyfrowego aparatu niepotrzebne są drogie urządzenia typu minilab, dużo mniejsze są też koszty eksploatacyjne. Całą obróbkę można z powodzeniem zorganizować w studiu graficznym, bo potrzebny jest do tego tylko komputer z oprogramowaniem (z reguły już tam obecny), ewentualnie kolorowa drukarka bądż specjalizowana naświetlarka (jak w systemach Agfy lub Kodaka). Wyposażeniem uzupełniającym bywa natomiast oddzielny czytnik kart PC-Cards, rzadko jeszcze występujący w standardowych konfiguracja komputerów typu desktop (ale montowany już prawie we wszystkich nowszych notebookach).

Cyfrowy aparat atelierowy Dicomed 7520. 1 - część optyczna i mechaniczna; 2 - kaseta z błoną płaską tradycyjną; 3 - ścianka cyfrowa (zamiast kasety z błoną płaską tradycyjną); 4 - kabel łączący ściankę cyfrową z komputerem

Fot. Dicomed

Upowszechnianie się komputerów w gospodarstwach domowych w pewnym sensie "mości" drogę amatorskiej fotografii cyfrowej. Dość kosztowne jeszcze aparaty tego typu kupują dziś ludzie, którzy mają już w domu komputer i mogą wykorzystać zalety domowej fotografii nie wymagającej obróbki fotochemicznej. Do wydruku zdjęć na potrzeby domowe wystarcza im lepsza kolorowa drukarka atramentowa, czasami zadowolą się tylko przeglądaniem ich na ekranie monitora. Dla wspomnianych już autorów lub projektantów stron WWW w Internecie aparaty cyfrowe są bardzo wygodne. Uwalniają ich bowiem od konieczności skanowania zdjęć "tradycyjnych".

Łatwo można sobie wyobrazić usługowe studio przetwarzania zdjęć cyfrowych. Stać będzie w nim "pecet" lub Macintosh z czytnikiem kart pamięciowych, kolorową drukarką bądź niewielką naświetlarką (naświetlającą zdjęcia na specjalnym papierze fotograficznym) oraz odpowiednim oprogramowaniem. Łączny koszt takiego zestawu już dziś jest dużo mniejszy od kosztu zestawu dwóch automatów: wywoływarki filmów w fotochemicznym procesie C-41 oraz tzw. printera do naświetlania, korekcji i obróbki odbitek.

Cyfrowe aparaty fotograficzne mają już "w zanadrzu" niemal wszyscy wielcy producenci branży fotograficznej (zarówno ci od fotochemii, jaki i od sprzętu). Na razie szkoda im ogromnych środków zainwestowanych w tradycyjny sprzęt i tradycyjną fotochemię. W warunkach walki o klienta wystarczy jednak, by któryś z wielkich zdecydował się - inni będą musieli ruszyć w pościg. Powtórzy się wówczas z pewnością scenariusz czarnej płyty gramofonowej. Początkowo muzyczne kompakty były drogie, producenci nie mogli porozumieć się co do standardu zapisu, a potem nagle czarną płytę "zwiał wiatr historii" i widzimy ją już tylko w muzycznych antykwariatach. Choć wydaje się już pewne, że tradycyjne aparaty fotograficzne ustąpią pola aparatom cyfrowym, to jednak dziś nikogo jeszcze nie stać na prognozę, czy będzie to już za rok, czy za lat dziesięć.

Zdjęcia pochodzą od producentów.
Wszystkie wykonano aparatami cyfrowymi.