Twoja wyszukiwarka

AGNIESZKA PRZYBYSZ
KRWAWY EKRAN?
Wiedza i Życie nr 4/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/1997

ZDANIEM TELEWIDZÓW LEPSZA INFORMACJA O PROGRAMIE POMOGŁABY IM USTRZEC DZIECI PRZED ZALEWEM OKRUCIEŃSTWA I PRZEMOCY.

Dziczenie instynktów, wypowiadające się upodobaniem we wstrząsających, tragicznych zdarzeniach, jako naturalne następstwo zasmakowania w sensacyi...

Słowa te osiemdziesiąt lat temu napisał Ludwik Skoczylas w wydanej we Lwowie książce pod znamiennym tytułem Kinoteatr, nowy wróg młodzieży. Dzisiaj powszechnie dostępne jest nie tylko kino, filmy na kasetach wideo czy gry komputerowe, ale przede wszystkim młody człowiek spędza większość wolnego czasu przed telewizorem (o czym pisała Jadwiga Kamińska-Reyman w artykule Dziecko przed telewizorem, "WiŻ" nr 2/1997); poświęca na to około 50 godzin tygodniowo. To dużo. Nasuwa się pytanie - co ogląda?

Przeglądając zapowiedzi programów telewizyjnych, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest w nich sporo propozycji dla dzieci i młodzieży (uwzględniając tylko kanały o zasięgu ogólnokrajowym - TVP1, TVP2, POLSAT). W godzinach porannych młody widz ma do wyboru programy popularnonaukowe, filmy przyrodnicze albo przeciwnie - "Miasteczko Twin Peaks" - powtórzenie serialu, który nadawany był niegdyś w godzinach wieczornych. I nie bez powodu, pełno w nim bowiem scen brutalnych, tajemniczych zabójstw, a tytułowe miasteczko, z pozoru niczym nie różniące się od innych, zamienia się w miasto grozy.

A co młody telewidz może obejrzeć wieczorem? Kiedy maluchy o 19:00 wpatrują się w "Wieczorynkę", starszym dzieciom proponuje się (na innym kanale) "MacGyvera", czyli niekończącą się opowieść o ścigającym najgroźniejszych przestępców (i przez nich ściganym) stróżu prawa. Po godz. 20:00 rozpoczynają się bloki filmowe. Tu coraz częściej pojawiają się filmy wojenne, sensacyjne, kryminały, horrory, gdzie nie brakuje scen brutalnych, krwawych czy wręcz obscenicznych. Tylko od czujności rodziców zależy, czy ich dzieci pozostaną przed telewizorami. W prasie na początku br. głośna była sprawa serialu "Z archiwum X", którego główni bohaterowie - agenci FBI - zajmują się wyjaśnianiem tajemniczych, nierzadko okrutnych morderstw. Niektórzy domagali się nawet zaprzestania jego emisji. Trzeba jednak przyznać, że film ten cieszy się popularnością wśród widzów dorosłych. Znaleziono rozwiązanie kompromisowe - obecnie przed projekcją ukazuje się napis: "Film tylko dla dorosłych".

Jak wskazują wyniki sondażu przeprowadzonego przez Centrum Badania Opinii Społecznej, dorośli zdają sobie sprawę z zagrożeń, jakie mogą wynikać z oglądania przez dzieci programów dla nich nie dozwolonych. Zapytani, co rozumieją pod pojęciem "przemocy na ekranie", przede wszystkim wymieniali morderstwo lub gwałt (98% ankietowanych), fizyczne znęcanie się nad kimś (96%) oraz pobicie jednej osoby przez drugą (82%). Inaczej odbierana jest przemoc, gdy jedynie mówi się o niej w filmie (już tylko 68%); natomiast wulgarne słownictwo za naganne i niedopuszczalne w telewizji uważa mniej niż połowa respondentów (44%).

Ankietowani są zgodni co do tego, aby częściej pojawiały się informacje "Tylko dla widzów dorosłych". Ich zdaniem, dotyczyć to powinno przede wszystkim filmów, w których pokazywane są morderstwa, szczególnie brutalne sceny (69%; najczęściej twierdzili tak mieszkańcy dużych miast, ludzie z wyższym wykształceniem). Ze znacznie większą tolerancją badani odnoszą się do scen erotycznych (zaledwie 23% respondentów chciałoby ustrzec swe pociechy przed zbyt wczesnym poznaniem ars amandi; opowiadają się za tym głównie mieszkańcy wsi i miasteczek, osoby z wykształceniem podstawowym, zasadniczym zawodowym oraz średnim).

Respondenci oczekują konkretnych rozwiązań, które pomogłyby im w doborze programów telewizyjnych, jakie mogliby bez obaw polecić swoim dzieciom. Aż 87% poparłoby propozycję, by filmy zawierające sceny przemocy emitowane były po godz. 22:00. Tu należy zwrócić uwagę na fakt, iż według obowiązującej w Polsce ustawy o radiofonii i telewizji nadawanie tego, co "zagraża rozwojowi dziecka" w godz. 6:00 - 23:00 jest zakazane. Jak widać, ten punkt ustawy często jest łamany.

Co zatem pozostaje rodzicom? Mogą jedynie zabronić swym pociechom oglądania niektórych programów. Czynią tak przede wszystkim ze względu na tematykę filmów lub sceny w nich zawarte - deklaruje tak 44% pytanych; 14% zaś dlatego, że szklany ekran zabiera dzieciom czas, który powinny przeznaczyć na inne zajęcia, na przykład zabawę, naukę, czytanie. Natomiast 39% przyznaje, iż kierują się oboma tymi powodami.

Ostatnio wiele mówi się o tym, iż kino i telewizja inspirują niektórych przestępców. (Tu na myśl przychodzi drastyczny przykład, a niestety - nie jedyny, dwóch dziewczynek, które zamordowały swoją koleżankę z klasy). Zdaniem aż 65% ankietowanych ograniczenie emisji brutalnych scen w telewizji znacząco zmniejszyłoby liczbę popełnianych przestępstw przez nieletnich. Wśród specjalistów - psychologów, pedagogów - zdania są podzielone. W artykule Grzegorza Sroczyńskiego Wysyp zbrodni ("Życie", 27. 01. 1997) prof. Janusz Czapiński z Uniwersytetu Warszawskiego tak to komentuje: To nie filmy powodują wzrost agresji u widzów, one są raczej odpowiedzią na potrzeby tych widzów. Dalej zaś dodaje: To jest, niestety, koszt demokracji i otwarcia społeczeństwa. Jednak medal ma zawsze dwie strony. Prof. Maria Łopatkowa (również w artykule G. Sroczyńskiego) podkreśla, że należy uważnie obserwować dziecko. Patrzeć, czy ubiera lalkę, czy wali ją po głowie i wykręca rączki. A do takich wzorów zachowań na pewno nie zachęcają "Teleranek" czy program "5-10-15". Warto więc wiedzieć, co oglądają nasze dzieci.

W artykule wykorzystano materiały z komunikatu badań CBOS, Przemoc w programach telewizyjnych. Warszawa, grudzień 1996.