Twoja wyszukiwarka

X.RUT
CZY NA PEWNO O TO CHODZI?
Wiedza i Życie nr 5/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 5/1997

W starożytnych Atenach był piękny portyk, ozdobiony malunkami przedstawiającymi upadek Troi. Zwał się Portykiem Malowanym, Stoa Poikile. Nauczających w nim filozofów nazywano stoikami, od słowa "stoa" właśnie. Pierwszym stoarchą, czyli na dzisiejsze stosunki przełożywszy: kierownikiem szkoły w Stoi, o jakim pisze Diogenes Laertios, trzeciowieczny kronikarz greckiej filozofii, był Zenon z Kition (nie mylić z Zenonem z Elei, autorem znanych paradoksów). Za trzeciego stoarchy, Chryzypa z Soloi, żyjącego w latach 277-208 p.n.e., klasyczna doktryna stoicka przyjęła swą najpełniejszą postać ("Gdyby nie było Chryzypa, nie byłoby Stoi" mawiano w uczonych kręgach starożytności).

W późniejszych wiekach, z pewną domieszką platonizmu i arystotelizmu, filozofia stoicka stała się ulubionym światopoglądem elit rzymskich, czego pięknymi przykładami są pisma Seneki czy Marka Aureliusza (cesarza-filozofa, który w ponurym mieście garnizonowym, Carnuntum, na błotnistym brzegu Dunaju, nieopodal dzisiejszej Bratysławy, w czasie wolnym od bitw oraz potyczek, wykwintną greką pisał swoje Rozmyślania).

Z filozofii stoickiej wywodzi się pojęcie prawa natury, w późnoklasycznej terminologii łacińskiej: ius naturale. Dla stoików życie zgodne z naturą było cnotą największą, a cnota - najwyższym celem człowieka. Życie zgodne z rozumem było dla nich życiem zgodnym z naturą, to znaczy, życiem cnotliwym. Z drugiej strony, cnotliwe życie nie różni się od życia opartego na doświadczalnej znajomości procesów natury, jak mówi Chryzyp w pierwszej księdze O celach, nasze bowiem natury są cząstkami wszechświata. Dlatego celem naszym staje się życie zgodne z naturą, a więc życie zgodne z naszą własną naturą i z naturą wszechświata, tj. nieczynienie tego, czego zabrania wspólne prawo, którym jest wszystko przenikający wspólny rozum, identyczny z Zeusem, władcą i panem wszystkiego co istnieje - tak streszczał tę część etyki pierwszych stoików Diogenes Laertios.

Arystoteles przeciwstawił prawu natury pozytywne (stanowione) prawo państwowe i od tego czasu trwają spory o wzajemne ich relacje. Ponieważ termin "prawo natury" dla wielu współczesnych orędowników jego prymatu brzmi zbyt naturalistycznie, chętnie używają formy przymiotnikowej "prawo naturalne", być może nie bez nadziei, iż tym samym do prawa pozytywnego przylgnie (choćby w podświadomości) termin przeciwstawny "prawo nienaturalne", obciążający to, co nim określamy, licznymi ujemnymi skojarzeniami. Spory te mają najczęściej dość jednostronny charakter: z reguły wszczynają je rzecznicy ugrupowań niezadowolonych z obowiązującego prawa stanowionego, a niezdolnych doprowadzić do jego zmiany w sposób owym prawem przypisany. Rozlega się wtedy wołanie o konieczność przywrócenia pierwszeństwa prawa naturalnego.

Przystając na takie żądanie, można by oczekiwać, że najcnotliwiej będzie się toczyć życie zgodne z praktycznymi zaleceniami stoików, choćby samego trzeciego stoarchy. A Chryzyp zalecał m.in. samobójstwo jako najlepszy sposób unikania cierpień (to zresztą propagowali wszyscy stoicy i sami nie- rzadko stosowali), nieograniczoną poligamię jako najlepszy sposób unikania grzechu zazdrości, zezwalał na stosunki seksualne między rodzeństwem, a także na zjadanie ciała zmarłych. Wymienione poglądy w niejednakowym stopniu wydają się nam obce, co więcej, istnieją wiarygodne przekazy o istnieniu społeczeństw, w których każdy z tych poglądów (choć niekoniecznie wszystkie łącznie) znajdował odbicie w obowiązującym systemie praw stanowionych. Nie można przeto wątpić w ich naturalność.

Czy jednak aby na pewno współcześni nam orędownicy bezwzględnego prymatu prawa naturalnego nad stanowionym chcą nas nakłonić do kanibalizmu?

Niedawno, w pewnym kraju, który tak bardzo wielu wydał wielkich logików, że w pełni zasługuje na sławę Nowych Aten, naczelny kapłan wszystkich legionów ogłosił wszem wobec, że prawo zezwalające na przerywanie ciąży w imię dobra kobiety osłabia ducha bojowego legionistów, gdyż podaje w wątpliwość system wartości, w który wierzą, a w nim do naczelnych należy przeświadczenie o świętości życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Teza ta wzbudziła sporo zamieszania. Argumentowano, że legioniści po to między innymi są, żeby pewnych ważnych wartości bronić (Bóg, Honor i Ojczyzna były często wymieniane wśród wartości, których bronić należy).

Wskazywano, że broniąc tych wartości, legioniści muszą niekiedy używać oręża, a wtedy zdarza się, że zabijają przeciwników, tj. ludzi zagrażających wartościom, których legioniści bronią. Niektórzy polemiści posunęli się tak daleko, że powoływali się na pisarzy, ortodoksyjnych wyznawców tej samej co naczelny kapłan wiary, którzy ku pokrzepieniu serc swych ziomków tworzyli herosów o niezbyt co prawda rozwiniętym życiu duchowym, ale za to z niewysłowioną słodyczą w oczach "na kopy" ścinających wraże głowy. Inaczej
powiedziawszy, starano się wykazać,
że kto jak kto, ale naczelny kapłan wszystkich legionów powinien uznawać relatywizm poszczególnych wartości, bo tak tylko można usprawiedliwić nakaz obrony niektórych wartości za wszelką cenę, tj. nawet kosztem innych. Starano się więc go przekonać do zaakceptowania zasady "mniejszego zła", owego zgniłego kompromisu moralnego. Nadaremnie.

Naczelny kapłan wszystkich legionów, jak każdy pełnokrwisty stoik, uważał, że i ten, kto więcej grzeszy, i ten, kto mniej grzeszy, są równie dalecy od dobrego postępowania. A gdy zrozpaczeni przeciwnicy zarzucili mu brak logiki, z prawdziwie stoickim spokojem odwołał się do prawa naturalnego. Naturalną bowiem rzeczą jest, że życie podlegające ochronie to życie naszego brata czy (ewentualnie) siostry, nie zaś życie obcego.

I znowu nie jestem przekonany, czy nie lepiej by było, aby zamiast niezłomnego stoika z jego trudną do podwa-
żenia logiką, naczelnym kapłanem wszystkich legionistów mianowano cynika. Jak wiadomo, cynicy odrzucali wszelką logikę i filozofię przyrody, a zajmowali się wyłącznie etyką i za dobro najwyższe uważali życie wedle obowiązującego prawa. To zaś, dlaczego stoicy cieszą się poważaniem, a cyników otacza zła sława, pozostawimy do innej opowieści.