Twoja wyszukiwarka

AGNIESZKA PRZYBYSZ
GDYBYM BYŁ BOGATY ...
Wiedza i Życie nr 6/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/1997

Nie od dziś wiadomo, że lepiej być pięknym i bogatym niż brzydkim i biednym. W ciągu ostatnich dwóch lat, zdaniem badanych przez CBOS, odsetek tych pierwszych znacznie wzrósł. Ponadto połowa ankietowanych uważa, że liczba ludzi naprawdę zamożnych będzie się w najbliższych latach zwiększać.

A od jak dużych pieniędzy zaczyna się bogactwo? W opinii społeczeństwa jest to kwota od 1100 do 2000 zł na jedną osobę miesięcznie (25% odpowiedzi), przy czym sumy te obejmują wydatki na bieżące potrzeby, nie zaś już zgromadzony majątek. Niewiele, bo zaledwie 11% pytanych wymienia kwotę od 2100 do 5000 zł. Dla innych (19%) zamożność zaczyna się od 500 zł miesięcznego przychodu. Rozrzut jest zatem duży. Biorąc pod uwagę, że aż 18% respondentów nie potrafi wskazać sumy określającej dobrobyt, można domniemywać, że szybko zachodzące zmiany gospodarczo-społeczne oraz nieustająca inflacja wprowadzają pewien chaos w rozumieniu, kto z nas jest jeszcze bogaty, a kto już biedny.

Kim zatem są ci, którym nie brakuje pieniędzy? W przekonaniu badanych to przede wszystkim właściciele przedsiębiorstw, dużych firm, fabryk (64% odpowiedzi), ale także hurtowni, sklepów, restauracji, hoteli (16%). Pojawiły się również sugestie, że wystarczy mieć dostęp do władzy, przywilejów bądź wpływy, a także odpowiednie kontakty, aby uzyskać niemałe dochody (2%).

Nie oznacza to, że bogactwo jest wyłącznie efektem oszustw podatkowych, kombinowania, omijania prawa, choć i takie wypowiedzi się zdarzały (37%). Coraz częściej uważamy, że wystarczy solidnie pracować i mieć odpowiednie kwalifikacje - twierdzi tak 36% (w badaniu z grudnia 1994 roku takich odpowiedzi było tylko 26%).

W porównaniu z wynikami podobnej ankiety sprzed dwóch lat wzrosła społeczna akceptacja ludzi bogatych. Obecnie aż 74% badanych (XII '94 - 69%) jest zdania, że bycie zamożnym, a nawet zamożniejszym niż inni, to coś naturalnego oraz korzystnego dla kraju i jego obywateli (z 45% wzrost do 53%).

Z drugiej jednak strony silniej odczuwamy podział na bogatych i biednych. Tych ostatnich, według opinii publicznej, jest w Polsce około 10% (tak uważa 37% pytanych). Ogółowi społeczeństwa bieda kojarzy się z ubóstwem absolutnym (ktoś nie ma pieniędzy na chleb, utrzymanie domu, zaspokojenie elementarnych potrzeb - ubrania, środki czystości, leki).

Ankietowani dostrzegają dwie podstawowe przyczyny ubóstwa. Po pierwsze, ich zdaniem, to konsekwencja polityki społecznej państwa, które nie zapewnia miejsc pracy i odpowiedniego zabezpieczenia socjalnego. Po drugie zaś winę za niski status materialny ponoszą sami ludzie, których brak kompetencji oraz nieprzystosowanie do nowej rzeczywistości gospodarczo-politycznej skazują na życiowe niepowodzenia.

CBOS, Postrzeganie bogactwa
i ludzi bogatych. II/1997
oraz Społeczna definicja biedy,
jej zasięg i przyczyny. III/1997