Twoja wyszukiwarka

BARBARA PRATZER
PRZESZCZEP... RAKA
Wiedza i Życie nr 6/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/1997

Pierwszy przypadek przeszczepienia komórek nowotworowych ciężko choremu człowiekowi przy okazji transplantacji serca opisali na łamach "Journal of the American Medical Associaton" naukowcy z Pennsylvania School of Medicine w Filadelfii. Operacja odbyła się w lutym 1994 roku. Dawcą narządu był 53-letni mężczyzna zmarły na udar mózgu, biorcą zaś 58-letni mężczyzna.

Już w trakcie przeszczepiania serca lekarze pobierający inne narządy zmarłego odkryli komórki nowotworowe w węzłach chłonnych jego miednicy. Mimo to transplantację serca trzeba było dokończyć, ponieważ inne rozwiązanie w tym momencie nie wchodziło już w rachubę.

W normalnych warunkach przeniesienie komórek nowotworowych jednej osoby na drugą jest niemożliwe, ponieważ układ odpornościowy biorcy rozpoznaje obce antygeny i je niszczy. Jednak po przeszczepie świadomie osłabia się siły obronne organizmu po to, by obcy narząd mógł zostać zaakceptowany.

W tym konkretnym przypadku także podano leki immunosupresyjne, serce bez przeszkód podjęło swoją normalną funkcję, ale biopsja wykonana dziesięć miesięcy później wykazała, że ta cała procedura umożliwiła także zadomowienie się obcych komórek nowotworowych. Wprawdzie w prostacie nie było śladów nowotworu, ale umiejscowił się on na jednym z żeber biorcy serca.

Przypadek ten ponownie zwrócił uwagę na bezpieczeństwo przeszczepów. Abstrahując nawet od kosztów dokładnego przebadania dawcy narządu, pozostaje kwestia czasu. W przypadku transplantacji serca od chwili pobrania do wszczepienia mogą upłynąć najwyżej cztery godziny.

JAMA, 6.01.1997

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(01/96) SERCE NA DŁONI