Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI
NIEDOSZŁY TOKARZ
Wiedza i Życie nr 6/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/1997

W pierwszych dziesięcioleciach po powstaniu radia mówiono powszechnie o komunikowaniu się za pomocą fal Hertza. Dziś wyrażenie to wyszło z użycia i nazwisko odkrywcy fal elektromagnetycznych znane jest ogółowi tylko dzięki jednostce częstości.

Heinrich Hertz urodził się w Hamburgu w 1857 roku. Jego ojciec był zamożnym adwokatem, potem senatorem wolnego miasta Hamburga. Heinrich okazał się bardzo słabym, chorowitym dzieckiem, któremu lekarze nie dawali większych szans na przeżycie. Na szczęście pokonał wszystkie choroby dzieciństwa, ale kłopoty zdrowotne stały się przyczyną jego przedwczesnej śmierci. Heinrich był w szkole jednym z najlepszych uczniów i według nauczycieli błyszczał, jak gwiazda pierwszej wielkości. Wykazywał zdolności nie tylko do matematyki i fizyki, ale także do przedmiotów humanistycznych. Szybko opanowywał języki: był najlepszy z greki, pobierał nawet lekcje arabskiego. Jego ulubionymi poetami byli Homer i Dante, których wiele utworów znał na pamięć. Miał też uzdolnienia do rysunku i malarstwa. Już od dwunastego roku życia Hertz bardzo lubił pracować w szkolnych warsztatach, zwłaszcza przy maszynach do obróbki metalu i drewna. Spędzał tam wolne chwile, a jego umiejętności miały się przydać, kiedy później własnoręcznie wyrabiał potrzebne mu do badań przyrządy. Kiedy już został sławnym uczonym, jego szkolny nauczyciel rzemiosła powiedział: Jaka to szkoda, byłby z niego przecież świetny tokarz.

Ukończywszy gimnazjum w 1875 roku, Hertz postanowił zostać inżynierem. Wyjechał do Frankfurtu, by zdobyć doświadczenie praktyczne przy budowanym tam właśnie moście na rzece Men. W 1876 roku wstąpił na krótko na politechnikę w Dreźnie, a w następnym roku przeniósł się do Monachium. Przekonał się jednak szybko, że bardziej od przedmiotów czysto technicznych pociąga go fizyka.

Jesienią 1877 roku napisał do swych rodziców: Byłem dawniej przekonany, że lepiej zostać miernym inżynierem niż miernym uczonym, teraz jednak sądzę, iż rację miał Schiller, mówiąc, że kto boi się w życiu ryzykować, ten nie osiągnie niczego; myślę teraz, że moja zbytnia ostrożność była niemądra. Za zgodą rodziców przeniósł się w 1878 roku na uniwersytet w Berlinie, by studiować fizykę pod kierunkiem wybitnego uczonego, Hermanna Helmholtza.

Helmholtz od razu poznał, że ma do czynienia z niezwykle uzdolnionym studentem. Namówił go do podjęcia próby wyznaczenia masy nośników elektryczności. W owym czasie nie znano jeszcze natury prądu elektrycznego, a najbardziej rozpowszechniona była teoria Wilhelma Webera, według której przepływ prądu odbywał się dzięki hipotetycznym nośnikom dodatniego i ujemnego ładunku, poruszającym się w przewodniku w przeciwnych kierunkach. Hertz własnoręcznie sporządził pomysłowe przyrządy i wyznaczył eksperymentalnie granicę masy nośników. Za tę rozprawę uzyskał w 1879 roku nagrodę wydziału filozoficznego. Zachęcony sukcesem, napisał szybko nową rozprawę, tym razem teoretyczną, o indukcji kul rotujących w polu magnetycznym, i uzyskał za nią w lutym 1880 roku stopień doktora.

Po trzech latach pracy jako asystent Helmholtza, w 1883 roku Hertz postanowił wyjechać do Kilonii, gdzie mógł łatwo zostać docentem. W tamtejszym, prowincjonalnym uniwersytecie nie było laboratoriów porównywalnych ze świetnie wyposażonymi pracowniami berlińskimi. Hertz jednak nie chciał czekać na uzyskanie docentury w Berlinie, gdyż nie odpowiadała mu obowiązująca tam długa i skomplikowana procedura, przypominająca mu tłok w kolejce do kasowego okienka. Kompletując z trudem przyrządy, wykonał parę eksperymentów oraz pisał prace teoretyczne, czekał jednak na sposobność przeniesienia się do bardziej odpowiedniego miejsca.

Okazja nadarzyła się dopiero na początku 1885 roku, kiedy zaproponowano Hertzowi katedrę fizyki na politechnice w Karlsruhe. Znajdując doskonałe warunki do pracy naukowej, tam właśnie, w listopadzie 1886 roku, uzyskał pierwsze eksperymentalne potwierdzenie istnienia fal elektromagnetycznych, które ponad dwadzieścia lat wcześniej przewidział teoretycznie James Clerk Maxwell. Był to w jego życiu okres ważny także z innego powodu: w lipcu tego roku, po zaledwie trzymiesięcznym okresie zaręczyn, ożenił się z Elisabeth Doll, córką kolegi z uczelni. Kiedy na początku 1887 roku ukazała się publikacja Hertza z opisem jego odkrycia, na trzydziestoletniego uczonego zaczęły się sypać zaszczyty. Miał on wtedy jednak już niewiele życia przed sobą.

Kiedy Hertz przeniósł się do Karls-ruhe, zaczął cierpieć na silny ból zębów. Na początku 1888 roku, w szczytowym okresie doświadczeń nad falami elektromagnetycznymi, musiał poddać się pierwszym ekstrakcjom. Na początku 1889 roku miał już usunięte wszystkie zęby. Kłopoty zdrowotne jednak nie ustały. Wzrok osłabł mu do tego stopnia, że nie mógł czytać.

Jesienią 1889 roku Hertz przeniósł się na uniwersytet w Bonn, obejmując katedrę zwolnioną po śmierci Rudolfa Clausiusa. W tym czasie pracował nad teorią elektrodynamiki ciał poruszających się. W lecie 1892 roku wystąpił u niego tak silny ból gardła i nosa, że był zmuszony przerwać pracę. Początkowo lekarze myśleli, że są to objawy wyjątkowo silnego kataru siennego i wysłali Hertza do uzdrowiska, co jednak nie przyniosło ulgi.

Od tego czasu Hertz cierpiał na nieustanne silne bóle kości, na które lekarze nie mogli znaleźć żadnego lekarstwa. Był zmuszony opuścić semestr jesienny 1892 roku, ale na wiosnę następnego roku znów zaczął wykładać. Kilka operacji głowy w 1893 roku przyniosło mu tylko chwilową ulgę. Był jednak w stanie zakończyć redagowanie swej książki o mechanice teoretycznej i 3 grudnia wysłał jej rękopis do wydawcy. Stan jego szybko się pogarszał. 1 stycznia 1894 roku zmarł z powodu zakażenia krwi, nie doczekawszy swych 37 urodzin. Nie doczekał też praktycznej realizacji radia, które - głównie dzięki pracom Włocha Guglielmo Marconiego - tak odmieniło nasze życie.

Heinrich Hertz był luteranem, ale jego ojciec pochodził z rodziny żydowskiej. Gdy do władzy w Rzeszy doszli naziści i rozpoczęły się prześladowania osób mających choćby dalekich żydowskich przodków, obie córki Hertza, Johanna i Mathilde, wyemigrowały z Niemiec i osiedliły się w Cambridge.