Twoja wyszukiwarka

TERESA MOSSOR-PIETRASZEWSKA EWA BARTNIK JANUSZ LIMON
JAK PISAĆ PODRĘCZNIKI?
Wiedza i Życie nr 8/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 8/1997

Recenzja mojej książki Testy z biologii. Genetyka i ewolucjonizm, zamieszczona w "Wiedzy i Życiu" nr 4/1997, a opatrzona bulwersującym tytułem Uwaga! Bubel!, jest niewątpliwie bardzo krytyczna (za co - w innej sytuacji - byłabym wdzięczna), jednak - jak sądzę - nieobiektywna i napisana wyraźnie w celu zdyskredytowania książki (tym samym wyeliminowania jej z rynku), a nie w trosce o dobro czytelników.

Kwestionuję większość zarzutów przedstawionych w recenzji przez prof. dr hab. Ewę Bartnik oraz prof. dr hab. Janusza Limona. Wszystkie zadania testowe układałam na podstawie programu i podręczników szkolnych, literatury pomocniczej używanej przez uczniów i nauczycieli (m.in. książek, których współautorem jest prof. Ewa Bartnik), a także wymagań stawianych kandydatom na wyższe uczelnie, przede wszystkim na akademie medyczne. Wątpliwości podnoszone przez recenzentów często mają charakter sporów terminologicznych i nie są rozstrzygnięte nawet wśród pracowników naukowych. Uwagi dotyczące poprawności sformułowania pytań i odpowiedzi są nacechowane wyraźnie złą wolą recenzentów, ponieważ w większości przypadków zarzucane terminy nie zmieniają merytorycznej treści oraz nie wpływają na wybór poprawnej odpowiedzi.

Na początek zarzuty dotyczące, zdaniem recenzentów, błędnych zadań. Zarzucają oni np., że w zadaniu 370 przyjmuje się istnienie "czterech alleli genu b u jednej osoby z rodowodu". Jest to nieuzasadnione oraz przedstawione tendencyjnie, ponieważ w zdaniu nie chodzi o cztery allele typu b u jednej osoby (to, że osobnik ma tylko dwa allele danego genu jest oczywiste i wynika z zadania), tylko o graficzne przedstawienie dwóch możliwości genotypu matki, która mogła być pod względem genu dla badanej cechy albo homozygotą dominującą (BB), albo heterozygotą (Bb).

Zadania dotyczące leworęczności zostały zbudowane na podstawie podręcznika
Ville'ego Biologia, który jest powszechnie używany przez licealistów (wyd. VIII, PWRiL 1987, s. 757) i podręcznika akademickiego Biologia pod redakcją W. Jarygina (PZWL 1991, s. 74), w których leworęczność uznana jest za cechę recesywną. W zadaniu 947 "podany jest rodowód cechy sprzężonej z chromosomem Y, a takich po prostu nie ma" - piszą recenzenci. Przede wszystkim opuścili oni słowo hipotetyczny przy rodowodzie, co zmienia znacząco stan rzeczy. Ten hipotetyczny rodowód podałam za Biologią Jarygina (s. 93).

W zadaniach dotyczących "pozostałych dzieci zdrowych rodziców mających jedno chore dziecko" nie zawsze podaje się informacje o tym, czy gen odpowiedzialny za daną cechę jest autosomalny, bo jeżeli nie ma informacji, że to gen sprzężony z płcią, to znaczy, że jest on właśnie genem autosomalnym (podr. dla klasy IV W. Gajewskiego i A. Putramenta, wyd. IV, WSiP 1995, s. 63; testy na akademie medyczne, m.in. w 1995 r., testy z olimpiad - Sprawdź, co umiesz z biologii, 1992 r.). W większości takich zadań podawałam omawiane informacje, tylko w nielicznych nie, co nie przeszkadza w prawidłowym rozwiązaniu zadania.

Innym zarzutem recenzentów jest obecność zadań "dotyczących zagadnień, które już od dawna nie są uważane za prawdziwe". Na przykład informosomów według recenzentów nie ma ("otóż informosomów nie ma"). Tymczasem w książce, której prof. Ewa Bartnik jest współautorem (Biologia molekularna, wyd. II zmienione, 1987 i wyd. III, 1989) na stronach 256, 257 i 362 występują szczegółowe informacje dotyczące składu oraz funkcji informosomów. Również w Podstawach cytofizjologii (PWN 1995) na s. 112, 136 i 219 też mówi się o informosomach, budowie oraz funkcji tych rybonukleoprotein.

Kolejnym błędem, który według recenzentów dyskwalifikuje moje testy, jest użycie terminu rekon, nie stosowanego rzekomo od 20 lat. W literaturze fachowej jednak spotyka się go nadal, np. w Leksykonie biologicznym (WP 1992 ) oraz w Podstawach genetyki dla studentów i lekarzy pod red. prof. G. Drewy, 1995. Według recenzentów nie nazywa się operatora "genem operatorem"; tych dwóch terminów używam zamiennie w Testach (gen operator - zad. 276, operator - zad. 278 i 281) ze względu na to, że obydwa występują w literaturze, m.in. w Leksykonie biologicznym.

Przedstawiona w Testach teoria Brittena i Davidsona została według recenzentów "zarzucona dobrych 10 lat temu". Nasuwa się pytanie, dlaczego w takim razie w III wyd. Biologii molekularnej (1989) prof. Ewa Bartnik nie zauważyła tego i teoria ta nadal jest tam przytaczana jako "jedna z najbardziej znanych hipotez" dotyczących mechanizmu regulującego ekspresję genów u eukariontów.

Zadania od 269 do 273 ułożone są na podstawie podręcznika szkolnego dla klasy IV Jerzmanowskiego, Staronia i Korczaka (wyd. VII, 1995, s. 65-69), w którym autorzy również nie podają, że informacje te dotyczą tylko prokariontów. Zarzut nieuwzględniania polarności nici kwasów nukleinowych w zad. 105, 180 i 987 jest również nieuzasadniony, bo w podręcznikach szkolnych oraz w testach z olimpiad biologicznych, egzaminów wstępnych, polarności nici się nie podaje; kwestionowane zadania mają na celu sprawdzenie znajomości zasady komplementarności.

Jeżeli chodzi o liczbę różnych typów tRNA, to celem zadania 166 było utrwalenie wiadomości, że w komórce mogą występować różne tRNA o antykodonach komplementarnych do każdego z 61 kodonów. Mimo uwzględniania zasady tolerancji Cricka, autorzy nie są zgodni co do liczby różnych typów tRNA: recenzenci np. podają ich około 35, inni zaś 40, 50 czy 60. Niektórzy (np. Lagerkvist) uważają nawet, że już 23 antykodony wystarczą do odczytania całej informacji z mRNA. W cytowanej już Biologii molekularnej (1989) na s. 350 występuje informacja, że "w każdej komórce znajduje się ok. 50-60 różnych typów tRNA", mimo że zaraz wspomina się o hipotezie tolerancji Cricka. Również w Genetyce molekularnej (1995), której też współautorem jest prof. Ewa Bartnik, na s. 136 znajduje się taki sam cytat: "w cytoplazmie każdej komórki znajduje się ok. 50-60 różnych typów tRNA". Oczywiście, że onkogeny są genami; w Testach jest kilka zadań (299, 304, 305, 307, 308) na temat ich występowania, funkcji oraz następstw zakłócenia ich ekspresji. Natomiast w zadaniu 309 mówi się o czynnikach onkogennych. I tak właśnie powinno być w zad. 692, co poprawiłam już w ostatnim, IV wydaniu, tak jak kilka innych błędów.

Przy prawie każdym z zarzutów stawianych przez recenzentów mogłabym długo cytować najnowszą literaturę podręcznikową, ale chyba nie o to chodzi. Wydaje mi się, że recenzować takie jak te Testy powinny osoby, które dobrze znają program oraz podręczniki szkolne, a także literaturę pomocniczą używaną przez uczniów i nauczycieli, jak również znają zakres wymagań na egzaminy wstępne, szczególnie na akademie medyczne.

Niekwestionowana i niewątpliwie głęboka wiedza recenzentów mogłaby być uwzględniana w tych oraz innych przeznaczonych dla uczniów testach, gdyby zechcieli oni zawrzeć ją w podręcznikach dostępnych dla uczącej się młodzieży.

Dr hab. Teresa Mossor-Pietraszewska
Zakład Metabolizmu Roślin UAM, Poznań

Pisząc negatywną recenzję ww. książki, nie było naszą intencją, jak sądzi autorka
"zdyskredytowanie książki i eliminacja jej z rynku". Nie ma żadnych wątpliwości, jak zresztą napisaliśmy w naszej recenzji, że tego rodzaju książki są bardzo potrzebne. Ale autorzy powinni przedstawiać w nich wiedzę opartą na współczesnych podręcznikach z określonej dziedziny oraz starać się o zgodność przekazywanej wiedzy z programem nauczania danego przedmiotu w szkołach.

Zgadzamy się z autorką, że istnieją rozbieżności pośród naukowców w terminologii genetycznej, szczególnie z zakresu biologii molekularnej. Niemniej większość podstawowych nazw, definicji lub zagadnień ma ustaloną terminologię. Podtrzymujemy naszą opinię, że oceniana książka zawiera zbyt dużo błędów i nieaktualnej wiedzy. Zwraca uwagę fakt, że autorka książki w polemice merytorycznej powołuje się w większości na przestarzałe podręczniki. Na przykład cytowanie książki Biologia W. N. Jarynina wprowadziło nas w zakłopotanie - jest to książka wydana w Moskwie w 1984 roku i przetłumaczona na język polski w 1991 roku. Niektóre zagadnienia z genetyki zawarte w tej książce są przestarzałe nawet o 20 lat, np. demonstrowane kariotypy człowieka są typowe dla lat sześćdziesiątych. Uważamy, że obecność na rynku przestarzałych lub nieudanych książek nie zwalnia autorów nowych książek z obowiązku weryfikacji wiedzy, gdyż nie można bezkrytycznie przyjmować oraz powielać każdy opisany fakt. W roku 1996 ukazały się dobre podręczniki, mogące być pomocne w tej weryfikacji, np. Biologia Solomona i wsp., wyd. MULTICO 1996.

Dziennik Urzędowy MEN Nr 1 z dnia 15 stycznia 1996 roku przedstawia zestaw podręczników dopuszczonych do użytku szkolnego oraz zalecanych podręczników pomocniczych do m.in. nauczania biologii. Obejmuje on osiem różnych podręczników wydawanych w latach 1989-93 (nie wiemy, dlaczego nie uwzględniono wszystkich najnowszych podręczników). Natomiast autorka książki, w polemice z naszą recenzją, wymienia tylko dwa spośród nich, pozostałe zaś, a w sumie cytuje 13 książek, to w większości książki przestarzałe. Współautorem jednej z nich jest rzeczywiście, o czym wspomina autorka, jedna z niżej podpisanych osób. Nie należy zapominać, że każdy podręcznik, nawet najlepszy, po latach ulega pewnej dezaktualizacji, szczególnie w naukach szybko rozwijających się, a taką niewątpliwie jest genetyka.

Zgadzamy się z autorką, że nie ma potrzeby szczegółowej dyskusji na temat wszystkich zarzutów dotyczących jej książki. Pragniemy jedynie podkreślić, że ze względu na konieczność ograniczenia tekstu, przedstawiliśmy w recenzji jedynie część najbardziej ewidentnych błędów lub przestarzałych informacji. Tych niejasności i błędów jest znacznie więcej. Oczekujemy, że w kolejnym wydaniu książki autorka zweryfikuje przestarzałe informacje zawarte w III wydaniu z 1996 roku.

Na zakończenie pragniemy przeprosić a zarazem wyjaśnić błąd, który wkradł się do naszej recenzji. Otóż stwierdziliśmy, że recenzowana przez nas książka była dotowana przez MEN. Jest to nieprawda - książka była jedynie "zalecana przez Ministra Edukacji Narodowej do użytku szkolnego i wpisana do zestawu książek pomocniczych do nauki biologii na poziomie szkoły ponadpodstawowej". Uważamy jednak, że danie takiej rekomendacji nie zwalnia MEN z konieczności niezależnej od wydawcy oceny książki.