|
 |
| Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 8/1997 |
|
|
|
William Crookes (1832-1919) był najstarszym synem ubogiego krawca londyńskiego, który nie mogąc utrzymać szesnaściorga dzieci, w desperacji zajął się handlem nieruchomościami i dzięki szczęściu zbił na tym spory majątek. Nie mający systematycznego wykształcenia szkolnego William mógł dzięki temu zacząć studia w Royal College of Chemistry, gdzie uczył się chemii od znanego chemika Augusta Wilhelma Hoffmana i został nawet na krótko jego asystentem.
Postanowił jednak stać się niezależnym od nikogo badaczem. Odziedziczony po ojcu majątek pozwolił mu na rozwinięcie samodzielnej działalności badawczej w laboratorium, które założył we własnym domu. Ta jego decyzja w 1856 roku zbiegła się z ożenkiem z Ellen Humphry, z którą - wierny tradycji rodzinnej - miał aż dziesięcioro dzieci. Konieczność utrzymywania tak licznej rodziny zmuszała go do szukania wszędzie źródeł dochodów.
W odróżnieniu od niemal wszystkich ówczesnych uczonych, którzy poświęcali się nauce, nie dbając o sprzedaż swych odkryć ani czerpanie z nich korzyści materialnych, Crookes był prawdziwym biznesmenem, głęboko przekonanym, że na każdym wyniku badań można zrobić pieniądze. Próbował więc zajmować się bardzo różnymi zagadnieniami - od metod utylizacji ścieków do oświetlenia elektrycznego - i wdrażać je na skalę przemysłową.
W 1859 roku założył własne czasopismo "Chemical News" i był jego redaktorem aż do swej śmierci. Redagował też parę innych czasopism naukowych i fotograficznych, ale żadne nie osiągnęło podobnej popularności. Miał jednak dobre pióro i zdobył rozgłos swym pisarstwem.
Najbardziej kontrowersyjną stroną działalności Crookesa było jego zaangażowanie w badania zjawisk parapsychicznych. Do zainteresowania się mediami i zjawami skłonił go żal po śmierci w 1867 roku ukochanego brata. Zaczął wtedy brać udział w seansach wywoływania duchów, co wówczas na pewien czas stało się bardzo modne.
Większość uczonych odnosiła się do tej działalności bardzo sceptycznie, ponieważ mnożyły się przypadki przyłapywania rzekomych mediów na prostych trikach iluzjonistycznych. Crookes jednak szybko zatracił krytycyzm i uwierzył, że niektóre osoby dysponują rzeczywistymi siłami nadprzyrodzonymi. Był na przykład przekonany, że Szkot Daniel Dunglas Home potrafi wolą zmieniać siłę grawitacji, wytwarzać skomplikowane dźwięki muzyczne i powodować wiele innych zjawisk. Londyńskie Royal Society odrzuciło artykuły Crookesa na temat osiągnięć Home'a, badanych przezeń w domowym laboratorium, zwracając uwagę na niestaranność przeprowadzanych prób. Crookes zaczął więc publikować na ten temat w założonym przez siebie czasopiśmie "Quarterly Journal of Science". Ogłosił światu, że odkrył nową, nieznaną siłę, którą dla wygody można nazwać siłą psychiczną.
Jeszcze większe zdumienie i politowanie wśród uczonych wywołały rewelacje Crookesa na temat jego eksperymentów, które prowadził przez kilka miesięcy w 1874 roku z młodą dziewczyną Florence Cook. Przebieg seansu był zwykle następujący: w zaciemnionym pokoju, w którym siedzieli widzowie, Florence wchodziła za kotarę, a po krótkim czasie wyłaniała się spoza niej ubrana na biało zjawa podająca się za "Katie King". Zjawa ta twierdziła, że została wywołana przez Florence i dawała się nawet fotografować. Sceptycy zwracali uwagę na znaczne podobieństwo twarzy Florence i "Katie" oraz to, że niezbitym dowodem realności zjawy byłoby zobaczenie jednocześnie Florence i "Katie". To jednak się nie zdarzało. Krytycy do dziś uważają, że Crookes po prostu zupełnie stracił głowę dla młodej i urodziwej dziewczyny, która mogła mu wmawiać dowolne rzeczy. Nie kwestionowano jednak szczerości Crookesa, który głęboko przeświadczony o prawdziwości swych dociekań, nie wahał się rzucać na szalę swej reputacji jako uczonego.
Renomę miał już wtedy ustaloną, ponieważ zasłynął odkryciem w 1861 roku nowego pierwiastka, talu. Dokonał tego, wykorzystując odkrytą właśnie przez Roberta Bunsena i Gustava Kirchhoffa metodę analizy widmowej. Dzięki temu Crookes został wybrany na członka Royal Society.
Próbując dokładnie wyznaczyć ciężar atomowy nowego pierwiastka, Crookes stosował dokładne wagi i przeprowadzał pomiary w próżni. Wpadł wtedy na pomysł, że musi istnieć związek między ciepłem i grawitacją. Efektem poszukiwań było wynalezienie w 1875 roku tzw. radiometru, który dziś należy do standardowego wyposażenia laboratorium fizycznego. Nie pokazuje on wprawdzie, jak się początkowo wydawało, ciśnienia światła, lecz efekt radiometryczny, wywołany zderzeniami cząsteczek gazu.
Inne prace Crookesa nad wyładowaniami w gazach rozrzedzonych doprowadziły do wielkiego rozbudzenia zainteresowania promieniami katodowymi, które nazwał on "czwartym stanem materii", lub "materią promienistą". On właśnie udowodnił, ustawiając wewnątrz rury do wyładowań przesłonę w kształcie krzyża, że promienie te biegną po liniach prostych i dają się odchylać przy użyciu magnesu. Samą rurę do wyładowań nazywa się do dziś rurą Crookesa.
Miał też Crookes wiele niepowodzeń. Ogłosił o odkryciu przez siebie czterech nowych pierwiastków: monium, victorium, incognitum i ionium, ale żadne z tych odkryć nie zostało potwierdzone.
Największym chyba niepowodzeniem Crookesa była jego reakcja, kiedy stwierdził, że klisze fotograficzne znajdujące się blisko rury do wytwarzania promieni katodowych są zaczernione. Zamiast zbadać przyczynę tego zjawiska, odesłał klisze do producenta, domagając się przysłania nowych, nie uszkodzonych. W ten sposób stracił możliwość odkrycia promieni X i zdobycia wiecznej sławy, która stała się udziałem Wilhelma Conrada Röntgena.
Trzeba jednak przyznać, że po odkryciu promieniotwórczości Crookes, mimo podeszłego już wieku, z młodzieńczą werwą rozpoczął badania tego zjawiska. Do dziś pamięta się jego wynalazek, z 1903 roku, tak zwanego spintaryskopu, przyrządu umożliwiającego zliczanie pojedynczych cząstek alfa. Użycie tego przyrządu przyczyniło się do znacznego postępu fizyki mikroświata.
Po eksperymentach z Florence Cook Crookes stał się bardziej sceptyczny i ogłosił nawet parę krytycznych artykułów o poczynaniach niektórych "mediów". Wstąpił jednak do Brytyjskiego Towarzystwa Badań Psychicznych i był nawet jego prezesem. W innym okresie był też prezesem Royal Society. Przez całe długie życie Crookes był niespokojnym duchem, rzucającym na prawo i lewo pomysłami, z których tylko nieliczne wytrzymały próbę czasu.
|