Twoja wyszukiwarka

MAGDALENA PECUL
O POŻYTKU Z NANORUREK
Wiedza i Życie nr 9/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/1997

Fullereny odkryto w 1985 roku (patrz: "Wiedza i Życie" nr 3/97) i od tego czasu chemicy robią z nimi najprzeróżniejsze rzeczy. Próbują je podstawiać różnymi grupami, łączyć w polimery, osadzać na elektrodach, wkładać do nich jony lub cząsteczki... Obecnie opracowano już metody wytwarzania fullerenów i nanorurek węglowych z rozsądną wydajnością i wydaje się, że mają one szanse stać się czymś więcej niż tylko ładnymi, symetrycznymi konstrukcjami z węgla.

Obiecujące, jeśli chodzi o zastosowania praktyczne, wydają się zwłaszcza dwie właściwości nanorurek węglowych.

Węglowe nanorur-ki zbudowane są ze zwiniętego arkusza grafitowego, zamkniętego połówkami fullerenu C60

Fot. Riichiro Saito

Po pierwsze, mają one niezwykle duży moduł sprężystości podłużnej (moduł Younga), dochodzący do około 3700 GPa. Oznacza to nieprawdopodobnie dużą wytrzymałość na rozciąganie - najmocniejsze włókna węglowe rzadko mają więcej niż 800 GPa. Wyobraźmy sobie tylko materiał kompozytowy zbrojony nanorurkami!

Inna obiecująca cecha nanorurek związana jest z ich właściwościami elektrycznymi. Jak się okazało ("Nature" z 3 kwietnia 1997 roku), są one niczym innym, jak miniaturowymi, cienkimi (średnica 1.38 nm), ale całkiem długimi (do kilku mikrometrów) przewodnikami elektrycznymi. Od dawna poszukiwano pojedynczych, nitkowatych molekuł, które mogłyby przewodzić prąd. Niestety, większość takich cząsteczek to izolatory, a w najlepszym razie półprzewodniki. Nanorurki, gdyby udało się je połączyć w działające obwody elektryczne, mogłyby naprawdę zrewolucjonizować elektronikę.