Twoja wyszukiwarka

STEFAN WRÓBLEWSKI
ŚCINA JAK OBRAZ
Wiedza i Życie nr 9/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/1997

O PARYŻU MAWIA SIĘ CZĘSTO, ŻE JEST KULTURALNĄ STOLICĄ EUROPY, A NAWET ŚWIATA. W KAŻDYM RAZIE SĄDZĄ TAK PARYŻANIE I CZYNIĄ WIELE, BY OPINIĘ TĘ PODZIELALI INNI.

Rodowód malowania reklam na murach prawdopodobnie wywodzi się z dziewiętnastowiecznego Paryża i wiąże się z osobą barona Georgesa Haussmanna (1809-1891), prefekta ówczesnego departamentu Sekwany. Podjął on ku chwale cesarza Napoleona III przebudowę miasta, polegającą głównie na wyburzeniu kamienic z tych starych jego dzielnic, które uważane były za siedlisko rewolucji. W ich miejsce wybudowano szerokie, nowoczesne aleje, nazwane bulwarami, które równocześnie obnażyły przylegające do nich zaniedbane oficyny starych domów. Powstał wtedy problem, jak je ukryć, jak zasłonić, jednym słowem - dostosować do nowo powstających budowli. Takim remedium okazały się ogromne afisze reklamowe. Zastosowane masowo - stały się bardzo lukratywnym źródłem dochodu władz miejskich. W 1878 roku wydano aż
370 zezwoleń na ich umieszczenie, uzyskując w zamian 22 tys. franków. Niestety, niewiele ocalało z ówczesnej twórczości.

Z początkiem XX wieku pojawiła się już nowa generacja wykształconych plakacistów, którzy nadali swoim pracom piętno sztuki. Przewodził im Paul Colin, który w 1929 roku założył w Paryżu szkołę plakatu. Ukończyło ją wielu później renomowanych artystów, na przykład L. Cassandre, który zaprojektował w 1933 roku fresk reklamowy ze słynnym sloganem Dubo, Dubon, Dubonnet (firma produkująca koniaki). Jeden z egzemplarzy broni się jeszcze na murze ulicy de Sèvres.

Kreatorzy reklam działali coraz śmielej. Ich dzieła to często giganty, szokujące skalą i niedopasowaniem do przyległych elewacji oraz ich detalu architektonicznego. Stąd spotykały się z dość powszechną dezaprobatą paryżan. Narastały polemiki, a dziennikarze pisali nawet o panującym trądzie reklamowym. Wreszcie sprawa trafiła do parlamentu, gdzie po wielu dyskusjach
12 kwietnia 1943 roku uchwalono prawo ustalające zasady stosowania reklam zarówno stelażowych, jak i malowanych na murach. Ograniczono między innymi powierzchnię ich ekspozycji do 16 m2. Prawo to - co prawda wielokrotnie modyfikowane - obowiązywało aż 36 lat, do 1979 roku.

Ryc. 1. "Schody" przy ul. Étienne Marcel

Przepisy prawne dotyczące reklam zmieniały się wraz z liberalizacją życia publicznego, która dokonała się po rewolucji młodzieżowej roku 1968. Nastąpiło "uspołecznienie" ulicy, czego wyrazem było wypisywanie haseł na murach (graffiti) oraz coraz liczniejsze ekspozycje wielkowymiarowego malarstwa na szczytach domów - malarstwa nie związanego już z reklamą. Ta nowa forma twórczości plastycznej stała się "protegowaną" władz miasta, głównie dyrekcji zagospodarowania przestrzennego, i w dużej mierze była przez nie subwencjonowana w ramach prowadzonej akcji upiększania środowiska. Obecnie raz w roku organizowany jest przegląd projektów artystycznych, w wyniku którego najlepsze prace są realizowane. Co prawda, pierwszy pokaz odbył się w marcu 1990 roku, jednak już w latach siedemdziesiątych działali prekursorzy tego kierunku. Wśród nich Fabio Riéti, autor "schodów" przy ulicy Étienne Marcel (ryc. 1) oraz Tomas Zenko, twórca "cienia drzewa" przy bulwarze de Strasbourg, klasycznego już obrazu, zmodyfikowanego w 1986 roku (ryc. 2).

W latach osiemdziesiątych liczba malowideł niereklamowych wzrasta do blisko stu. Na ścianach budynków pojawiają się prace o różnej tematyce i formach uzależnionych jedynie od warunków ekspozycji. Są to portrety sławnych ludzi albo wyimaginowane, ale realistycznie przedstawione, kompozycje przestrzenne łączące architekturę z otaczającą przyrodą. Najmniej jest abstrakcji malarskich.

Ryc. 2. "Cień drzewa", jeden z pierwszych fresków paryskich ulic

Wśród portretów na uwagę zasługuje Trybuna XX wieku, czyli obraz o powierzchni 880 m2 widoczny z ul. Branly w XV dzielnicy, w pobliżu wieży Eiffla, który został namalowany na ścianach szczytowych kilku budynków mieszkalnych. Inicjatorem i sponsorem tego przedsięwzięcia, podjętego z okazji 200-lecia Wielkiej Rewolucji Francuskiej, była telewizja luksemburska (RTL). Obraz przedstawiał 477 portretów znaczących ludzi naszej epoki, od Charlesa de Gaulle'a, Pabla Picassa, Pierre'a de Coubertina do Mosze Dajana i Dalidy. Wykonawcami fresku było aż siedmiu artystów, koszt zaś przekroczył sumę 2 mln franków. Po zakończeniu uroczystości rocznicowych obraz został zamalowany, prawdopodobnie na skutek krytyki, zarzucającej kontrowersyjny dobór bohaterów tego wyróżnienia.

Innym przykładem naściennego malarstwa portretowego jest Forum poetów. Namalowane na ścianie szczytowej jednego ze starych domów stojących przy małej uliczce Nicolas Appert w XI dzielnicy, w pobliżu placu Bastylii, przedstawia scenę teatralną, na której głównymi aktorami są wielcy poeci (Molier, Szekspir). Twórca, a jednoczeście wykonawca fresku, Philippe Rebuffet, podpisał obraz autoportretem umieszczonym przed wyimaginowaną sceną (ryc. 3).

Na szczególną uwagę zasługują portrety naścienne wykonane osobliwą techniką, a mianowicie z płyt aluminiowych wyprofilowanych w taki sposób, by ich cień ukazywał twarz zmieniajacą się w zależności od kierunku patrzenia. Dotychczas zrealizowano dwa projekty architekta Jeana Yvarela: Gioconda (ul. Louvre 58) oraz św. Wincenty (integral) Paulo (ul. Faubourg Saint-Denis 105). Ze względu na duże koszty wykonania metoda ta nie jest szeroko rozpowszechniona (ryc. 4).

Ryc. 3. Forum poetów upiększyło małą uliczkę w XI dzielnicy Paryża

Dobrym przykładem fresków, których motywem są kompozycje architektoniczne, jest malowidło z placu de Torcy autorstwa Daniela Masson Solnon, przedstawiające impresje na temat architektury egipskiej. Tego rodzaju wariacje, dość swobodnie odnoszące się do form klasycystycznych, spotykamy w wielu miejscach Paryża.

Dużą grupę obrazów naściennych stanowią aranżowane złudzenia optyczne, polegające na imitowaniu rzeczywistości. Często na odsłoniętych ścianach szczytowych budynków maluje się fasady z nie istniejącymi oknami, doskonale komponujące się z przylegającą od strony ulicy elewacją. Do rzędu najzabawniejszych fresków tego typu należy malowidło na obudowie szybu wentylacyjnego w pobliżu Centrum Pompidou (ul. Quincampoix 27), które imituje przylegające do niej budynki mieszkalne - te same formy architektoniczne, a w namalowanych oknach scenki z życia rodzinnego (projekt F. Riétiego z 1988 r.).

Ryc. 4. Portrety "malowane" cieniem według projektu architekta
Jeana Yvarela

Obok mniejszych, często zabawnych form, które odwołują się do elementów i detali architektonicznych, projektuje się kompozycje w większej skali - już urbanistycznej. Bywa, że w wyimaginowanej perspektywie przedstawia się całe zespoły uliczne, uzupełniając w ten sposób rzeczywistą zabudowę.

Bardzo rozpowszechnionym, ale też niezwykle dekoracyjnym sposobem na ozdobienie szczytowych ścian budynków, który łączy architekturę z istniejącą przyrodą, jest wykorzystanie drewnianych kratownic (ryc. 5). Mają one różne kształty i wielkość, stąd można zestawiać je w większe kompozycje. Najczęściej owe kratownice stosuje się w sąsiedztwie ogródków, altan, klombów lub drzew. Zapotrzebowanie na nie jest tak duże, że opłaci się je produkować na skład w stypizowanych i skatalogowanych elementach, również dla prywatnych odbiorców.

Oprócz wspomnianych obrazów istnieje wiele przykładów abstrakcji malarskich, kolorowych manifestów politycznych i olbrzymich ekranów informacyjnych, jak choćby plany dzielnic, uwzględniające sieć metra i główne budowle.

Ryc. 5. Kamienice jak altany - prosty pomysł, który chwycił

Dlaczego Paryż - czy raczej - dlaczego tylko Paryż? Takie pytania muszą nasunąć się po nawet tak pobieżnym przeglądzie dekoracji tego miasta, zwłaszcza jednak wtedy, gdy zestawimy je z brudnym, zaniedbanym, szarym wizerunkiem polskich osiedli, miast i miasteczek. Paryż rzeczywiście wyróżnia się wśród metropolii europejskich wyjątkową dbałością o swój wygląd. Wielkie znaczenie ma fakt, że jego upiększeniu nadano formy zinstytucjonalizowane, powołując agendy zajmujące się zagospodarowywaniem terenów publicznych. Właśnie na nie zarząd miasta scedował finansowanie malowania murów. W uzasadnieniu odnośnego rozporządzenia podkreślono, że jest to okazja do przeobrażenia ulicy w żywe muzeum sztuki współczesnej, stworzenia szansy dialogu między miastem a jego mieszkańcami.

Zapleczem dla tego typu działalności jest rozwijające się szkolnictwo artystyczne - instytuty malarstwa dekoracyjnego - oraz młodzież szkolna, która często współdziała z młodymi artystami, zdobiąc mury alma mater.

Wielkowymiarowe reklamy niepodzielnie zawładnęły głównymi arteriami komunikacji kołowej i kolejowej. Miejsca mniej atrakcyjne, przy małych uliczkach i skwerach, pozostawiono sztuce dekoracyjnej. Tym samym Paryż, w przeciwieństwie do innych wielkich miast europejskich, gdzie panuje prawie wyłącznie reklama, popiera twórczość prawdziwie artystyczną.

Ryc. 6. Remontowany kościół św. Magdaleny za zasłoną dekoracji - przykład malarstwa prowizorycznego

Działalność zarządu miejskiego nie ogranicza się tylko do nadzoru nad tworzeniem nowych fresków, ale również nad ich konserwacją. Nadzór nad nią sprawuje Dyrekcja Gospodarki Przestrzennej, która zarządza renowację dzieł o dużej wartości artystycznej, a także usunięcie innych, które się zestarzały i szpecą miasto. Ten ostatni postulat dedykuję naszym władzom miejskim, według których raz zamalowany mur pozostaje na zawsze nie naruszony.

Skoro mowa o upiększaniu miasta, może na zakończenie wspomnę o szczególnym sposobie dekoracji, czyli o malarstwie prowizorycznym, przedstawianym na płótnach zasłaniających remontowane elewacje. Obrazy na nich malowane odtwarzają właśnie odnawiane fasady domów bądź oddają ich charakter i funkcje (ryc. 6). Ta determinacja w utrzymaniu nawet przejściowo urody budynku najlepiej świadczy o gospodarzach miasta, uznanego - również z tej przyczyny - za stolicę dobrego smaku i niepowtarzalnego uroku.

Zdjęcia autora

Dr STEFAN WRÓBLEWSKI jest architektem przez wiele lat mieszkającym w Paryżu.