Twoja wyszukiwarka

MARZENNA NOWAKOWSKA
WAKACJE I STRES?
Wiedza i Życie nr 10/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/1997

Za nami kolejny sezon urlopowy. Mieliśmy odpocząć od codziennych kłopotów, zrywania się o świcie, uciążliwych dojazdów do pracy, znużenia. Oczekiwaliśmy słońca i egzotycznych rozrywek. Tymczasem, oczywiście, dopadła nas grypa, rozłożyło przeziębienie, dostaliśmy rozstroju żołądka. To w wakacje potrafi pojawić się na naszej zwykle nie sprawiającej kłopotów skórze dokuczliwa opryszczka. Czy naprawdę podczas urlopu częściej dotykają nas kłopoty zdrowotne?

Fizjolodzy z Carnegie Mellon University w Pittsburghu postanowili przyjrzeć się bliżej temu zjawisku. Twierdzą, że urlop oraz pracowite tygodnie, które go poprzedzają, powodują zwiększoną podatność naszego organizmu na różnorakie schorzenia, odnowienie się wcześniej zaleczonych dolegliwości i - co najistotniejsze - osłabienie układu odpornościowego.

Wielokrotnie przeprowadzane doświadczenia wykazały, że wystawienie myszy lub szczura na stres przez umieszczenie zwierzęcia, na przykład, w nieznanym mu środowisku i w towarzystwie obcych mu osobników pociąga za sobą wiele zmian w funkcjonowaniu jego układu odpornościowego. Komórki odpowiedzialne za obronę organizmu reagują wolniej na obecność wirusów i bakterii. Spada poziom limfocytów we krwi, a także produkowanych przez nie ważnych w procesie obronnym białek. Nic dziwnego więc, że zestresowane zwierzę jest bardziej podatne na infekcje.

A jak to wygląda u ludzi? Badacze z Pittsburgha zainfekowali 276 osób wirusem wywołującym przeziębienie. Okazało się, że badani, którzy wcześniej przynajmniej przez miesiąc podlegali stresom spowodowanym kłopotami małżeńskimi czy zawodowymi, byli ponad dwukrotnie podatniejsi na chorobę niż ci, którzy prowadzili życie względnie wolne od stresu.

Fot. Archiwum

Istnieją dwie podstawowe przyczyny negatywnego wpływu stresu na układ odpornościowy. Po pierwsze, zdenerwowanie i niepokoje powodują wydzielanie do krwi głównego hormonu związanego ze stresem, kortyzolu. Wnika on do komórek układu odpornościowego, obniżając ich zdolność do zwalczania patogenów. Po drugie, poddany stresowi mózg wysyła przez współczulny układ nerwowy sygnały do śledziony i węzłów chłonnych, pełnych komórek odpornościowych. Tam zakończenia nerwowe uwalniają do krwi jeszcze jeden hormon, noradrenalinę, który również obniża aktywność komórek obronnych organizmu.

Szaleńczy pośpiech, napięcie nerwowe, aby załatwić wszystko, co należy, towarzyszące nam w ostatnich dniach przed wyjazdem na urlop, zbierają więc swój plon. Kolejną ich konsekwencją jest uaktywnienie się wirusów opryszczki, obecnych w organizmie każdego z nas. Nie wiadomo, jak dokładnie się to odbywa, ale z pewnością wirusy dysponują mechanizmami wykorzystującymi zestresowanie człowieka. Pewne odcinki DNA wirusów wiążą hormony stresu (np. kortyzol). Przypuszcza się, iż hormon obecny we krwi "pobudza" wirusy i powoduje ich namnażanie.

Wszystko to jednak nie tłumaczy, dlaczego rozchorowujemy się w trakcie słonecznych wakacji, a nie w poprzedzającym je, pełnym napięć tygodniu. Mamy więcej dla siebie czasu i przywiązujemy większą wagę do naszego stanu zdrowia? Czy raczej wpływa na to okres rozwoju infekcji? Zakażenie mogło nastąpić jeszcze w pełnym stresu okresie przedwakacyjnym, ale objawy obserwujemy dopiero w trakcie urlopu.

Nie można zapomnieć również o całej gromadzie nowych wirusów i bakterii oczekujących na nas tuż za progiem domu i miejsca pracy. Zwykle to właśnie obce naszemu układowi odpornościowemu drobnoustroje, oddziałując na nasz zestresowany organizm, powodują nagły stan chorobowy. Wiele z nich dopada nas, zanim jeszcze dotkniemy stopą obcego lądu. Już środki masowej komunikacji są ich pełne.

Dodajmy też, że podróż samolotem, zmiana stref czasowych i wywołany tym stan ogólnego otępienia jeszcze bardziej osłabiają nasz układ odpornościowy. Psychiatrzy z University of California z San Diego zbadali grupę 42 osób, które trzymano bez snu do trzeciej nad ranem przez jedną tylko noc. Aktywność komórek odpornościowych u badanych obniżyła się, a w kilku przypadkach zachowała niski poziom przez co najmniej następne dwie doby.

Czy w obliczu tego wszystkiego możemy się jakoś wybronić przed przekichaniem i przesmarkaniem kolejnego urlopu? Już teraz należałoby się wysypiać, dobrze odżywiać, rozsądnie organizować sobie pracę. Spróbować można.

"New Scientist", 2092/1997