Twoja wyszukiwarka

MAGDALENA KRZYŻAK
BOTANICZNE PEREGRYNACJE
Wiedza i Życie nr 10/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/1997

Zwiedzając podczas zeszłorocznych wakacji Królewskie Ogrody - Royal Botanic Kew Gardens w Surrey pod Londynem - natrafiłam na bardzo rzadkie zjawisko: kwitnienie największego i najbardziej śmierdzącego kwiatu na świecie - raflezji Amorphophallus titanum. Wrażenie było tak niezwykłe, że postanowiłam podzielić się nim z czytelnikami "Wiedzy i Życia".

Naturalnym środowiskiem tej rośliny są deszczowe lasy Sumatry. Pierwszym Europejczykiem, który odkrył niezwykły kwiat, był włoski botanik Odoardo Beccari. W 1878 roku, odbywając wyprawę naukową, napotkał kwitnącą raflezję i wysłał do swojej ojczyzny kilka jej nasion. Jedno z nich trafiło do Kew Gardens, gdzie w 1889 roku dało pierwszy kwiat, wzbudzając ogromne zainteresowanie. Po raz drugi kwiat zakwitł w 1926 roku, ściągając tak ogromne rzesze ciekawskich, iż trzeba było zaangażować policję do kierowania ruchem podczas zwiedzania (tak jest również i dziś).

Amorphophallus titanum - największy i najsmrodliwszy kwiat z Sumatry; Kew Gardens, Anglia 1996

Fot. autorki

Jak wygląda ten kwiat-dziwo? Masywny kwiatostan składa się z dzwonkowatego kielicha o średnicy 3 m, z czerwonym, "poszarpanym" brzegiem otaczającym położoną w środku długą, szyjkowatą maczugą. Na zewnątrz kielich jest zielonkawy w kremowe kropki, wnętrze jego pozostaje zaś purpurowe. Przy podstawie kielich tworzy coś w rodzaju wnęki, zagłębienia, w którym skrywają się kwiaty.

Olbrzymie kwiatostany wyrastają z podziemnego kłącza - grubej szypuły przystosowanej do pełnienia funkcji zapasowych dla rośliny. Waży ono ponad
50 kg i jest największą tego typu strukturą znaną w królestwie roślin. Po przekwitnięciu w miejscu kwiatostanów wyrasta pojedynczy liść. Osiąga on rozmiary niemałego drzewa - 6 m długości i 5 m szerokości. Wkrótce na silnej, lśniącej zielonokremowej łodygi pojawiają się nowe liczne liście, które każdego roku więdną przed rozwinięciem się następnych. Te początkowo wykorzystują energię zmagazynowaną w postaci skrobi w korzeniu rośliny. Na 4 miesiące przed zakwitnięciem kłącze "usypia", podczas gdy zmagazynowana w nim energia pozwala rosnąć kwiatostanowi w tempie 10 cm na dzień.

Natomiast przy podstawie kielicha, wewnątrz ochronnego zagłębienia znajdziemy taśmowate, kremowe kwiaty męskie, a powyżej pierścień większych, różowych kwiatów żeńskich. Kiedy kwiaty gotowe są do zapylenia, gigantyczna maczuga emituje mdły zapach, który zwabia "zapylaczy". Przypomina on mieszaninę woni zepsutej ryby i spalonego cukru i daje efekt tak odrażający, że Indonezyjczycy nazwali raflezję "trupim kwiatem".

Kiedyś sądzono, że kwiaty te zapylane są przez słonie, tymczasem okazało się, że czynią to pszczoły miodne. Zwabione zapachem i jaskrawą barwą kielicha, owady te wchodzą do jego wnętrza, gdzie najpierw pokrywają się pyłkiem, który następnie strzepują, przechodząc na kwiaty żeńskie. Poszczególne kwiatostany raflezji są od siebie bardzo oddalone, stąd też niezwykła siła zapachu zwabiającego owady.

Po zapyleniu wewnątrz komory kielicha rozwijają się owoce. Gdy są już w pełni dojrzałe, kwiatostany więdną, odsłaniając jasnopurpurowe owoce. Teraz przystępują do uczty ptaki - zjadają purpurowe kulki, przyczyniając się tym samym do rozsiewania nasion raflezji. Kwiat, który widać na zdjęciu, zasadzono w 1994 roku w marcu, w specjalnym pojemniku o średnicy 1 m, w czerwcu wypuścił pierwszy liść, który po miesiącu osiągnął ponad 1.5 m długości. Rośnie w temperaturze 24oC w dzień i 19oC w nocy, przy wilgotności 70-80%. Następna okazja podziwiania tego kwiatowego giganta w Kew Gardens nadarzy się, niestety, dopiero za 37 lat.