Twoja wyszukiwarka

JOANNA PIOTROWSKA
MOŻE TU ZOSTANĘ ...?
Wiedza i Życie nr 10/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/1997

W TYM ROKU DO POLSKI TRAFI OKOŁO 4 TYSIĘCY IMIGRANTÓW. JEDNAK TYLKO 5-10% Z NICH MA SZANSĘ OTRZYMANIA STATUSU UCHODŹCY I LEGALNEGO PRZEBYWANIA W NASZYM KRAJU.

Jeszcze dwa lata temu większość imigrantów nie zatrzymywała się w Polsce na dłużej. Nasz kraj był dla nich tylko chwilowym miejscem pobytu. Działo się tak m.in. dlatego, iż Polska nie oferowała uchodźcom atrakcyjnych warunków. Trudna sytuacja ekonomiczna, brak mieszkań i pracy, niewysokie zarobki oraz długa procedura przyznawania statusu uchodźcy sprawiały, że większość z nich wędrowała dalej - głównie do krajów Europy Zachodniej, gdzie liczyli na lepsze i bardziej dostatnie życie lub dołączali do rodzin, które wcześniej uciekły z ich kraju. Dziś jednak sytuacja powoli się zmienia. Nie tylko coraz większe grupy imigrantów trafiają do nas, lecz coraz więcej uchodźców zastanawia się, czy nie zacząć nowego życia właśnie tutaj.

SZUKANIE SWOJEGO MIEJSCA

W 1991 roku Polska przyjęła Konwencję Genewską z 1951 roku, dotyczącą statusu uchodźcy, a tym samym zobowiązała się do przestrzegania wszelkich zasad i norm w niej zawartych. Na decyzję o ratyfikowaniu Konwencji wpłynęła przede wszystkim zmiana sytuacji społeczno-ustrojowej po 1989 roku, a także to, że do naszego kraju zaczęli trafiać imigranci oficjalnie występujący o status uchodźcy. Do końca lat osiemdziesiątych uchodźców praktycznie nie było. Do czasu obalenia rządów komunistycznych Polska była krajem, z którego ludzie raczej uciekali, nie zaś takim, do którego przyjeżdżali, by szukać schronienia i pomocy. Sytuacja zmieniła się, gdy w połowie lat osiemdziesiątych kraje zachodnie, do których emigrowali m.in. mieszkańcy Europy Wschodniej, zaostrzyły wymogi dotyczące nadawania statusu uchodźcy. Cudzoziemcy zatrzymywali się w Polsce i występowali tu o nadanie statusu, choć wcześniej tego nie planowali.

W końcu 1990 roku już 640 osób ubiegało się o status. Okazało się, że konieczne jest stworzenie niezbędnych procedur, które pozwoliłyby rozwiązywać ten problem zgodnie z międzynarodowymi standardami. Przystępując do Konwencji Genewskiej, Polska przyjęła bowiem wszystkie zawarte w niej zobowiązania. Od tego czasu liczba uchodźców w Polsce systematycznie wzrasta. Dwa lata temu do naszego kraju trafiło ich 800, w ubiegłym roku o status uchodźcy wystąpiło ponad 3 tys. osób. Departament do spraw Migracji i Uchodźstwa przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji szacuje, że w tym roku o status wystąpi ponad 4 tys. cudzoziemców.

Według najnowszych statystyk, do naszego kraju trafiają przede wszystkim imigranci ze Sri Lanki (w ub.r. było ich 630), Afganistanu (488), Iraku (359), Armenii (350), Indii (230), Bangladeszu (203), Somalii (188) oraz Pakistanu (173). Tyle było bowiem wniosków o przyznanie statusu uchodźcy, ogółem zaś w zeszłym roku złożono 3.2 tys. takich wniosków. Status otrzymało 120 osób, umorzono prawie 1.5 tys. wniosków. Umorzenia dotyczą przede wszystkim imigrantów, którzy, nie czekając na decyzję, uciekają z ośrodków dla uchodźców.

W krajach zachodnich oficjalnie za uchodźców uznaje się od 5 do 15% wszystkich ubiegających się o taki status, w Polsce - średnio 10%. Negatywne opinie wydane przez Departament ds. Migracji i Uchodźstwa dotyczą osób, które zgodnie z Konwencją Genewską nie mają podstaw do ubiegania się o status. Najszybciej decyzję pozytywną otrzymują ci, którzy przyjeżdżają z krajów, o których powszechnie wiadomo, że prześladowania i łamanie podstawowych praw człowieka są tam na porządku dziennym. W Polsce najwięcej decyzji o przyznaniu statusu uchodźcy otrzymują obywatele Sri Lanki, Afganistanu i Somalii.

DROGA DO STATUSU UCHODŹCY

Osoby, które spełniają warunki określone w Konwencji Genewskiej, mogą ubiegać się o status. Jeśli jednak ich sytuacja różni się od opisanej w Konwencji, oznacza to, że przebywają w Polsce nielegalnie i nie znajdują się pod ochroną międzynarodową, nie mogą też skorzystać z przewidzianych dla uchodźców form opieki i pomocy.

Ustalenie przyczyn emigracji jest bardzo skomplikowane, a często dodatkowym utrudnieniem jest brak dowodów tożsamości cudzoziemca. Cudzoziemiec ubiegający się o status składa do Departamentu ds. Migracji i Uchodźstwa wniosek, w którym podaje dane m.in. o swoim kraju i przyczynach wyjazdu. Pracownicy Departamentu z każdym rozmawiają i sprawdzają wiarygodność "zeznania". Sytuacja każdego imigranta jest inna. Należy wszystko dokładnie sprawdzić, by nikogo nie skrzywdzić, nie wszyscy bowiem - jak sądzi wielu Polaków - przyjeżdżają tu tylko po to, by handlować. Często konieczne jest uzyskanie informacji o bieżącej sytuacji politycznej w danym kraju, wolności wyznawania religii itd. Urzędnicy muszą upewnić się, czy imigrant rzeczywiście nie może mieszkać we własnym kraju, dlatego właśnie procedura nadawania statusu trwa czasem rok, choć zgodnie z przepisami cudzoziemiec w ciągu 3 miesięcy powinien otrzymać informację o swojej sytuacji: czy może zostać w Polsce, czy musi wracać do kraju.

Na jesieni 1992 roku na zaproszenie rządu Rzeczypospolitej Polskiej do naszego kraju przyjechała grupa 1500 dzieci - uchodźców z Bośni

Uchodźcy oczekujący na decyzję trafiają do specjalnych ośrodków, które prowadzi Departament ds. Migracji i Uchodźstwa. Tam otrzymują niezbędną opiekę, zakwaterowanie i wyżywienie. Jeśli decyzja o przyznaniu statusu jest negatywna, muszą opuścić ośrodek, mimo iż mogą złożyć od niej odwołanie. Najczęściej trafiają wtedy do domów prowadzonych przez organizacje pozarządowe, m.in. Polską Akcję Humanitarną (PAH), Caritas czy Polski Czerwony Krzyż. Tam, dzięki wsparciu finansowemu agendy ONZ - Biura Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców (UNHCR), mogą korzystać z darmowej opieki do czasu wydania decyzji. Rozpatrywanie odwołania niekiedy trwa nawet rok. W tym czasie imigrant nie może podjąć pracy ani usamodzielnić się, zdany jedynie na pomoc charytatywną. Do takich domów trafiają Algierczycy, Somalijczycy, Ormianie. Zasady przyjmowania do ośrodka PAH są bardzo umowne, nie ma bowiem ścisłego regulaminu. Właściwie każdy, jeśli jest miejsce, zostaje przyjęty.

Prócz dachu nad głową i jedzenia, od organizacji pozarządowych uchodźcy otrzymują poradę prawną i pomoc w staraniach o status. Taką pomoc zapewnia Helsińska Fundacja Praw Człowieka, której prawnicy pomagają uchodźcom w pisaniu wniosków o nadanie statusu, odwoływaniu się od decyzji negatywnej, reprezentują ich nawet przed sądem. Imigranci to często ludzie nie znający innego języka prócz ojczystego, nie orientujący się w działaniu naszych urzędów - obcy kraj, obcy ludzie, obyczaje, więc trudno im się tu znaleźć...

Pracownicy organizacji pozarządowych twierdzą, że czasem cudzoziemiec, który złożył wniosek o nadanie statusu uchodźcy, nie dostaje miejsca w ośrodku prowadzonym przez Departament, choć mu ono prawnie przysługuje. Zdarza się, iż są to osoby, które faktycznie miały powody, by opuścić swój kraj. Podobne decyzje Departament tłumaczy brakiem miejsc. Przyjmując Konwencję, Polska tym samym zobowiązała się do traktowania uchodźców w sposób określony w Konwencji i przestrzegania wszystkich zawartych w niej praw.

SPOŁECZNA ADAPTACJA

Pracownicy organizacji pozarządowych obserwują, że coraz więcej jest osób, które starają się o status, bo chcą zostać w Polsce. Do niedawna większość z nich opuszczała nasz kraj, zanim podjęto jakąkolwiek decyzję w ich sprawie. Wiele z nich, trafiając do nas w drodze na Zachód, pierwszy raz w życiu usłyszało, że jest taki kraj, jak Polska. Dziś szybko przekonują się, iż warto tu zostać.

Jeśli cudzoziemiec otrzyma status, od tej chwili może korzystać z niemal wszystkich praw przysługujących obywatelom Polski, prócz praw politycznych. Od zeszłego roku Departament ds. Migracji i Uchodźstwa wprowadził program indywidualnej adaptacji uchodźców, którzy pragną zostać w Polsce. Celem programu jest jak najszybsze usamodzielnienie uchodźcy, intergacja ze społeczeństwem. Im szybciej uchodźca stanie się samodzielny, tym mniej pieniędzy wyda na niego państwo, gdyż sam podejmie pracę i sam się utrzyma.

Osoby, które uczestniczą w programie, otrzymują około
500 zł miesięcznie przez 1.5 roku. W uzasadnionych przypadkach dostają też specjalne wyprawki, pozwalające urządzić się czy wynająć mieszkanie; mogą też uczestniczyć w kursach zawodowych czy nauce języka polskiego. Od 1992 roku około 300 imigrantów rozpoczęło samodzielne życie w naszym kraju, lecz adaptacja nie jest łatwa, a sama pomoc finansowa nie wystarcza - cudzoziemcy mają trudności ze znalezieniem pracy czy mieszkania. Tu znów z pomocą przychodzą organizacje pozarządowe. Bez pomocy PAH nie moglibyśmy znaleźć mieszkania - mówi uchodźczyni z Etiopii. - Dzięki pomocy przyjaciół udało mi się znaleźć pracę. Chciałabym studiować, ale nie wiem, czy będzie mnie na to stać.

Uchodźcy uczestniczący w programie integracyjnym mogą pozostać w ośrodku, ale nie dostają żadnych pieniędzy do ręki, bo są one przekazywane na ich utrzymanie. Nie można tam również prowadzić normalnego życia - wszystko bowiem robi się za nich: dostają jedzenie, mają wyprane ubrania itd. Położenie ośrodków z dala od dużych miast utrudnia znalezienie pracy, wejście w rytm zwykłego życia, wtopienie się w społeczeństwo.

Cudzoziemcy, przebywający w naszym kraju bez ważnych dokumentów, zazwyczaj trafiają na okres 90 dni do któregoś z 24 aresztów deportacyjnych. Na zdjęciu: obywatele Indii w jednym z takich aresztów

Fot. Natalia Szczucka-Kubisz

Aby rozpocząć normalne życie, uchodźca musi włożyć w to sporo wysiłku. Prócz zapewnienia sobie względnego bezpieczeństwa materialnego - dachu nad głową, jedzenia, pracy - powinien znać nasz język i być bardzo mocno przekonany o tym, że sam wpływa na swój los. Tymczasem większość uchodźców nieustannie domaga się pomocy. Życie w ośrodku, gdzie niemal o wszystkim decyduje urzędnik, sprawia, iż później uchodźca czuje się bezradny i zupełnie nie przygotowany do życia w obcym kraju. Trzeba także pamiętać, że wielu z nich ma za sobą bardzo dramatyczne przeżycia: utracili rodziny, w ich kraju toczy się wojna. Nie uciekli dla kaprysu, musieli to zrobić, by przeżyć. Potrzebna jest im więc nie tylko pomoc materialna, ale także psychologiczna, tej jednak żaden z ośrodków nie zapewnia. Zdaniem pracowników PAH, oprócz ośrodków dla uchodźców należałoby stworzyć także schroniska dla osób, które posiadają już status uchodźcy, a jednocześnie próbują prowadzić normalne życie i stopniowo integrować się z naszym społeczeństwem.

NIE CHCĘ TU BYĆ

Wielu cudzoziemców szuka swego miejsca w innych krajach - opuszczają ośrodki i uciekają. W tym roku do Polski trafiła m.in. bardzo duża grupa Azjatów: 50 osób. Dziś zostało zaledwie pięciu, reszta próbowała nielegalnie przedostać się do Niemiec. Nie zdają sobie oni, niestety, sprawy z tego, że będą musieli wrócić do Polski, bo zgodnie z prawem cudzoziemiec powinien starać się o status w pierwszym napotkanym kraju, uznanym za bezpieczny. Jeśli więc np. Hindus, uciekając, przyjedzie do Polski, a potem zdecyduje się na wyjazd do Niemiec i tam będzie starał się o status, władze tamtego kraju deportują go do nas. Takich osób jest nadal bardzo dużo. Jak wynika z danych statystycznych, najwięcej decyzji o nadanie statusu jest umarzanych, głównie wobec tych, którzy opuszczają nasz kraj, nie czekając na opinię. Są jednak i takie osoby, które - mimo pierwszej negatywnej decyzji o nadaniu statusu - nadal się o niego starają i pragną tu pozostać. Choć to brzmi paradoksalnie, ale właśnie im najłatwiej pomóc, ponieważ są zdeterminowani. Wiedzą także, że nie mogą liczyć na tak wiele, jak posiadający status - nie mogą podjąć legalnej pracy, muszą opłacać przedłużanie wiz, na własną rękę szukać wsparcia. I choć ich życie jest znacznie trudniejsze - nie poddają się.

Pracownicy Departamentu ds. Migracji i Uchodźstwa twierdzą, iż wciąż szukają rozwiązań najkorzystniejszych dla uchodźców. Cudzoziemcy, którzy żyją tak, jak każdy obywatel, nie są ciężarem dla społeczeństwa, ale trzeba czasu i pieniędzy, by stworzyć im ku temu odpowiednie warunki. Aby to zrobić, Departament powinien współpracować z organizacjami pozarządowymi, które są niezwykle pomocne czy wręcz nieodzowne w procesie integracji uchodźców ze społeczeństwem. Program integracyjny jest stale modyfikowany, pracownicy Departamentu jeżdżą na szkolenia do krajów o znacznie większych doświadczeniach z uchodźcami niż Polska i uczą się, jak rozwiązywać rozmaite problemy. Władze Departamentu mają nadzieję, że mimo skromnych środków sytuacja uchodźców w naszym kraju będzie coraz lepsza.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(10/97) W POSZUKIWANIU NOWEJ OJCZYZNY