Twoja wyszukiwarka

MAGDALENA PECUL
CZY GROZI NAM PRZELUDNIENIE?
Wiedza i Życie nr 11/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 11/1997

Statystycy od wielu lat straszą eksplozją demograficzną i faktycznie, tempo zaludnienia Ziemi rośnie. 150 lat temu żyło na świecie niewiele ponad miliard ludzi, 50 lat temu już 2.5 mld, a obecnie około 5.8 mld. Ostatni raport Wolfganga Lutza i jego współpracowników w "Nature" z 19 czerwca br. daje jednak powody do umiarkowanego optymizmu.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz przewiduje, że w latach 2070-2080 liczba ludności sięgnie 10.6 mld, a następnie zacznie powoli spadać. Zmianom zaludnienia Ziemi towarzyszyć będą bardzo drastyczne zmiany struktury wiekowej. Odsetek ludzi powyżej sześćdziesiątki, obecnie wynoszący 9.5%, wzrośnie w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat ponad dwukrotnie, a w 2100 roku osiągnie 27%.

Są to oczywiście wielkości średnie. Prognozy dla poszczególnych regionów różnią się między sobą dość znacznie. Kraje afrykańskie i Bliski Wschód mogą oczekiwać dalszego gwałtownego wzrostu zaludnienia - prawdopodobne jest jego potrojenie do roku 2050. Populacja Ameryki Łacińskiej i Indii ma się w tym czasie podwoić, dzięki czemu te ostatnie staną się najludniejszym krajem świata. Restrykcyjna polityka demograficzna chińskich władz ma, według autorów raportu, przynieść rezultaty: do roku 2050 najprawdopodobniej wyniesie tylko 37%, ale za to ułamek ludzi powyżej 60 lat wzrośnie tam z 9 do 25%. Wolfgang Lutz przewiduje zahamowanie spadku przyrostu ludności w krajach wysoko rozwiniętych, połączone jednak ze znacznym starzeniem się społeczeństwa.

Można spodziewać się, że w Europie Zachodniej za pół wieku prawie co drugi mieszkaniec będzie miał ponad 60 lat. W najbardziej nas interesującym regionie, krajach Europy Środkowo-Wschodniej, przewiduje się w tym czasie wyraźny spadek zaludnienia.

Prognozy te są raczej wiarygodne, tym bardziej że zgadzają się w ogólnych zarysach z wynikami badań prowadzonych inną metodą (patrz: "Sygnały", "WiŻ" nr 1/1997) Znaczne zestarzenie się ludzkości wydaje się pewne. Warto zatem poświęcić więcej uwagi długofalowej polityce emerytalnej.

Sami autorzy przyznają jednak, że chociaż stosunkowo łatwo przyszło im przewidzieć liczbę urodzeń, to trudniej poszło z liczbą zgonów (zwłaszcza w krajach rozwijających się), a najmniej pewne są prognozy dotyczące migracji - przewidywanie uwarunkowań politycznych w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat to zadanie dla wróżki, nie dla demografa.