Twoja wyszukiwarka

BOGDAN MIŚ
ELEKTRONICZNE ZOO
Wiedza i Życie nr 11/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 11/1997

Stacje graficzne O2 firmy Silicon Graphics - komputery, o których w czerwcu br. pisał na naszych łamach ich współtwórca, prof. Marek Hołyński - posłużyły ostatnio w USA do "ożywienia" robotów, zbudowanych dla "Elektronicznego zoo", przedsięwzięcia zorganizowanego i sfinansowanego wspólnie przez Silicon Graphics i tygodnik "Time". Owo "Elektroniczne zoo" to adresowana głównie do dzieci i młodzieży interaktywna ekspozycja, mająca na celu przedstawienie funkcjonowania organizmów żywych za pomocą sterowanych komputerowo modeli biochemicznych.

W "Elektronicznym zoo" można obejrzeć osiem takich modeli-robotów. Imitują one w nadnaturalnej wielkości niektóre zwierzęta (kameleona, żyrafę, nosorożca, kałamarnicę, nietoperza, dziobaka, konika polnego i muchę), demonstrując wybrane przejawy aktywności żywych organizmów.

I tak, kameleon - którego "skóra" zbudowana jest z zestawu monitorów telewizyjnych - potrafi dostosować jej kolor i deseń do "obserwowanego" za pomocą specjalnych czujników wzoru, utworzonego przez odwiedzającego ekspozycję uczestnika interaktywnej zabawy; potrafi też - gdy dostrzeże jakąś "zdobycz" - błyskawicznie zaatakować ją, wyrzucając przy tym model języka.

Z kolei robot-kałamarnica pozwala symulować w czasie rzeczywistym skomplikowany proces ruchu tego zwierzęcia w wodzie (co w istocie sprowadza się do rozwiązywania przez komputer niesłychanie złożonych równań, opisujących to zjawisko) oraz strategii jego obrony przed napastnikiem. Zaś robot-nietoperz demonstruje między innymi model echolokacji za pomocą ultradźwięków, robot-mucha pozwala zrozumieć zasadę poruszania się tego owada po suficie, a robot-żyrafa prezentuje funkcjonowanie niezwykłego szkieletu tego sympatycznego zwierzęcia i mechanizm działania jego układu krwionośnego.

"Elektroniczne zoo" powstało oczywiście w celach promocyjnych. Jednakże znaczenie dydaktyczno-edukacyjne tej ekspozycji pozwala traktować ją daleko poważniej od innych przedsięwzięć reklamowych.