Twoja wyszukiwarka

BOGDAN MIŚ
PÓŁKA Z KSIĄŻKAMI 98
Wiedza i Życie nr 11/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 11/1997

Do czego służy w komputerze napęd CD-ROM, czyli czytnik dysków optycznych? Niemal każdy użytkownik tej maszyny odpowie: bez niego komputer nie ma właściwości multimedialnych. Innymi słowy, nie da się bez niego zagrać w większość współczesnych gier, nie da się użyć większości programów edukacyjnych, coraz trudniej bez tego napędu instaluje się nowe programy - jako że ich rozmiary rosną i producenci na ogół już dostarczają pakiety instalacyjne ze zwykłymi dyskietkami wyłącznie na specjalne życzenie klienta...

Słowem, jest to urządzenie niezmiernie przydatne; również coraz tańsze i wydajniejsze. I trudno powiedzieć, która z jego funkcji jest najważniejsza. Dla mnie osobiście - jeśli pominąć sprawę instalacji programów, która stała się już banalnie oczywista - szczególnie istotne jest to, że dysk optyczny może zapewnić dostęp do niezwykle wygodnych w użyciu źródeł informacji. Wszelkiego typu encyklopedie, słowniki, leksykony, bazy danych na płycie budzą mój żywy entuzjazm.

Na ogół wydawnictwa te mocno jednak rozczarowują. Ze względów komercyjnych nastawione są zazwyczaj na odbiorcę młodego lub nawet bardzo młodego. Ten segment rynku jest dla producenta najważniejszy, bo najobszerniejszy; stąd kierowane tu produkty wzbogaca się w rozmaite "bajery", zwiększające w założeniu ich atrakcyjność. Są tam różne gadające zajączki, biegające pieski, przeznaczona dla dziecka - animowana na ogół tylko dla zwiększenia atrakcyjności - grafika, jakaś "stosowna" oprawa muzyczna; dobrze jeszcze, jeśli to wszystko utrzymane jest na przyzwoitym poziomie artystycznym. W każdym razie człowiekowi dorosłemu to na nic, a w dodatku bardzo zajmuje, bezcenne przecież, miejsce na płycie.

Co więcej, informacja dostosowana do takiego odbiorcy - skądinąd, podkreślam, rzeczywiście bardzo ważnego, nie tylko ze względów ekonomicznych - i jego możliwości intelektualnych, człowiekowi dorosłemu również na nic. Rozumiem, że takie produkty są intratne i muszą być produkowane, ale szukam czegoś innego: może być wręcz ascetyczne w "wystroju", ale za to nasycone informacją. Chciałbym - pisząc na przykład artykuł - mieć "pod palcem" dostęp do w miarę porządnej encyklopedii, słownika, bazy statystycznej... W dzisiejszych warunkach powinienem teoretycznie mieć w komputerze napęd wielopłytowy; są takie, ale dość trudno dostępne i drogie.

Te trudne marzenia można jednak - okazuje się - spełnić i bez takich egzotycznych cudów techniki. Od paru już lat firma Microsoft produkuje bardzo wysoko przeze mnie cenioną płytę o nazwie "Bookshelf", co się wykłada na polski jako "Półka z książkami". Płyta owa zawiera kilka podstawowych źródeł, różnych w różnych wydaniach. Najnowsza, oznaczona już symbolem '98, czyli związana marketingowo z rokiem przyszłym, to zestaw, w którym znajdziemy:

  • słownik języka angielskiego The American Heritage (wyd. III: ponad 350 tys. definicji i z górą 68 tys. wzorców wymowy),
  • katalog Internetu (ponad 6 tys. adresów z opisami i możliwością bezpośredniego łączenia z Siecią),
  • atlas geograficzny (ponad 135 niezbyt złożonych, ale zupełnie wystarczających w użyciu map),
  • almanach The World Almanac and Book of Facts 1997,
  • zestaw z górą 16 tys. haseł z popularnej encyklopedii multimedialnej Encarta,
  • księga cytatów The Columbia Dictionary of Quotations (ponad 18 tys. cytatów),
  • chronologia The People's Chronology (ponad 35 tys. haseł),
  • słownik terminów komputerowych i związanych z Internetem (ponad
    7 tys. definicji),
  • kompletny interaktywny wykaz kodów pocztowych USA.

Zgódźmy się: nazwanie tego zestawu "Półką z książkami" jest całkowicie uzasadnione. A przy tym płyta wcale nie jest "siermiężna" i nie ogranicza się do informacji tekstowej; świadczy o tym liczba 2.5 tys. ilustracji, ponad 5 godzin nagrań dźwiękowych i z górą 100 filmów: dokumentalnych i animacji. Co więcej, wszystko to - choć nie adresowane bynajmniej do intelektualisty w europejskim rozumieniu tego słowa - ma poziom dość wysoki; żeby do czegoś porównać: z pewnością nie niższy od ostatniej encyklopedii PWN (nie mówię o tej na płycie, bo to typowa zabawka dla dzieci, ale o tej "poważnej", 6-tomowej). Wyjaśnienia są obszerne, gruntowne i wielostronne; jeśli zaś czegoś nie znajdziemy bezpośrednio na płycie, to "Bookshelf" zaoferuje nam automatyczne połączenie z Internetem i... po raz pierwszy własną sieciową maszynę wyszukującą (opartą na doskonałym serwisie wyszukiwawczym Infoseek).

W porównaniu z poprzednią edycją, również bardzo udaną, ale - jak dopiero dziś widać - o wiele uboższą, mamy w tym wydaniu kilka dalszych ciekawych nowości. Rodzicom z pewnością spodoba się (mnie to akurat nie zachwyca) możliwość ograniczenia hasłem dostępu dzieci do niektórych - dowolnie przez nich wskazanych - definicji i pojęć. Bardzo interesujące i godne szerokiego upowszechnienia jest pionierskie zastosowanie 360-stopniowych panoram (uruchamianych myszką) przy niektórych zdjęciach.

Po zainstalowaniu programu (nie doradzam mniej niż Pentium 100 z 16 MB RAM) na pasku zadań pojawia się nam dodatkowa ikonka, która uruchamia w każdej chwili przeszukiwanie całej "półki" bądź pozwala na sprawdzenie znaczenia tylko wskazanego słowa czy odszukanie stosownego cytatu. Definicję, ilustrację czy mapę można skopiować i umieścić poprzez Schowek w dowolnym programie; użytkownicy Worda będą zapewne radzi z dodatkowej możliwości automatycznego budowania w takim procesie przypisu wskazującego źródło pobranej informacji. Tak właśnie powstały dwa cytaty, które znajdują się w ramce - i związane z nimi odnośniki na końcu artykułu (pozostawiam je w języku angielskim - w takiej dokładnie postaci, w jakiej oferuje je użytkownikowi "Bookshelf").

Z naszego polskiego punktu widzenia możemy odczuwać pewien niedosyt; zapewne zbędny jest dla nas ów wykaz kodów pocztowych w USA, zapewne niektórych haseł nam zabraknie (ja nie znalazłem, na przykład, biogramów Stefana Banacha ani Wacława Sierpińskiego, bądź co bądź zaliczanych do największych matematyków w dziejach cywilizacji...), ale nie bądźmy drobiazgowi: produkt jest w końcu adresowany nie bezpośrednio do nas. Powiem tyle: byłbym zachwycony, gdyby "Bookshelf" został spolszczony; niestety, nie leży to w planach Microsoftu, w każdym razie na najbliższy rok.

1The Columbia Dictionary of Quotations is licensed from Columbia University Press. Copyright Š 1993, 1995 by Columbia University Press. All rights reserved.

2The Columbia Dictionary of Quotations is licensed from Columbia University Press. Copyright Š 1993, 1995 by Columbia University Press. All rights reserved.