Twoja wyszukiwarka

TERESA WALENDZIAK
ŚWIĘTO RADOSNYCH SPOTKAŃ
Wiedza i Życie nr 11/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 11/1997

ŚWIĘTO ZMARŁYCH W MEKSYKU W NICZYM NIE PRZYPOMINA TEGO, KTÓRE W ATMOSFERZE PRZYGNĘBIENIA OBCHODZIMY W POLSCE. NA CMENTARZACH, PRZY KOLOROWO OZDOBIONYCH GROBACH, MEKSYKANIE NIE TYLKO WSPOMINAJĄ TYCH, CO ODESZLI, ALE TAKŻE ROZMAWIAJĄ Z NIMI, OPOWIADAJĄC, CO NOWEGO PRZYDARZYŁO SIĘ W CIĄGU OSTATNIEGO ROKU.

Meksykańskie obrzędy ku czci zmarłych trwają dłużej niż w Polsce i mają zupełnie inny charakter. Tradycyjnie ceremonie odbywają się w trzech miejscach - w domu, w kościele (Meksykanie są katolikami) i na cmentarzu. Choć w poszczególnych rejonach Meksyku ceremonie te różnią się, jednak przestrzegane są pewne zasady, zwłaszcza te, które dotyczą miejsc i kolejności obrzędów.

Przygotowania do obchodów święta rozpoczynają się dużo wcześniej. W ośrodkach garncarskich wytwarza się okolicznościowe kadzielnice i świeczniki oraz różnorodne figurki - m.in. szkielety symbolizujące śmierć, przedstawiane bardzo humorystycznie. Rzemieślnicy przygotowują świece, pieką specjalne rodzaje ciast oraz wyrabiają świąteczne ozdoby z cukru. Na ulicach miast i miasteczek pojawiają się ciężarówki wypełnione pękami ciętych kwiatów; w większości w kolorze pomarańczowym - to cempas =====----------===== chil (nazwa pochodzi z języka azteckiego), zwany również "kwiatem umarłych". Jego odmianą są popularne w Polsce aksamitki, pochodzące zresztą z Meksyku.

Ołtarz ofiarny. Na stole i na podłodze leżą czaszki z cukru, czekająca na duszę zmarłego butelka wina świadczy o tym, że lubił właśnie ten trunek; San Cristóbal de las Casas, stan Chiapas

Fot. Danuta Gowin

27 i 28 października w domach rozpoczyna się wielkie sprzątanie - w najbliższych dniach przybędą bowiem na ziemię dusze zmarłych. Należy je przywitać nie tylko z szacunkiem, ale i radością. Dusze najpierw odwiedzają domy bliskich; do ich wizyty trzeba specjalnie się przygotować. W pokoju lub na patio 31 października wznosi się tzw ofiarę, przeznaczoną dla dusz zmarłych krewnych. Zazwyczaj jest to odpowiednio zaadaptowany ołtarzyk domowy, zwany ołtarzem ofiarnym lub "ofiarą". Na ścianie pokoju zawieszane są obrazki świętych, a pod nimi ustawiany stół przykryty obrusem, na którym umieszcza się wiele różnych przedmiotów - lichtarze ze świecami, kadzielnice z copal (kadzidło z żywicy sosny ocote, znane w Mezoameryce od tysięcy lat), figurki świętych i aniołków, wazony i słoiki z kwiatami oraz inne ozdoby. W niektórych rejonach Meksyku przed stołem buduje się wysoki łuk z gałęzi, obłożonych łodygami, papierem itp. Do takiego "szkieletu" przyczepia się kwiaty; niekiedy do dekoracji Meksykanie używają również liści palmowych. Powstały w ten sposób łuk kwietny, niczym aureola, otacza domowy ołtarzyk. Po udekorowaniu ołtarzyka domownicy ustawiają na stole naczynia z potrawami, a na kwietnym łuku zawieszają owoce i słodycze - pokarm dla dusz, które po przebyciu długiej drogi z zaświatów będą bardzo głodne. Są niewidzialne i żywią się tym, czego nie widać - woniami i fluidami czekających na nie potraw.

Zgodnie z wierzeniami, na ziemię najpierw przybywają dusze zmarłych dzieci, zwane "aniołkami". Oznajmia to bicie kościelnych dzwonów 31 października o godzinie 20, ale mieszkańcy niektórych rejonów Meksyku wierzą, iż dusze dzieci zjawiają się już w południe. "Ofiara" dla nich musi być przygotowana wcześniej. Na stole Meksykanie stawiają więc to, co lubią dzieci, a więc słodkie napoje, jak czekolada czy przypominające nasz budyń atole, mleko, ugotowane kolby kukurydzy i wiele innych potraw, charakterystycznych dla kuchni meksykańskiej. Znajdzie się zatem pozole - rodzaj rosołu z kukurydzą, tortillas - placki kukurydziane podobne kształtem do naszych naleśników, wypełnione rozmaitymi nadzieniami, a przede wszystkim prostokątne tamales - zawinięte w liście kukurydzy lub bananów farsze ze zmielonej grubo kukurydzy, zmieszanej z różnymi dodatkami, słodkimi lub pikantnymi, a także "chleb umarłych".

Nie może również zabraknąć napojów gazowanych i słodyczy - cukierków, kandyzowanych owoców i warzyw, orzechów, migdałów i różnych pestek w karmelu oraz figurek z marcepanu lub cukru, m.in. zabawnych kościotrupków i bardzo popularnych czaszek z cukru. Zwłaszcza te ostatnie zawsze przyciągały uwagę cudzoziemców, dla których stały się symbolem meksykańskiego Święta Zmarłych. Słodycze nie tylko kładzie się na świątecznym stole; bardzo często kupowane są dzieciom, które je zjadają.

Na ołtarzykach domowych ustawia się niekiedy także zabawki i miniaturowe naczynia, z których będą korzystały dusze zmarłych dzieci. Większość "ofiar" jest przeznaczona dla dusz wszystkich zmarłych w rodzinie dzieci, ale zdarza się, że "ofiarę" przygotowuje się dla konkretnej osoby, wtedy na stole stoi jej zdjęcie.

Fot. Teresa Walendziak

"Aniołki" odchodzą z domów następnego dnia, zwykle w południe, co również oznajmiają kościelne dzwony. Zbliża się czas przybycia dusz dorosłych, należy więc zmienić "ofiarę". Teraz ustawia się na stole to, co oni lubili. Pozostają owoce, "chleb umarłych", czaszki z cukru i inne słodycze oraz napoje gazowane, bo w nich także gustują dorośli. Dostawia się natomiast popularnego w całym Meksyku indyka lub kurczaka w pikantnym sosie czekoladowym mole, a także tortillas i tamales, wypełnione ostro przyprawionymi farszami, czy specjalnie przygotowaną wieprzowinę. Nie może również zabraknąć papierosów i napojów alkoholowych, także tych tradycyjnych, sporządzanych z soku agawy - niskoprocentowego, podobnego do piwa pulque, oraz wódek (tequila i mezcal). Małe talerze i filiżanki, które czekały na dusze dzieci, zastępują większe, zwykłych rozmiarów. Na koniec zapala się kadzidło i każdemu ze zmarłych jedną dużą świecę. Gdy rodzina pragnie w szczególny sposób uczcić pamięć jakiejś osoby, wtedy - podobnie jak w wypadku dzieci - stawia jej fotografię, a w pobliżu ołtarzyka zawiesza rzeczy należące do zmarłego, głównie odzież; najczęściej przez niego używaną, czasami nową. Tak przygotowany ołtarz czeka na przybycie dusz; wszystko pozostanie na swoim miejscu do 3 listopada, kiedy nastąpi kolejny etap ceremonii - "wymiana ofiar". Tymczasem jednak dusze odwiedzają żywych krewnych - aby ułatwić im trafienie do domu, w niektórych miejscowościach jeszcze do dziś wywiesza się na zewnątrz zapaloną lampę oraz wysypuje ścieżkę płatkami pomarańczowych kwiatów.

Inny jest los dusz tych osób, które nie mają już na ziemi żadnej rodziny - nie czeka na nie "ofiara" i nie mogą się pożywić. Meksykanie wierzą, że wędrują one od domu do domu, prosząc o datek. To przekonanie dało początek ciekawej ceremonii, której przestrzega się jeszcze na pewnych obszarach. Odbywa się ona w nocy z 1 na 2 listopada, między godziną 22 a 2. Wyznaczone przez parafię osoby wędrują ze śpiewem i modlitwą od domu do domu, prosząc o "ofiarę" dla "dusz ochrzczonych". Niekiedy proszących nazywa się dzwonnikami, gdyż chodzą z małym dzwonkiem kościelnym, którego dźwięk anonsuje ich przybycie. Ludzie dają im jedzenie, świece i kadzidło. Dzwonnicy dzielą jedzenie między siebie, a kadzidło i świece palą w kościele w intencji owych zmarłych. Opisane obrzędy w wielu rejonach Meksyku są coraz bardziej wypierane przez coś w rodzaju Halloween (zwyczaj anglosaski, wywodzący się z Europy, który dotarł tu ze Stanów Zjednoczonych). Dla dzieci angielskich i amerykańskich prośba o słodycze to jednak zabawa, dla meksykańskich - zabawa połączona z zarobkowaniem. W większych miastach dzieci chodzą z kartonowymi pudełkami czy puszkami, w których pali się świeczka, i proszą o datek pieniężny "dla czaszki" - dla wielu rodzin takie finansowe wsparcie jest okazją do chociaż chwilowej poprawy trudnej sytuacji materialnej. Dzieci te pojawiają się już w połowie października i szczególnie oblegają zagranicznych turystów, których zawsze postrzega się jako ludzi bogatych.

Krzyż poświęcony wszystkim zmarłym; cmentarz parafialny w Mixquic, miasto Meksyk. Na zdjęciu u góry: w pobliżu cmentarzy sprzedaje się czaszki i trumienki z cukru

Fot. Teresa Walendziak

Najbardziej widowiskowa część świąt odbywa się 2 listopada na cmentarzu, zwykle po północy lub po godzinie 2, ale w wielu rejonach Meksyku ludzie przychodzą tam dopiero o świcie. Na cmentarzach tłoczno jest przez cały dzień. Wszyscy czyszczą groby i ozdabiają je kwiatami. Z płatków i koszyczków kwiatowych układają kolorowe obrazy - przeważa symbolika katolicka, głównym motywem jest krzyż, nie brak też serc i aniołków. Najłatwiej ułożyć takie kompozycje na grobach ziemnych - wystarczy dobrze zmoczyć ziemię, patyczkiem narysować wzór i w odpowiednie miejsca wetknąć kwiaty lub nasypać płatki. Wydaje się to proste, ale wymaga inwencji i ogromnej cierpliwości. Zachwycają także i inne ozdoby - na przykład ażurowe konstrukcje, wykonane wcześniej w domu. Szkielet tworzą połączone listewki lub gałęzie, do których przywiązuje się kwiaty, zwykle pomarańczowe cempas =====----------===== chil, a niekiedy przyczepia także owoce i "chleb umarłych". Obok nich Meksykanie umieszczają pojemniki z kwiatami, świece i kadzielnice z tlącym się copal, a nieraz i "chleb umarłych".

Ludzie przebywają na cmentarzu wiele godzin, przyjmując tam również wizyty krewnych i znajomych. Nie dziwi więc widok krzeseł, na których siedzą, oraz naczyń z pożywieniem. Niekiedy w pobliżu grobów rozpala się ogniska. Dzieje się to głównie nad ranem - Meksyk jest krajem górzystym, dlatego mimo ciepłego klimatu przed wschodem słońca bywa tu bardzo zimno. Przy ognisku jest cieplej, można także podgrzać przyniesione ze sobą potrawy i poczęstować innych.

W drugim dniu listopada na meksykańskich cmentarzach tłoczno jest przez cały dzień - ludzie czyszczą groby i ozdabiają je kwiatami. W tle widoczny kościół parafialny w Mixquic

Fot. Teresa Walendziak

Pobyt na cmentarzu to nie tylko wspominanie tych, co odeszli, oraz spotkanie z krewnymi i znajomymi. Meksykanie wierzą, że to także okazja do ponownego, bliskiego kontaktu ze zmarłymi. Rozmawiają z nimi, czasami również śpiewają ich ulubione piosenki, często prosząc o to mariachis - grupy muzykantów.

W ciągu dnia część osób wraca na kilka godzin do domów. Po drodze wstępują do kościoła. Tu przed bocznymi ołtarzami zapalają świece i odmawiają modlitwę w intencji bliskich, którzy są pochowani poza parafią. Wieczorem wszyscy ponownie przybywają na cmentarz i zapalają świece. Zbliża się czas odejścia dusz zmarłych - blask migoczących świec i zniczy oświetla im drogę powrotną. W nocy cmentarz powoli pustoszeje.

Następnego dnia od rana zaczynają się przygotowania do "wymiany ofiar". Z ołtarzyka zbiera się jedzenie oraz napoje - część przeznaczana jest dla członków najbliższej rodziny, reszta zostanie podarowana dalszym krewnym i powinowatym. Ci w zamian również przekazują jedzenie, aby - jak mówią - krewni mogli spróbować tego, co zostawili umarli. Niekiedy wymieniane dary cała bliższa i dalsza rodzina spożywa wspólnie. Ta ceremonia jest bardzo ważna dla społeczności lokalnych - oddawanie czci zmarłym utrwala więź z przeszłością, a "wymiana ofiar" pozwala na zachowanie poczucia wspólnoty w obrębie grupy.

Na przykładzie Święta Zmarłych widać, jak inny jest stosunek do śmierci w Meksyku w porównaniu choćby z Polską. Meksykanie boją się jej, jak wszyscy, ale ponieważ są pogodzeni ze śmiercią, uznając nieodwracalność losu ludzkiego, wszystko, co o niej przypomina, uważają za naturalne. U nas śmierć objęta jest zmową milczenia - staramy się jak najmniej o niej myśleć i możliwie najrzadziej o niej mówić.

Droga na cmentarz w wiosce Zinacantán, stan Chiapas

Fot. Danuta Gowin

Myślenie o śmierci, charakterystyczne dla Meksykan, oraz związana ze Świętem Zmarłych obrzędowość ukształtowały się w wyniku połączenia kulturowych tradycji prekolumbijskich i europejskich. W dzisiejszych obrzędach można odnaleźć symbole indiańskie, ślady dawnych wierzeń i rytuałów oraz wpływ ceremonii hiszpańskich, zarówno kościelnych, jak i wywodzących się z ludowej tradycji iberyjskiej.

I tak, w niektórych rejonach Hiszpanii do niedawna przynoszono na groby jedzenie i chleb, nazywany "chlebem zmarłego". Taki "chleb zmarłego" lub "chleb dusz" rozdawano także biednym i żebrakom. Palono tyle świec, za ilu zmarłych odmawiano modlitwę, a po powrocie z cmentarza Hiszpanie spożywali okolicznościowe słodycze z marcepanu, uformowane np. na podobieństwo ludzkich goleni. Warto wspomnieć, że podobne zwyczaje nie były obce i polskiej tradycji - źródła wspominają o ofiarowywaniu jedzenia duszom zmarłych oraz o pieczeniu "chleba umarłych" jeszcze w końcu XIX wieku.

Ofiarowywanie zmarłym jedzenia było popularne na terenie Meksyku również przed przybyciem Europejczyków. Kronikarze hiszpańscy opisali ceremonie odprawiane wśród ludności azteckiej. Jedna z nich odbywała się w październiku. W kapliczkach kładziono wtedy figurki wyobrażające zmarłych i stawiano przed nimi jedzenie, m.in. potrawę z kury lub mięsa psa i, podobnie jak dziś, tamales. Warto wspomnieć jeszcze o innym święcie, podczas którego również składano zmarłym ofiary i dary. Odbywało się ono w sierpniu i we wrześniu i dzieliło na tzw. małe i duże Święto Zmarłych. Podczas pierwszego czczono pamięć zmarłych dzieci, a drugie poświęcone było pamięci dorosłych. Kronikarze wspominają o tym, że w XVI wieku, zgodnie w wymogami Kościoła katolickiego, obchody Święta Zmarłych przesunięto na listopad. Ale już wtedy Wszystkich Świętych było dniem zmarłych dzieci, a Zaduszki - dorosłych, nadal zatem obchodzono dawne małe i duże Święto Zmarłych, tylko w innym terminie.

W Meksyku podczas Święta Zmarłych ludzie spędzają wiele godzin na cmentarzu, przyjmując wizyty znajomych i krewnych, nie dziwi więc widok krzeseł i naczyń z pożywieniem; Tzintzuntzán, stan Michoacán

Fot. Teresa Walendziak

Niektóre elementy zaduszkowych ceremonii, jak choćby zwyczaj zjadania czaszek z cukru, są typowe wyłącznie dla Meksyku. Nawiązuje on do obrzędów azteckich, o których również wspominają kronikarze hiszpańscy. Według ich relacji, figury bogów były czasami wykonywane ze słodkiego ciasta, wyrabianego z mąki ze zmielonych ziaren szarłatu. Po zakończeniu ceremonii ogromne ciasto dzielono na kawałki i rozdawano wszystkim, aby je spożyli. Niekiedy z takiego samego ciasta robiono też chlebki, uważane za kości i ciało boga, które później zjadano.

W prekolumbijskiej Mezoameryce świąt ku czci zmarłych było bardzo wiele. Świadczy to o dużym znaczeniu, jakie przypisywano okazywaniu pamięci i szacunku zmarłym. Ów stosunek do zmarłych przetrwał do czasów współczesnych, gdyż także i dziś jest to jedno z najważniejszych świąt w Meksyku.

Mgr TERESA WALENDZIAK, etnograf i amerykanistka, pracuje w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie; wykłada też na Uniwersytecie Warszawskim.