Twoja wyszukiwarka

JAROSŁAW WŁODARCZYK
NA ORBICIE WOKÓŁ MARSA
Wiedza i Życie nr 12/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1997

Kolejna sonda NASA szczęśliwie dotarła do Czerwonej Planety: 12 września, po dziesięciomiesięcznym locie z Ziemi, Mars Global
Surveyor rozpoczął manewr wchodzenia na orbitę okołomarsjańską. Już kilka dni później sonda przekazała zdjęcia powierzchni planety i dokonała pierwszego ważnego odkrycia.

Fot. NASA

Obieganie Czerwonej Planety przez sondę Mars Global Surveyor (której nazwę można przetłumaczyć jako globalny marsjański mierniczy) odbywa się w szczególny sposób. Początkowa orbita o okresie około 45 godzin była bardzo wydłużoną elipsą: w punkcie najbliższym planety sonda mijała ją w odległości 258 km, by następnie oddalić się na ponad 54 tys. km. Za pomocą hamowania atmosferycznego ("ocierania" się o najbardziej zewnętrzne warstwy atmosfery Marsa) Mars Global Surveyor ma w ciągu czterech miesięcy (licząc od połowy września) przejść stopniowo z orbity eliptycznej na niemal kołową orbitę biegunową, czyli przebiegającą nad biegunami planety; okres orbitalny orbity docelowej wynosi 2 godziny, a średnia wysokość nad powierzchnią Marsa - 378 km.

Kiedy w styczniu 1998 roku sonda znajdzie się na dwugodzinnej orbicie, zaczną się przygotowania do systematycznego fotografowania Marsa. 15 stycznia ruszy program, który po dwóch ziemskich latach ma się zakończyć uzyskaniem niemal kompletnego atlasu powierzchni Czerwonej Planety. I nie chodzi przy tym wyłącznie o ukształtowanie marsjańskiej powierzchni. Lot orbitalny sondy zostanie zsynchronizowany ze Słońcem na marsjańskim niebie, tak że zdjęcia danego fragmentu powierzchni planety będą wykonywane zawsze o jednej i tej samej porze dnia. Pozwoli to śledzić zmiany krajobrazu, takie jak wędrujące wydmy, bez konieczności korygowania fotografii ze względu na różny układ cieni.

Zdjęcie wykonane przez orbiter sondy Viking w 1976 roku; obejmuje ono kwadrat o boku 180 km.

Poza zdjęciami Mars Global Surveyor ma za zadanie zbierać informacje o marsjańskim polu grawitacyjnym, o atmosferze, o obecności i zachowaniu wody i pyłu na Czerwonej Planecie, o składzie chemicznym powierzchni, o pogodzie i klimacie. Jednym z ważnych zadań miały być także poszukiwania pola magnetycznego Marsa. Z tego sonda wywiązała się koncertowo.

Znajdujący się na pokładzie sondy magnetometr zaczął wykonywać pomiary już 12 września. Cztery dni później naukowcy z NASA Goddard Space Center wiedzieli już, że można mówić o polu magnetycznym Czerwonej Planety. Z obserwacji wiadomo, że natężenie marsjańskiego pola magnetycznego nie przewyższa 0.0013 natężenia pola ziemskiego.

Obszar, który znajduje się na zdjęciu poprzednim w małym prostokącie, sfotografowany przez sondę Mars Global Surveyor

Odkrycie to ma duże znaczenie dla naukowców, którzy próbują odtworzyć dzieje Marsa. Wynika z niego bowiem, że przynajmniej jakiś czas temu planeta ta - podobnie jak Ziemia - miała płynne jądro, w którym mechanizm dynamo generował pole magnetyczne. Istnienie płynnego jądra oznacza obecność silnych, wewnętrznych źródeł ciepła, czyli także długotrwałej tektoniki płyt i wulkanizmu, przez to zaś, pośrednio, gęstszej atmosfery. A to stwarza lepsze warunki dla trwania życia...