Twoja wyszukiwarka

JERZY DĄBROWSKI
KTO NA OCHOTNIKA?
Wiedza i Życie nr 12/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1997

Wszelkie eksperymenty z zastosowaniem terapii genowej wykonywane były dotychczas u ludzi chorych, często, jak w przypadku nowotworów, znajdujących się w fazie terminalnej choroby. Badania na terapią genową wkraczają jednak obecnie w nową fazę. Ostatnio amerykańska agenda RAC (Recombinant DNA Advisory Committee), nadzorująca w National Institutes of Health prace nad zastosowaniami inżynierii genetycznej w celach terapeutycznych, wyraziła zgodę na dokonanie pierwszych testów na zdrowych ochotnikach. Zespół Rona Crystala i Ben-Gary'ego Harvey'a z Cornell Medical Center w Nowym Jorku uzyskał zgodę na podskórne podanie 20 zdrowym ochotnikom wektorów adenowirusowych zawierających bakteryjny gen deaminazy cytozynowej. Ten bakteryjny enzym przekształca 5-fluorocytozynę do 5-fluorouracylu, który jest toksyczny dla komórek. W ten sposób niszczone są komórki nowotworowe, do których został wprowadzony gen deaminazy cytozyny. Badania na zdrowych ochotnikach mają jednak inny cel. W miarę wstrzykiwania wzrastających dawek wektora, układ odpornościowy ochotników badany będzie pod kątem jego reakcji na obce DNA.

Wektory adenowirusowe są chętnie wykorzystywane do wprowadzania genów terapeutycznych w różnych badaniach mających na celu lecznicze korygowanie materiału genetycznego. Łatwo wnikają do komórek ludzkich, równie chętnie łączą się z dużymi fragmentami obcego DNA, co pozwala na wprowadzanie nawet dużych genów. Adenowirusy, w odróżnieniu od innych wektorów, retrowirusów, nie wbudowywują się do DNA komórkowego, co jest niewątpliwą zaletą, gdy potrzebne jest tylko "doraźna aktywność" genu terapeutycznego. Niestety, często wywołują one reakcję obronną organizmu na produkty genów adenowirusowych. Pojawienie się przeciwciał prowadzi do zniszczenia komórek zawierających wektor, a tym samym niweczy efekt terapii. Ponadto, organizm raz już pobudzony do zwalczania adenowirusów eliminuje je szybciej przy ponownym zetknięciu. Z tego powodu dochodzi na przykład do eliminacji wektorów adenowirusowych wraz z leczniczym genem podanym chorym z przerzutami nowotworowymi z jelita do wątroby. Ciekawe jest jednak, że podanie podobnego wektora do płuc chorych na mukowiscydozę nie wywołuje takiej reakcji.

Crystal i Harvey uważają, że badania na zdrowych ochotnikach pozwolą wyjaśnić mechanizmy prowadzące do eliminacji adenowirusów. Twierdzą oni ponadto, że badania te nie różnią się niczym od tzw. fazy pierwszej testowania nowych farmaceutyków, gdy sprawdza się ich toksyczność. Oponenci zwracają jednak uwagę, iż z terapią genową związane jest ryzyko przedostania się wektora do komórek linii płciowej, a tym samym przekazania go potomkom. Zdaniem Crystala, nie jest tak w przypadku adenowirusów, które nie wbudowują się do chromosomów, a ich ekspresja w komórkach jest przejściowa.

RAC, która wyraziła zgodę na te badania, zaznacza wyraźnie, iż nie należy jej traktować jako precedensu, umożliwiającego stosowanie transferu genów w celu korygowania niektórych niemiłych, aczkolwiek nieszkodliwych przypadłości, takich jak łysienie. Czas pokaże, czy otwarcie tej furtki nie uaktywni zespołów gotowych do przeprowadzania tego rodzaju "genetycznej terapii kosmetycznej".

"Mol Medicine Today", 3(7):277;1997